niedziela, maja 17, 2026

Atom dla Polski – bardzo proszę, bez względu na koszty; atom dla Norwegii – energia jądrowa nie jest ekonomicznie rentowna i mamy inne alternatywy

Niemiecka  publiczna telewizja ARD zadała mi najbardziej oczywiste pytanie: „dlaczego polska stawia na atom, jakie względy ekonomiczne, środowiskowe czy związane z bezpieczeństwem energetycznym stoją za tak silnym, jednoznacznym i bezalternatywnym postawieniem  w polskiej strategii energetycznej na atom.  Zdałem sobie sprawę że w każdym z ww. trzech względów nie ma twardych przesłanek „za”, a jest wiele „przeciw”. Nie chodzi zatem o racjonalne  argumenty naukowe, ale o politykę.

W zasadzie są dwie odpowiedzi z podtekstem silnie politycznym:

1)      albo „ktoś” zdecydował politycznie z uwagi na silne poparcie społeczne dla atomu w energetyce -  sięga one 90-92% (pomijam na razie jakie są faktyczne przyczyny takiego poparcia, a są one b. złożone)

2)      albo „ktoś” zdecydował politycznie z uwagi na czynnik militarny  -  51% respondentów IBRIS uważa, że Polska powinna pozyskać broń jądrową.

Być może Polacy umownie przyjmują, że cywilny program  energetyki jądrowej (ad 1) dostarczy kompetencji i infrastruktury reaktorowej pod potrzeby ad 2, ale i tak podstawy decyzji w sprawie rozwoju energetyki jądrowej w Polsce pozostają wielką niewiadomą z wieloma paradoksami społecznymi. Przede wszystkim nie wiadomo dlaczego Polacy uważają że nowy atom to tania energia. Ale nie wiadomo też np.dlaczego, poza kilkoma wyjątkami, organizacje ekologiczne w Polsce generalnie popierają atom (inaczej niż twórcy ruchów ekologicznych 50 lat temu w Niemczech czy we Francji). Nie wiadomo też dlaczego branża OZE (powinna się znać na energetyce) nie wyraża zaniepokojenia planami tak silnej ekspansji atomu we wszystkich technologiach: duże EJ i SMR) i w kilku lokalizacji dla dużych EJ (Choczewo, Bełchatów, PAK) oraz nawet kilkudziesięciu potencjalnych lokalizacjach dla SMR – technologii nieistniejącej w sensie komercyjnym. Itd. 

Czy Program PEJ w Polsce został przygotowany rzetelnie?  Czy przeanalizowane zostały wszystkie inne alternatywy i czy uwzględniono wszystkie koszty? Śmiem wątpić, czemu dawałem wyraz w szeregu komentarzach na blogu i w ekspertyzach IEO (jak np. Uwagi do projektu uchwały Rady Ministrów w sprawie aktualizacji programu wieloletniego „Program polskiej energetyki jądrowej”.  Tego typu wątpliwości jest coraz mniej i nawet te natury ekonomicznej -najbardziej oczywiste - są już całkowicie bagatelizowane i odbierane jako złośliwe  „sypanie piachu w tryby”, a karawana jedzie dalej.  

I dopiero po tym wstępie chcę przejść do właśnie zakończonej inaczej, merytorycznej debaty na ten sam temat w Norwegii. Polskę i Norwegię wiele różni: Norwegia sprzedają nam gaz, my go kupujemy, Norwegia ma 90% udział energetyki wodnej w miksie elektroenergetyczny energetycznym (na  świecie 15%, w Polsce 1,5%). Ale oba kraje w energetyce i ciepłownictwie oraz w transporcie - tu  w szczególności Norwegia wychodzą z uzależnienia od paliw kopalnych ze starych technologii (Norwegia z gazu i ropy, Polska z węgla) i będą zwiększać zapotrzbowanie na energię elektryczną (elektryfikacja). Mają też podobne doświadczenie jeśli chodzi o atom.

Norwegia nie posiada energetyki jądrowej, z wyjątkiem reaktora badawczego, który został zamknięty w 2018 roku (odpady promieniotwórcze z poprzednich prac badawczych są nadal przetwarzane). Podobnie jak w Polsce energia jądrowa jest jednak obecnie przedmiotem debaty jako potencjalne nowe źródło energii dla Norwegii. Kilka lat temu przedstawiono plany rozwoju projektów atomowych, Ministerstwo Energii otrzymało zgłoszenia dotyczące kilku różnych projektów, a kilka gmin wyraziło zainteresowanie energetyką jądrową.

