sobota, stycznia 30, 2010

Czy koncerny energetyczne się uczą i czy z wrodzonej niechęci do nauki i obrony węgla (jak niepodległości) nie polegną pod Pakietem klimatycznym UE?

Czwartkowy Dziennik Gazeta Prawna doniósł że topnieją plany inwestycyjne krajowych koncernów energetycznych (cytat za WNP tutaj). Redaktor Ireneusz Chojnacki zauważa, że opóźnienia inwestycji energetycznych mogą wyniknąć również z tego, że nie wiadomo które nowe polskie elektrownie dostaną po 2012 roku darmowe uprawnienia do emisji CO2.

Rozumiem że jest to problem dalszego rozwoju energetyki węglowej ale też, w sytuacji blokowania przez owe koncerny energetyczne odpowiednich regulacji i rozwoju „niezależnych” mocy w energetyce odnawialnej i wobec postawienia na wielce wątpliwą energetykę jądrową, także problem dla zapewnienia pokrycia krajowych potrzeb energetycznych w perspektywie kolejnych 10-20 lat. A wobec wywalczenia ponad rok temu derogacji na uprawnienia do emisji CO2 w ramach Pakietu klimatycznego UE miało być tak wspaniale! Sektor energetyczny miał być konkurencyjnym, rentownym a biorcy energii mieli cieszyć się z niskiej ceny energii elektrycznej. Został odtrąbiony sukces negocjacyjny, Green Effort Group (reprezentujący interesy krajowych koncernów energetycznych) blokująca Pakiet klimatyczny UE została nagrodzona przez Premiera a jej uczestnicy obwieszczeni wręcz bohaterami narodowymi. Drobnych popiskiwań na blogu, że to może nie najlepiej dla przyszłych inwestycji nikt już nie pamięta…
Trochę refleksji, polemik i komentarzy z tego okresu pozostała na odnawialnym: patrz tutaj i tutaj.

