czwartek, marca 19, 2020

Po koronawirusie świat się nie skończy, ale energetyka zmienić się i tak musi


Wśród 5 obszarów rządowej Tarczy Antykryzysowej, poza bezpieczeństwem pracowników, finansowaniem przedsiębiorstw, ochroną zdrowia i wzmocnieniem systemu finansowego znajduje się Fundusz Inwestycji Publicznych FIP o wartości 30 mld zł, którego celem jest pobudzenie gospodarki poprzez inwestycje publiczne w infrastrukturę, szpitale, szkoły, cyfryzację, biotechnologię i energetykę. To wyróżnienie i umieszczenie energetyki razem z IT, biotechnologią obok szpitali i szkól zobowiązuje- musi być innowacyjnie i tanio, i z myślą o przyszłości. Warto zatem chwilę zastanowić się nad miejscem FIP w ramach innych działań antykryzysowych i tym co może kryć się pod „inwestycjami publicznymi” w energetykę.

Zanim jednak rozpocznie się tworzyć listę najpilniejszych potrzeb (punkty 1-3 „tarczy”) i rozwiniemy koncert życzeń w punkcie nr 5 dot. energetyki, warto spojrzeć szerzej (też globalnie) i trochę dalej, gdyż mamy do czynienia z pierwszą epidemią ery mediów społecznościowych, a wtedy niekoniecznie szuka się rozwiązań, które np. trwale pobudziłyby gospodarkę. Pomyślmy zatem, aby przynajmniej pkt 5 polskiego „stymulusa” temu faktycznie służył energetyce w przyszłości.

Po obecnej zarazie, która nie wiadomo, ile jeszcze potrwa nic już nie będzie takie jak było, ani w Polsce, ani w globalnym otoczeniu naszego kraju. Musimy sobie wyobrazić, że niemal wszystko się zmieni, ale jednak pewne trwałe postawy zostaną i odcisną silne piętno na naszym społeczeństwie, na wzór dramatu Powstania Styczniowego[i].

Fakty na dzisiaj (18 marca) są takie, że na świecie liczba potwierdzonych zakażeń Covid-19 (206 845), zgonów (8 272) i wyzdrowień (82 889). To niestety nie koniec. Tempo zgonów nie rośnie już lawinowo, ale niestety,  zapewne w kolejnych dniach te statystyki się pogorszą.  .  Wobec dramatu, nawet jak to trudne, popatrzmy szerzej. W 2003 r.  trwająca jedynie dwa tygodnie fala upałów zabiła około 15.000 osób we Francji i 70.000 w całej Europie (źródło). Trwają dyskusje o skali zgonów wywołanych zanieczyszczeniem powietrza.  Wiele analiz mówi, że zanieczyszczenie powietrza zabija prawie 800.000 ludzi w Europie i 9 mln. na całym świecie każdego roku. Liczba 800.000 dotyczyć ma „dodatkowych” zgonów w Europie, co jest dwukrotnie więcej niż w oficjalnych szacunkach (za NewScientist). Niektórzy badacze ustalają liczbę dodatkowych, przedwczesnych zgonów w 2015 r. 790.000, - tyle osób zmarłoby później, gdyby nie było zanieczyszczenia powietrza”. Inne statystyki tego samego zjawiska mówią, że 800.000 osób straciło średnio 17 lat życia lub że przeciętny człowiek w Europie traci 2-lata życia z powodu zanieczyszczenia powietrza. Trudno nawet oszacować zgony z powodu zmian klimatu, gdyż musielibyśmy uwzględnić tez ofiary wojen klimatycznych.

Wszystkie te przypadki, łącznie z Convid-19 niosą za sobą olbrzymie zagrożenie zwłaszcza dla osób starszych i przewlekle chorych. Latem, gdy zrobi się gorąco, to zamiast wirusa, który akurat nie lub wysokich temperatur, będziemy mieli jeszcze poważniejsze problemy, w tym w szczególności zagrożenie życia osób starszych z powodu braku wody, suszy, drogiej żywności, letniego deficytu energii itp. Mamy przed sobą olbrzymie wyzwanie, jak pogodzić strategię krótkoterminową z długoterminową, przy czym o tej drugiej nie wolno zapominać. Covid-19 kiedyś przeminie i warto, żebyśmy my wszyscy, którzy teraz w domach staramy się nie dopuścić do rozwoju epidemii starali się wykorzystać ten czas, aby w swoich obszarach pomyśleć o tym, co będzie potem. Problemy ze zmianami klimatu czy wyczerpywaniem się paliw kopalnych nie znikną wraz ze zniknięciem wirusa. Za to mogą zniknąć małe i średnie firmy.