Energia jądrowa jako potencjalne źródło energii w Norwegii była po raz ostatni badana przez komisję publiczną w 1978 roku (w Polsce to czasy dochodzenia do podejmowania decyzji o budowie pierwszej EJ w Żarnowcu, w Norwegii decyzja była negatywna – Norwegowie poszli w rozwój energetyki wodnej). Ale po 50 latach temat powrócił. Dekretem królewskim z 21 czerwca 2024 r., powołano komisję publiczną – Komitet ds. Energii Jądrowej – w celu zbadania możliwości wykorzystania energii jądrowej jako potencjalnego źródła energii w Norwegii. Komitet przeprowadził szeroko zakrojony przegląd i ocenę różnych aspektów potencjalnego rozwoju energetyki jądrowej w Norwegii i przedstawił swój raport do 1 kwietnia 2026 r. Wnioski z raportu zostały przejęte z zadowoleniem  przez rząd w dniu 8 kwietnia br.   Norwegia nie będzie rozwijała energetyki jądrowej.

Zdaniem Komisji ustanowienie produkcji energii jądrowej w Norwegii zajmie co najmniej 20 lat. Dla kraju nowo wchodzącego w energetykę jądrową, jakim byłaby Norwegia, kompleksowe opracowanie niezbędnych regulacji, wyjaśnienie podziału odpowiedzialności między organami i ustanowienie niezbędnej infrastruktury to rozległy i długoterminowy proces. Energia jądrowa w Norwegii nie jest ekonomicznie rentowna przy obecnych projekcjach kosztów. Ze względu na wysokie koszty stałe związane z budową składowiska, a także rozległy aparat rządowy, który musiałby być zbudowany, rozwijanie „niewielkiej ilości" energii jądrowej w kraju byłoby nieproporcjonalnie drogie.

Komisja przyznała, że Norwegia nie ma doświadczenia z komercyjną produkcją energii jądrowej i w każdym przypadku rozwijanie niezbędnych kompetencji zajmie dużo czasu. Komisja rekomenduje powołanie krajowego projektu kompetencyjnego umożliwiającego szybsze wprowadzenie energii jądrowej, gdyby stało się to istotne w przyszłości ,ale do 2050 roku, Norwegia ma inne dobre alternatywy. Energia jądrowa może wnieść jedynie niewielki wkład w realizację celów klimatycznych do 2050 roku i musi być postrzegana przede wszystkim jako rozwiązanie zaspokajające zwiększone zapotrzebowanie na energię po 2050 roku. Polityczna decyzja o wprowadzeniu energii jądrowej teraz mogłaby opóźnić inwestycje w inne moce wytwórcze, które mogłyby być uruchomione wcześniej.  Komisja zostawiła furtkę dla atomu jako opcji w dłuższym  terminie, wtedy gdyby morska energetyka wiatrowa okazała się droższa niż oczekiwano, a rozwój lądowej produkcji energii z OZE był wolniejszym od zakładanego.

Komisja proponuje, aby na norweskich uniwersytetach powstało ograniczone, ale ukierunkowane środowisko akademickie w zakresie technologii energetyki jądrowej i aby stworzono lepsze warunki do uczestnictwa w międzynarodowych programach badawczych. Krajowy projekt kompetencyjny powinien szczegółowo zdefiniować ukierunkowane podnoszenie kompetencji.

Wydaje się, że rekomendacje Komisji mają sens i są bezstronne. Stanowisko Komisji jest b. dobrze udokumentowane ciekawymi ekspertyzami firm międzynarodowych (tak, nie opierano się na firmach i uczuleniach rodzimych, gdyż nie mają one realnego doświadczenia): Amentum (CAPEX/OPEX, z uwzględnieniem benchmarku jako projektu w Choczewie (Lubiatowo-Kopalino) – uznanego jako bardziej kosztowny) i Afry  (ocena wartości rynkowej energii jądrowej i jej konkurencyjności oraz dopasowania w systemie do pozostałych źródeł, w szczególności energetyki wodnej). 

Stanowisko i materiały źródłowe są do pobrania na stronie rządu Norwegii.

Brak komentarzy: