<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392</id><updated>2012-01-29T14:31:38.874-08:00</updated><title type='text'>"Odnawialny" Blog</title><subtitle type='html'>odnawialne źródła energii. aktualne komentarze i doniesienia na temat polityki, prawa, nowych technologii i rynku energetyki odnawialnej</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>133</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-5377833775953090691</id><published>2012-01-06T16:39:00.000-08:00</published><updated>2012-01-08T21:42:41.766-08:00</updated><title type='text'>Odnawialne jubileusze czyli never  solve a good problem</title><content type='html'>Przychodzi niestety taki moment kiedy jubileusze i przeszłość zaczynają  dominować nad myśleniem o przyszłości. Tam gdzie wydaje się że za przyszłość nikt nie odpowiada, tak jak w Polsce, łatwiej o „powrót do przeszłości”. Zawsze interesowała mnie przyszłość nawet ta odległa, a teraźniejszość tylko wtedy gdy mogła na przyszłość wpłynąć. &lt;strong&gt;Dzisiaj teraźniejszość dla krajowej energetyki odnawialnej nieodłącznie związana jest z projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii i której przyszłość jest dalej niejasna, a wraz z tym  niepewna jest przyszłość OZE w Polsce&lt;/strong&gt;. W spóźnionym noworocznym wpisie pozwolę sobie na chwilę słabości, a nawet odrobinę sentymentalizmu  i skupienie się na tym co jest wiadome, czyli przeszłości i teraźniejszości i na tym czego (i czy?) uczy nas historia OZE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urodziłem się 50 lat temu, w czasie kiedy prezydent Kennedy rozpoczął realizacje programu Apollo, i już w pierwszej klasie szkoły podstawowej widziałem jak Neil Armstrong z załogą lądował na Księżycu (tak, to się udało w okresie krótszym niż dekada!). Wydawało się że wszystko jest możliwe i możemy oderwać się od historycznych trendów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy 25 lat temu, zaraz po trzecim kryzysie energetycznym (dokładnie „naftowym”),  kończyłem politechnikę przeczytałem w Przeglądzie Technicznym (wychodzi do dzisiaj) że za kilka lat OZE będą konkurencyjne na rynku, a one dalej się tylko dobrze zapowiadają... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10 lat temu, współtworzyłem Instytut Energetyki Odnawialnej widząc konieczność budowy wyspecjalizowanych w OZE i niezależnych instytucji oraz koncentracji wiedzy w tym obszarze  aby możliwe było wywarcie wpływu na zmiany, też w sferze regulacji i aby szybciej poprawiać konkurencyjność OZE.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;W końcu były ku temu podstawy; choć nie byliśmy jeszcze w UE, ale stamtąd już wiał „wiatr odnowy”. W 2001 roku Sejm RP przyjął „Strategię rozwoju energetyki odnawialnej” w opracowaniu której aktywnie uczestniczyłem i sporo czasu poświęciłem  przeprowadzenie jej przez rząd i Sejm.  Już  w 2002 roku w zespole którym kierowałem powstał, na zamówienie ministerstwa środowiska,  projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii (dokładnie o „gospodarowaniu  odnawialnymi zasobami  energii i promocji energetyki odnawialnej”), link -&lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/ekspertyzy/doc_details/279-projekt-ustawy-o-gospodarowaniu-odnawialnymi-zasobami-energii.html"&gt;treść ówczesnego projektu&lt;/a&gt;.  Teraz myślę, ze był to bardzo dobry projekt, bo … nikomu z uczestników rynku w pełni się nie podobał :). Projekt, nie został jednak skierowany przez rząd do Laski Marszałkowskiej (nie miejsce tu i czas by  szczegółowo pisać o tym dlaczego sprawy OZE zaczęły grzęznąć w bieżącej polityce i w rosnących wpływach na nią firm energetycznych).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego po 25 latach pracy zawodowej poświęconej wyłącznie OZE - pewnie czas na jakiś „artystyczny” benefis ?:)- znowu często czytam, że ... „za kilka lat  OZE  będą konkurencyjne”.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Po 10 latach od zakończenia pracy nad pierwszym projektem ustawy o OZE, w przededniu Wigilii, ministerstwo gospodarki zaprezentowało grubo ponad rok „wyglądany”(używając bożonarodzeniowej frazeologii) nowy projekt ustawy  o OZE. Odbyło to się &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/node/15163"&gt;w formie widowiskowej noworocznej szopki&lt;/a&gt; w której zamiast Trzech Króli,  dar w postaci projektu ustawy OZE przyniosło trzech ministrów: ustępujący wiceminister Maciej Kaliski (do końca roku ubiegłego odpowiedzialny za energetykę), nowy wiceminister (pochodzący tradycyjnie ze Śląska) od br. odpowiedzialny za energetykę - Tomasz Tomczykiewicz i sam minister gospodarki – premier Pawlak. W zasadzie do odnowionej sali ministerstwa „Pod Kopułą”  przyniesiono nie tylko projekt ustawy o OZE ale trzy projekty (w trójpaku są też nowelizacje ustaw związanych z OZE: Prawo energetyczne i Prawo gazowe).  Wśród mędrców z darami nie było też od dawna wyglądanego ale ostatecznie przez Premiera nie powołanego pełnomocnika rządu ds. OZE. Dopiero kilka dni później okazało się, ze za OZE odpowiadać będzie sekretarz stanu Mieczysław Kasprzak (patrz &lt;a href="http://bip.mg.gov.pl/files/upload/9846/120104_zarzadzenie_MGpodzial_pracy_kierownictwa.pdf"&gt;zarządzenie ministra gospodarki&lt;/a&gt; , § 4, p.3). To znamienne, że w końcu kompetencyjnie OZE odseparowano od "energetyki ale trudno odgadnąć czy chodzi o ich wzmocnienie, czy ochroną przed przejęciem przez korporacje czy też może pozbycie się kłopotu i skierowanie na boczny tor polityki energetycznej. To też trudne i wydaje się że wewnętrznie sprzeczne zadanie, bo &lt;a href="http://bip.mg.gov.pl/Struktura+organizacyjna/Kierownictwo+MG/Mieczyslaw+Kasprzak"&gt;minister Kasprzak&lt;/a&gt; jest już nowym pełnomocnikiem rządu ale ... ds. deregulacji gospodarczych. W sprawie dodatkowego "odnawialnego" zadania przyjdzie mu natomiast ostro regulować, i to w sytuacji gdy zapisy oddanego w jego ręce projektu ustawy o OZE są (przez zmodyfikowany ale jeszcze bardziej zagmatwany system zielonych certyfikatów) silnie zbiurokratyzowane. &lt;br /&gt;Pozytywne może być to, że ma doświadczenie we współpracy ze organizacjami samorządowymi (ZPP) promującymi generację rozproszoną i związkami rolników ZRKiOR (w Niemczech 21% mocy zainstalowanej w systemach PV jest w rękach rolników  i ponad 11% całości zielonej mocy, łącznie z energetyką wiatrową, zlokalizowana niemalże w 100% w gospodarstwach rolnych) i być może uda mu się odejść od zgubnej polityki traktowania rolnictwa jako zaplecza do produkcji rzepaku i biopaliw i marnowania jego areałów na współspalanie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jubileuszowych paradoksów jest więcej, dodam np., że 10 lat temu za OZE w strukturze rady ministrów był odpowiedzialny nie minister gospodarki, ale  środowiska, a w jego imieniu działał m.in. wiceminister środowiska Radosław Gawlik, który po ponad 10 latach został właśnie w tym samym czasie - w grudniu ‘2011  wybrany na szefa opozycyjnej i ciągle pozaparlamentarnej partii zielonych - &lt;a href="http://www.zieloni2004.pl/news.htm"&gt;Zieloni2004&lt;/a&gt;, która jako jedyna (paradoks historii, bo to koalicja rządząca uznaje ustawę o OZE za priorytet) silnie, głośno i konsekwentnie promuje OZE.  W &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,10844444,Zieloni_w_Polsce_sa_w_glebokim_lesie.html"&gt;wywiadzie dla Gazety Wyborczej&lt;/a&gt; z zawodem  mówi m.in.: „…rząd i parlament przyjęły trzy ustawy dotyczące energetyki jądrowej w rok, a nie są w stanie od 15 lat przyjąć ustawy o energii odnawialnej…”. Fakt, 20 lat temu zdecydowaliśmy (nb. też głosem Posła Gawlika) że energetyki jądrowej nie będziemy rozwijać, a 10 lat temu był juz gotowy projekt ustawy o OZE… Czy w takich meandrach jest jakaś logika czy tylko cichy chichot historii?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z okazji jubileuszu 10-lecia próbowaliśmy w zespole Instytutu Energetyki Odnawialnej opowiedzieć meandry rozwoju OZE w ostatniej dekadzie oraz popatrzeć z większą dozą optymizmu na przyszłość i przygotować grunt (historyczny kontekst)  pod dyskusję nad nową ustawą o OZE. Zainteresowanych &lt;a href="http://www.ieo.pl/jubileusz"&gt;odsyłam na stronę Instytutu&lt;/a&gt; i ew. zachęcam do komentarzy i wspomnień.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Historia OZE w Polsce jest pełna paradoksów i wymaga dużo cierpliwości i determinacji aby ją zrozumieć, a nawet przeczytać. &lt;a href="http://wyborcza.pl/myodnawialni/1,117398,10328139,Dekada_zawirowan___meandry_rozwoju_OZE_w_latach_2001_2010.html?as=1&amp;startsz=x"&gt;Odsylam do dłuższych rozważań na portalu Wyborczej&lt;/a&gt;.  Czy z tej historii OZE można się czegoś nauczyć i jak się ona zakończy? Czy w końcu bodziemy mięli ustawę o OZE która coś zmieni, czy też trzeba będzie trochę już tylko dłużej poczekać aż OZE, bez oglądania się na pozorne wsparcie prawne, same staną się konkurencyjne?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda na to, że jeśli chodzi o ustawę o OZE, to niestety nie ma mowy o "końcu historii" tworzenia skutecznych i efektywnych regulacji. Dlatego zostawię na następy wpis ocenę tego daru który przynieśli „trzej królowie” w postaci ustawy o OZE i przekazali, czy podrzucili (?) "temu czwartemu" (minister Kasprzak) do wdrożenia. Nb.&lt;a href="http://www.psew.pl/i8222zielona_ustawai8221_uderzy_w_zielona_energie_.htm"&gt;PSEW&lt;/a&gt;, widząc że energetyce wiatrowej projekt może bardziej zaszkodzić niż pomóc, pisze z przekąsem o „prezencie pod choinkę”:). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiązując do jubileuszu 10-lecia Instytutu Energetyki Odnawianej oraz w ramach przygotowań do dalszej batalii o kształt ustawy o OZE zadedykuję wszystkim „weteranom”, z licznymi kombatanckimi bliznami :), ale też odpowiednio zahartowanych, piosenkę Wojciecha Młynarskiego &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=TniEe4ay_0Y"&gt; „Jeszcze w zielone gramy”&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim czytelnikom "odnawialnego" życze pomyślności w Nowym Roku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-5377833775953090691?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/5377833775953090691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=5377833775953090691&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/5377833775953090691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/5377833775953090691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2012/01/odnawialne-jubileusze.html' title='Odnawialne jubileusze czyli never  solve a good problem'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-7102151137986165727</id><published>2011-11-19T13:09:00.001-08:00</published><updated>2011-12-03T02:10:06.784-08:00</updated><title type='text'>Po expose Premiera przyszłość odnawialnych źródeł energii dalej niepewna</title><content type='html'>Odnawialna źródła energii (OZE) w Polsce nigdy dłużej nie cieszyły się z nawet „małej”  stabilizacji, ale skala niepewności i ryzyka inwestycyjnego i rynkowego, które jest pochodna ryzyka regulacyjnego i politycznego  rośnie szybko oraz ogólnej koniunktury gospodarczej od paru lat systematycznie rośnie. W najwyżej rangi dokumentach UE (nawet tak zasadniczych i ogólnych jak strategia Europa ‘2020), gdy jest mowa o przyszłości, przywołanie OZE i zielonej gospodarki jest standardem (niemalże tak, jak w epoce minionej już ponad 20 lat temu powołanie na zjazd/uchwalę „Partii” czy KPZR), co daje tak potrzebną obecnie stabilność, bo jest tu wyrazem przyzwolenia wiekszosci z 500 mln obywateli UE. &lt;br /&gt;Przyznam, że nawet nie liczyłem na jakieś specjalne potraktowanie OZE &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;we wczorajszym expose Premiera Tuska&lt;/span&gt;. Analiza -&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2007/11/po-expose-premiera-co-rzd-musi-co-chce.html"&gt;na odnawialnym blogu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;poprzedniego&lt;/span&gt; expose&lt;/a&gt;- wskazywała na jego pozytywne strony jako na szanse, których nawet w obliczu Pakietu klimatycznego i przed kryzysem gospodarczym nie dało się wyzwolić, a potem było tylko gorzej...  Zresztą widać, że same słowa premiera niewiele znaczą, o ile po ew. uzyskaniu dodatkowego realnego wsparcia politycznego (tak było w 2001 po przyjęciu „Strategii rozwoju energetyki odnawialnej”) i regulacyjnego (tak było w 2005 r. po wejściu do UE i wymuszonej Traktatem akcesyjnym implementacji dyrektyw UE) za tym nie pójdzie wyzwolenie ludzkiej aktywności. Ale wsparcie polityczne w expose czy umowie koalicyjnej (której nie znamy) jest potrzebne OZE zwłaszcza w obecnej kadencji, ale pewnie w następnej też, do czasu aż OZE osiągną znaczące udziały i konkurencyjność ekonomiczną nie tylko w wybranych niszach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem &lt;a href="http://www.premier.gov.pl/centrum_prasowe/wydarzenia/premier_w_expose_uwierzmy_w_p,8320/"&gt;w expose&lt;/a&gt; nie ma bezpośrednich odniesień do OZE (jak i do innych ważnych kwestii, taki był pomysł na expose). Wiadomo tylko że nie są traktowane jako istotny  element bieżącej polityki i nie jako obszar gdzie zapowiadana jest zmiana (na lepsze). Gdyby to się okazało prawdą, już na wstępie można zadać sobie pytanie "czy możliwe jest życie", a tym bardziej rozwój OZE bez specjalnej atencji i wsparcia ze strony rządu. Wegetacja na marginesie rynku pewnie tak, ale rozwój?  Dodam, że  obecnie dwie grupy technologii energetycznych wymagają w szczególności silnego wsparcia państwa  i przyjaznej atmosfery do rozwoju: energetyka odnawialna i jądrowa- jako szczególnie nieopłacalna w racjonalnie skalkulowanym rachunku ekonomicznym. Tylko ta druga cieszy  się wsparciem rząd (przynajmniej cieszyła się wsparciem tej samej koalicji dotychczas), co … pogarsza pozycje tej pierwszej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale skoro tak, to może warto szukać wszystkich innych odniesień w exposé które można by twórczo(?) w&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ykorzystać jako argument na rzecz OZE w czekającej nas debacie społecznej, gospodarczej i politycznej wokół ustawy dot. OZE&lt;/span&gt; (ciągle zaaresztowanej w szufladzie i czekającej na łaskawe oko Pana Premiera). Osobiście, poza obojętnością na „problem” OZE doszukałem się w expose znamion przyszłych kłopotów czy utrudnień ze wsparciem OZE. Np. w związku z (tu ze zrozumiałą silnym powiewem nadchodzącego kryzysu) presją na Tuska i determinacją jego samego na zmniejszanie deficytu budżetowego, co wpłynie na możliwość stosowania takich instrumentów jak dotacje budżetowe (przy braku środków UE. Skutkiem tego kierunku niezmylania jest zapowiedź likwidacji ulg podatkowych „pro-rozwojowych” jak np. na internet. Częściowo tylko to można zrozumieć. Według raportu Ministerstwa Finansów (cytat za FOR) o preferencjach podatkowych w 2009 roku obowiązywało w Polsce 138 preferencji w podatku PIT o łącznej wartości 34 mld oraz 54 preferencje w podatku CIT o łącznej wartości 7,6 mld zł. Ale są wśród tych ulg już niekonieczne czy niepotrzebne i byłoby nierozsądnym gdyby tu zadziałało „prawo siekiery” i wykluczenie aktywnego stosowania instrumentów podatkowych. Nie wiadomo też na ile jest szansa na dyskusję o ulgach w podatku VAT (przynajmniej o podwyżkach stawki VAT nie było mowy) na produkcje urządzeń, ważnych i skutecznych zwłaszcza w przypadku  małych, nie prowadzących działalności gospodarczej inwestorów.  Dla firm działających w OZE nie wpłynie też dobrze podniesienie składki na ubezpieczenie zdrowotne. Branża OZE nie bazuje głównie, jak np tradycyjna energetyka, na kosztach surowców tylko na drożejącym kapitale intelektualnym, który będzie proporcjonalne jeszcze droższy. Firmy OZE, w przeciwieństwie do korporacji energetycznych inwestują i nie mają nadwyżek na wzrost obciążeń płacowych. Brak szczególnego ujęcia się premiera za bezrobotnymi i aktywizacją runku pracy, zwłaszcza dla młodych, będzie kolejnym problemem do pokonania przy próbie skutecznej argumentacji na szczeblu rządu, że OZE to trwałe i nowoczesne miejsca pracy. Nie będzie to argument do odrzucenia wprost, ale też wprost Tusk nie odwołuje się do tego i nie będzie w debacie powołać się na prosty fakt (tu nieco złośliwie, z uwagi na niemalże absolutną władzę Premiera do frazeologii poprzedniej epoki) że „pierwszy sekretarz powiedział". Kwestie klimatyczne, co jest niezrozumiałe, przestały już dawno odgrywać rolę w polskiej polityce wobec OZE, a sam formalny obowiązek wynikający z implementacji dyrektywy 2009/28/WE nie jest tak jak kiedyś silnym imperatywem do konkretnego działania. Po pierwsze nie ma pewności że -wobec poważnej tym razem fali kryzysu gospodarczego w UE - Komisja Europejska będzie w tej sprawie (egzekucji) nieubłagana, a po drugi dlatego że wobec uchybień w ew.  wdrożeniu dyrektywy kary mogą być naliczone najwcześniej w… 2022 roku (trzy kadencje do przodu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby już nie przedłużać litanii żalów, mogą wskazać jeden wątek który mnie zainteresował w kontekście tez stawianych w niniejszym wpisie. Sprawa dotyczy planów rządu wprowadzenia podatku od kopalin, danin pobieranych przez państwo (tzw.  