Guardian publikując wyniki nowego studium przypomina i ostrzega, że największe zachodnie banki inwestycyjne nie reagują na kryzys klimatyczny i od podpisania Porozumienia Paryskiego przez 4 lata wydały ponad 2,66 bln dolarów na paliwa kopalne. W czarną dziurę zapędziły się Chiny, które mają już 99,7 GW mocy węglowych w budowie i kolejne 106,1 GW na różnych etapach procesu planowania. Światowe Forum Ekonomiczne ostrzega i informuje, dlaczego chiński stymulus po Covid-19 musi odrzucić kosztowną energetykę węglową (na rzecz energii słońca i wiatru), która po pandemii dodatkowo może pogrążyć kraj w kryzysie i zmarnować zainwestowane lekkomyślnie środki, które nigdy się nie zwrócą.

Jeśli chodzi o energetykę to w Polsce jeszcze nie pojawiło się zbyt wiele konstruktywnych pomysłów na wykorzystanie części (jakiej?) z 30 mld zł zadeklarowanych w FIP. Pojawiły się za to inne kontrowersyjne pomysły. Wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski mówi o konieczności wyłączenia Polski z systemu handlu emisjami CO2 w UE, nie dostrzegając, że jest to mechanizm finamsowania budżetu (wpływy ze sprzedaży na aukcjach zagranicznych nadmiarowych uprawnień do emisji CO2) i mechanizm ograniczenia liczby zgonów spowodowanych innymi niż Covid-19 przyczynami, stojącymi za spalaniem węgla.

W tej napiętej sytuacji bardzo martwi tekst Pani Europoseł Jadwigi Wiśniewskiej, wykorzystującej nasze dzisiejsze lęki do uderzania w solidarnościowy Europejski Zielony Ład (EZŁ) postawieniem tezy, że ogranicza on wydobycie surowców niezbędnych do produkcji OZE i rzekomo nakłada ograniczenia na przemysł miedziowy, który popiera OZE i EZŁ. Powyższa teza przypomina  (rzekome J) wystąpienia Władysława Gomułki: "Gdybyśmy mieli więcej blachy stalowej, moglibyśmy produkować więcej konserw, ale nie mamy mięsa". W branży OZE surowców nie zabranie, a nawet gdyby się tak zdarzyło, że zaczęłyby więcej kosztować,  to zaczniemy je oszczędzać,  poddawać recyklingowi, nie marnując ich bez sensu i zacznie się opłacać  wprowadzanie innowacji, które sprawią, że będziemy ich jeszcze mniej zużywać. Kosztami należy obciążać zużywanie surowców nieodnawianych i niszczenie środowiska, a nie np. pracę.

W obecnej sytuacji łatwo siać zamęt, opinia publiczna ma ważniejsze sprawy na głowie Choćby te pomysły (w normalnych warunkach niedorzeczne) wskazują na możliwość pojawienia się silnego lobbingu na rzecz przekierowania skromnych środków publicznych dedykowanych na rozwój (pkt 5 FIP) w obszary nierozwojowe, a w szczególności olbrzymie ryzyko do powrotu do wsparcia dla paliw kopalnych, które (jeżeli już, patrz powyższa rekomendacja ŚFE dla Chin) powinny być wspierane na zasadach ogólnych, innymi działaniami FIP. Węgiel np. w czasach zarazy nie zdaje egzaminu także w Polsce z uwagi na sposób jego pozyskania przy wysokiej koncentracji pracy w miejscach wydobycia. Świetnie sobie radzą za to radzą elektrownie   fotowoltaiczne, wiatrowe i wodne, które wymagają tylko doraźnego i możliwego do przesunięcia serwisowania. 