W jednym z poprzednich wpisów na odnawialnym podane były przykłady do pewnego stopnia skutecznych działań koncernów przemysłowych nastawionych na realizacje swoich celów (normy emisji ze środków transportu, substancji niszczących warstwę ozonową, tłuszczów trans), ale nigdy to nie było dobre dla ludzi i w ostatecznym rozrachunku dla społeczeństwa. Pozytywne było tylko to, ze te firmy jak już widziały, że nie zatrzymają lawiny, w końcu przestawiły się na produkcję bardziej przyjazną dla środowiska. Chyba najbardziej zatwardziały był przemysł tytoniowy, który przez dziesiątki lat utrzymywał wątpliwości, że nie ma związku pomiędzy dymem papierosowym a rakiem płuc.
Ale wróćmy do naszych czterech narodowych championów energetycznych: PGE, Turon, Enion, Energa i może do dwu zagranicznych: RWE i Vattenfall. Czy one się zmieniają, bo jeżeli nie to problem wyżej zaznaczony ich nie dotyczy, bo za 10 -20 lat żadnego z takich koncernów które się nie zmienią nie będzie na rynku. Będą tylko konsumenci energii obciążeni kosztami ich krótkowzrocznego aczkolwiek skutecznego lobbingu sprzed 1-2 lat. Pomijam tu już kwestie jednej z najgorszych decyzji politycznych w energetyce ostatnich lat jaką była konsolidacja pionowa koncernów krajowych i fakt postawiania na węgiel jako zasadniczej bazy paliwowej „na wieki” niemalże, w krajowej polityce energetycznej PEP2030 i strategii zwanej Polska ‘2030 i także oficjalnej (państwowej) niechęci do zmian. Dodam tylko, że prof. Witold Orłowski w swojej najnowszej książce o nadrabianiu przez Polskę dystansu w rozwoju wobec Zachodu pt. „W pogoni za straconym czasem” zauważa, że na początku XVI wieku byliśmy największym krajem ówczesnej Europy zasobnym w ogromne puszcze, które były karczowanie i obsiewanie zbożem, które osiągało (chwilowo) wyższe ceny na Zachodzie. „Wzbogaceni do nieprzyzwoitości magnaci stopniowo przejmowali kontrolę nad Rzeczpospolitą. Zasoby taniej ziemi stały się więc w ostatecznym rachunku naszym przekleństwem. Zachód budował wtedy podstawy przemysłu, a my z systemu przedkapitalistycznego cofnęliśmy się do etapu gdzieś między feudalizmem a niewolnictwem. Znów znaleźliśmy się na peryferiach Europy”. Zwraca też uwagę na zjawisko jest znane pod nazwą „choroby holenderskiej”. Gdy w Holandii w latach 70. XX w. odkryto potężne złoża gazu i ropy, okazało się, że wcale nie przyczyniły się one do przyspieszenia rozwoju kraju. Przeciwnie, taki dar rozleniwia, zniechęca do rozwoju nowych technologii, poprawy wydajności pracy. Analogia tylko częściowo, ale jednak przypomina naszych narodowych energetycznych, ale już ubożejących magnatów …
Ale chciałbym na tym tle zastanowić się czy ci magnaci energetyczni mają zdolność do uczenia się i do autentycznej, a nie tylko PR-owskiej zmiany.
Peter Sengeg, założyciel Society for Operational Learning (stowarzyszenia uczących się organizacji) w swojej książce „The necesaary revolution” widzi, zapewne wzorem Ghandiego (najpierw cię nie dostrzegają, potem cię ignorują, potem zwalczają a potem wygrywasz) widzi kilka wyraźnych stadiów podejścia do zrównoważonego rozwoju w biznesie. 1) Na początku twierdzą, że dostosowanie będzie kosztowne a polityka jest błędna; wtedy potężne firmy zasiewają wątpliwości. 2) Firmy spełniają jedynie minimum wymaganego jedynie presją z zewnątrz twardym prawem. 3) Niektóre firmy zaczynają się podporządkowywać tym potrzebom dobrowolnie (np. oszczędność paliw we własnym zakładzie i chęć poprawy reputacji). 4) Włączenie dbałości o środowisko do strategii firmy stającej się ekologiczną ale też pozostającą przedsiębiorstwem dochodowym. 5) Dbałość o środowisko zajmuje poczesne miejsce w strategii firmy, wpływając na kształtowanie kapitału, budżetów, podstawową działalność i poszukiwanie nowych rynków i zmianę całego łańcucha dostaw.
Myślę sobie że koncerny krajowe jako całość są pomiędzy 1 i 2 etapem rozwoju, ale są „różnice osobnicze”. Trudno mówić o PGE, bo na okoliczność IPO za chwile PR-owsko zazielenił się w mediach, ale długofalowej polityki nie ma; jest realizacja koncepcji rządu (energetyka jądrowa) i pomijanie o tym co miał robić – morska energetyka wiatrowa (to cos dla narodowej firmy energetycznej) i wchodzenie tam gdzie nie ma dla PGE miejsca - biogaz. Tauron dopiero wychodzi z etapu 1 i niewiadomo kiedy zdoła dojść do etapu 2; baza i przywiązanie do przeszłości ciążą nad zmianami. Twardo chce wbrew trendom światowym budować głownie nowe elektrownie węglowe, pocieszające jest tylko to, że prezes Jak Kurp redukuje (pod wpływem okoliczności o których pisałem wyżej) zapał inwestycyjny w tym kierunku i tu warto pochwalic odpowiedzialnosc Prezesa Kurpa za slowa. 5 GW to też duzo i ambitnie, ale jeszcze rok temu sektor mówil o 15-30 GW!. Energa, poza chorobliwą i mało konstruktywną reakcją na energetykę wiatrową wydaje się już być na etapie 2, ale zerka na 3. Enion na etapie niezbyt spektakularnego IPO też „błysnął” spłowiałą nieco zielonością a potem pozostał szarym na etapie 2. Zieleń mógłby ożywić starający się jakiś czas temu o ten koncern bardziej intensywniej Vattenfall, ale teraz nie ma impulsu do poważniejszych zmian. I wreszcie Vattenfall, co do którego nie ma większych wątpliwości że jako światowy koncern (choć świadomy tego monopolista) jest pomiędzy etapem 4 a 5, gdzie firma jest przemięknięta narzucaną z góry misją ekologiczną i misją odpowiedzialności społecznej. Można powiedzieć, że to u nas nie zadziała (potop szwedzki?), ale jednak działa. Widać to w rozmowach z pracownikami średniego szczebla ale też widać że jest to też odpowiedzialność prezesa polskiego odzialu jakim ostatnio został Jacek Piekacz. Nie udaje że węgiel to jedyna przyszłość (choć w Polsce Vattenfall bazuje dalej na węglu i choć sam zaangażował się w promocje technologii czystego węgla) ale w tym przypadku zaleca ostrożność i szukanie alternatyw inwestycyjnych. Nawet jak w Polsce na poziomie opracyjnym różnice niędzy koncernami nie są aż tak duże, to widać przepasć w mysleniu perspektwicznym, nawet jezeli to perspektywa zaledwie Pakietu klimatycznego (10-letnia).