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;royalties&lt;/span&gt;). Popieram ten pomysł nie tyle z powodów związanych tylko z wyrównaniem szans dla OZE, ale także  z uwagi na szerszy kontekst ekologiczny i gospodarczy oraz społeczny (o czym z a chwilę). Premier wspomniał o miedzi (z tego już wybuchła tzw. afera giełdowa KGHM), srebrze  i gazie łupkowym , a  ale jeżeli chcemy być konsekwentni to samo powinno dotyczyć węgla, gazu i resztek ropy. Gdyby to był rzeczywisty podatek i powszechny, koszty paliw lepiej oddawałyby ich międzypokoleniową wartość krańcową, poprawiłyby nieco konkurencyjność OZE a  wpływy z jego wprowadzenia mogłoby zwolnić środki budżetowe na wsparcie działań innowacyjnych, pro-rozwojowych i aktywne wsparcie w tworzeniu miejsc pracy. Jest to typowy i twórczy postulat zielonych ekonomistów i niektórych liberalnych także. Zany jest pod nazwą „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;tax what you burn, not what you earn&lt;/span&gt;”. Przy okazji dyskusji o podatkach na surowce nieodnawiane kosztem zmniejszenia obciążenia podatkami kosztów pracy ew. zainteresowanych mogę odesłać do &lt;a href="http://www.vtpi.org/carbontax.pdf"&gt;artykułu Todda Litmana&lt;/a&gt;, który opisuje zjawisko w warunkach amerykańskich (choć głównie z punktu widzenia carbon tax, a nie royalties które bardziej odpowiadają warunkom polskim; zresztą w USA zasoby kopalne są bardziej w rekach właścicieli ziemskich niż państwa). W polityce sloganem tym posluzyl sie w kampanii wyborczej 2008 r. w Kandzie  Stephan Dion- poprzedni przywódca Partii Liberalnej, ale przegral wybory.... Więcej na ten temat było też wcześniej na blogu „odnawialnym”, także z&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/04/o-zielonych-inwestycjach-w-rzadowych.html"&gt; perspektywy amerykańskiej&lt;/a&gt; na tle UE i PL. W trochę bardziej moralizatorskim tonie (zahaczającym o etykę) pisany był na ten temat &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/06/ekonomia-i-ekologia-czyli-ile-s-warte-i.html "&gt;inny wpis na odnawialnym&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz, wobec  niezwykle skromnej listy możliwości dla wsparcia OZE „politycznymi” argumentami” jakie tym razem mogłem wyłowić (pewnie nie jestem w najlepszej formie :) z kryzysowego, „księgowego”  i zachowawczego expose chciałbym poprosić czytelników „ odnawialnego” o komentarze i  sugestie jak „sprzedać” OZE na obecnej hermetycznej giełdzie politycznej, jak trafić do ludzi z OZE jako rozwiązaniem a nie kosztem i jak spowodować aby znalazły się one znacznie wyżej niż dotychczas w politycznej agendzie rządu, nie wykluczając też ew. ponadpartyjnego wsparcia ze strony opozycji (to już byłaby niewyobrażalna pełnia szczęścia, niemalże jak poparcie wejścia do NATO!). Czas (albo tylko widmo) kryzysu powoduje, że inwestycje w  OZE nazywane są przez złośliwych i koniunkturalnych polityków i publicystów „bańką” (tu nawet nie ma znaczenia, że niesłusznie; wszak innych inwestycji nie ma, deficyt energii się pojawi, a koncerny energetyczne faktycznie mają nadwyżki), społeczne argumenty za ich rozwojem nazywane są próbą „ratowania ludzi za ich własne pieniądze” (też niesłusznie, bo to realny ratunek z czekającej opresji, którego indywidualnie, bez roli państwa, nie da się zorganizować), ale z takimi opiniami sektor OZE musi sobie radzić. Ich ignorowanie i przechodzenia nad nimi do porządku dziennego w debacie publicznej (branża OZE się ożywia tylko wtedy gdy mowa o cenie certyfikatu) niczego dobrego obecnie nie przyniesie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS Dopisuje ku pamięci jeszcze jeden wątek z expose:   &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wśród priorytetów rządu, obok działań antykryzysowych związanych z niepewną sytuacją strefy euro, znajdują się m.in. pozyskanie minimum 300 mld zł z budżetu UE na lata 2014-2020&lt;/span&gt;,   bo ma ono swój potencjał argumentacji za wykorzystaniem OZE w Polsce, o ile KE przeforsuje swój pomysł przyznania funduszy od pełnego wdrożenia dyrektyw (w tym 2009/28/WE) oraz wymóg minimalnego 20% udziału wydatków na OZE i EE w przyszłych funduszach strukturalnych. To temat "rozwojowy" na dalsze bognotki...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-7102151137986165727?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/7102151137986165727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=7102151137986165727&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7102151137986165727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7102151137986165727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/11/po-expose-premiera-przyszosc.html' title='Po expose Premiera przyszłość odnawialnych źródeł energii dalej niepewna'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-8155203809815684360</id><published>2011-10-29T15:58:00.000-07:00</published><updated>2011-10-31T00:37:44.023-07:00</updated><title type='text'>Pełnomocnik rządu ds. OZE czy departament energetyki odnawialnej?</title><content type='html'>Do bieżących i narastających problemów jakie mieliśmy z energetyką odnawialną przed wyborami, doszły obecnie nowe związane z dalszym opóźnieniem we wdrożeniu dyrektywy 2009/28/WE (ryzyko regulacyjne ciąglego braku ustawy i stosownej informacji) wzmacnianym dodatkowo przez niepewność polityczną (ostateczny skład koalicji i przesądzenia personalne jeśli chodzi o obsadę kluczowych dla OZE resortów) i enigmatyczną zapowiedź zmian instytucjonalnych wokół sektora OZE. Tylko w tej ostatniej sprawie są rozważane cztery rozwiązania zgłaszane przez (dotychczasowych) koalicjantów i środowiska pozarządowe.&lt;br /&gt;1- Przyłączenie ministerstwa środowiska do resortu gospodarki (stworzenie mega ministerstwa/imperium)&lt;br /&gt;2- Utworzenie nowego ministerstwa ds. energii i klimatu poprzez „wyjęcie” (np. na wzór Danii, Wielkiej Brytanii) odpowiednich kompetencji z dwu ww. ministerstw&lt;br /&gt;3- Powołanie pełnomocnika rządu ds. OZE&lt;br /&gt;4- Utworzenie w ministerstwie gospodarki (MG) departamentu energetyki odnawialnej &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przypadku dwu pierwszych z ww. koncepcji chodzi w znacznej mierze o rozwiązania polityczne (nowe rozdanie wpływów i stanowisk/łupów po wyborach) ale oficjalnie, zresztą nie bez podstaw, mowa jest o potrzebie poprawy koordynacji i wzmocnenia działań rządu w zakresie energii i środowiska. Jeżeli chodziłoby tylko o OZE to tej koordynacji (nie mówiac już o chęci działania) rzeczywiście brakuje. Wystarczy przyjrzeć się obecnej strukturze kompetencji wobec OZE, analizowanej niedawno przez Instytut Energetyki Odnawialnej na potrzeby Banku Światowego, aby bez trudu stwierdzić, że nawet jeżeli na schemacie poniższym nie ma wszystkich mających znaczenie dla OZE instytucji (ARiMR, NCBiR, GUS, PKN, województwa samorządowe, itd.) to i tak  skalę problemu widać.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-VQ5Pp-NXdCs/TqyGFz9rDII/AAAAAAAAAGM/NA085LeVuGE/s1600/kometencje%2Bw%2Bzakresie%2BOZE.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 217px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-VQ5Pp-NXdCs/TqyGFz9rDII/AAAAAAAAAGM/NA085LeVuGE/s320/kometencje%2Bw%2Bzakresie%2BOZE.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5669053465358961794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do tego dochodzi brak praktycznej współpracy czy rywalizacja o wpływy i środki pomiędzy instytucjami nadzorowanymi nawet przez tego samego koalicjanta. Ale jeżeli pominiemy ww. rozwiązania nr 1 i 2 -  gdzie decyduje czysta polityka i swoista dla niej logika (ministerstwo ds. energii i klimatu powinno byc powolane razem z pakietem klimatycznym UE jakies 3-4 lata temu, a nie teraz gdy na proaktywne dzialanie jest za późno i inicjatorom raczej chodzi o podzial srodkow z aukcji uprawnien do emisji CO2) i skupimy się na rozwiązaniach nr 3 i 4 których wprowadzenie w zasadzie nie wymaga poważniejszych zmian kompetencyjnych (ustawowych) to powstają dylematy czy lepszy jest „pełnomocnik” czy "departament", czy potrzebne jest jednocześnie i jedno i drugie. &lt;br /&gt;Dochodzą opinie że pełnomocnik ds. OZE ulokowany w MG  jest niezbędny aby zrównoważyć pełnomocnika ds. energetyki jądrowej, który dodatkowo marginalizuje OZE wzmacniając „atom”. Zgadzam się z tym, ale nie sądzę aby to był silny argument o ile wcześniej nie ma sformułowanego konkretnego zakresu zadań i kompetencji, które powinny wynikać z krytycznej oceny dotychczasowych efektów pracy rządu i przyszłych wyzwań dla cegło sektora. Jest bowiem obawa stworzenia fasadowego stanowiska bez kompetencji („Jan bez Ziemi”) i pełnomocnika który nic nie będzie mógł, a da dodatkowe alibi innym do „nic nie robienia” lub nawet blokowania jego  poczynań i ośmieszenia domagających się pełnomocnika środowisk związanych z OZE na zasadzie sfomulowanej przez Gałczyńskiego „…chcieliście Polski no to ją macie, skumbrie w tomacie….”. Z tym rozwiązaniem wiąże się też duże ryzyko personalne, z uwagi na polityczne (pozamerytoryczne) kryteria wyboru osoby na stanowisko w ramach doraźnego dzialenia łupów wyborczych. Biorąc też pod uwagę niezbyt udane doświadczenia z efektami działania poprzedniego pełnomocnika rządu ds. alternatywnych źródeł energii powołanego jeszcze w 2006 r. za czasów rządów PIS, skłaniałbym się ku domaganiu się przede wszystkim i najpierw decyzji o utworzenia w MG  silnego organizacyjnie i kadrowo departamentu ds. OZE (stanowiska z konkursu), uzupełnionego pełnomocnikiem ds OZE lub nadzorowanego przez podsekretarza stanu odpowiedzialnego za sprawy OZE wraz np. z  kwestiami zielonej gospodarki, innowacji. Jeżeli nadzór nad nowym departementem miałby sprawowować podeskretarz stanu odpowiedzialny (tak jak dotychczas) za węgiel lub nawet atom, to efekt byłby jak do tej pory, czyli taki jakby wilkowi owieczki pilnować kazano...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wobec toczących się w kuluarach i na korytarzach ministerstw rozmów „jak tu się ustawić; z wiatrem czy pod wiatr”) wypada mi poprzeć to co już na „odnawialnym” zostało powiedziane ponad 2 lata temu, we wpisie „&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/08/krajowy-program-rozwoju-produkcji-i.html"&gt;Pokawałkowany świat&lt;/a&gt;”. Chodzi o departament mający prestiż spoleczny i polityczny i z tego wynikającą ochronę polityczną, silny merytoryczne i zdolny do formułowania i wdrażania strategii, mający oparcie w organizacjach ze srodowiska OZE, nastawiony na działania na zewnątrz i rozliczanego z efektów, a nie departament typu „administracyjnego” ubezwłasnowolniony biurokracją rządową, rozliczany ze spełnienia procedur i premiowany na postawy zachowawcze.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie niedoceniałbym faktu że obecnie jest jeszcze skromny, młody „zasób kadrowy” w departamencie energetyki w MG na którym można jeszcze spróbować coś większego zbudować. To muszą być bowiem osoby z przygotowaniem administracyjnym ale mlode, z poczuciem misji, ktorego nie zniweczą blokady polityczne. Postępujący bowiem rozkład instytucjonalny sektora OZE (praktyczny brak zaplecza naukowego, think tanków, wyspecjalizowanych merytorycznie agencji itd.) powoduje że nie ma na czym budować. Taki departament nie może jednak siedzieć w kącie ministerstwa i grzecznie czekać na uwolnienie możliwosci działania, aż zasobami regulacynymi pożywią się więksi, ciągle nienasyceni "amatorzy dziobania" rodem z węgla, gazu i  atomu. Przyznam że pomimo dobrej woli nie rozumiem do dzisiaj dlaczego projekt ustawy dot. OZE (będąc pilnym i już gotowym do konsultacji) musi czekać aż "nowelizacje prawa energetycznego i gazowego bedą gotowe" (oficjalny powód opoźnień), podczas gdy ustawy jądrowe przygotowane w potężnnym obecnie i wysokobudżetowym departamencie nie będąc pilnymi ani wymaganymi przez UE nie musialy czekać...&lt;br /&gt;Wzmocnienie departamentu i znaczenia OZE w MG powinno opierać się także na aktywnym i ciągłym włączeniu w jego prace instytucji i organów zewnętrznych, bo to da mu konieczną silę. Przywrócić trzeba przede wszystkim  praktyczny wpływ ministerstwa środowiska na OZE, gdyż w dobie wdrażania pakietu klimatycznego to naturalny sojusznik szerszego myslenia, a tymczasem ministerstwo  „używane” jest głównie do załatwiania w imieniu MG i korporacji energetycznych spraw ETS, które przytłaczają problemy OZE i inne prorozwojowe na forum rządowym. Tak jak proponowane bylo parę lat temu na odnawialnym, ważniejsze od samego pełnomocnika wydaje mi się powołanie przez premiera &lt;strong&gt;międzyresortowego zespołu ds. OZE &lt;/strong&gt;(kilka lat temu taka inicjatywa była podjęta przez Ministra Środowiska). Taki zespół może znacznie szybciej wprowadzić OZE do agendy i priorytetów prac rady ministrów niż osamotniowny pełnomocnik. Ale wlasnie przy takiej koncepcji tworzenia odpowiednich struktur i kompetencji stanowisko pełnomocnika jako koordynatora zaczyna mieć sens, inaczej jest to - nieprzymierzając i nie starając się o poprawność polityczną i językową -  dobieranie „konia do bata”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z informacji jakie mam o projekcie ustawy  o OZE przygotowanym w MG nie wynika jednak aby kwestie niedowładu organizacyjnego i potrzeby wzmacniania merytorycznego organów rządowych i ministerialnych w zakresie OZE były dostrzeżone, a właśnie w ustawie, wraz z zadaniami i instrumentami wdrożenia takie kwestie powinny być ujęte. Pozostawienie spraw w gestii wewnętrznych zarządzeń (pozaustawowych i nie poddających sie zewnętrznej kontroli) będzie dalej źródłem instytucjonalnej degradacji OZE i narażeniem nie tylko na marginalizację branży ale też wystawieniem na agresywny lobbing i szarpanie sukna ze strony silniejszych, „z dojściami”. Pelnomocnik bez departamentu i struktur temu niestety moglby własnie słuzyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-8155203809815684360?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/8155203809815684360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=8155203809815684360&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8155203809815684360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8155203809815684360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/10/penomocnik-rzadu-ds-oze-czy-departament.html' title='Pełnomocnik rządu ds. OZE czy departament energetyki odnawialnej?'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-VQ5Pp-NXdCs/TqyGFz9rDII/AAAAAAAAAGM/NA085LeVuGE/s72-c/kometencje%2Bw%2Bzakresie%2BOZE.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-8157404035109129370</id><published>2011-10-08T18:25:00.000-07:00</published><updated>2011-10-09T15:11:51.518-07:00</updated><title type='text'>OZE w kampanii wyborczej ‘2011 czyli czarne korporacje i zielone NGO</title><content type='html'>Świat wcale nie jest zielonoczarny, ale w takich barwach problemy rozwoju energetyki można lepiej przedstawić, niż z szaroburej i mało twórczej perspektywy mdłego polityka z telewizji powtarzającego bezrefleksyjnie lub cynicznie że „potrzebujemy wszystkich źródeł energii”. Dzisiaj pomijając z koniecznosci konkretne przypadki, chciałbym postawić ogólną tezę, że jeśli chodzi o zieloną energię politycy stają się coraz bardziej sceptyczni i coraz bardziej oddalają się od poglądów społeczeństwa i że słabnie wpływ na polityków (i na społeczeństwo) środowisk związanych z OZE, a rośnie wpływ korporacji (zarządów i związków zawodowych). Chciałbym też pokazać przykład dobrej roboty na rzecz zmiany tej szkodliwej spolecznie sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od 2008 roku blog odnawialny parokrotnie zwracał uwagę że długotrwały, zawiązany już w 2007 roku, atak na pakiet klimatyczny 3 x 20% aliansu krajowych korporacji energetycznych z największymi ugrupowaniami parlamentarnymi (paradoks polega na tym, że tu jest także niecodzienna zbieżność posadów koalicji i opozycji parlamentarnej) musi doprowadzić do osłabienia poparcia obywateli dla OZE.  &lt;br /&gt;Jeszcze w połowie 2009 roku &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/05/rozmyslania-o-roli-zielonego-ciepa-i.html"&gt;zwracałem uwagę&lt;/a&gt; (powołując się n badania CBOS), że ciągle ponad 83% Polaków oczekuje od rządu zwiększonego zaangażowania we wsparcie OZE, choć jednocześnie z badań dało się zauważyć, że przeciwstawiamy się wprowadzaniu kar i nakazów administracyjnych oraz że czynnik ekonomiczny decyduje o naszych  postawach. Przepowiadałem, że stosunkowo szybko poparcie społeczne dla OZE może spaść, a za tym jeszcze trudniej będzie o poparcie polityczne. &lt;br /&gt;Wygląda na to, że się myliłem jesli chodzi o poparcie społeczne. Pomimo rozpoczętej w 2009 roku kampanii rządowej na rzecz czystej energetyki węglowej i czystego węgla, robione rok później badania KE nt. preferencji obywateli UE, w tym polskich, w zakresie technologii energetycznych  &lt;a href="http://ec.europa.eu/public_opinion/archives/ebs/ebs_341_winds_en.pdf"&gt;w corocznym raporcie&lt;/a&gt; dotyczącym rozwoju technologii biotechnologicznych na tle innych wskazały Polacy oczekują że OZE (w szczególności energetyką wiatrowa- 84% badanych i słoneczna – 82%) odegrają kluczową rolę w energetyce naszego kraju, a brak jest tego typu jednoznacznych oczekiwań w przypadku  energetyki jądrowej (tylko 46% społeczeństwa miało taką nadzieję). Jeszcze bardziej zaskakujące okazały się &lt;a href="http://www.ine-isd.org.pl/lang/pl/page/raporty/id/40"&gt;wyniki badań CBOS &lt;/a&gt;zamówione przez Instytut na rzecz Ekorozwoju z końca 201o roku , z których wynika znacznie bardziej  pozytywny stosunek Polaków do rozwoju energii wiatrowej 39% (choć niższy tu entuzjazm niż w badaniu KE)  i słonecznej (6%), podczas gdy analogicznie wyniki w przypadku energetyki jądrowej i węglowej – po  7% wydawały się druzgocące dla realizowanej polityki i planów energetyki korporacyjnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawało się zatem, że temat energetyki odnawianej będzie można łatwo wprowadzić partiom do kampanii wyborczej jako coś pozytywnego na tle powszechnego narzekania na politykę klimatyczną UE i straszenia jej skutkami. Ale tak się nie stało.  Technologie bez poparcia społecznego ale z silnym poparciem korporacji i rządu (energetyka jądrowa i gaz łupkowy),  związków zawodowych  i rządu (energetyka węglowa) i oponiotorczych mediów (zwłaszcza gospodarczych) uzyskały znacznie (nieprporcjonalnie) większe poparcie polityczne niż OZE i efektywność energetyczna. Warto zauważyć jednak, że w sytuacji ogólnoświatowego kryzysu i coraz bardziej powszechnej dominacji myślenia bardziej krótkookresowego oraz braku skłonności do wspierania technologii bardziej przełomowych, efektywność energetyczna uzyskała wśród polityków bardziej powszechne (choć prawdopodobnie płytkie) wparcie niż OZE. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można zatem zapytać dlaczego tak się stało. Do refleksji na ten temat zachęciła mnie swoim &lt;a href="http://www.ekonews.com.pl/pl/0,284,9365,czy_oze_zmierza_w_dobrym_kierunku_wywiad.html"&gt;pytaniem dziennikarka EkoNews&lt;/a&gt; i w efekcie pomyslałem że politycy bronią krótkookresowych interesów energetyki konwencjonalnej kosztem odnawialnej w efekcie niejasnej dla większosci społeczeństwa sieci powiązań z korporacjami, ulegając przy tym też nadmiernie branżowym związkom zawodowymi. Chciałbym krótko tę właśnie tezę jako ogólną i dotyczącą wszystkich partii a może i krajów z rozwinętym korporacjonizmem rozwinąć i przytoczyć kilka faktów na potwierdzenie. Wartu tu też wesprzeć się teorią noblisty (choć bynajmniej nie dyżurnego bywalcy salonów ani pupilka mediów ekonomicznych) -  ekonomisty  Edmunda Phelpsa. Przepytany skutecznie przez Rafała Wosia z DGP (niestety nie mam dostępu do linku/wersji elektrownicznej) stwierdził, że narastający na całym świecie korporacjonizm dławi gospodarkę i innowacyjność i sprowadza się do zabiegów korporacji do wpisywania się w „układ” lobbingu regulacyjnego,  zdobywania rządowych subsydiów, kontraktów, taryf oraz do coraz silniejszej gospodarki wymiennej z politykami. &lt;br /&gt;Potwierdzają to nawet dane z USA, gdzie pomimo zielonej retoryki administracji Obamy (wieloekrotnie omawianej na odnawialnym) i koncepcji odnowienia w kryzysie nowego ładu na zielono, pomoc publiczną zgarniają tamtejsze korporacje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niejako na zamówienie do ww. postawionej tezy o pajęczynie powiązań korporacji i polityki w Polsce, można przeczytać ostry &lt;a href="http://www.pb.pl/2497992,66616,platformy-grupa-energetyczna"&gt;artykuł Dawida Tokarza w Pulsie Biznesu&lt;/a&gt;. To tylko przykład znacznie bardziej ogólnego zajwiska ostatatniego 10-lecia w Polsce, a pewnie i na swiecie (o tym dalej). Zatrudnianie osób związanych z politykami w radach nadzorczych korporacji oraz radach spółek córek i spółek wnuczek wzmacnia swpisty „układ”. Wzmocnione korporacje zaczynają coraz silnej oddziaływać na politykę i regulacje nie tylko w Polsce ale w UE – por. &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/152525.html"&gt;wypowiedź Prezesa PGE&lt;/a&gt; po spotkaniu zarządu największego europejskiego lobbysty interesów korporacji energetycznych jakim jest Eurelectric. Próbka walki i regulacje o korzystne regulacje „jako branża potrzebujemy unijnego wsparcia zarówno finansowo-inwestycyjnego jak i operacyjnego w zakresie czystych technologii węglowych i gazowych i … klarownych decyzji dających politycznie zielone światło energetyce jądrowej oraz… wsparcia środkami publicznymi wszystkich czystych technologii produkcji energii elektrycznej. (…)  Nie sposób przecież konkurować z energetyką odnawialną skoro jest dotowana na etapie realizacji inwestycji i w fazie eksploatacyjnej, a prąd wytworzony z OZE ma prawne gwarancje zbytu”. Kto by się przejmował tym, że członkowie Eurelectric nie płacą pełnego rachunku za koszty zewnętrzne ani tym, że zasoby paliw kopalnych się systematycznie wyczerpują a ich ceny nieodwolalnie rosną (przekładając się wprost na zyski korporacji i koszty odbiorców energii).