Pojawiają się znacznie lepiej pomyślane „stymulusy” niż wspieranie paliw kopalnych, które mają za zadanie skrócenie łańcuchów dostaw do tej pory zbyt jednostronnie kończących się w Chinach. Organizacje europejskiego biznesu, w tym np. niemieckie stowarzyszenie przemysłu maszynowego VDMA - wzywa do uruchomienia w na terenie UE produkcji ogniw i modułów o dużych wydajnościach rzędu 5-10 GW (tzw. GigaFactory lub GreenFactory) opartych na nowych technologiach. Chodzi o kilka fabryk zbudowanych (tu zdaniem Niemców) najpierw na granicy francusko-niemieckiej i polsko niemieckiej, co stwarzałoby też okazję do politycznego ożywienia Trójkąta Weimarskiego. Wnoszą, słusznie, o dofinansowanie tej inicjatywy ze środków z EZŁ.

Idea znana jest z czasów początków kryzysu finansowego 2008-2010, ale wtedy nie została zrealizowana i UE (od 2009 roku) straciła pozycję lidera w produkcji PV na rzecz Chin. Udział produkcji chińskiej w globalnej sprzedaży ogniw i modułów PV w 2018r. wynosił 68%, a w 2019r. już 72%.  Teraz trend się będzie odwracał. Wg IEO w 2018r. jedna trzecia modułów sprzedanych przez ankietowane firmy, importowana była z Chin. Bezpośrednio od polskich producentów, nawet jak musieli się wspierać chińskimi półproduktami,  pochodziło 25% modułów. Znaczny udział miały także moduły importowane z Korei Południowej oraz Niemiec.

Pomysł powiela chińskie podejście sprzed dekady, aby dzięki solidarności i działaniu w sąsiedzkiej grupie (bez konieczności wybierania jako średnio rozwinięty kraj komu bardziej się narazimy: USA, Chinon czy Rosji), zyskać na efekcie skali, ale uwzględnia nowe technologie. 10 GW zielonych fabryk   można też zrealizować w różnych rozproszonych lokalizacjach przy zdolności produkcyjnej co najmniej 1 GW każda. Każdy pojedynczy zakład produkcyjny może być kopią pozostałych, ale umożliwiłby otrzymywanie lokalnego wsparcia regionalnego. Jeden kraj, w pojedynkę, nie będzie w stanie stawić czoła globalnej konkurencji. Najważniejsze jest to, aby skrócić łańcuch dostaw i go zamknąć w Polsce, w krajach członkowskich UE i w całej UE poczynając na produkcji, poprzez sprzedaż i na zarządzaniu łańcuchem dostaw kończąc.

W sumie przemysłowi fotowoltaicznemu chodzi o 2 mld Euro. Przykładowy rozkład kosztów jednej 10 GW fabryki, zapotrzebowanie na jej powierzchnię i zatrudnienie przy różnych asortymentach produkcji podaje tabela (oparta na założeniach Fraunhofer ISE).
Proponuje ten temat do poważnego rozważania przez agendy rządowe, takie jak PFR, NFOŚiGW, BGK, NCBiR (w NCBiR przygotowany jest obecnie strategiczny program badawczy Nowe technologie energetyczne, który wprost może wesprzeć uruchomienie produkcji ogniw i modułów na nowych technologiach). Proszę polskie firmy zainteresowane udziałem w takim przedsięwzięciu o kontakt, aby wspólnie można było przedstawić Rządowi RP przemyślany i realny plan.
 
Dla nas, przedsiębiorców, w szczególności małych i średnich firm, i tych najbardziej innowacyjnych dużych, przychodzi ponownie czas, jak wielokrotnie w naszej historii, na mozolną pracę, która da efekty w dłuższym, ale przewidywalnym okresie (lata 2021-2025), który będzie trudny. Alle jest to czas energetyki rozproszonej z OZE i energii wytwarzanej lokalnie z odnawialnych zasobów energii, z wykorzystaniem najnowszej wiedzy, której nam nie brakuje. Trzeba ją tylko wyzwolić. Dużo zdrowia dla nas wszystkich, także i tych, którzy właśnie dorzucają węgla do kotła.