Pisząc o węglu, zerknąłem w tekst wystąpienia jaki już ponad 11 lat temu wygłosiłem w Sejmie: „Nie ma potrzeby, ani sensu, aby rozwój energetyki odnawialnej opierać na jej przeciwstawieniu sektorowi węglowemu, który stał się siłą napędową rozwoju gospodarczego Polski w XX wieku. To dzięki posiadaniu zasobów węgla mamy szansę na zbudowanie pomostu energetycznego w przyszłość i czas na systematyczny rozwój i wdrażanie technologii OZE, przy zachowaniu bezpieczeństwa energetycznego kraju. Musimy pamiętać, że przechodzenie z paliw kopalnych na odnawialne, będzie procesem długotrwałym, ale nie możemy wyczekiwać z ich wprowadzaniem w życie do momentu, kiedy … pod wpływem zewnętrznych okoliczności będziemy musieli działać w pośpiechu, a obszar wyboru zostanie niebezpiecznie zawężony…”

Nie sądziłem wtedy, że najpierw przez wiele lat trzeba budować most świadomości aby umieć połączyć stare z nowym . A „starzy magnaci” uczy się zdecydowanie za wolno i w tęsknocie do feudalizmu energetycznego i przywiązania do węgla blokują rozwój Rzeczpospolitej i naraża na utratę bezpieczeństwa energetycznego. Darmowe uprawnienia do emisji CO2 nie tylko rozleniwiają intelektualnie ale bywają zdradliwe. Ale może teraz Green Effort Group cos w końcu konstruktywnego wymyśli? Mam nadzieję, że nie będą to podwyżki cen energii, które pójdą na przejedzenie wewnątrz własnych grup zamiast na proekologiczną modernizację.

Wobec, moim zdaniem, trudnych do przekroczenia dla krajowych koncernów energetycznych barier w mysleniu o przyszlosci swoim i Polski, chcialbym zaproponowac aby znacząco poniesc w krajowym "Planie dzialan dla OZE" 15% cel dla Polski na 2020 r. Hiszpanie podniesli go o 3%, z 20 do prawie 23%, w tym tamtejszy rzad przewidzial 42,3% udzial zielonej energii elektrycznej w użyciu energii elektrycznej juz w 2020 r. Dokument jest tez do sciagniecia z opisanej w poprzednim wpisie platformy przejrzystosci KE.
Polska, bez żadnego ryzyka, moze ten cel zwiększyć o 3-4% i postawić na zieloną energię elektryczną. Wtedy moze tez krajowe koncerny zaczna sie szybciej uczyc :)

3 komentarze:

Mariusz pisze...

Witam serdecznie, chciałbym się odnieść do części dotyczącej Energi i poznać Pana zdanie na temat planu Energa Biogaz. Jest to zdecydowanie wizja długofalowa, która wyznacza nowy kierunek rozwoju polegający na poszukiwaniu alternatywnych inwestycji. Nie wiem niestety jak daleko Energa zabrnęła z realizacją planu 5 - 50 - 500 ale moim zdaniem jest to jak najbardziej ukłon w stronę pkt. 4 "Włączenie dbałości o środowisko do strategii firmy stającej się ekologiczną ale też pozostającą przedsiębiorstwem dochodowym.". Stanąłem tutaj w obronie "magnata" gdyż chciałbym poznać Pana zdanie na temat polityki Energii. Czy jest to faktyczna i trwała zmiana polityki Energii czy tylko zagranie "pod publiczkę"?. Nie jestem niestety specjalistą w tej dziedzinie i opieram swoje zdanie na artykułach w prasie i w internecie, co tylko potwierdza skuteczność PR-owej działalności Energii mającej na celu zmianę wizerunku firmy. Pozdrawiam serdecznie

Mariusz Wójcik

Grzegorz Wiśniewski pisze...