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwodzicielskie sa własnie bieżące zyski korporacji. Miałem niedawno osobiste spotkanie z czołowymi dziennikarzami z Japonii którzy mówili jak trudno jest zgodnie z prawem w Japonii politykowi lub związanemu z nim urzędnikowi państwowemu znaleźć się w radzie nadwzrocznej koncernu energetycznego (choć przyklad TEPCO raczej przeczy tej tezie). U nas to reguła, niestety. OZE nie mają rad nadzorczych do osnadzenia, dużych kontraktów z sektorem publicznym  i tak intratnej oferty dla polityków. Przełamania tej sieci powiązań nie dokona sektor OZE dbając o to aby "zielony certyfikat" miał (odpowiednio?) wysoką cenę i wchodząc jako petent w relacje z korporacjami aby "rubla zarobić i cnoty nie stracić". W tej sytuacji także  lekkie, deklarowane poparcie społeczne nie wystarczy do zmiany sytuacji. Także, a może przede wszystkim w każdym okresie wyborczym potrzeba ruszenia serc i umysłów aby tworzyć z jednej strony masowyo ruch a z drugiej aby poparcie dla OZE było głębsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto zatem tu i teraz podziękować tym, którzy takie wyzwania - dotarcia z czyms wiecej niż bierna edukacja (na to sie wszyscy godzą) i czyms wiecej niż wąski branżowy lobbing (to jest nieskuteczne) - w ostatnich miesiącach podjęli. Szkoda że nie mogę tu wymienić organizacji branżowych OZE. Nawet jak niektóre z nich próbowały w debacie politycznej nadać rangę OZE, to nie potrafiły przebić się do szerzej do opinii publicznej, a zamknięte we własnym getcie niewiele mogą zrobić. Uważam, że w pełni na wysokości zadania stanęły tylko zielone NGOs. Podobało mi się twarde przepytanie polityków na okoliczność zielonej energii przez Koalicję Klimatyczną, z którego sporo się można dowiedzieć, ale które to odpytywanie zmusiło polityków do refleksji. Zachęcam do zapoznania się z &lt;a href="http://www.koalicjaklimatyczna.org/lang/pl/page/wybory___programy/id/74/archiwum/true/stronicowanie/1/view/podsumowanie_programow_partii_dotyczacych_klimatu_i_energii"&gt;wynikami badania polityków&lt;/a&gt;. Te zaznania są często pokrętne i mało przekonujące, ale dobrze że są, bo wiadomo jak dalej, z kim i nad czym  pracować. Naciski na polityków różnych maści w tej sprawie konsekwentnie (w wielu akcjach i wydarzeniach) od momentu ogłoszenia wyborów wywierała czy może lepiej wywierała (?) Greenpeace. Polecam wywiad z szefem Greenpeace pt. &lt;a href="http://wyborcza.pl/myodnawialni/1,117391,10421216,Zieloni_politycy_.html"&gt;"Zieloni politycy”&lt;/a&gt;. Czytając obydwa teksty o zielonych partiach i zielonych politykach nie mam  pewności czy ma tu zastosowanie z pozoru oczywiste powiedzenie „politycy są tacy jak ich wyborcy”. Ludzie są dużo bardziej za OZE i bardziej sceptyczni wobec końcówki ery paliw kopalnych niż politycy. Ale do ludzi trzeba ciągle docierać, umieć do nich trafić i dęte debaty biznesowo-polityczne niewiele tu zmienią. Przykładem dobrej, pozytywnej ale nie nudnej przedwyborczej roboty jest portal stworzony przez Greenpeace pod bliskim mi tytułem &lt;a href="http://wyborcza.pl/myodnawialni/0,0.html"&gt;MyOdnawialni.&lt;/a&gt; Dzięki temu temat i problem dotarły znacznie szerzej oraz zostały przedstawione  znacznie szerszym kontekście i perspektywie niż potrafiły to zrobić organizacje sektora OZE. Uczmy się zatem od zielonych NGOsów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-8157404035109129370?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/8157404035109129370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=8157404035109129370&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8157404035109129370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8157404035109129370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/10/o-oze-w-kampanii-wyborczej-2011-czyli.html' title='OZE w kampanii wyborczej ‘2011 czyli czarne korporacje i zielone NGO'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-7115247420317150465</id><published>2011-09-17T13:50:00.000-07:00</published><updated>2011-09-18T09:06:45.975-07:00</updated><title type='text'>Morski Wiatr Kontra Atom – koniec dyskusji w mediach nad raportem czy początek szerszej dyskusji politycznej nad programem jądrowym?</title><content type='html'>Ktoś w końcu powie że odnawialny blog wykazuje zbyt silne (chorobliwe?) inklinacje w kierunku atomu i z całej palety „odnawialnych” alternatyw &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/09/interpelacja-poselska-w-sprawie-raportu.html"&gt;od dwu miesięcy pisze tylko&lt;/a&gt; o morskiej energetyce wiatrowej, a zaniedbuje bardziej dojrzałe i mniej scentralizowane technologie OZE. Zaryzykuję dzisiaj jeszcze raz wątek jądrowy i potem obiecuję poprawę. Przyznam, że rynek na którym mają funkcjonować morskie farmy wiatrowe (MFW) i elektrownie jądrowe (EJ) nie jest naprawdę aż tak spolaryzowany i liczy się caly, zielony, wspierający wzajemnie mix energetyczny, z wieloma rodzajami i technologiami OZE. Ale czasami trzeba problem nieco sztucznie wyizolować aby jakiekolwiek analizy i dyskusje/rozmowy były w ogóle możliwe i aby służyły one ogólnemu podniesieniu wiedzy w rzeczowej, merytorycznej debacie. Niech zatem nieopierzone MFW jeszcze troche powalczą o miejsce OZE na przyszlym rynku z mającym za sobą silne poparcie polityczne i medialne pretendentem do nie lada udziałów w rynku energii i rosnacym apetycie na srodki finansowe na inwestycje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemalże dokładnie 2 miesiącach, kiedy to na konferencji prasowej w Gdańsku został zaprezentowany raport znany jako „Morski Wiatr Kontra Atom” (MWKA), &lt;a href="http://www.energetyka.gpnt.pl/index.php/pl/aktualnosci/zapowiedzi/88-debata-ekspercka-qmorski-wiatr-kontra-atomq-o-raporcie-greenpeace.html"&gt;w dn. 15 września odbyła się na jego temat debata&lt;/a&gt; zorganizowana przez Gdański Park Naukowo- Technologiczny w ramach inicjatywy (programu) Forum Energia i Samorządność. Pierwsze spotkanie w tej sprawie 2 miesiące temu (też w Gdańsku) glównie z dziennikarzami (konferecnja prasowa) oraz zainteresowanymi środowiskami wywołało żywy i szeroki odzew w mediach zagranicznych, krajowych i &lt;a href="http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,9943508,Greenpeace__wiatraki_na_Baltyku__a_nie_atom.html"&gt;regionalnych&lt;/a&gt;, której towarzyszył brak reakcji ze strony środowisk energetyki jądrowej. Byly setki doniesien i milczenie ze strony srodowisk związanych z EJ. Teraz, choć niezwykle konfrontacyjnie pomyślana debata była b. ciekawa, obecne na niej media zachowały dużą powściągliwość w nadaniu jej  priorytetu, za to głośno (częściowo „prewencyjnie”?) wypowiedziały się  środowiska energetyki jądrowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokładnie w dniu debaty w mediach pojawił się krytyczny wobec raportu wywiad &lt;a href="http://energetyka.wnp.pl/energetyka_atomowa/prof-a-strupczewski-wszystkie-zrodla-energii-sa-polsce-potrzebne,150421_1_0_0.html "&gt;z prof. Strupczewskim&lt;/a&gt; nt. rzekomych błędów w raporcie przy porównywaniu obu technologii.  Bardzo chętnie korzystam z krytycznych uwag w szczególności takich osób jak prof. Strupczewski i skrupulatnie je zbieram aby raport MWKA zaktualizować, ale niestety w tym momencie prawie wszystkie argumenty mojego szanowanego adwersarza są chybione. W szczególności raport MWKA właśnie w calach porównawczych nie zakłada ŻADNEGO wsparcia ze środków publicznych dla MFW (tak jak i EJ) i „wyłudzania kosztów od społeczeństwa” (jak nie bez niepotrzebnych tu negatywnych emocji stwierdza prof. Strupczewski), nie dotyczy lądowej energetyki wiatrowej tylko morskiej (ma to znaczenie zwłaszcza w przypadku współczynników wykorzystania mocy), ale przede wszystkim nie dotyczy koszów z przeszłości (kiedy krzywe kosztów energii z nowych EJ (tych prawie nie było) i MFW (te się „uczyły”) jeszcze się nie przecięły, tylko sytuacji na rok 2020 i dalsze. Nieprawdzie są też nieudokumentowane stwierdzenia prof. Strupczewskiego, że Polska ma stosukowo słabe warunki wiatrowe (to nieprawda, zwłaszcza w odniesieniu do Bałtyku), że jednak koszty energetyki jądrowej spadają (nie ma na to, żadnych dowodów, a na tezę przeciwną wiele). Zastanawia też całkowite przemilczanie i uparte bagatelizowanie istnienia jakiegokolwiek „efektu Fukushimy” jeśli chodzi o koszty finansowe (koszty kapitału, koszty ubezpieczenia) po stronie EJ, tym bardziej że jak pokazuje raport MWKA inwestycje EJ są niezwykle na nie wrażliwe. Nie miałem przyjemności polemizować tym razem z prof. Strupczewskim w Gdańsku , ale jego argumenty warto przytoczyć bo są znamienne, tak jak i czas ukazania się wywiadu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie debaty w Gdańsku, w szczegolnosci środowiska inżynierskie, akademickie i managerskie skupione wokół planów wielkiej inwestycji typu socjalistycznego i używały podobnych argumentów. Doszły jeszcze dodatkowe, konserwatywne, związane ze stereotypem że aby była MFW musi być EJ do „pracy ciągłej w podstawie” systemu energetycznego (ma to skutki też dla ocen ekonomicznych, bo wygodnie było do tej pory zakładać, że EJ pracuje 8000 h/rok i cały czas zarabia, niezależnie od potrzeb energetycznych i innych źródeł wytwarzania energii w systemie). Uczestnicy debaty są bardzo silnie przywiązani  do tych dobrze ugruntowanych w XX wieku poglądów i bardzo sceptycznie przyjmują informacje o już w praktyce dokonanej zmianie paradygmatu i przykładach z Niemiec, Danii czy Hiszpanii gdzie operator sieci tak zarządza generacją, ze w podstawie są „niestabilne OZE”, a jak moc jest za duża, wyłączane są elektrownie węglowe i jądrowe. &lt;br /&gt;W sumie pomimo momentami konfrontacyjnego i zbyt szerokiego charakteru spotkanie w Gdańsku uważam za potrzebne. Raport MWKA sam w sobie nie zmieni polityki energetyczej z dnia na dzień i nie wszyscy sie z nim zgodzą, ale upewniłem się, że stawia własciwy problem używając poprawnej metody. Nie chcę jednostronnie szerzej oceniać (tudno ze srodka) i streszczać tej ponad dwugodzinnej debaty, być może jej organizatorzy to zrobią. Uwagi panelistow i uczestnikow debaty sporo wniosły do mojego myslenia o zalozeniach i wynikach pracy, ale mam takie wrażenie, że raport MWKA się obronił, tak jak i jego zasadnicze tezy i wnioski. Drobne korekty jakie bym teraz, po kilku miesiącach, wprowadził poprawiłyby ekonomikę MFW kosztem EJ. Byłem wobec MFW zbyt asekurancki przy wyborze metody analiz (sprzyjającej EJ) i doborze danych wejsciowych (zbyt zachowawczych w stosunku do MFW), a z drugej strony czas i argumenty z zewnatrz dzialają na niekorzysć atomu. Mam też takie pozytywne -moim zdaniem -odczucie, że w zwartych do tej pory szeregach zwolenników energetyki jądrowej zaczynają pojawiać się wątpliwości, zwłaszcza jeśli chodzi o stronę ekonomiczną,finansową i kosztową pierwszej inwestycji. Nie chodzi tu o radosć z powodu ew. „pękniecie” monolitu interesariuszy EJ i o rozbijanie „jedności robotniczo-chłopskiej” (wytworzonego układu, nie lubię tego słowa, polityczno- biznesowego) ale o to, że okazało się, że w sprawie wyniów pojedynku EJ i MFW (jako wystawionego do zawodów jednak stosunkowo drogiego zawodnika z dużej drużyny  OZE) można już rozmawiać. A jeżeli można rozmawiać o alternatywie dwu inwestycji (EJ i MFW)  tzn. że można też rozmawiać o alternatywie szerokiego programu rozwoju OZE (obejmujacego rozne technologie) w stosunku do trafiającego już na problemy Programu Polskiej Energetyki Jądrowej PPEJ. Wspomnę tu tylko na opóźnienia związane np. z zakończeniem procedury konsultacji  międzynarodowych prognozy oddziaływania na środowisko (opory ze strony Niemiec, Austrii, Szwecji) i niemożność przyjęcia PPEJ przez rząd tej kadencji. Słuchając szerszych wypowiedzi przedstawicieli rządu, zwłaszcza MRiRW i w pewnym zakresie MŚ, też można doszukać się pierwszych „ale”. Tu jestem optymistą jeśli chodzi o możliwość moim zdaniem koniecznej weryfikacji PPEJ, bo nie jest to dobrze przygotowany program, a dynamiczne otoczenie ekonomiczne czyni go z dnia na dzień coraz bardziej anachronicznym. Ryzyko braku, tylko z powodów ekonomiczno-finansowych (pozyskanie srodkow na inwestycje i ryzyko, że energia z EJ bedzie za droga na rynku aby ja sprzedać), realizacji PPEJ i w terminie pierwszej EJ jest tak duże, że trzeba w tym samym tempie rozwijać MFW i postawić wyższy cel niż w obencym KPD na wszystkie OZE. Tę alteratywę trzeba pilnie rozwijać i chodz tu o prawdziwy zwrot w polityce energeycznej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale w tym wszystkim jest też groźba "zabetonowania" sytuacji i zwarcia szeregów zwolenników EJ (nie tak dawno furorę robiło „ściąganie cugli” i skutki tego także dla energetyki  nie były dobre), i pójścia zarówno „w zaparte” jak i „na całość”. Nawet jak z pewną przesadą to nie bez powodu porównuję budowę EJ w Żarnowcu (w ramach nie najlepszej jakości centralnego planowania) do budów realnego socjalizmu gdzie koszty nie grały roli, gdyż dojść do głosu może też znana „zasada”  z tego okresu teza że „„w miarę rozwoju socjalizmu, walka klas zaostrza się” i inna równe szaleńcza i chyba dalej atualna - „kto ma media ten ma władzę”. Takie właśnie myśli miałem rozmawiając po gdańskiej debacie z paroma nieco zagubionymi „linią wydawców” dziennikarzami, takie mam patrząc na niezwykle skromny tym razem odzew w mediach po debacie, np. &lt;a href="http://www.radiogdansk.pl/index.php/wiadomosci-wydarzenia-sport/wydarzenia-rg/19097-prd-z-wiatrakow-taszy-ni-z-atomu.html"&gt;Radio Gdańsk&lt;/a&gt; , czytając polemikę prof. Strupczewskiego ukazującą się chyba w nieprzypadkowym momencie (?) i czytając (przy braku przyjęcia PPEJ przez rząd i braku wyboru doradcy inwestycyjnego oraz zatwierdzenia lokalizacji EJ) o &lt;a href="http://energetyka.wnp.pl/dostawcy-technologii-jadrowych-poznaja-priorytety-pge,150761_1_0_0.html"&gt;rozpoczęciu przez PGE negocjacji rozmów z dostawcami technologii&lt;/a&gt;. To wszystko, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych i moim zdaniem istniejącego jednak „embarga politycznego” na wątpliwości w sprawie wcześniejszej decyzji nie wróży dobrze racjonalnej w sensie ekonomicznym i bezpiecznej realizacji PPEJ (ew. próba skrócenia procedur i desperackiego obniżenia kosztów nie będą sprzyjać poprawie bezpieczeństwa). Czy opiniotwórcze media, owładnięte poprawnością politycznej większosci oraz liczące na sponsoring wokół inwestycji i wspieranej przez rząd kampanii na rzecz energetyki jądrowej, nie są nadmiernie  powściągliwe w sprawie PPEJ?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-7115247420317150465?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/7115247420317150465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=7115247420317150465&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7115247420317150465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7115247420317150465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/09/morski-wiatr-kontra-atom-koniec.html' title='Morski Wiatr Kontra Atom – koniec dyskusji w mediach nad raportem czy początek szerszej dyskusji politycznej nad programem jądrowym?'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-8898085290661042520</id><published>2011-09-04T00:50:00.000-07:00</published><updated>2011-09-08T14:01:00.418-07:00</updated><title type='text'>Interpelacja poselska w sprawie raportu „Morski wiatr kontra atom”</title><content type='html'>Omówiony w  poprzednim wpisie raport IEO „Analiza porównawcza kosztów morskiej energetyki wiatrowej i energetyki jądrowej oraz ich potencjału tworzenia miejsc pracy”, zwany jako  „&lt;a href="http://www.boell.pl/web/222-911.html"&gt;Morski wiatr  kontra atom&lt;/a&gt;” (MWKA), doczekał się nie tylko polemiki ze środowiskiem SEP i „Stowarzyszenia na rzecz Elektrowni Jądrowej w Województwie Pomorskim” (&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/08/morski-wiatr-kontra-atom-po-132-zmwh.html"&gt;polemika&lt;/a&gt;), ale także poselskiej interpelacji i odpowiedzi ministerstwa gospodarki. &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Interpelacje&lt;/strong&gt; to prawo posłów (zwłaszcza opozycji)  i jest zapewne zmora urzędników ministerialnych, którzy musza na nie odpowiadać. Patrząc na „&lt;a href="http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/rintzap?OpenAgent&amp;6&amp;INT"&gt;aktywność” posłów w tym zakresie&lt;/a&gt; widać, że tą bronią posługuje się głównie opozycja, a np. posłanka Anna Sobecka użyła jej w obecnej kadencji 1326 razy... Ale interpelacja jest to też cenne źródło informacji, do którego nie ma dostępu tzw. „zwyczajny obywatel”.  Aż dziw bierze, że tak mało jest interpelacji poświęconych OZE, a w szczególności  zastanowić może fakt,  dlaczego wobec już niemalże 9-miesiecznego opóźnienia we wdrożeniu dyrektywy 2009/28/WE i upływu ponad roku o zapowiedzi „rychłego” przekazania do Laski Marszałkowskiej rządowego projektu ustawy o OZE , żaden poseł nie zapytał o opóźnienia i konkrety.  Czy to ignorancja,  niedocenianie, lekceważenie, słabość czekających na gotowe („ktoś” to w końcu załatwi) środowisk OZE, a może wstydliwe przeświadczenie że „wszyscy są winni” (choć to ostatnie akurat sprzyja niekończącym się  interpelacjom "smoleńskim")?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Interpelacji indywidualnej, na wzór dziesiątek poświęconych atomowi i gazowi łupkowemu doczekała się jednak morska  energetyka wiatrowa. W sprawie morskich farm wiatrowych  (MFW)  i raportu  (MWKA)&lt;a href="http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/3001bd878392962bc12573b500459bdb/e8cbb2dda9fb8682c12578db004a25cd?OpenDocument"&gt; interpelację zgłosił ostatnio  - ok. 10 dni po prezentacji wyników raportu - poseł John Godson&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://johngodson.pl/"&gt;Poseł Godson &lt;/a&gt;(PO) pyta Ministra Gospodarki (MG) m in.: 1) czy ministerstwo gospodarki (MG) ma w planach wytwarzanie energii za pomocą MFW, 2) jakie jest stanowisko MG w sprawie konkurencyjności energii pozyskiwanej przez MFW w stosunku do elektrowni jądrowych, 3) i na koniec – czy zna i jaka jest opinia MG o raporcie instytutu Energetyki Odnawialnej dot. MWKA.