[i] Prof. J Zdrada w wywiadzie dla PAP pod znamiennym tytułem „Powstanie styczniowe było punktem zwrotnym w rozwoju nowoczesnego narodu polskiego”, pisze, że wówczas w społeczeństwie polskim kształtowały się dwa wyraźnie odróżniające się obozy. Z jednej strony były to radykalniejsze grupy nazwane „czerwonymi” z hasłami czynnej walki z zaborcami, a z drugiej reprezentanci środowisk konserwatywno-liberalnych, zwłaszcza działacze Towarzystwa Rolniczego, których określano jako „białych”, gdyż ich taktyka obliczona była na uzyskiwania stopniowych ustępstw politycznych. Ten podział na „białych” i „czerwonych” polaryzował społeczeństwo i ukształtował dwa najważniejsze polskie obozy polityczne stojące na gruncie walki o niepodległość, choć różniące się ideowo. Klęska powstania spowodowała przewartościowanie ideowe i ukształtowanie się nowych koncepcji oraz programów społecznych wśród których zaczęto rozwijać program pracy organicznej, pozytywizmu. Paweł Jasienica w „Dwóch drogach” napisał w posłowiu  „wydaje mi się, że najważniejszy, decydujący o przyszłości okres powstania niewiele przekracza pierwsze trzy miesiące, licząc od daty wybuchu

czwartek, marca 12, 2020

Nowy indeks wartości firm fotowoltaicznych pomoże śledzić rynek fotowoltaiki w Polsce na tle całej gospodarki


Firmy czystej energii, w szczególności fotowoltaiczne i wiatrowe notowane na giełdach nie poddają się regułom emocjonalnej paniki, która udziela się inwestorom w innych branżach.

Najdłużej i w sposób najbardziej spójny energia słoneczna notowana jest -indeks Solar ETF (TAN) - jako element Funduszu inwestycyjnego EFT. EFT tworzy rankingi wszystkich branż. Wyniki szeregowane na podstawie ich średniego ważonego 3-miesięcznego zwrotu dla wszystkich funduszy ETF notowanych na giełdzie w USA pokazują, że na czele jest fotowoltaika (taki profil mają firmy w indeksie „Solar Energy”), a zaraz za nią "czysta energia" i bardzo blisko energia wiatrowa.


Zestawienie indeksu TAN z indeksem dla wszystkich firm energetycznych XLE potwierdza odporność fotowoltaiki w układzie globalnym na obecne paniki na giełdach światowych, wywołane nieproporcjonalną reakcją na korona wirusa. Zadają też kłam tezie, że wybuch epidemii w Chinach w sposób szczególne dotknie branże fotowoltaiczną.

W dobie zawirowań IEO przeprowadził podobne obserwacje jeśli chodzi o krajową giełdę GPW. Wyniki potwierdzają https://bit.ly/39Q1ZzS wcześniejsze obserwacje na globalnych rynkach. Opracowany agregat indeksów firm fotowoltaicznych obecnych na GPW – nazwany WIG_PV  - potwierdza stabilność kursów. Zestawienie nowego subindeksu z WIG Energia pokazuje jeszcze większy rozziew firm PV i tradycyjnych firm energetycznych, na korzyść PV.



Powodów optymistycznych trendów w Polsce jest kilka. W skład Indeksu WIG_PV wchodzą firmy mieszczące się w różnych miejscach łańcucha dostaw i łańcucha wartości co obrazuje dynamikę całej branży. Wzrosty notują nie tylko sprzedawcy modułów, firmy wykonawcze i instalatorskie, ale również przedsiębiorstwa zajmujące się projektowaniem czy dostawą elementów montażowych oraz spółki działające w otoczeniu. Jak wykazał ubiegłoroczny raport IEO „Rynek fotowoltaiki w Polsce ‘2019” z czerwca ub.r., niemal tyle samo (po 1/3) modułów PV pochodziło z Polski co z Chin, 1/3 z Korei Płd. i Niemiec. Rynek dostawców był podzielony zatem niemal 50%/50% pomiędzy Azję i Europę, a dywersyfikacja dostaw i krajowa produkcja modułów stabilizuje branże.

Obecne problemy z produkcją ogniw fotowoltaicznych i modułów w Chinach mogą stać się impulsem do dalszej dywersyfikacji centrów produkcji ogniw i modułów oraz szansą dla polskich firm i innowacji technologicznych; nad nowym programem B+R z priorytetem dla fotowoltaiki (w tym uruchomieniem produkcji innowacyjnych ogniw) trwają prace w NCBiR. Fotowoltaika, najlepiej ze wszystkich technologii energetycznych poradziła sobie z kryzysem finansowym który zaczął się niemal dekadę temu, krzemu na świecie nie zabraknie, a technologie są dostępne.