Witam i przepraszam, ze tak długo muiał Pan czkac na odpowiedź na ciekawe, konkretne pytanie.
Energa to cały czas nadzieja na "zielony koncern". Może dlatego, że z udzialem w krajowym runku energii ok 15% i z wielkoscia nie liczącą sie w skali europejskich czy światowych koncernóe energetycznych, nie jest to prawdziwy "magnat".

Program 5- 50 -500, ktory ma obrazowac stopniowe dochodzenie do znaczyc mocy (liczonych w MW) w bogazie, był jasnym i czytelnym punktem strategii Energa dopóki sie nie okazało, ze potencjał bigazu i jego konkrencyjność nie są imponujace. Najbardziej optymistyczne elementy projektu nowej strategii energetycznej Wojewodztwa Pomorskiego mowia o 80-100 MW mocy elektrycznej zainstalowanych w biogazowniach w 2025 r., a trudno sobie wyobrazić, aby wszytkie takie obiekty należały do Energi i nawet uwzgledniając ew. inwstycje tego koncernu w innych wojewodztwach, bliższa prawdy wydaje sie byc druga albo nawet pierwsza z ciagu liczb 5,50,500. Ot realia!

Nie przesadza to oczywiscie ze nieprawdziwa jest teza ze Energa probuje wlaczyc OZE i zielona energie do strategii firmy. W tym kierunku działa tez Rada Naukowo -Techniczna koncernu (w ktorej posiedzneiu mialem zreszta okazje uczestniczyc), pod kierunkiem prof Poczyka, promotora biogazu.

Ogolnie juz obecnie Energia jest liderem jezeli chodzi o udzial zielonej energii elektrycznej, siegajacy 10%. Obecny udzial biogazu w sprzedazy energii elektrycznej przez Energe jest znikomy, ale powoli rosnie. Wszak pionier w wytwazaniu energii elektrycznej z biogazu - firma Poldanor, dziala w wiekszosci na terenie Energa. Ale mam takie poczucie ze w tym przypadku chodzi, chyba slusznie (przynajmniej wg kryteriow Miltona Firedmana), o zwykly biznes. "Dobroczynne" dzialania sa bardziej zwiazane np z ochrona przez koncern populacji bociana.

Promocja biogazu to tez dobre alibi do oslabiania roli nergetyki wiatorowej, ktorej Energa doswiadcza na swoim terenie troche w ndmiarze i ktora stara sie mniej lub bardziej otwarcie blokowac. Promocja biogazu to okazja do utrzymania pozycji najbardziej zielonego koncernu mimo tego, takze w okresie wprowadania na gielde (IPO) lub sprzedazy inwestorowi finansowemu, wsrod ktorych powaznym wydaje sie PGNiG, chcący rowwijac biogaz wtlaczany do sieci gazowniczej.

Bycie odpowiedzialnym spolecznie wymaga rozwnowazenia odpowiedzialnoscia za zyski wobec wlasciciela i Energa to robi, ale nie sadze aby celem i strategią tej korporacji byla dblosc o srodowisko. Ale skoro Pan "wstawił" sie za Energa to jestem sklonny przyznac, ze w strategii tego koncernu widac elementy 3 i 4 stadiow (wg Sengega) podjscia do zrównowazonego rozwoju, ale to jeszcze nie jest trwale i glebokie, i szybko moze ulec zapomieniu jak tylko koncern np. wejdzie na gielde. Duzy wplyw na ew. utrwalnie takiej zielonej strategii beda mieli konsumenci energii i klienci Energi.

Mariusz pisze...

Bardzo dziękuję Panie Grzegorzu za wnikliwą odpowiedź i przyznam, że czuję się bogatszy o wiedzę, której nie wyczytałbym chyba nigdzie. Z przyjemnością będę czytał dalsze Pana wpisy w "odnawialnym". Pozdrawiam