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZyrndtJ3q4w/TmMyS9ziQSI/AAAAAAAAAF8/f8obnCcxSQE/s1600/Interpelacja%2Bposelska%2Bw%2Bsprawie%2BMWKA%2Bi%2Bodp%2BMG-1%2Bstr.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 253px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZyrndtJ3q4w/TmMyS9ziQSI/AAAAAAAAAF8/f8obnCcxSQE/s320/Interpelacja%2Bposelska%2Bw%2Bsprawie%2BMWKA%2Bi%2Bodp%2BMG-1%2Bstr.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5648413659062485282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W odpowiedziach na pierwsze dwa pytania (powyżej tylko początek odpowiedzi) MG odpowiada jak zwykle, ogólnie, odwołując się tam gdzie może do polityki energetycznej PEP2030 i Krajowego Planu Działań (KPD), ale też jeśli chodzi o potencjał energetyczny na najbliższe 15-20 lat (7 GW),  potencjał tworzenia miejsc pracy (8000 etatów)  pośrednio potwierdza dane przyjęte do analiz w raporcie MWKA, a w przypadku wysokości nakładów inwestycyjnych na MFW nawet je zaniża w stosunku do tych przyjętych  w raporcie. I tak na 2020 rok nakłady te oceniono na ok. 2,25 mld EUR/GW , podczas gdy w raporcie MWKA przyjęto ok. 2,6 mld EUR; MG w swojej odpowiedzi na interpelację przyjęło też znacznie szybsze tempo spadku kosztów MFW do 2030 r.  – do 1,25 mld EUR/GW niż w raporcie MKWA).  Niezwykle pozytywnie (ale i optymistycznie i, -wobec wcześniejszych niespełnionych - coraz mniej wiarygodnie brzmi zapowiedź MG o tym, że do rozwoju MFW przyczyni się ustawa OZE, która wprowadzi „korzystny i stabilny system wsparcia dla MFW”.  Mimo wszystko to ważna zapowiedź, bo w dotychczasowych prezentacjach koncepcji (tylko) ustawy, odrębna regulacja dot. MFW nie była tak jednoznacznie zapowiadana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o odpowiedź na 3 pytanie w interpelacji posla Godsona, to zaczyna się też pozytywnie i konstruktywnie; MG potwierdzilo że zna raport MWKA i go szczegółowo analizuje. Nie można zatem mowić o lekceważeniu, ku czemu sklaniają sie niektore srodowiska energetyki jądrowej. &lt;br /&gt;Zgłasza jednak kilka „wstępnych” uwag dot. a) zawyżonego (45%) współczynnika wykorzystania mocy, b) pominiętych kosztów dotacji i wsparcia produkcji energii z MFW na koszt produkcji energii elektrycznej w kraju, c) braku ujęcia kosztów przyłączenia MFW do sieci. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-b2lQMWLsxtA/TmNSIrBjJCI/AAAAAAAAAGE/XJTlLYHoeic/s1600/Interpelacja%2Bposelska%2Bw%2Bsprawie%2BMWKA%2Bi%2Bodp%2BMG-4%2Bstr.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 216px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-b2lQMWLsxtA/TmNSIrBjJCI/AAAAAAAAAGE/XJTlLYHoeic/s320/Interpelacja%2Bposelska%2Bw%2Bsprawie%2BMWKA%2Bi%2Bodp%2BMG-4%2Bstr.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5648448666594386978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;I tu, czekając na pełniejszą analizę w MG wyników raportu MWKA chciałem, krótko tylko wyjaśnić, że:&lt;br /&gt;Ad a) przyjęcie produktywności MFW na Bałtyku na poziomie 45% jest poparte  w raporcie MWKA szerszą analizą teoretyczną i uzasadnione prezentacją danych empirycznych (&lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/39-biezace/368-zamiast-budowa-elektrowni-jdrow-polska-powinna-postawi-na-rozwoj-morskich-farm-wiatrowych-bd-one-nie-tylko-bezpieczniejsze-ale-przede-wszystkim-pochodzca-z-nich-energia-bdzie-tasza-a-sama-inwestycja-i-jej-obsuga-zapewni-wicej-miejsc-pracy.html"&gt;str. 23 raporty MWKA&lt;/a&gt;) , w świetle których 45% (wobec podawanych w literaturze 45-55%) to wartość konserwatywna. Aby &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/149371.html"&gt;odwołać się do innych danych wywodzących się z grupy PGE&lt;/a&gt;, która jako całość nieporównywalnie silniej dotychczas angażowała się w budowę EJ niż MFW, przyjmując pierwsze założenia dotyczące budowy do 2020 r.  pierwsze 1 GW farmy wiatrowej na Bałtyku, przyjmuje jej produktywność na poziomie 46-51%  (obliczone na podstawie zał. produkcji energii 4000-4500 GWh/rok). &lt;br /&gt;Ad b) analizy w raporcie MWKA zakładają że ani EJ Żarnowiec ani klaster MFW nie uzyskają żadnych dotacji, gwarancji bakowych ani wsparcia eksploatacyjnego i na krótką metę rzeczywiście koszty obu źródeł  (jako koszty krańcowe w nowym  energy mix) są niekonkurencyjne wobec energii z dotychczasowych, zamortyzowanych źródeł. W MWkA chodzi jednak o PORÓWANIE dwu technologii, bez zakłóceń metodycznych wynikających z ew. mniej lub bardziej jawnego systemu wsparcia. &lt;br /&gt;Ad c) koszty przyłączenia do sieci MFW i wyprowadzenia mocy zostały wstępnie (na obecnym etapie) wyszacowane i ujęte , ale w modelu porównawczych analiz ekonomicznych do nakładów inwestycyjnych overnight &lt;a href="http://www.greenpeace.org/poland/wydarzenia/polska/wiatraki_kontra_atom"&gt;- w raporcie str. 26 -&lt;/a&gt; została dodana tylko różnica (25 mln zł)  w przyłączeniu do sieci MFW i EJ. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że ta dyskusja będzie dalej trwała i że m.in. wzmocni to plany PGE w zakresie MFW kosztem EJ, które nie bazują moim zdaniem na rzetelnych i aktualnych analizach ekonomicznych. Jeżeli taka rzeczywista korekta w strategii tej spółki giełdowej sie nie pojawi (dywersyfikacji i alterntywa do kosztownej i ryzykownej energetyki jądrowej), PGE zacznie moim zdaniem tracić to co ma najceniejszego - zaufanie inwestorów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W odpowiedzi na interpelację posła Godsona MG odwoło się do dwu dokumentów, z których pierwszy dotyczy nieznanego szerszemu kręgu raportowi ARE pt. „Analiza porównawcza kosztów wytwarzania  energii  elektrycznej w elektrowniach jądrowych, węglowych gazowych i w odnawialnych źródłach energii”, który chyba (najwyższa pora) trzeba ujawnić, zwłaszcza że był on i ponoć dalej jest bazą ekonomiczną do decyzji w sprawie realizacji programu PPEJ. Ale nie mniej interesuje mnie, a powinno zainteresować też inwestorów i banki, inny raport ARE z tego roku pt. „&lt;strong&gt;Aktualizacja prognozy zapotrzebowania na paliwa i energię do 2030 roku&lt;/strong&gt;”, zapowiadający ... 43% wzrost - jeszcze  wyższe niż w PEP2030 - zapotrzebowanie na finalną energię elektryczną.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Choć o tejemniczym raporcie niewiele wiadomo, a już prawie nic o przyjętych zalozeniach i metodyce, to stawiam tezę, o możliwym przeszacowaniu zapotrzebowania (zwłaszcza po 2020 roku) i nie uwzględnieniu także  w tej prognozie pewnej adaptacji rynku do wyższych cen energii elektrycznej. Dziwić może to, że tak ważne i pewnie kontrowersyjne opracowanie, wpływające na decyzje  MG i rządu jeśli chodzi o wsparcie (do pewnego poziomu) nowych inwestycji w energetyce nie jest znane i nie było konsultowane. Brak jest rzetelnej i powszechnie dostępnej (weryfikacja i jednakowe poinformowanie uczestników rynku) informacji na temat prognoz zapotrzebowania na energię.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Tak więc, pomimo banalnosci odpowiedzi, przynajmniej niektóre interpelacje poselskie prowadzą do pozyskania ciekawych danych/faktów, szkoda tylko że niedostępnych w systemie zwyczajnego dostępu do informacji publicznej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-8898085290661042520?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/8898085290661042520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=8898085290661042520&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8898085290661042520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8898085290661042520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/09/interpelacja-poselska-w-sprawie-raportu.html' title='Interpelacja poselska w sprawie raportu „Morski wiatr kontra atom”'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ZyrndtJ3q4w/TmMyS9ziQSI/AAAAAAAAAF8/f8obnCcxSQE/s72-c/Interpelacja%2Bposelska%2Bw%2Bsprawie%2BMWKA%2Bi%2Bodp%2BMG-1%2Bstr.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-5629146685460762473</id><published>2011-08-21T02:48:00.000-07:00</published><updated>2011-08-22T02:33:18.825-07:00</updated><title type='text'>Morski wiatr kontra atom [po 132 zł/MWh?]</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-wpXBsvnVVYA/TlE8_88xM2I/AAAAAAAAAFs/RxdBFMfBu6k/s1600/Morski%2Bwiatr%2Bkontra%2Batom_okladka.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-wpXBsvnVVYA/TlE8_88xM2I/AAAAAAAAAFs/RxdBFMfBu6k/s200/Morski%2Bwiatr%2Bkontra%2Batom_okladka.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643358877462377314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZTNcqI_ye_E/TlET2YG77RI/AAAAAAAAAFk/EXT_GCi0-ig/s1600/20110808_GAZETA_WYBORCZA__TROJMIASTO_MORSKI_WIA_01_46703964.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 192px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZTNcqI_ye_E/TlET2YG77RI/AAAAAAAAAFk/EXT_GCi0-ig/s200/20110808_GAZETA_WYBORCZA__TROJMIASTO_MORSKI_WIA_01_46703964.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643313632977349906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na końcu &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/07/early-to-bed-early-to-rise-work-like.html"&gt;poprzedniego wpisu &lt;/a&gt;zapowiedziałem że powrócę do wyników raportu nt. porównania kosztów energii  jądrowej i wiatrowej,  w szerszym kontekście bazowania na znajomości kosztów w energetyce (zarówno trendów, stanu obecnego i prognoz) a przynajmniej staranności i badania i usiłowań w tym zakresie oraz otwartej dyskusji na ten temat i badania i uwzględniania ekonomicznych skutków decyzji.  Uznałem ten problem za szczególnie ważny dla Polski gdzie już od dawna koszty przestałyby wyznacznikiem decyzji w energetyce, a to kryterium zastąpiono np. spekulatywnym, niezdefiniowanym  i ponoć ważniejszym (bezcennym?) kryterium bezpieczeństwa energetycznego lub kryterium wyborczym ew. wobec braku danych – kryterium „kto lepiej lobbuje”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnim czasie zaskoczyła mnie tylko (na zasadzie wyjątku?) ekonomiczna argumentacja Polski przeciw strategii budowy w UE gospodarki niskoemisyjnej do roku 2050, zgodnie z kontestowanym w Polsce projektem dokumentu "Energy Roadmap 2050 and investment needs in sustainable energy technologies”. Prof. Andrzej Kraszewski, minister środowiska, &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/czy-polska-zgodzi-sie-na-redukcje-emisji-co2-o-90-proc-do-2050-r,145841_1_0_0_0_1.html"&gt;stwierdził bowiem, że&lt;/a&gt; „ambicje UE, w tym mapa drogowa 2050, nie jest poparta dogłębnymi analizami ekonomicznymi" i stawia  pytanie w imieniu rządu polskiego: „Unio, czy policzyłaś koszty realizacji tych propozycji?”. Bardzo mi się taka postawa podoba, szkoda tylko że przyjmowana jest na wyjątkowe okazje i że społeczeństwo polskie nie dowiaduje się z ośrodków rządowych jakie są dokładne wyliczenia w tym zakresie i gdzie i jak się różnią od wyliczeń KE i jak blędne (nie po  to aby krytykowac, ale sie uczyc) byly kalkulacje rządowe z 20087/2008 r. (negocjacje Pakietu 3 x 20). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A że to wyjątkowe -jak na standardy krajowe - oświadczenie wystarczy przeczytać wypowiedź posła Andrzeja Czerwińskiego, przewodniczącego p,odkomisji stałej do spraw energetyki Komisji Gospodarki, który w odpowiedzi na postanowienia dyrektywy 2009/72/WE, która mówi, że wdrożenie inteligentnych systemów pomiarowych może być uzależnione od ekonomicznej oceny wszystkich długoterminowych kosztów i korzyści dla rynku oraz indywidualnego konsumenta lub od oceny, która forma inteligentnego pomiaru jest uzasadniona z ekonomicznego punktu widzenia i najbardziej opłacalna, &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/inteligentne-opomiarowanie-bez-analizy-oplacalnosci,147714_1_0_0_0_0.html"&gt;stwierdza, że &lt;/a&gt;„teraz wykonywanie samej analizy jest jakby musztardą po obiedzie, bo jesteśmy o ten krok do przodu , że wiemy , że to jest potrzebne i nie trzeba środków i czasu przeznaczać na tworzenie papierów, że to jest dobre”. Rozumiem Pana Posła, że chce aby ustawa o inteligentnych sieciach była jak najszybciej uchwalona (trzymam kciuki) ale dlaczego taka analiza (choćby wstępna) nie była wykona  wcześniej ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem brak takich informacji, niechęć do poznawania i pogłębiania ekonomicznej oraz brak weryfikacji przyszłej konkurencyjności różnych technologii oraz &lt;strong&gt;brak poważniejszej i szerszej refleksji kosztowej nad zintegrowanym  wdrażaniem Pakietu klimatycznego UE stały się przyczyną zagalopowania się polityków w sprawie energetyki jądrowej w Polsce i realizowanego „wbrew faktom/kosztom” programu PPEJ&lt;/strong&gt;. Wyniki raportu „&lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/39-biezace/368-zamiast-budowa-elektrowni-jdrow-polska-powinna-postawi-na-rozwoj-morskich-farm-wiatrowych-bd-one-nie-tylko-bezpieczniejsze-ale-przede-wszystkim-pochodzca-z-nich-energia-bdzie-tasza-a-sama-inwestycja-i-jej-obsuga-zapewni-wicej-miejsc-pracy.html"&gt;Morski wiatr konta atom”, do którego teraz chcę nawiązać&lt;/a&gt;  miały się stać bazą do szerszej i pogłębionej dyskusji i dzisiaj planowałem odnieść się do najciekawszych wątków z różnych forów gdzie raport był dyskutowany. Przyznam, że troche mi brakowało szerszej reakcji środowisk reprezentujących energetykę jądrową (zazwyczaj aktywnie zwalczających inne poglądy, co jest zjawiskiem pozytywnym), ale w związku z tym, że dopiero niedawno pojawił się oficjalny materiał polemiczny wobec raportu w Gazecie Wyborczej, w którym jest też trochę zgryźliwości wobec blogu „odnawialnego” i jego autora :),a jednocześnie powijała się argumentacja „kosztowa”, pozwolę sobie właśnie na blogu na odpowiedź na polemiką”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzi  artykuł p. Jerzego Pirsztela ze Stowarzyszenia Elektryków Polskich wydaniu Gazety Wyborczej-Trójmiasto z dn. 8 sierpnia pod tym samym tytułem co sam raport "Morski wiatr kontra atom" (artykul nie jest dostepny w sieci, dlatego publikuje go na blogu wyżej "jako dowód" w postaci obrazu). Treść artykułu wskazuje, że jego autor raportu nie zna i kosztów nie liczy, ale nie przeszkadza mu to w sążnistej jego krytyce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozamerytoryczne wątki, których nie brakuje w artykule Pana Jerzego Pirsztela, w tym jarmarczne dyskredytowanie autorów raportu i mało eleganckie, nie poparte ani jednym faktem zarzucanie im (nam) stronniczości, zostały pominięte w niniejszym wpisie. Ale fakt, że autor artykułu przywołuje selektywnie (zresztą niestarannie) dane i opracowania zwolenników EJ, które są ewidentnie stronnicze i wprowadzają decydentów i opinię publiczną w błąd, zwłaszcza jeśli chodzi o koszty, wymaga przynajmniej komenatrza i sprostowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wobec pominięcia przez Pana Jerzego Pirsztela spraw merytorycznych, do których w swoim eseju się odnosi, wypada przypomnieć, że jednym z ważniejszych wniosków z raportu „Morski wiatr kontra atom” jest stwierdzenie, że klaster MFW pozwala na uzyskanie energii elektrycznej o koszcie  równym 104 EUR/MWh (w EUR z 2011 r.), czyli o kilka procent niższym w stosunku do energii z EJ. Po stronie EJ istnieje dodatkowo bardzo duże ryzyko dalszego wzrostu kosztów, natomiast po stronie MFW silne przesłanki, że cena energii będzie niższa od obliczonej.  Dyskusja uzyskanych wyników i ich zestawienie z danymi literaturowymi potwierdzają obliczony poziom kosztów energii z MFW, oraz wskazują na znaczne, niemalże  dwukrotne, zaniżenie kosztów produkcji energii z EJ podanych w Polskim Programie Energetyki Jądrowej ( PPEJ), czyli 57 EUR/MWh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor artykułu stawia następujące zarzuty:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;•Wykorzystanie w analizach porównawczych modelu ekonomicznego opracowanego w amerykańskim MIT, „którego opracowania nie mogą być brane pod uwagę dla polskich warunków”.  Dziwny to zarzut bo wyniki z tego modelu (co prawda wybiórczo) są przywoływane w oficjalnym dokumencie rządowym Prognoza Oddziaływania na Środowisko PPEJ, jak również przez prof. Andrzeja Strupczewskiego w rozdziale poświęconym ekonomice (unikalne w literaturze krajowej podjęcie tego zagadnienia  przez zwolennika energetyki jądrowej) w jego najnowszej książce „Nie bójmy się energetyki jądrowej”, Warszawa, 2010. Powstaje też pytanie z jakiego modelu można w Polsce skorzystać, skoro nikt tak zaawansowanych analiz ekonomicznych jak MIT dla EJ nie robi, ani tym bardziej nikt, co podkreśla też prof. Strupczewski, nie potrafił pokonać do tej pory problemów merytorycznych przy porównaniu ekonomiki EJ i innych technologii energetycznych.  Autor artykułu nie wyjaśnia skąd, jak nie z doświadczeń zagranicznych i prognoz pozyskać informacje o kosztach budowy EJ i ich strukturze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;•Brak założeń wyjściowych. Zarzut ten jest bezpodstawny, gdyż raport niemalże 20% tekstu poświęca prezentacji założeń, oraz zawiera precyzyjne odwołania bibliograficzne (w znacznej mierze jest to publicznie dostępny raport MIT).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;•Na „dowód”, że autorzy raportu się mylą, przytaczane są arbitralnie pełne błędów i uproszczeń osobiste przemyślenia co do kosztów EJ i MFW. Choć raport wyraźnie wymienia koszty na 2020 r., autor przyjmując „lekko” nakłady na budowę EJ w wysokości 3 mln Euro, posługuje się danymi z ubiegłej dekady, nie zauważając co się działo z kosztami do czasu katastrofy w Fukushimie i co się dzieje po katastrofie.  Nie zastanawia się nawet czy te koszty nie mogą wzrosnąć (choćby część tzw. owner’s cost) w kraju który obecnie, jako jedyny na świecie, po raz pierwszy taką elektrownię chce budować, nie mając  w tym zakresie doświadczenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiadomo na jakiej podstawie autor „po swojemu” szacuje parametry kosztowe MFW. Przyjmuje np. współczynnik wykorzystania mocy 30%, podczas gdy dla wybudowanych MFW na Bałtyku wynosi on powyżej 40% i rośnie przy budowie kolejnych (wiele miejsca temu zagadnieniu poświęcono w samym raporcie). Planowana do realizacji w ciągu najbliższych 2 lat farma wiatrowa Baltic II zakłada współczynnik wykorzystania mocy na poziomie 48%.  Podjęto także próbę odwołania się do wyobraźni czytelnika, epatując koniecznością posadowienia 5000 wiatraków.  Cóż, jako że „znamy się na energetyce odnawialnej” (co był łaskaw zauważyć nasz oponent), wiemy także doskonale jaka jest moc pojedynczego wiatraka… Wiemy też, że do roku 2020 (a więc w założonym przez nas horyzoncie czasowym), zgodnie z  przedłożonymi Komisji Europejskiej Krajowymi Planami Działania na rzecz OZE w Europie Północnej Wielka Brytania planuje instalację prawie 13 000 MW, Niemcy 10 000 MW, a Francja 6 000 MW.  