Ceny modułów nieznacznie wzrosną, zwłaszcza tych dostarczanych z Chin, ale połączanie Europejskiego Zielonego Ładu (EZŁ) z przejściowymi perturbacjami w produkcji komponentów na rynku chińskim spowodują znacznie lepsze wykorzystanie obecnych zdolności produkcyjnych w UE i w Polsce oraz szybszą realizację celów unijnej polityki przemysłowej wpisanej w EZŁ poprzez budowę nowoczesnych linii technologicznych o wydajnościach rzędu minimum  1-2 GW/rok, opartych na nowych technologiach krzemowych, ale także takich ogniwach jak CIGS czy moduły bifacial. - Chiny szybko odbudują zdolności produkcyjne, ale Europa szybciej niż zakładano stanie się ponownie liderem technologicznym także w fotowoltaice i wypełni lukę i wzrost zapotrzebowania własną produkcją. Planowana na czerwiec kolejna edycja raportu  „Rynek fotowoltaiki w Polsce 2020”, która zapewne już po raz ósmy z rzędu potwierdzi witalność fotowoltaiki, także w czasach zarazy.

niedziela, stycznia 26, 2020

Przekuć sukces z Funduszem Sprawiedliwej Transformacji w nową strategię i ambitny plan na rzecz energii i klimatu


W końcu mamy sukces i jest to fakt bezsporny! “Polskie regiony z największą alokacją środków wg propozycji Komisji Europejskiej dla Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST) – nawet 100 mld zł środków na inwestycje!” – napisał 15 stycznia na Twitterze Minister Michał Kurtyka, zwracając uwagę, że Komisja pomyślnie dla Polski przekuła w konkretne ramy prawne konkluzje Rady Europejskiej w sprawie Europejskiego Zielone Ładu (EZŁ)  z 12 grudnia ub. roku. Są konkurenci, ale Polska ma dostać aż 27% z 7,5 mld Euro jakimi ogółem ma być zasilony FST. Brakuje tylko stosownego rozporządzenia. 
I tu pojawia się problem Napoleona Bonaparte- „Samo zwycięstwo nie wystarczy, trzeba umieć je wykorzystać”.  W ważnym wywiadzie dla Rzeczpospolitej (link) z Premierem Jerzym Buzkiem, pomysłodawcą JTS, pojawiło się wezwanie do przyspieszenia transformacji naszej energetyki i pilnego potwierdzenia woli dojścia do neutralności klimatycznej. Zdaniem prof. Buzka  bezczynność w tej sprawie spowoduje brak możliwości uzyskania odpowiedniego wsparcia finansowego na transformację całej gospodarki. Premier Buzek uzasadnia to treścią projektu rozporządzenia o FST, który zawęża pomoc do tych regionów w UE, które „mają szczególne trudności na drodze do osiągnięcia neutralności klimatycznej UE w 2050 r.”, przez co w obecnej sytuacji faktycznie ten fundusz na razie Polski nie dotyczy. Premier Buzek wskazuje, że polski rząd powinien natychmiast zadeklarować nasz wkład w unijny cel neutralności klimatycznej i „nie czekać do czerwca, kiedy odbędzie się szczyt UE w tej sprawie”. Wtedy będzie to już musztarda po obiedzie.
Powstaje pytanie co w obecnej sytuacji znaczy "zadeklarować neutralność klimatyczną"? Sprawy związane z neutralnością klimatyczną w UE weszły już w fazę operacyjną, a nie deklaratywną. Praktyczną formą potwierdzenia przez kraje członkowskie UE woli realizacji strategii unijnej w sprawie neutralności klimatyczne są Krajowe Planu Działań w Zakresie Energii i Klimatu (KPEiK). Polski KPEiK, przesłany do Komisji 30 grudnia ub.r., nie jest wystarczająco ambitny w sferze redukcji emisji CO2 i udziałów OZE aby stanowił on już teraz potwierdzenie włączenia się Polski w dążenie UE do neutralności klimatycznej. Zestawienie odpowiednich celów UE i Polski podaje  tabela. 
 *    wg IEO w 2020 roku Polska osiągnie 12% udziału energii z OZE  w zużyciu energii finalnej brutto