Realizacja tych ambitnych scenariuszy rozwoju morskiej energetyki wiatrowej będzie wymagała instalacji tysięcy turbin, co jest truizmem dla każdego specjalisty i ogromnym wyzwaniem dla europejskiego przemysłu energetyki wiatrowej. Przyjęte w raporcie koszty (zarówno inwestycyjne jak i eksploatacyjne) morskiej energetyki wiatrowej fakt ten uwzględniają.  Z drugiej strony duża ilość turbin (co, w raporcie zostało to uwzględnione w rachunku kosztów, także przyłączenia do sieci) jest jedną z przyczyn, dla których należy spodziewać się intensywnego rozwoju rynku usług i dostaw dla morskiej energetyki wiatrowej oraz wzrostu zapotrzebowania na wykwalifikowany personel. Należy jednak wspomnieć, że turbin może być nieco mniej, niż wyobrażają to sobie laicy. Już obecnie standardem przy nowych projektach są turbiny o mocach powyżej 3 MW, a w ciągu 2 lat większość liczących się producentów zapowiada wprowadzenie do obrotu rynkowego maszyn o mocach 5-7 MW (takie turbiny są już obecnie instalowane na morzu lub znajdują się w fazie testów polowych). Z kronikarskiego obowiązku trzeba nadmienić, że trwają też prace nad turbinami o mocach powyżej 10 MW. Stąd, o ile nasza hipotetyczna inwestycja realizowana byłaby po 2015 roku, turbin byłoby zapewne około 1000. Jest to ilość, która w energetyce wiatrowej nikogo nie szokuje, a na naszych wodach, co potwierdza Instytut Morski w Gdańsku, znaleźć możemy miejsce na o wiele więcej (ponad 3500 km2).  Nie wiadomo zresztą, dlaczego autor artykułu podaje oderwane od rzeczywistości koszty jednostkowe dla MFW budowanych 25 km od brzegu. W obecnej sytuacji prawnej i przy założeniu wykluczenia z rozwoju morskiej energetyki wiatrowej obszarów objętych ochroną obszarową, morskie farmy wiatrowe powstać mogą w Polsce w odległości ponad 40 km od brzegu i  taki scenariusz rozważano w raporcie. &lt;br /&gt;Zaniżając niemalże dwukrotnie koszty budowy EJ prognozowane w raporcie i literaturze przedmiotu na 2020 oraz w niemalże podobnej proporcji zaniżając współczynniki wykorzystania mocy MFW planowanych do realizacji w 2020 roku, autor dochodzi po paru operacjach arytmetycznych do wniosku, że EJ są niemalże dwukrotnie tańsze inwestycyjnie od MFW. Taka sytuacja mogła mieć miejsce w ubiegłym stuleciu, jednakże już kilka lat temu nastąpiło przecięcie krzywych kosztów obu technologii, a więc wyniki, do jakich doszedł autor artykułu (na bazie błędnych założeń) są  nie do wyobrażenia za 10 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor artykułu nie szacuje kosztów energii z EJ i MFW, zaznacza tylko, że są zaniżone na rynku z powodu 250-300% dopłaty do ceny energii. Tym samym nawet w obecnie funkcjonującym systemie wsparcia zawyża  dwukrotnie dopłaty w postaci tzw. świadectw pochodzenia zielonej energii. Najważniejsze jest jednak to, że raport w analizie kosztów nie uwzględniał ŻADNEGO systemu wsparcia ani dla MFW ani dla EJ i koszty MFW okazały się niższe. Warto jednak pamiętać, że ani obliczone w raporcie koszty energii z MFW oraz EJ nie są niskie, bo są tzw. kosztami „krańcowymi”, czyli z nowych (najdroższych) źródeł w systemie energetycznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kontynuując wątek kosztów energii  z nowych źródeł, autor zacytował jako najbardziej wiarygodne wyniki analiz „firmy Energomontaż” (takie opracowanie nie jest znane autorom raportu, choć  domyślają się, że prawdopodobnie chodzi autorowi o opracowanie Energoprojekt Katowice sprzed 4 lat), z których wynika, że &lt;strong&gt;koszt energii z nowych EJ na 2020 będą wynosić 132 zł/MWh (ok. 33 euro/MWh)&lt;/strong&gt;, czyli znacznie mniej niż obecna cena energii na rynku (ze zamortyzowanych i nie obciążonych kosztami CO2 elektrowni węglowych). Jest to koszt niespotykany w całej światowej literaturze przedmiotu, a nawet w innych optymistycznych źródłach polskich (zaniżony minimum 2-4 krotnie) i tu już trudno o polemikę. Wypada tylko pogratulować autorowi bezstronności, wiedzy ekonomicznej i życiowego optymizmu. Ciekawe czy w tych trudnych czasach, z widmem kryzysu za oknem, banki też będą chcialy podzielic ten optymizm wokół konkurencyjnoci budowy EJ Żarnowiec, bo jesli chodzi o egzekwowanie wiedzy ekonomicznej niezbędnej do pokonania odpornosci rządu na niekorzystne wyniki analiz ekonomicznych dot. kosztów energii z EJ, to chyba tylko banki mogą powiedzieć "sprawdzam" i w końcu to nazbyt -jak na okolicznosci- dobre samopoczucie przerwać. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-5629146685460762473?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/5629146685460762473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=5629146685460762473&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/5629146685460762473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/5629146685460762473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/08/morski-wiatr-kontra-atom-po-132-zmwh.html' title='Morski wiatr kontra atom [po 132 zł/MWh?]'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-wpXBsvnVVYA/TlE8_88xM2I/AAAAAAAAAFs/RxdBFMfBu6k/s72-c/Morski%2Bwiatr%2Bkontra%2Batom_okladka.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-4350537452773833664</id><published>2011-07-30T04:48:00.000-07:00</published><updated>2011-07-31T01:21:29.937-07:00</updated><title type='text'>Early to bed, early to rise, work like hell and advertise</title><content type='html'>Tytuł wpisu, w dowolnym, mało porywającym tłumaczeniu „idź wcześnie spać, a od rana intensywnie pracuj i reklamuj to co robisz”  nie brzmi ani zachęcająco ani absolutnie nie pasuje do letniej (nawet jak mokrej tego roku) kanikuły.  Jest to jedna z tych „prostych porad” i dewiz zapracowanego przedsiębiorcy Teda Turnera, który jako biznesmen wspiera odnawialne źródła energii i &lt;a href="http://www.mnn.com/earth-matters/energy/blogs/ted-turner-wants-a-level-playing-field-for-renewables"&gt;działa m.in. wbrew antyekologicznym subsydiom&lt;/a&gt; i pewnie przez to musi dłużej pracować niż ci którzy z „brudnych” technologii i wsparcia dla nich korzystają bez żenady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale sięgnąłem po ten cytat „ nie tylko z racji pracowitych wakacji” :) - to też próba usprawiedliwienia ciszy blogowej..., ale za sprawą Arnolda Schwarzeneggera, który na konferencji ONZ w Wiedniu, w pierwszym dniu tego lata i wakacji jednocześnie, poświeconej roli OZE (wspartych efektywnością energetyczną) w zaopatrzeniu  globu w energię, w porywającym przemówieniu, na zakończenie  odwołał się do tego cytatu, opisując swoją ciężką robotę w celu zazielenienia Kalifornii (wtedy gdy był jej gubernatorem), ale przede wszystkim pokazując na własnym przykładzie że samą praca bez reklamy daleko się nie zajdzie, także wtedy (a może zwłaszcza wtedy) gdy chodzi o OZE. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konferencja doprowadziła do uzgodnienia na forum agend ONZ 30% udziału OZE w globalnym zużyciu energii w 2030 roku i, będąc jej uczestnikiem, pragnę zwrócić uwagę na jej wyniki i dodatkowe trochę nieoczekiwane swoje refesksje jako jej uczestnika.  Krótka &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/39-biezace/370-onz-30-energii-z-odnawialnych-rode-energii-w-2030-roku-lets-do-it.html"&gt;informacja z linkami znajduje się na stronie internetowej Instytutu Energetyki Odnawialnej&lt;/a&gt;. Jest tam też link do wspomnianego &lt;strong&gt;wystąpienia Arnolda Schwarzenegera, które w ramach wakacyjnego relaksu polecam do posłuchania i obejrzenia&lt;/strong&gt;, nawet jak trwa niemalże pól godziny. W relacji ze swojej „posługi jako gubernatora podkreśla że udało mu się pogodzić wzrost gospodarczy z dużymi wydatkami na zieloną energetykę i w efekcie w latach 2003-2007 GDP i przychody Stanu wzrosły o 1/3, a w okresie kryzysu światowego od 2008 r. zielona gospodarka w Kalifornii stworzyła 10 x więcej miejsc pracy inne sektory gospodarki. Warto zobaczyć jak zawodowy aktor nauczył się roli (mówił z pamięci) i jak i czym potrafi  trafiać do ludzi gdy mówi o OZE i czym porwał Kalifornię do zazieleniania się. &lt;br /&gt;Np. w Polsce wiedząc jak trudno jest „sprzedać” OZE wtedy gdy inwestorzy pytają tylko o wysokość dotacji i cenę zielonego certyfikatu próbujemy argumentować poprawą bezpieczeństwa energetycznego, innowacyjnością oraz (rzadko) miejscami pracy.  Schwarzenneger w swojej robocie w Kalifornii („od podstaw” i jak twierdzi „bottom up”, aby odróżnić swój „prowincjonalizm od Waszyngtonu) &lt;strong&gt;mówi o wolności i zdrowiu ludzi którym zagrażają paliwa kopalne&lt;/strong&gt;, które (jak twierdzi) zabijają ludzi.&lt;br /&gt;Mówi np. „&lt;em&gt;A green economy would end this dependence and give us energy freedom&lt;/em&gt;”. Powołując sie na wyniki badań Cornell University mówi: “&lt;em&gt;40 % of deaths worldwide are caused by water, air and soil pollution&lt;/em&gt;. I porównuje: “&lt;em&gt;In the United States alone, 100,000 people die a year because of pollution. That’s more than the combined deaths from car accidents, drunk drivers, gang wars, suicides or Iraq and Afghanistan&lt;/em&gt;”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konkluduje, że choć różnych, wymagających dużego wysiłku i środków,  prób przekonania obywateli tylko to „zdrowotne” hasło zadziałało i udało mu się tylko dlatego że znalazł odpowiedni język oraz radzi: &lt;em&gt;We are not communicating in the right way. We aren’t telling the people about what matters. But one commercial worked much better than the others. It was the one that emphasized the unhealthy impacts of pollution, including 1 in 6 kids in out Central Valley having asthma. We saw how well it tested, and we put it up on the airwaves all over California&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchając tego wystąpienia przypomniałem sobie jak KE nie może na Polsce wymusić &lt;a href="http://www.cire.pl/item,44044,1.html "&gt;spełnienia norm UE w wielu polskich aglomeracjach dotyczących jakości powietrza &lt;/a&gt;(PM10, NO2) i jak krajowa energetyka systematycznie podtruwa ludzi nie ponosząc kosztów leczenia. Temat ten też powraca też przy okazji dyskusji niskoemisyjnej energetycznej mapy drogowej UE do 2050. &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/czy-polska-zgodzi-sie-na-redukcje-emisji-co2-o-90-proc-do-2050-r,145841_1_0_0_0_1.html"&gt;Komisarz Hedegaard  uzasadnia projekt tego dokumentu tak&lt;/a&gt;: „Zmniejszyłoby to również zanieczyszczenie powietrza i związane z nim koszty zdrowotne. Łącznie korzyści związane z lepszą jakością powietrza mogłyby sięgać rocznie 88 mld euro w okresie do 2050”. &lt;br /&gt;Ale to temat na inny wpis  i wracam do Szwarcenegera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potwierdzając tezy konferencji ONZ o zapewnieniu, dzięki OZE,  dostępu do energii na całym globie w 2030 roku, nie mówi że to samo przyjdzie, albo że rządy za ludzi, gminy czy regiony to załatwią, ale odwołując się do ww. prostej dewizy biznesowej Teda Turnera (tu chyba się przejęzyczył z nazwiskiem) i dobytych doświadczeń na całkiem dużą skale. Kalifornia to jednak coś więcej niż mała gmina austriacka Gussing, od której zaczął mowę) podobnie do sloganu„Yes, we can!" Obamy mówi – "Let’s do it!".&lt;br /&gt;Zwykła mowa ale 1000 delegatów z całego świata na konferencji ONZ, pomimo wielu ekspertów i aktualnych decydentów w roli prelegentów, najuważniej słuchało tego właśnie b. długiego wystąpienia.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udając się w końcu na krótki urlop, chciałbym zapowiedzieć, że po powrocie spróbuję &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/39-biezace/368-zamiast-budowa-elektrowni-jdrow-polska-powinna-postawi-na-rozwoj-morskich-farm-wiatrowych-bd-one-nie-tylko-bezpieczniejsze-ale-przede-wszystkim-pochodzca-z-nich-energia-bdzie-tasza-a-sama-inwestycja-i-jej-obsuga-zapewni-wicej-miejsc-pracy.html"&gt;nawiązać do innej informacji podanej parę tygodni temu na stronie IEO&lt;/a&gt; dotyczącej publikacji przez Greenpeace Polska raportu  pod bokserskim tytułem „Morski wiatr kontra atom” (werdykt ze wskazaniem na morskie farmy wiatrowe, ale nie wiem czy znajdą sie kibice którzy kupią bilety na rewanż:), a w szczególności do kwestii ocen ekonomicznych technologii OZE i w ogóle technologii energetycznych. Tu akurat Greenpeace zadbał o reklamę wyników raportu, choć nie wiem czy z hasłem (koszty za energię i miejsca pracy) udało się dotrzeć choćby do części  ludzi jak Szwarcenegerowi. Sądzę jednak, że niektóre zalożenia i wyniki raportu wymagają merytorycznej dyskusji(dyskusja już sie zaczęla w mediach &lt;a href="http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,9943508,Greenpeace__wiatraki_na_Baltyku__a_nie_atom.html"&gt;np. tu &lt;/a&gt;i na &lt;a href="http://www.adamduda.pl/2011/07/13/greenpeace-i-robienie-biznesu-na-wietrze"&gt;blogu Adama Dudy&lt;/a&gt;). Stawiam wstępnie tezę, że brak informacji, niechęć do poznawania i pogłębiania ekonomicznej (czasami to jest wygodne dl adecydentów)   i nieusuwane rozbieżności w danych dot. bieżacych kosztów oraz brak weryfikacji przyszłej konkurencyjności różnych technologii  staje się dla Polski olbrzymim problemem, ale więcej na ten temat po urlopie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-4350537452773833664?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/4350537452773833664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=4350537452773833664&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4350537452773833664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4350537452773833664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/07/early-to-bed-early-to-rise-work-like.html' title='Early to bed, early to rise, work like hell and advertise'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-4762175309897231108</id><published>2011-06-04T14:40:00.000-07:00</published><updated>2011-06-19T03:18:32.268-07:00</updated><title type='text'>O emocjach wokół decyzji Niemiec o całkowitej rezygnacji z energetyki jądrowej do 2022 roku i jej doniosłości</title><content type='html'>Decyzja z 30 maja niemieckiej prawicowo-liberalnej koalicji rządowej, uzgodniona z zielono-lewicową opozycją o całkowitej i jak się zdaje już definitywnej rezygnacji z energetyki jądrowej już od 2022 roku przedstawiana jest w Polsce jako efekt nieracjonalnych emocji po Fukushimie, w wyniku których „zieloni pchnęli (romantycznych i nieświadomych konsekwencji?) Niemców przeciw energii nuklearnej” (cytat za Europosłem PIS Konradem Szymańskim jest tylko przykładem setek takich komentarzy ze strony krajowej energetyki „zatroskanej” ostatnio konsumentami energii, polityków i krajowych decydentów).  Na tle przedstawianej jako  nad Wisłą nieracjonalną decyzji niemieckiego rządu, jako niezwykle pragmatyczne uznawane są wypowiedzi firm energetycznych, że to bardzo dobrze dla Polski (podobnie wypowiada się czeski CEZ) bo otwiera drogę do eksportu energii do Niemiec z obecnych elektrowni węglowych.  A już za szczyt racjonalizmu w naszym zascianku uchodzi &lt;a href="http://www.euractiv.com/en/climate-environment/german-nuclear-phase-ignites-push-coal-gas-news-505276?utm_source=EurActiv+Newsletter&amp;utm_campaign=a2284391e0-my_google_analytics_key&amp;utm_medium=email"&gt;szeroko cytowane&lt;/a&gt; także w świecie oświadczenie Premiera Tuska dla WSJ o zbawiennych skutkach dej decyzji za naszą granica otwierającej wrota i renesans (polskiego) węgla na dłużej. Cytat za EurActive: "From Poland's point of view, this is a good thing," he said. It means coal-based power will be back on the agenda." Opatrzone zresztą stosownym komentarzem: "Polish Prime Minister Donald Tusk saw an opportunity for &lt;strong&gt;Poland's dirty coal plants&lt;/strong&gt;". Komentarz to reakcja spwodowana raczej niepotrzeną, cynicznie brzmiącą wypowiedzią szefa naszego rządu, która chluby na swiecie nam niestey nie dodaje, a w Polsce wzmacnia i tak duży zamęt wokól energetyki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda tak jakby  polski Premier stoickim spokojem dawał nauczkę mającej zbyt gorącą głowę Kanclerz Merkel. Tylko pogratulować Premierowi dobrego i -działającej razem z nim "w poczuciu odpowiedzialności za kraj i konsumentów energii" - energetyce, dobrego samopoczucia. Nie sądzę, że poparte jest to jakąkolwiek analizą ale strachem lub brakiem wyczucia chwili i obraźni. Bo czyż nie może wywołać popłochu wśród krajowych energetyków niemieckie założenie, że jeżeli zostanie jakaś/jakies (jedna najlepsza, max 3 z obecnych 17) elektrownia jądrowa w Niemczech po 2020 roku to będzie ona ew. pracować jako tzw. "szczytowa", a nie będzie pracować w tzw. „podstawie” (termin z XX-wiecznej elektroenergetyki uzasadniający, że OZE niestabilne mogą być tylko marginesem). Jeszcze trudniej niż dotychczas wobec decyzji Niemiec uzasadnić dalszy rozwój polskiego programu jądrowego, skoro nawet gospodarcze strony gazet takich jak Financial Times co najwyżej stawiają tezę (cytat za DGP) , że „kraje ze słabszym sektorem OZE będą miały problem z porzuceniem energii nuklearnej…”, ale nikt nie  pisze że „z jej rozwojem od podstaw”, bo tak na wiecie nikt poza Poslką nie mysli. Decyzja zapadła wbrew interesom niemieckich koncernów energetycznych i nie jest już tak, że co jest dobre dla korporacji energetycznych jest dobre dla kraju (widać procesy dostsosowawcze koncernów, np. Simens wczesniej oglosil wycofanie sie z biznesu jądrowego a stal sie globalnym liderem w morskich elektrownaich wiatrowych), my dalej pozwalany aby rząd byl prowadzony na pasku koncernow energetycznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomnę, że chodzi o zamknięcie 17 elektrowni jądrowych dających w 2010 roku niemalże 24% energii elektrycznej (zaraz po Fukishimie 7 z nich zamknięto z dnia na dzien z powodow bezpieczenstwa) w wyniku czego udział energii z atomu w 2023 roku w Niemczech będzie wynosił zero i musi byc wyepelnona szybkim rozwojem OZE. Jestem przekonany, że podstawy tej donioslej decyzji są u nas zbyt pobieżnie analizowane. Jej konsekwencje, nie tylko dla Niemiec, ale dla świata i dla Polski (ale nie w takim duchu jak mówi o tym nasz premier), są zdecydowanie niedocenione,  natomiast lekceważąca (chyba już wyborcza) retoryka takich jak ww. wypowiedzi jest szkodliwa dla utrwalania blednego("obowiązującego") kierunku myslenia i dalszego rozwoju sytuacji w Polsce. &lt;br /&gt;Przeglądając prasę z całego tygodnia natrafiłem na szereg publicystycznych płycizn, ale jednej a artykułów chciałbym szczególnie polecić; jest to „&lt;strong&gt;Jutro bez atomu&lt;/strong&gt;” Piotra Burasa w weekendowej Gazecie Wyborczej (niestety artykuł nie jest dostępny w wersji elektronicznej).  Autor pisze: ”Rezygnując z energii atomowej, Niemcy rozpoczynają wielki społeczny eksperyment. Jak może wyglądać społeczeństwo, które w środku Europy nie korzysta nie tylko z atomu, lecz także z węgla, ropy i gazu? Po tej batalii kurz szybko nie opadnie”. Autor, cytując szefa Fraunhofer Institut – Jurgena Schmida pisze że „dzisiaj dysponujemy już technologiami na pozyskanie całej (100%) energii ze źródeł odnawialnych”. Ale poza technologicznymi zwraca uwagę przede wszystkim na uwarunkowania społeczne, pisze: „Zmiana w polityce, a może doraźna kalkulacja Merkel oraz emocjonalny zryw obywateli otwierają drogę w nieznane, po której przebyciu Niemcy będą zapewne innym państwem i innym społeczeństwem”. I dalej - cytując - jednego z ideologów zmiany paradygmatu  - Clausa Leggewie z Instytutu Nauki o Kulturze w Essen) – „Kiedy w Polsce miliony zwolenników Solidarności protestowało przeciw komunizmowi, mało kto wiedział  ”. &lt;br /&gt;Zgadzam się także z tym (Piotr Buras to znawca społeczeństwa i kultury niemieckiej) ale nie podzielam wątpliwości związanych z ew. „doraźną kalkulacja Merkel” czy „emocjonalnym zrywem obywateli” (nie zaprzeczając że silniej niż inne nacje reagują na zagrożenia dla środowiska i zagrożenia totalitaryzmami dla których pożywką może być energetyka jądrowa). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku 2007 roku (jeszcze przed polityczną akceptacją Pakietu klimatycznego UE w marcu 2007) spotkałem się z niemieckimi decydentami i politykami (z kilku ugrupowań partyjnych), którzy zaprezentowali mi wyniki opracowanego w instytucie DLR w 2006 r. i zaakceptowanego i wydanego przez niemieckie ministerstwo ds. środowiska i bezpieczeństwa reaktorów (BMU) tzw. „&lt;a href="http://erneuerbare-energien.de/files/pdfs/allgemein/application/pdf/lead_study_renewable_energy.pdf"&gt;Lead study&lt;/a&gt;” dotyczącego prognozy energetycznej Niemiec do 2020 roku, z perspektywą do 2030/2050. Pełniejsza wersja tego studium jest opublikowana w wersji niemieckojęzycznej (była też weryfikowana  i &lt;a href="http://erneuerbare-energien.de/files/english/pdf/application/pdf/leitstudie2008_en.pdf"&gt;aktualizowana w 2008 roku&lt;/a&gt;). Z tego stadium dokładnie wynikalo, że w 2023 roku nie będzie ani jednej MWh energii elektrycznej z elektrowni jądrowych i że ten ubytek z nawiązką kompensują OZE.  Są też staranie i precyzyjnie policzone koszty energii elektrycznej z paliw kopalnych i OZE, z konkluzją, że w 2025 roku OZE stają się tańsze niż energia elektryczna (to samo dotyczy ciepła) z paliw kopalnych. Są też policzone niezbędne nakłady inwestycyjne, rozważone wymogi w zakresie przesyłu i dystrybucji energii elektrycznej z OZE (głownie generowanej na północy Niemiec) i rozwoju sieci oraz konsekwencje  w postaci tworzenia miejsc pracy w OZE w poszczególnych landach, niezbędne działania i ich skutki jeśli chodzi o efektywność energetyczną i emisje CO2.  Dokument ten był uznanym już wówczas jako wiodący realistyczny i obowiązujący i w pełni respektujący (nawet przez rządzącą wtedy koalicję prawicową) propozycje „czerwono-zielonej” koalicji pod przewodnictwem Schroedera z 1998 roku o zamknięciu do 2022 roku elektrowni atomowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedawna decyzja Kanclerz Merkel, sprzed katastrofy w Fukushimie o wydłużeniu okresu użytkowania starych atomówek, była tylko ryzykowanym i jak się okazało chwilowym odejściem od uzgodnionej strategii, ale&lt;strong&gt; po Fukushimie, wszystko wróciło do normy. Nie ma tu żadnej „jazdy bez trzymanek”, nie ma tu nieracjonalnych emocji, jest tylko jeszcze silniejsze wsparcie społeczne i od tygodnia także powszechne wsparcie polityczne dla czegoś co już dawno było przemyślane i wpisane w niemiecką strategię&lt;/strong&gt;. W świetle powyższych spostrzeżeń sądzę, że ten wielki plan przejścia od paliw kopalnych i energii jądrowej (nawet krotkotrwale wbrew polityce klimatycznej UE) do OZE Niemcom się uda. Decyzję można porówanać do ogloszenia dokladnie 50 lat temu programu Apollo, na ktorgo realizację potrzeba bylo Ameryce 9 lat, a ktory byl znacznie prostszym programem bowymagal  silnego zaangażowania "tylko" klikudziesieciu kluczowych instytucji rządowych i firm. Tu chodzi o zaangażowanie i aktywne wlączenie calego spoleczenstwa, tysięcy firm i pozyskania do wspólpracy istotnego fragmentu globalnej gospodarki - "zielonej gospodarki". Ale chyba rzeczywiście tylko Niemcom taka zmiana paradygmatu może się udać, bez większego ryzyka kompromitacji samej idei zmiany, a konsekwencje tego będą wprost niewyobrażalne, w szczególności dla naszych obecnych krajowych włodarzy energetyki.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Oczywiście mieszkając w Polsce i znając z autopsji polskie realia, wiem jak skomplikowane jest to zadanie i jak wielki, wręcz cywilizacyjny  jest to projekt. Bardzo podobny do niemieckiego &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/40-archiwum/187-rewolucja-energetyczna-dla-polski-scenariusz-zaopatrzenia-polski-w-czyste-nosniki-energii-w-perspektywie-dlugookresowej.html"&gt;scenariusz przejscia od węgla do OZE&lt;/a&gt; (z gazem ale bez energetyki jądrowej, jako etapu poredniego) nie spotkal sie z nawet najmniejszym politycznym zaintreresowaniem rządu. Do takiego projektu, poza dobrą wolą, otwartoscią i wyczuciem trendów są bowiem potrzebne i wiedza, i technologia, i sprawność organizacyjna, i konsekwencja, i odpowiedzialność oraz olbrzymi kapitał społeczny. Są to zasoby skromnie dzisiaj występujące w Polsce, w przeciwieństwie do odnawialnych zasobów energii, które są nawet większe u nas niż w Niemczech i na których możmy bazować. Polacy decydując się na energetykę jądrowa wtedy gdy drożeje i gdy kończy się jej epoka są bardziej „w gorącej wodzie kąpani” (choć nie widać tu ani typowej dla nas odwagi ani rozpalonej wyobraźni, ktora moglaby pokryć choć troche braki w wiedzy) niż Niemcy stawiający na taniejące i niesione globalną falą OZE, bo to jest właśnie racjonalne. Wyzwolane przez polityków lekceważenie i negatywne tylko emocje są demobiliujące, uniemożliwjaą twórcze skorzystanie z wielkiego projektu naszego sąsiada i dzialają ewidentnie na naszą niekorzysć. Emocje sa tu (zarowno w Niemczech jak i w Polsce) przydatne, ale jak są pozytywne. Przez zasciankowosć, anachronicznosć dzialan związanych z budowa elektrowni jądrowych i nierealnymi planami rowoju energetyki węglowej w dalszej persepktywie, przez zamknięcie na "nowe" i brak pozytywnych emocji tracimy mozliwosć glebszej wspólpracy i wspóluczestniczenia w jednym z najwększych projektow cywilizacyjnych naszych czasów, dziejącym sie tu (tuż za miedzą) i teraz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-4762175309897231108?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/4762175309897231108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=4762175309897231108&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4762175309897231108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4762175309897231108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/06/o-emocjach-woko-decyzji-niemiec-o.html' title='O emocjach wokół decyzji Niemiec o całkowitej rezygnacji z energetyki jądrowej do 2022 roku i jej doniosłości'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-6599503763960245609</id><published>2011-05-29T11:39:00.000-07:00</published><updated>2011-06-01T13:21:09.448-07:00</updated><title type='text'>Dlaczego nie tylko UE ale i administracja prezydetna Obamy nie rozumieją o co chodzi polskiemu rządowi w energetyce?</title><content type='html'>Jest taki stary dowcip, zaczynający pytaniem o zwolenników Stanów Zjednoczonych na świecie, z gotową odpowiedzią że - jest ich dwóch: Stany Zjednoczone i Polska, z tym że Polska jest większym. Dowcip swiadczy też o tym ze pomimo olbrzymich roznic dobrze się jako kraje rozumielismy. Po zakonczonej wczoraj wizycie prezydenta Obamy w Warszawie, pojawił się komentarz Zbigniewa Lewickiego dla "Spiegla": Naszemu rządowi brakuje pomysłu na to, jak rozwijać stosunki z USA (&lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75248,9686828,_Spiegel___Obama_czul_sie_w_Warszawie_troche_nie_na.html"&gt;cytat za Gazetą Wyborczą&lt;/a&gt;). Odnosząc się tylko do wątków wizyty dotyczących współpracy gospodarczej, a w szczególności energetycznej (oczywiscie najbardziej o OZE - jako obszaru koniecznej wręcz wspolpracy miedzynarodowej- mi w tym wpisie chodzi), zaznaczę że wcale tak nie musiało być, jak zapewne rzeczywiście wyszło. Nie neguję potrzeby innych niz OZE obszarów współpracy w energetyce, ale chce wskazać na niewykorzystaną szansę, niepełne rozpoznanie proporcji, wlasnych mozliwosci i oczekiwan partnera. Dziwić może, że władze RP nie zauważyły, że od paru lat jest inny prezydent i inna polityka w zakresie energetyki w USA i trzeba z nim inaczej rozmawiać niż z poprzednikiem. Inaczej skonczyć się może narzekaniem, że "znowu nikt nas nie rozumie".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blog odnawialny kilkakrotnie sygnalizował że jednak coś się w Ameryce od czasu Busha juniora jednak zmieniło, np. &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/02/przemys-energetyki-odnawialnej-czyli.html"&gt;tu&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/01/obama-jest-te-mody.html"&gt;tu&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/04/prezenty-z-ameryki-na-dzien-ziemi-farmy.html "&gt;tu&lt;/a&gt;. Wydawało się, że zauważyła to Kancelaria Prezydenta RP, w które imieniu  Minister Sokołowski z parę tygodni temu &lt;a href="http://swiat.re.pl/artykul/33348.html"&gt;tak zarysował&lt;/a&gt; możliwy scenariusz przygotowywanej rozmowy prezentów Polski i USA: &lt;em&gt;prezydenci rozmawiać będą o współpracy …. gospodarczej - głównie w kontekście wydobycia gazu łupkowego…  Polska jest zainteresowana pozyskaniem jak najlepszych technologii i tym, aby gaz łupkowy rzeczywiście w sposób bezpieczny mógł być jak najszybciej wydobywany – powiedział prezydencki minister. Zaznaczył, że Amerykanie są także zaawansowani jeśli chodzi o tzw. odnawialne źródła energii. - Polityka UE zmierza do redukcji emisji C02, co za tym idzie będziemy musieli modernizować naszą gospodarkę, już to robimy, potrzebujemy nowoczesnych technologii”&lt;/em&gt;.  Wiedząc że Polska zawsze szuka cudownych rozwiązań nie dziwiłem się gazem łupkowym ale „&lt;strong&gt;tzw. „odnawialne źródła energii&lt;/strong&gt;” wskazywały że jest szansa na współpracę w obszarze na który Ameryka Obamy rzeczywiście postawiła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzieje te pokładałem też m.in. na jednej z lepszych merytorycznie i organizacyjnie konferencji energetycznych w br., zorganizowanym specjalnie przed wizytą Obamy przez Polską Izbę Energetyki i Ochrony Środowiska i United States Energy Association  - Polsko-Amerykańskim Stole Energetycznym, &lt;a href="http://www.igeos.pl/images/stories/web/files/2011/1500_program_pl.pdf"&gt; - program można zobaczyć pod tym linkiem&lt;/a&gt;. Konferencja, będąca swego rodzju przygotowaniem  do wizyty Obamy, skupiła się na tym co jest „na stole” rozmów biznesowych i politycznych w krajach rozwiniętych nt. energii i klimatu czyli energetyki odnawialne,  efektywności energetycznej i tego co jest akcentowane w polskiej polityce czyli  gazu łupkowego, czystego węgla z CCS i energetyki jądrowej. Proporcje zatem zostały zachowane i żadna z opcji nie została pominięta. Rząd amerykański był reprezentowany przez dwu wiceministrów odpowiadających za współpracę międzynarodową (czytaj ekspert technologii) w energetyce jądrową oraz odnawialnych  źródeł energii, inne obszary energetyki były bezpośrednio reprezentowane przez szefów amerykańskich firm energetycznych. &lt;br /&gt;Zrobiło na mnie wrażenie wystąpienie na sesji poświęconej OZE ministra Petera Pereza,z którym mialem przyjmnosc byc w tym samym panelu i który bezposrednio w obecnosci przedstaicieli rzadu RP, w interesujący i przekonujący sposob zaprezentował politykę administracji Baracka Obamy w zakresie zielonych technologii. Mówił m.in. że dla USA i dla wszystkich nowoczesnych gospodarek na świecie to niezwykle atrakcyjny biznes i miejsca pracy dla ludzi; „W najgorszych latach dla światowej gospodarki 2008/2009 (światowy kryzys) energetyka odnawialna jako w zasadzie jedyna branża zanotowała wzrost ok. 10%, a w 2010 roku obroty w tym sektorze gospodarki wyniosły 243 mld USD”. Podkreślił że rząd USA przeznaczył w ramach pakietu stabilizacyjnego 90 mld USA na rozwój OZE, w tym na RTD, wytwarzanie zielonej energii i na produkcję urządzeń dla OZE. Z tego ostatniego był w szczególności rad, bo sam przez wiele lat kierował koncernami wytwarzającymi urządzenia, (ostatnio był szefem najbardziej znanej na świecie wytwórni fortepianów Steinwaya). Wspominając o partnerstwie i współpracy z Polską i współpracy pomiędzy firmami uczciwie mówił, że zależy mu na eksporcie amerykańskich technologii OZE i na pomocy rządu USA w tym zakresie dla Polski (wiadomo że tylko w niektórych obszarach rząd może „pomóc”, na rynkach w pełni rozwiniętych firmy działają samodzielnie).  Brzmiało to zachęcająco  i wiarygodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety te oferty, zapowiedzi i deklaracje poszły w niwecz i ostatecznie Obama rozmawiał w Warszawie w zasadzie tylko o gazie łupkowym, a byl zaczepiany tylko o energetykę jądrową. W sprawie energetyki jądrowej, co nietrudno było przewidzieć, &lt;a href="http://energetyka.wnp.pl/obama-polska-jednym-z-najblizszych-i-najsilniejszych-sojusznikow-usa,141354_1_0_0.html"&gt;stwierdził&lt;/a&gt; on bez entuzjazmu że „Stany &lt;strong&gt;Zjednoczone są gotowe służyć konsultacjami dotyczącymi energii jądrowej, a jej eksploatacja musi się odbywać w sposób bezpieczny i przejrzysty&lt;/strong&gt;”. Premier Tusk tylko jednostronnie próbował zachować w tej kwestii dobrą minę &lt;a href="http://www.premier.gov.pl/centrum_prasowe/wydarzenia/barack_obama_polska_jest_jedn,6656"&gt;potwierdzając&lt;/a&gt; „pełną wolę strony polskiej do współpracy w sprawie energetyki jądrowej”, dodając „Amerykanie będą dla nas wyjątkowo cennymi partnerami jako kraj doświadczony i z dobrą wolą”... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sprawie gazu łupkowego Obama poszedł trochę dalej, stwierdzając, że należy go (cytat za WNP) „wykorzystać, a złoża można &lt;strong&gt;zbadać i eksploatować w sposób bezpieczny dla środowiska&lt;/strong&gt;” (ważna wydaje mi się ta druga część zdania Obamy). Pragmatyczni amerykanie nie poruszyli wspolpracy w zakresie CCS, a i Polska po niczym nie uzasadnionej euforii chyba powoli ten temat odpuszcza. Rozumiem, że efektywnsc energetyczna w USA to nie jest jeszcze modny temat, UE jest tu znacznie bardziej zaawansowana.&lt;br /&gt;Ale dziwić powinno to, że przy polityce energetycznej administracji USA  nie zaproponowaliśmy współpracy w energetyce odnawialnej, gdyż tu rzeczywiście moglibyśmy współpracując z Ameryką zaproponować też cos co jest jednczesnie w pełni zgodne i z racją stanu Ameryki  i z polityką UE, a nie tylko deklaratywne na okolicznosć wizyty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co nam zatem zostało po naprawdę potencjalnie ważnej wizycie? Sięgnijmy do &lt;a href="http://www.premier.gov.pl/centrum_prasowe/wydarzenia/szef_rzadu_spotkal_sie_z_prezy,6646 "&gt;oficjalnych komunikatów&lt;/a&gt;. &lt;em&gt;Prezydent Barack Obama i premier Donald Tusk podkreślili wagę współpracy obu krajów w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego. Chodzi o współpracę między rządami i firmami prywatnymi związaną z rozwojem niekonwencjonalnych źródeł energii, w tym szczególnie gazu łupkowego [mętene slowotwórstwo kwitnie; po "niskoemisyjnej" zamiast "niskoweglowej" gospodarce mamy "niekonwencjonalne" zasoby energii ktore traktowane sa niemalze jak "innowacyjne i odnawialne", a moze i "niewyczerpalne"? - przyp. aut.]. Wymiana doświadczeń i technologii będzie służyła tworzeniu sektora gazowego na zasadach zrównoważonych i przyjaznych dla środowiska. Donald Tusk nawiązał do kwestii Polsko-Amerykańskiego Funduszu Przedsiębiorczości ustanowionego dwadzieścia lat temu przez Kongres Amerykański. Fundusz ten, o wartości 200 milionów dolarów, powstał w celu wspomagania budowy gospodarki rynkowej w Polsce. Teraz, szef polskiego rządu zaproponował &lt;strong&gt;powołanie Polsko-Amerykańskiego Funduszu dla Innowacyjności&lt;/strong&gt; (...). Zadaniem Funduszu byłoby wspieranie współpracy naukowej pomiędzy najlepszymi ośrodkami naukowymi w USA w &lt;/em&gt;Polsce. Jak &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75477,9684598,Co_ustalono_podczas_wizyty_prezydenta_Obamy__PODSUMOWANIE_.html"&gt;dodaje Bartosz Węglarczyk&lt;/a&gt; : „...&lt;em&gt;jesienią odbędzie się okrągły stół, w którym udział wezmą przedstawiciele ministerstw gospodarczych i agend rządowych z obu krajów. Do 1 października uczestnicy tego spotkania otrzymają raport na temat najpotrzebniejszych zmian prawnych i proceduralnych, jakich domagają się biznesmeni w obu krajach;  w trakcie spotkania przedyskutowane będą możliwości ściślejszej współpracy obu krajów w sektorze energetycznym, w tym także o kolejnych inwestycjach amerykańskich w Polsce, przede wszystkim  w wydobycie gazu łupkowego&lt;/em&gt;”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem chodzi właśnie o to aby „nie przede wszystkim” o gazie łupkowym, bo niewiele jeszcze na ten temat wiemy i potrzeba dużo badań geologicznych i analiz ekonomicznych i środowiskowych i sporo czasu aby w tej sprawie rozpocząć ew. sensowną współprace. Poza tym jak &lt;a href="http://cire.pl/item,54573,1,0,0,0,0,0,wozniak-obama-poparl-firmy-ktore-szukaja-w-polsce-gazu-lupkowego.html"&gt;mówi Piotr Woźniak: &lt;/a&gt;„Wiadomo, że właścicielami technologii poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego są amerykańskie prywatne firmy i nawet prezydent USA nie może ich zmusić do dzielenia się swoimi rozwiązaniami z kimkolwiek”.&lt;br /&gt;Cały czas na jakikolwiek gest rządu RP czy inicjatywe międzynarodową czeka sektor energetyki odnawialnej który już dzisiaj może podjąć wspartą także rządowymi (też unijnymi) środkami współpracę, bo jest realnym, istniejącym i tu możemy współpracować bez ryzyka, wręcz na zasadzie &lt;em&gt;non regret&lt;/em&gt;. Jest też sektorem rzeczywiscie innowacyjnym - tu nawiązuję do nazwy Funduszu jaki ma powstac (nie warto bowiem tworzyc takiego funduszu  dla gazu lupkowego, bo tu problemy leżą gdzie indziej, ani nie czas na bilaterlany funusz badawczy w energetyce jądrowej jezeli nawet z unijnego ITER nie korzystamy, a np. naszych publikacji swiatowych nie dopatrzylem sie). Wlasnie w obszarze OZE moglibysmy też pozytywnie wykorzystać to co premier Tusk ogłosił jako rzekomą szansę  dla nadchodzącej polskiej prezydencji w UE: „współpraca z USA  [z kontekstu wypowiedzi wynika, że tylko gaz lupkowy ma premier na mysli, niestety] stanowić będzie dobrą okazją do wzmocnienia transatlantyckiego dialogu dotyczącego współpracy i energii”. Coś mi się nie wydaje bowiem, że jakakolwiek współpraca związana z gazem łupkowym polskiej prezydencji i w ogóle wzmocnieniu naszej obecności w UE  będzie służyć, ale sprawę prezydencji zostawię na jeden  z kolejnych wpisów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rację ma zatem cytowany na wstępie p. Lewicki mówiąc że rządowi brakuje pomysłu na to, jak rozwijać stosunki z USA. Dodam, że moim zdaniem naszemu rządowi brakuje nawet trochę więcej - brakuje pomysłu jak rozwijać politykę energetyczną i ekologiczną, a to właśnie powoduje coraz większe problemy we współpracy nie tylko z USA ale i z UE, choć zbliża nas np. do Białorusi. Tu nie chodzi już o Europę dwu predkosci czy rozne predkosci Polski i USA, ale o to, że Polska porusza sie w innym kierunku i na drodze spotyka tylko to co gospodarki rozwinite porzucają (czasami chcą jeszcze na tym parę dolarów zarobic) lub porzucily znacznie wczesniej. Jak sie nie otrząsniemy, niedlugo tylko prezydent Lukaszenka  bedzie nas w stanie zrozumiec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Z Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Srodowiska dostalem zdjęcia ze wzmiankowanego we wpisie Polsko -Amerykańskiego Stolu Energetycznego, który bedzie zgodnie z ustaleniami obu rządów kontynuowany. Zdjęcie z sesji OZE prowadzonej przez Pana Ministra Pereza (trzeci od lewej, przy okazji czytelnikom "odnawialnego" zwroce uwage na zdjęcie p. Mariusza Radziszewskiego- nowego Naczelnika Wydzialu OZE w MG -drugi od lewej), którego wystąpienie b. przypadlo mi do gustu i ktore na pamiątkę, za zgoda Izby, publikuję na "odnawialnym".