** zalecanie Komisji z czerwca 2019 roku, które jej zdaniem pozwoliłby na włączenie się w Polski w realizacje celu UE na OZE na 2030 rok (32%)

Polska wyraźnie nie realizuje celów klimatyczno-energetycznych UE i coraz bardziej odchyla się od obecnych trendów unijnych. A kierunkowo, zgodnie z założeniami EZŁ, już w połowie br. ambicje krajów członkowskich mają być podniesione tak aby ogólny cel klimatyczny UE na 2030 rok mógł być zwiększony  z 50 do 55%. Jednocześnie w polskim KPEiK jest wzmianka (warunkowość) dotycząca możliwości zwiększenia udziału energii z OZE - „podniesienie udziałów OZE z 21% do 23% [nie do 25% jak zaleca Komisja -przyp. aut.] będzie możliwe w sytuacji przyznania Polsce dodatkowych środków unijnych, w tym przeznaczonych na sprawiedliwą transformację”. Czy można uznać, że zaoferowane przez Komisje 100 mld zł jest wystarczającą dla kwotą aby zrewidować KPEiK (lub odwrotnie; ich brak jest stratą dotkliwą, pogłębiająca globalne zacofanie technologiczne  i nie dającą Polsce żadnych strategicznych korzyści gospodarczych w zamian)?
Tu nie chodzi już o niewiążącą deklarację, chodzi o formalną zmianę KPEiK, a wraz z tym zmianę podejścia (dalej udawać się nie da, a gra pozorów do niczego dobrego nie doprowadzi). Obecnie KPEiK obejmuje perspektywę 2020-2040 (kolejny KPEiK będzie sięgał 2050 roku), ale pierwszym punktem kontrolnym, który na dzisiaj ostatecznie weryfikuje ścieżkę członka UE do neutralności klimatycznej jest 2030r. Formalnie KPEiK ma być żywym dokumentem i członkowskie powinny dokonać jego aktualizacji najpóźniej do dnia 30 czerwca 2024r. Powstaje pytanie czy można aktualizować dokument już teraz, aby wykazać że dołączamy do UE. Formalnie, zgodnie z harmonogramem wdrażania EZŁ, Komisja ma czas na ocenę przesłanych z końcem ub. roku KPEiK do czerwiec 2020r. (wysoce negatywna ocena grozić będzie ryzykiem kolejnych uszczupleń finansowych, już poza FST), ale nic nie stoi na przeszkodzie aby kraj członkowski dokonał autokorekty swojego KPEiK wcześniej.
Od strony technicznej sprawa nie wydaje się wyjątkowo trudna. Stosunkowo łatwo dokonać korekty i usnąć oczywiste wady formalne oraz  merytoryczne. Wadami  formalnymi KPEiK są z pewnością brak (przed przesłaniem finalnej wersja KPEiK do Brukseli) konsultacji społecznych co będzie z pewnością podniesione przez Komisję już w czerwcu oraz brak odniesienie się do wszystkim wymogów formalnych takich jak np. brak uwzględniania propozycji promocji korporacyjnych umów sprzedaży energii elektrycznej z OZE (tzw. cPPA) itp. Kwestie te podniosło PSEW w swoim najnowszymi stanowisku w sprawie KPEiK (link) wskazując jednocześnie na potencjał energetyki wiatrowej do podwyższenia celów KPEIK na lata 2030 i 2040. Niedawno IEO badał (link) skutki podniesienia celu OZE z 21% do 25% poprzez dodatkowe (zgodne z zaleceniami Komisji z czerwca ub.r.) inwestycje w zeroemisyjne OZE. Dostosowanie się Polski do skromnych zaleceń Komisji (w części elektroenergetycznej) spowoduje, że ceny energii (bez inflacji) o 3,7% w 2030 roku oraz o 4,6% w 2040 roku. Jest to zatem ewidentna i policzalna korzyść dla polskich odbiorców energii elektrycznej. Oczywiście wprowadzanie tanich i zeroemisyjnych OZE do systemu energetycznego wnosi równocześnie wyraźny wkład w obniżenie emisji, w tym emisji CO2 i jednocześnie wprowadziłoby nasz kraj na drogę do neutralności klimatycznej, i umożliwiłoby korzystanie z funduszy zaszytych w strukturze  ZEŁ, takich jak FST. Dlaczego bagatelizuje się lub wręcz bojkotuje się zatem rozwiązania strategicznie dobre dla Polski, ale także ogranicza szanse jakościowej zmiany dla regionów pogórniczych i ich mieszkańców zmęczonych smogiem, niepewnością (graniczącą z pewnością końca epoki), ciężką pracą dającą coraz mniej powodów do dumy i satysfakcji z wysiłku i poświęcenia?