&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BJIPrAfW07I/TeXjtXhTXFI/AAAAAAAAAFY/VxCe047OtZE/s1600/sesja%2BOZE_IGEO.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-BJIPrAfW07I/TeXjtXhTXFI/AAAAAAAAAFY/VxCe047OtZE/s320/sesja%2BOZE_IGEO.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613142879134506066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-6599503763960245609?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/6599503763960245609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=6599503763960245609&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/6599503763960245609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/6599503763960245609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/05/dlaczego-nie-tylko-ue-ale-i.html' title='Dlaczego nie tylko UE ale i administracja prezydetna Obamy nie rozumieją o co chodzi polskiemu rządowi w energetyce?'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-BJIPrAfW07I/TeXjtXhTXFI/AAAAAAAAAFY/VxCe047OtZE/s72-c/sesja%2BOZE_IGEO.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-1071530127242850789</id><published>2011-04-30T13:13:00.000-07:00</published><updated>2011-05-22T13:22:20.103-07:00</updated><title type='text'>O polskiej hipokryzji czyli Krzysztofowi Żmijewskiemu do sztambucha</title><content type='html'>Z mojej perspektywy, z profesorem Krzysztofem Żmijewskim można mieć tyle samo &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/10/dugodystansowe-myslenie-o-energii.html"&gt;przyjemności&lt;/a&gt; (linki też &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/01/odnawialne-rda-energii-efektywno.html"&gt;tu&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/01/inwestycje-w-odnawialne-zroda-energii.html"&gt;tu&lt;/a&gt;) co i &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/10/rzd-na-pasku-energetyki-czyli-jak.html"&gt;kłopotu&lt;/a&gt;. Taki już widocznie  jego urok jest…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem po udzielonym ze swadą wywiadzie dla WNP pt „&lt;a href="http://energetyka.wnp.pl/k-zmijewski-hipokryzja-unii-europejskiej-w-polityce-energetycznej,138249_1_0_0.html"&gt;&lt;strong&gt;Hipokryzja UE&lt;/strong&gt; w polityce energetycznej&lt;/a&gt;” mam z nim kłopot. Tym bardziej, że sporo zrobił dla zazielenienia energetyki, a za tym wszak świadomie oręduje blog odnawialny. Chodzi mi głównie o tytuł wywiadu za co prof. Żmijewski nie odpowiada, ale tytuł jednak z czegoś wynika…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektóre tezy wywiadu są i ciekawe i mi bliskie, nawet jeżeli wymagają komentarza jak np.: „Wszystkie wyliczenia dotyczące emisyjności w sposób milczący przyjmują, że emisyjność liczy się z perspektywy produkcji - kto produkuje ten emituje, kto nie produkuje to nie emituje  [&lt;em&gt;nie wszystkie, bo cele dla OZE na 2020 UE  liczy się w bilansie ZUŻYCIA energii finalnej przyp. aut&lt;/em&gt;]. Poziom emisyjności można liczyć także z perspektywy konsumpcji - kto konsumuje ten inicjuje emisje, a kto nie konsumuje ten oszczędza... Ale UE, w szczególności jej wiodące państwa członkowskie, nie namawiają do ograniczenia konsumpcji. Nie przestajemy czegoś używać dlatego, że się zużyło, tylko dlatego, że nam się znudziło”  [&lt;em&gt;opłaty za emisje CO2 wpływają na koszty energii a to wpływa na ograniczenie konsumpcji energii, czy zbędnej konsumpcji, przyp. aut&lt;/em&gt;].  Podoba mi się też teza Krzysztofa o większej efektywności walki z efektem cieplarnianym i zwiększoną emisyjnością poprzez instrumenty podatkowe (powszechny podatek od emisji CO2) niż systemu ETS. Tu też drobny komentarz : skoro krytykujemy UE to dlaczego Polska nie poszła drogą Szwecji i dlaczego nie proponowała tego rozwiązania w UE? Czy podatek tak samo jak ETS nie pogorszyłby konkurencyjności naszej "umęczonej" polityką klimatyczną gospodarki, co jest leit motive całości wywiadu?  &lt;br /&gt;Ale są takie wątki realne czy nawet domyślne (o szerszą percepcję społeczną tu chodzi), które mi nie całkowicie nie odpowiadają, choć wzbudzają powszechny poklask, nie tylko wśród komentatorów WNP, ale i na innych forach i poważnych blogach, np. &lt;a href="http://www.adamduda.pl/2011/04/22/hipokryzja-unijnej-polityki-energetycznej-profesor-zmijewski"&gt;Adama Dudy&lt;/a&gt;.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krzysztof Żmijewski wyciąga przeciw UE, Komisji Europejskiej (KE), a w szczególności Komisarz ds. Klimatu Pani Connie Hedegaard ciężkie oskarżenia (to zresztą ostatnio standard w krajowej publicystyce gospodarczej, &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/04/kamstwa-i-przepowiednie-energetyczne.html"&gt;por. poprzedni wpis&lt;/a&gt;), poczynając od „antypolskiego” Pakietu klimatycznego 3 x 20 %, a kończąc na nowej, jeszcze bardziej antypolskiej strategii klimatycznej (w zasadzie bez emisyjnej) UE do 2050 roku. W wywiadzie sporo argumentów/chwytów typowych dla, znacznie mniej niż prof. Żmijewski znających temat, denialistów klimatycznych i „zatroskanych patriotów” takich jak świadome niszczenie gospodarki, tworzenie bezrobocia itd. Krzysztof Żmijewski nie jest z pewnością denialistą (zresztą sam mówi „wierzę w zmiany klimatu”?); z jednej strony krytykuje KE za doktrynerstwo klimatyczne i działania na szkodę „lekko zapóźnionych” krajów takich jak Polska, a z drugiej strony za to, że UE nie wystarczająco dokręca śruby zwłaszcza tam gdzie chodzi o efektywność energetyczną, co jest zresztą ulubionym elementem koncepcji energetycznych propagowanych przez Profesora. Daje to mu podstawę do sformułowania zarzutu, że UE - omotana przez kraje „postindustrialne” - jest hipokrytką, a zapewne uczciwa do bólu i nie odpowiadająca za to, że tylko trochę smrodzi Polska (wszak Chiny bardziej!) – niewinną ofiarą hipokryzji UE i intryg lub obsesji Pani Hedegaard (w kontekście całego wywiadu  prof. Żmijewskiego to prawdziwy czarny charakter, ale z wypowiedzi nie można wykluczyć że równię dobrze może to być efekt krótkowzroczności lub kobiecej naiwności?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Antyunijne tezy z zakresy polityki energetycznej i klimatycznej (akurat w siódmą rocznicę ślubu z UE i skonsumowania przez Pannę Młodą ponad polowę z ok. setki miliardów Euro mocno „zielonego” posagu z lat 2004-2013) stawiane przez prof. Żmijewskiego niezwykle łatwo trafiają w dzisiejsze roszczenia energetyki korporacyjnej, związków zawodowych, a tym samym polityków szukających tamże posad (np. w zarządach Kampanii Węglowej, PSE i wielu radach nadzorczych), drogich pieniędzy na wybory i taniego poklasku (wszak jedno i drugie w kampanii wyborczej jest na cenę złota). Są to bowiem tezy nie tylko wygodne w użyciu ale tak wydawałoby się oczywiste, że już dalej nie warto myśleć (po co się przemęczać?). Wygodnie jest też krytykowanie UE za błędy w polityce efektywności energetycznej, bo dobrze jest się ująć za „biedą energetyczną” wywołaną polityką UE; wszak wszyscy z definicji są za mniejszymi rachunkami i ochroną biednych. Gorzej z dowodami, ale po co dowody jak wszyscy wiedzą? Powtarzanie przez wszystkich (tak jak w przypadku krytyki polityki klimatycznej, tu wszyscy też są jednomyślni), że np. „najtańsza energia jest energia niezużyta/niewyprodukowana” nie jest szkodliwym społecznie poglądem, ale zawsze warto byłoby choć zapytać tu o koszt i opłacalność publicznego wsparcia (nie osobistych inwestycji) i porównać zasadnością publicznego wsparcia np. OZE. Czyż ustawa o efektywności energetycznej nie niesie niemałych kosztów publicznych związane z białymi certyfikatami? Krzysztof Żmijewski, na przykładzie n.b. „drogich wiatraków” mówi: „...jeśli daje się dotacje, to ten produkt drożeje”, ale jak rozumiem prawo to nie obowiązuje wtedy gdy są dotacje do efektywności energetycznej oraz (wbrew polityce UE) do sektora wydobycia węgla czy energetyki jądrowej? Przykładów takiej właśnie „tytułowej” hipokryzji jest w naszej debacie znacznie więcej, ale cały ten wpis sprowadza się do mojej niezgody na oskarżania o hipokryzję UE jako całości i będącej bez skazy Polski jako jej ofiary (nie piszę o egoizmach narodowych i żonglowaniu przez kraje członkowskie UE przedziwnymi nieraz argumentami, bo nie o niuanse tu chodzi). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prof. Zmijewski mówi: „Budynki pochłaniają ok. 40 proc. energii, a mogą być one źródłem 60 proc. oszczędności energii  [&lt;em&gt;jakbym sluchal Hedegaard&lt;/em&gt;:)].  UE nie zrobiła jednak nic, aby to zrobić  [&lt;em&gt;akurat robi wiele, znacznie więcej od Polski, nawet jak skutecznosc pozostawia sporo do zyczenia, przyp. aut.&lt;/em&gt;]  Zamiast tego wprowadzono miękkie standardy i zobowiązania, których nikt nie kontroluje. Przyjęto cele 3x20 ale dwa z nich (ograniczenie emisji CO2 i wzrost wykorzystywania energii z OZE) są obowiązkowe a trzeci - czyli zmniejszenie zużycia energii - jest nie obowiązkowy. &lt;strong&gt;To pokazuje sposób myślenia KE i jej hipokryzję&lt;/strong&gt;”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszak dyrektywa 2006/32/WE w sprawie efektywności końcowego wykorzystania energii czekała w Polsce 5 lat ustawę o efektywności energetycznej. Czyja to wina? Pewnie UE? &lt;strong&gt;Czy Polska nie jest przypadkiem dużym członkiem UE i czy nie mogłaby zgłosić choć raz konstruktywnej propozycji aby zaostrzyć dyrektywę&lt;/strong&gt;, wprowadzić skuteczne kary za jej niewdrożenie i jeszcze wzmocnić ją podatkiem węglowym? Czy UE nie wymaga pod groźbą kary traktowej aby dyrektywa 2009/28/WE, wymagająca wprowadzenia minimalnych udzialów OZE w budynkach, była wdrożona w Polsce do grudnia 2009 roku? Kto jest winny, że ustawy wdrażającej tę dyrektywę nie będzie do 2012 a może i 2013 roku? Czy promując dyrektywami i swoimi  funduszami OZE i efektywność energetyczną, polityka UE nie pomaga takim także takim krajom jak Polska modernizować energetykę i całą gospodarkę? Czy mamy w Polsce w bilansach energetycznych za dużo węgla w energetyce czy za mało, czy chcemy mieć więcej czy mniej i czy hipokryzja UE polega na tym, że sama rozwija technologie niskowęglowe a Polskę „wpuszcza w kanał” aby dalej stawiała na węgiel? Moim zdaniem nie. UE wyraźnie mówi i z wyprzedzeniem zapowiada i wprowadza regulacje aby uciekać od nieefektwności, uciekać od wysokiej emisyjności (to niezwykle ryzykowne pozostawać pod tym względem daleko w tyle) od konserwowania dotychczasowej energetyki  bo wtedy właśnie definitywnie  w globalnej walce przegramy z Chinami, Indiami, Brazylią itd.  W zielonej gospodarce też będzie trudno, ale szanse na konkurencyjność są znacznie większe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zgadzam się  ani z tezą o hipokryzji UE, ani z tezą, że mamy wszystkimi dostępnymi środkami opóźniać proces transformacji energetyki (i tak tego nie zatrzymamy, a dla dobrego samopoczucia nie warto) gdyż świat pędzi i nie będzie czakał na marudera i malkontenta oraz kunktatora z Bożej Łaski. Prof Żmijewski mówi, że to przez politykę klimatyczną bedzie Europa dwu prędkosci, a nie przez to, że Polska nadmiernie zwalnia i sama do tego prowadzi, spychajac calą UE w obszar gdzie tylko wszyscy przegrac mozemy. Leszek Balcerowicz tłumacząc się kiedys z terapii szokowej sprzed 20 lat powiedział „po co pełzać, lepiej biec”. Wtedy było trudno ale teraz możemy spokojnie biec, o ile nie będziemy ignorować polityki UE, a tym badziej czynić z tego cnoty. Bez konsekwetnej realizacji polityki UE nie wiemy dokąd biec ani nawet gdzie dryfujemy (może nawet nie chodzi o dwie prędkosci, tylko calkiem rozne kierunki ruchu, co byloby jeszcze wiekszym zagrozeniem dla Polski). Chodzi też o to, aby krajowe firmy energetyczne miały tę nieprzyjemną pewność (uznaly "niewygodną prawdę"), że zmiany są nieodwracalne, nie są kontestowane przez rządzących, bo tylko wtedy autentycznie i szybko zmienią swoje postawy i się uratują. Właśnie to hipokryzja naszego rządu i polityków, wszystkich w zasadzie maści, w zakresie polityki klimatyczno-energetycznej UE doprowadzi wprost do bankructwa tych firm, bankructwa krajowej energetyki i spycha Polskę na margines. Szkoda, że w sposób mniej lub bardziej zamierzony, swoją retoryką Krzysztof Żmijewski wspiera to co trzeba zmieniać a nie konserwować&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-1071530127242850789?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/1071530127242850789/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=1071530127242850789&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/1071530127242850789'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/1071530127242850789'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/04/o-polskiej-hipokryzji-czyli.html' title='O polskiej hipokryzji czyli Krzysztofowi Żmijewskiemu do sztambucha'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-3260867513595155470</id><published>2011-04-17T15:03:00.000-07:00</published><updated>2011-04-18T22:24:31.183-07:00</updated><title type='text'>Kłamstwa i przepowiednie  energetyczne</title><content type='html'>Politycy lubią używać słowo „kłamstwo” w odniesieniu do wydarzeń z przeszłości:” kłamstwo oświęcimskie”,” kłamstwo katyńskie”  i pewnie wiele innych kłamstw. Znaczną część kłamstw historycznych daje się w końcu wyjawić, ale znacznie łatwiej kłamać jest „na wyrost”, zwłaszcza jak chodzi o daleką przyszłość. Kto bowiem pociągnie do odpowiedzialności politycznej czy moralnej tych którzy fałszują przyszłość lub chocby tylko pomylą się co do przyszłości. Nikt, bo co najwyżej o takich "pomyłkach" czy naginanych przeinaczeniach kronikarze, biografowie i historycy będą wspominać tylko w przypadku wybitnych postaci historycznych i to też wybiórczo, a nikt z tego powodu nie będzie rozliczał „drobnych oszustów”. Zresztą mam takie poczucie że obecnie w Polsce nikt za przyszłość nie odpowiada, a to oznacza, że w sprawach przyszłości można mówić dosłownie wszystko, choćby na zasadzie „papier cierpliwy jest…”, bez konieczności uzasadniania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie myśli mnie naszły czytając wywiad w kwietniowym (już post fukushimowskim) numerze miesiecznika Energia Gigawat z Panią Minister Hanną Trojanowską – pełnomocnikiem rządu ds. energetyki jądrowej, pt. „Europa dwóch fobii”, skrót w wersji dostępnej elektronicznej pt. „&lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/jesli-nie-atom-to-co,136987_1_0_0_0.html"&gt;&lt;strong&gt;Jeśli nie atom to co?&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;”. Pani Minister pytana o ew. alternatywę dla energetyki jądrowej w Polsce mówi tak: „Po prostu nie stać nas na to, by nie rozwijać energetyki jądrowej. Bo jeśli nie energetyka jądrowa, to co? (…). &lt;strong&gt;Potencjał energetyki odnawialnej mimo wspierania jej rozwoju przez państwo jest na tyle niski, że nie może stanowić substytutu czy alternatywy dla dużych systemowych elektrowni&lt;/strong&gt;”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem ciekaw na podstawie jakich to, zapewne głębokich analiz, Pani Minister tak twierdzi. Jaka praca badawcza (nie pytam o ew. zanotowaną przez historyków czy biblistów wypowiedzi Kasandry lub Sybili - panie historycznie zawsze miały większe zdolności przewidywania) upoważnia Panią Minister do stwierdzenia, że „potencjał odnawialnych źródeł (w Polsce) energii jest niski …”. I dlaczego OZE muszą być alternatywą dla ‘dużych systemowych elektrowni” i kto powiedział że przyszłość do takich bohemotów należy ? Mógłbym wskazać wiele opracowań na podbudowie naukowej wspartych dodatkowo "zdrowym rozsądkiem" twierdzących coś wręcz przeciwnego, np. „&lt;a href="http://www.smallisprofitable.org/207ReasonsToBeSmall.html"&gt;Small is profitable&lt;/a&gt;” czy (przepraszam za nieskromność, ale to akurat rzeczywiście znam:), choć z łatwością mogę wskazać wiele innych) „&lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/40-archiwum/187-rewolucja-energetyczna-dla-polski-scenariusz-zaopatrzenia-polski-w-czyste-nosniki-energii-w-perspektywie-dlugookresowej.html"&gt;Scenariusz zaopatrzenia Polski w czyste nośniki energii w perspektywie długookresowej&lt;/a&gt;” (z modelu nie chce wyjć inaczej niż ponad 80% udzial zielonej energii elektrycznej w 2050 i obywamy sie bez elektrowni jądrowych) czy &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/NR/rdonlyres/AC0AF2CE-748F-4BD7-9DC9-10E94257B732/48364/MozliwosciwykorzystaniaOZE2020.pdf"&gt;oceny potencjalów OZE&lt;/a&gt; możliwych do praktycznego wykorzystania już do 2020 r. Można by też zapytać, którą z opcji OZE czy Atom obecnie, wbrew logice "państwo bardziej wspiera" i czy anagazowanie państwa w Atom i jego promocję, choćby poprzez powolanie wlasnie Pani Minister Trojanowiskiej na pelnomocnika (wraz z calym aparatem i budztem) nie swiadczy o czyms wrecz przeciwnym... Dziwnym trafem, pomimo podjętych wysilkow, nie udalo sie zespolowi Pani Minister potwierdzić tezy o niskich kosztach energii jądrowej w Polsce, ale jakiż to problem powiedzieć, że "nie stać nas nas by (jej) nie rozwijać".