Obecnie stosunkowo łatwo udowodnić, że powyższe (technicznie proste) rozwiązania nie pogorszą  sytuacji ekonomicznej w zakładach produkcyjnych, w tym nawet w sektorach ETS gdzie liczą się koszty energii i które tworzą dobrze płatne miejsca pracy w regionach powęglowych (jak mówił o tym dr Kurtyka). Tania, czysta energią i sprzedaż energii formule PPA sprzyjać będą całemu polskiemu przemysłowi i odbiorcom energii. Spełniony zostałby też innym postulat ministra Kurtyki, stawiany od pewnego czasu także przez Prezydenta Andrzeja Dudę,  wyrażający się w formule “Chcemy ewolucji przemysłu, a nie jego likwidacji”. Problem nie ma zatem natury technicznej ani ekonomicznej. -Ma niewątpliwie ciężki wymiar polityczny, edukacyjny (wieloletnie zaniedbania) i komunikacyjny (zawirusowanie umysłów fałszywą, utopijną tezą), ale nie ma innego wyjścia - trzeba się z tym jak najszybciej zmierzyć, nie czekając czerwca. Nowa strategia przechodzenia na źródła energii zeroemisyjne i ambitny plan na rzecz energii i klimatu powinny być tworzone i szeroko konsultowane dzisiaj, gdyż nawet najlepsza strategia za rok nie będzie już miała znaczenia.
Problem dotyczy nie tylko konkurencyjności naszej gospodarki, ale też naszego miejsca, czy nawet obecności w UE. To premier -opuszczającej UE Wielkiej Brytanii - Johnson staje na czele nowego komitetu rządowego  ds. zmian klimatu, który ma monitorować osiągniecie pełnej dekarbonizacji Wielkiej Brytanii do 2050 roku. Wcześniej jednak Komitet ds. Zmian Klimatu (CCC) przedstawił (link) szeroką ocenę najlepszych sposobów dotarcia kraju do neutralności klimatycznej (głównie dzięki rozwojowi zeroemisyjnych OZE, technologii wodorowych i budowanej na tej podstawie taniej i czystej elektromobilności), argumentując, że jest to możliwe przy ograniczonych lub żadnych dodatkowych kosztach dla gospodarki i przy wykorzystaniu wielu niezbędnych technologii dostępnych już dzisiaj. W ślad za tym ministerstwo skarbu JKM przeprowadziło szczegółową analizę kosztów i sprawdzało czy transformacja do neutralności klimatycznie będzie sprawiedliwa.
Dlatego podjęcie pilnych prac nad alternatywnym, śmiałym i otwartym na nowe technologie KPEiK z przejrzystą analiza kosztów, jest obecnie polską racją stanu. Każdy dzień zbędnej zwłoki pogarsza naszą i tak wystarczająco trudną sytuację. Polska nie może być dalej skazana na doraźne inicjatywy i wyskoki. Czasami są to nawet w pełni uzasadnione pomysły proklimatyczne (morska energetyka wiatrowa, prosumenci PV), czasami słabiej uzasadnione (geotermalne ORC, klastry, wykorzystanie biomasy i biopaliw ponad dostępność zasobów i bez względu na koszty), lub z gruntu wątpliwe ekonomicznie (elektrownie jądrowe, kaskada Dolnej Wisły), a nawet uzasadnione, ale pod warunkiem dostatku tanich źródeł zeroemisyjnych (elektromobilność). Ale nie można tych kierunków w energetyce widzieć w oderwaniu od siebie i kierunków w jaki podąża świat. Brak nowoczesnej strategii energetycznej i nieznośny (paraliżujący biznes) brak spójności polskiej polityki z polityką UE i zgodności z wiedzą naukową o możliwościach nowoczesnych technologii i systemów energetycznych powodują coraz większy chaos, stratę czasu i środków, i utratę wiary ludzi w sens podejmowanych działań wybiegających w przyszłość.