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu dodam, że jesli chodzi o kwestie potencjalow to nie sposób też uzasadnić tezy Pani Minister Trojanowskiej jedynie Polityką energetyczną (PEP 2030), co jest tyle wątpliwym co i czesto bedyskusyjnie uzywanym argumentem, gdyż jedynym uzasadnieniem analitycznym co do udziału OZE w zużyciu energii wysokości 15% w 2020 roku był cel UE wyznaczony dla Polski i nikt nie klopotal sie innymi analizami. Z kolei w okresie do 2030 udział OZE (także bez uzasadnienia analitycznego) zostały dalej zheblowane (tłumaczę to chęcią zrobienia miejsca energetyce jądrowej, choć za rękę autora rządowej prognozy nie złapałem) do ok. 16% w bilansie energii finalnej), co jest ewenementem na skalę światową i dlatego cały świat zapewne czeka do tej pory na wyjaśnienie w tej sprawie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli jednak do znanych z historii Pań przepowiadających przyszłość, oprócz ww. Kasandry i Sybili dołączymy Panią Minister Trojanowską i wyjaśnimy śmiałość w formułowaniu hipotez kobiecą intuicją (mam autentyczny respekt to takich tez) to jak wytłumaczyć prognozę Pani Connie Hedegaard – nie mająca póki co dobrej prasy w Polsce - komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu w Komisji Europejskiej, która firmując projekt nowej „&lt;a href="http://ec.europa.eu/clima/documentation/roadmap/docs/com_2011_112_en.pdf"&gt;Mapy drogowej UE w kierunku niskowęglowej gospodarki do 2050 roku&lt;/a&gt;”(nb. z 8 marca ...) podpisuję się pod stwierdzeniem, że nie tylko że spadną emisje CO2 w sektorze wytwarzania energii elektrycznej spadną w UE o 54-68% do 2030 roku (w stosunku do 1990 roku) , to jeszcze zakłada, że w tym okresie udział energii elektrycznej z OZE sięgnie 75-80% (w 2050 roku do 100%). Nawet jeżeli w Polsce Pani Hedegaard traktowana jest jak zla czarownica, to raczej nikt nie podważa istoty jej tez, tylko co najwyżej twierdzi, że nie odpowiadają one naszym bieżcym interesom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kto tu zaklina rzeczywistość, a w szczególności przyszłość? Być może obie Panie, ale zdecydowana większosć prac badawczych, analitycznych, a także zdrowy rozsądek jest blizej Pani Hedegaard. Przy dostępnych potencjalach OZE i trednach kosztow atom-OZE oraz obecnym 30-40% tempie wzrostu energetyki odnawialnej (przy systemtycznym ubytku mocy jadrowych), w udział 17,7 % (wynika to z &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/files/upload/8134/Prognoza%20zapotrzebowania%20na%20paliwa%20i%20energie-ost.pdf"&gt;PEP 2030&lt;/a&gt;) energii elektrycznej z OZE  zużyciu energii w 2030 roku w Polsce (prawie ten sam co w 2020 roku!) mogę uwierzyć tylko wtedy, gdyby w tym samym czasie dla równowagi w innym scenariuszu 80% transportu w naszym kraju miał stanowić transport konny (owies bowiem to w tym przypadku odnawialne paliwo, a Polska z takim udziałem owsa w bilansie energii w transporcie jest tak samo wiarygodna jak z przewidzianym w PEP 2030 udziałem OZE-E). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani Minister Trojanowska, odbiegająca w swoich poglądach znacząco od obecnego stanu wiedzy, jeżeli nie chcę wejść w rolę czarodziejki -od przepowiedni energetycznych lub hochsztaplerki - od klamstwa energetycznego, powinna ujawnić cóż to za nieznana szerzej wiedza tajemna za jej nader skromnymi w stosunku do OZE przepowiedniami stoi...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-3260867513595155470?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/3260867513595155470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=3260867513595155470&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3260867513595155470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3260867513595155470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/04/kamstwa-i-przepowiednie-energetyczne.html' title='Kłamstwa i przepowiednie  energetyczne'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-7465166220949122989</id><published>2011-04-12T12:07:00.000-07:00</published><updated>2011-04-16T06:10:56.177-07:00</updated><title type='text'>Czarnobyl to było wspaniałe doświadczenie …</title><content type='html'>Dzisiejsze zagajenie też nie będzie super optymistycznie... Zbliża się 25-ta rocznica katastrofy w Czarnobylu. Starsi pamiętają te dni dość dobrze i pewnie pamiętają amerykański film science fiction „The day after” (Nazajutrz), pokazujący możliwe scenariusz zachowania ludzi po ataku niekarnym ZSRR na USA. Zespół polskich twórców filmowych, pod patronatem TVP1 i redakcji Teatru Telewizji, z reżyserem Januszem Dymkiem zrealizowali film „&lt;strong&gt;Czarnobyl, cztery dni w kwietniu&lt;/strong&gt;” który można zaliczyć do „filmu faktu”. Opisuje nie tylko „nazajutrz” (następnego dnia po wybychu w Czarnobylu obywatel sowiecki jeszcze nie wiedział co się wydarzylo, to chyba najbardziej odroznia tamta katastrofe od Fukushimy, nawet jak stopien zagrozenia nr 7 jest od dzisiaj ten sam), ale cztery kolejne dni po wybuchu w Polsce i w Rosji. Kilka dni temu odbył się &lt;a href="http://www.tvp.pl/kultura/teatr/teatr-telewizji/galerie/przedremierowy-pokaz-sztuki-czarnobyl-cztery-dni-w-kwietniu/4273368"&gt; przedpremierowy pokaz filmu&lt;/a&gt;, za parę dni będzie jego emisja w telewizji; trochę &lt;a href="http://www.tvp.pl/kultura/teatr/teatr-telewizji/archiwum/czarnobyl-cztery-dni-w-kwietniu/3552746"&gt;więcej o samym filmie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem na pokazie przedpremierowym w kinie Muranów. Bohater filmu, prof. Zbigniew Jaworowski był gościem pokazu przedpremierowego. W znacznej mierze pisał też tekst będący kanwą scenariusza filmu i był dla twórców źródłem danych historycznych. Prof. Jaworowski w czasie katastrofy był pracownikiem Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie i odegrał znaczącą rolę w zawiadomieniu  władz o niebezpieczeństwie skażenia oraz, wchodząc do zespołu partyjno-rządowego – w podjęciu decyzji o podaniu dzieciom i mieszkańcom płynu „Lugola”, co zapewne  pozytywną rolę w ochronie zdrowia (rak tarczycy) ludności zagrożonej akumulacją dużymi dawkami jodu radioaktywnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prof. Jaworowski jest obecnie szefem Stowarzyszenia Ekologów na rzecz Energii Nuklearnej (SEREN) i słynie, razem z  niewielką grupę ludzi w dojrzałym wieku, którzy mają korzenie pierwszej polskiej przygodzie nuklearnej związanej z budową w laatch 80-tych elektrowni jądrowej w Zarnowcu (znaczna część tych osób była na pokazie) i których kariera zawodowa została przerwana w 1986 roku po  katastrofie w Czarnobylu, i dziś widzą swoją drugą i ostatnią szansę w związku z reaktywacją programu jądrowego, który z całą determinacją wspierają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W atmosferze Fukushimy i przy okazji rocznicy katastrofy w Czarnobylu dalej w sposób nieskrępowany promują energetykę jądrową i dyskusja po pokazie filmu też niestety temu służyła. Choć jak mi się jednak wydaje intencją twórców było pokazanie problemów, napięć i dramatów jakie powstają wtedy gdy władza nie informuje obywateli w sprawach ważnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pokazie Zbigniew Jaworowski, ku łatwo wyczuwalnemu zdziwieniu widzów, a  u znacznej części ich konsternacji  zaczął od tego że energetyka jądrowa to największy wynalazek ludzkości „&lt;em&gt;porównywalny z wynalezieniem ognia&lt;/em&gt;”, Greenpeace to „&lt;em&gt;banda wariatów&lt;/em&gt;”, stwierdził ponad wszelką wątpliwość że &lt;em&gt;po wybuchu w Czarnobylu nikt nie zginął a nawet nie zachorował z powodu dawek promieniowania&lt;/em&gt;, naprawdę niebezpieczna dla ludzi jest energetyka odnawialna, w tym np. w uznanej za profesora za "&lt;em&gt;najbardziej bezpieczą energetyce wodnej zginęło w nieodleglych katastrofach 265 tys. osób&lt;/em&gt;”, a katastrofy w Czarnobylu i w Fukushimie to „&lt;strong&gt;&lt;em&gt;jedne z najbardziej wspaniałych doświadczeń bo w ich efekcie dużo się o energetyce jądrowej nauczyliśmy&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmiało to tak dogmatycznie i bezdyskusyjnie oraz przynajmniej dla mnie groteskowo jak gombrowiczowskie „Słowacki wielkim poetą był”, ale śmieszne to wcale nie było. Dawno na własne oczy nie widziałem takiej wręcz rewolucyjnej  żarliwości i raczej niezwykłej w świecie naukowym gotowości do formułowania wielce ryzykowanych tez. Wiem że prof. Jaworowski ma swoje lata i choć z  minionego okresu to z pewnością ma cenne doświadczenia, ale jeżeli osoby tak myślące są obecnie ekspertami (w pewnym sensie naturalnymi i jedynymi) w tworzeniu prawnych warunków bezpieczeństwa pracy elektrowni jądrowych w Polsce, to  „&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/04/strach-sie-bac-czyli-jak-rzad-i-sejm-w.html"&gt;strach się bać&lt;/a&gt;”  nie jest nadmiernie przerysowaną parabolą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A film, choć jest w nim spora doza subiektywizmu i chyba niedostatek konsultacji, w pewnym stopniu może się próbować obronić sam, bez aktywnego wsparcia swego głównego bohatera. Sprawa Czarnobyla i ówczesnego socjalistycznego kolorytu (energetyka jądrowa i centralizm pasowały do siebie i się wzajemnie wspierały) tkwi bowiem dość głęboko w naszej świadomości, utrwaliła się w pamięci w skutek dużych emocji, a po ćwierć wieku może być przedmiotem znacznie głębszej refleksji niż ta będąca w udziale prof. Jaworowskiego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-7465166220949122989?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/7465166220949122989/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=7465166220949122989&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7465166220949122989'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7465166220949122989'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/04/czarnobyl-to-byo-wspaniae-doswiadczenie.html' title='Czarnobyl to było wspaniałe doświadczenie …'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-6922747953855800994</id><published>2011-04-09T13:09:00.000-07:00</published><updated>2011-04-10T14:08:34.820-07:00</updated><title type='text'>Czas goni, świat ucieka czyli wielkopostna melancholia na odnawialnym blogu</title><content type='html'>Dzisiaj będzie smutno, wielkopostnie i żałobnie wręcz :), niejako w tradycji , bądź co bądź odnawialnego blogu :), ale też o tym, że nie tylko „energia tania już była”, ale i o przemijaniu i o tym że młodym też się już było i się jest tylko na zdjęciach (to tak jak z cenami energii; 'niskie już byly' :). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym,że mamy rok Skłodowskiej-Curie (pewnie Pani Maria nie ze wszystkimi tezami na „odnawialnym” się zgadza?) obchodzimy też rok Milosza. Z &lt;a href="http://milosz2011.blogspot.com"&gt;blogu poświęconego pisarzowi&lt;/a&gt; przytaczam fragment dialogu o przemijaniu w adaptacji A. Poniedzielskiego: „Dziennikarka: Co sądzi Pan o przemijaniu? Mistrz: Jestem przeciw”, który oznacza że z upływem czasu można sobie radzić na i na smutno i na wesoło i w takim czarno-bialym duchu bedzie dalej.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Olga Tokarczuk w znanym dziele „Prawiek i inne czasu” napisała taką smutną (mimo pewnej obietnicy)  mantrę: „Bóg widzi, czas ucieka ,śmierć goni, wieczność czeka”. Wiele lat temu słuchałem tego w teatrze i ciągle mi to pobrzmiewa i zmusza do refleksji o przemijaniu, z osobistej perspektywy i w wersji "zaadoptowanej-soft" użylem w tytule wpisu. Zmiana  fizis uwidoczniona na zdjęciach  to dowód wprost na  to że czas upływa szybciej niż myślimy. Nie tylko jednak o doznania wizualne tu chodzi. Przemijanie można też zarejestrować patrząc jak się zmienia nasze myślenie. Znawca wina (przyznam że korzystam często :) z jego dobrych porad), literatury i też pesymistyczny pisarz Marek Bieńczyk wybiera do publikacji zazwyczaj swoje czarno-białe, smutnawe  zdjęcia, ale w tej swojej wrodzonej melancholii mówi w Dużym Formacie tak: "..starzenie się mężczyzny jest niekiedy pociągające dla kobiet. Ten szary zarost, ...te bruzdy, a każda z nich jak wąwóz Somosierry, ta szyja z grdyką rozlataną jak winda biurowca, te siwe skronie … Gorzej gdy otworzy usta …”.   No właśnie :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym tygodniu dotarły ważne dla mnie opinie, ktore musialem przemyslec. Jedna z Brukseli: „martwi mnie, ze jest Pan tak pesymistyczny co do rozwoju OZE w Polsce”. Z drugiej strony też ważna dla mnie opinia  dotarła z Warszawy: "twoim zdjęciem na blogu wprowadzasz osoby czytające twoje (kasandryczne) teksty w błąd”. Jak rozumiem jest (był do dzisiaj!) dysonans pomiędzy pesymizmem  tekstu a nazbyt (mimo wszystko) ptymistycznym zdjęciem, pewnie tak duży jak pomiędzy polityką UE dot OZE i krajową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety nie mam żadnej poważniejszej przesłanki aby od razu zacząć pisać bardziej optymistycznie o energetyce odnawialnej w Polsce, choć ciągle mam taką nadzieję i obiecać mogę, że się będę starał. Wszak ponoć mogę zniechęcić świat finansów i pogorszyć koniunkturę w zielonej gospodarce w Polsce. Np. prof. Z. Bauman mówi że współczesny świat nie lubi pesymistów i stara się  ich unikać jak niemalże jak zarazy.  Ale jedyne co mogę szybko zmienić i zmniejszyć dysonans czytelników, to dopasować (czasowo) swoje zdjęcie, aby bardziej odpowiadało stanowi ducha.  Wyszukałem odpowiednie zdjęcie  w czerni, które nazwałem „nagrobkowym” i właśnie zamieniłem na witrynie blogowej z tym poprzednim, zdezaktualizowanym i ponoć „dobrodusznym”,  nie licząc już specjalnie na względy kobiet (Markowi Bieńczykowi z zasady ufam, ale bez przesady :) .  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skończę z tą  "żałobą" (zmieniając znowu zdjęcie), &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/03/nie-bedzie-ustawy-o-energii-ze-zrode.html"&gt;jak tylko będzie uchwalona ustawa o odnawialnych źródłach energii&lt;/a&gt;. Wtedy też ruszą w górę indeksy giełdowe firm z zielonej gospodarki, wskaźniki sprzedaży i optymizmu, a zdjęcie powinno byc indeksem koniunktury wzrostu i pewnie dojrzalosci rynku zagrzewajacym do inwestyji. Niestety ja wtedy będę też   inaczej wyglądał, ale może aż tyle czasu nie uplynie…  W związku z końcem, już chyba na dobre ? żaloby narodowej (nie branzowej, ku jakiej sie poniekąd sklaniam) przeczytałem jak Biskup Pieronek powiedział: „niech żałoba trwa kilka miesięcy, rok, ale w końcu musi ją zastąpić normalne życie”. .. to i ja nie zamierzam być zbyt długo „świadomym męczennikiem”, bo „czas ucieka” …. Niech przy okazji ta koncowa mantra będzię też wielkopostną refelsksją dla tych co odpowiadają za krajową energetykę i gospodarkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-6922747953855800994?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/6922747953855800994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=6922747953855800994&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/6922747953855800994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/6922747953855800994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/04/czas-goni-swiat-ucieka-czyli.html' title='Czas goni, świat ucieka czyli wielkopostna melancholia na odnawialnym blogu'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-3495866611058021529</id><published>2011-04-05T14:16:00.000-07:00</published><updated>2011-04-06T22:32:35.597-07:00</updated><title type='text'>Zero dotacji z UE dla Polski bez ustawy o odnawialnych źródłach energii</title><content type='html'>Tytuł wpisu zapożyczyłem ale twórczo :) przetworzyłem z &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/637433.html "&gt;Rzeczpospolitej&lt;/a&gt;. To dobry tytuł artykulu "z dotacją" na eksponowanym miejscu; do jego tresci jeszcze wroce.&lt;br /&gt;W Polsce magiczne słowo &lt;strong&gt;dotacja&lt;/strong&gt; ma bardzo dobre i już nawet całkiem naturalne/codzienne skojarzenia. Słyszałem nawet, że rady miast, gmin i nawet wiosek występują z wnioskami o dowołanie odpowiednich organów wykonawczych, o ile te zdecydują się zbudować (zrobić) cokolwiek ze środków własnych, tzn. bez dotacji z UE. Stawiane są też ponoć zarzutu prawne: o "braku gospodarnosci", a nawet używany jest paragraf o "działaniu na szkodę" własnej organizacji czy mieszkańców :). W tak ciekawym kraju i czasie żyjemy…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sektor energetyki odnawialnej z magii słowa dotacja skorzystał i to nie tylko w bezpośrednim sensie finansowym. W okresie 2007-2013 mamy jako kraj szansę zainkasować ogólnie 67,3 mld Euro, z tego ok. 1 mld na OZE czyli ok. 1,5% (Komisja Europejska -KE  zalecała minimum 2-4%, a jej ambicje na przyszlosć w tym zakresie rosną). Ale jeszcze bardziej chyba OZE skorzystało na tym, że trzeba było starać się te środki się wydać, a kara polityczna za niewydanie była najwyższa. Wszyscy się krzątali zatem aby każde Euro wydać, ale byłoby to trudne choćby bez najprostszych zrębów systemu prawnego i dzięki temu kilka ustaw dotyczących mniej lub bardziej OZE ujrzało światło dzienne lub zostało znowelizowanych. Jak już rząd zobaczył, że środki UE na energetykę i środowisko (skumulowane w olbrzymim programie PO IiŚ) &lt;a href="http://www.pois.gov.pl/konfszkol/Strony/20110314_komunikat_konferencja_energetyka_POIS.aspx"&gt;przepołowił&lt;/a&gt; i że wydatkowanie środków jakoś idzie, zabrakło presji i woli kontynuowania dalszych prac legislacyjnych, czemu z kolei dałem wyraz w poprzednich &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/04/strach-sie-bac-czyli-jak-rzad-i-sejm-w.html"&gt;wpisach&lt;/a&gt; i nie jest to bynajmniej dla mnie powód do satysfakcji.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Także wśród biorców dotacji (czyli wyborców) narasta przekonanie że „dotacja musi być”! To tak jak z „kordłą” naszego satyryka, twierdzącego w pierwszej osobie że „niektórzy bez niej mogą a ja nie” :).  Doświadczyłem uczestnicząc niedawno w &lt;a href="http://www.inwestujwkolektory.pl/aktualnosci/93-materiay-pokonferencyjne-z-seminarium-inwestycje-w-kolektory-soneczne-wraz-z-dofinansowaniem"&gt;konferencji&lt;/a&gt; nt. kredytów z dotacją NFOŚiGW na kolektory słoneczne, na której padło stwierdzenie że „kredyt z dotacją znacznie lepiej się sprzedaje niż kredyt preferencyjny” (pomimo tej samej wartosci netto korzysci finanswych dla biorcy). Rzeczywiście zatem obecnie dotacja to swego rodzaju standard a brak dotacji to groźba wysokiego dyskomfortu, który w energetyce odnawialnej jeszcze przez kilka lat jest dyskomfortem uzasadnionym obiektywnie, ale juz przy budowie piekarni czy drogi może troche dziwić bo ma chyba tylko psychologiczne, a nie materialne podloże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz już wracam do meritum. Polska zamierza (nasza tegoroczna prezydencja w UE ma temu służyć) aby w okresie 2014-2020 uzyskać nie mniej niż kolejne 67 mld Euro. Ustalane są właśnie zasady wydatkowania tych środków i rząd RP zabiega m.in. aby w ramach oczywistego priorytetu na wsparcie „innowacji” do tej kategorii można było zaliczyć m.in. energetykę jądrową. Niestety KE zaczyna stawiać niewygodne dla nas warunki. Mianowicie KE będzie forsowała tzw. zasadę warunkowości. Jej wprowadzenie &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/637433.html"&gt;oznacza, że&lt;/a&gt; dany kraj otrzyma pieniądze dopiero po spełnieniu trzech głównych warunków. &lt;strong&gt;Pierwszym warunków ubiegania sie o dotacje UE będzie wdrożenie wszystkich niezbędnych dyrektyw wymaganych przez Unię, np. dotyczących ochrony środowiska…&lt;/strong&gt;. Obecnie standardem jest, że kraje nie wprowadzają dyrektyw płynących z Brukseli na czas (Polska w obszarze ochrony środowiska doczekała się już kilkunastu postępowań z tego powodu, ale niewiele sobie z tego robiła, bo  problemy będące efektem opóźnień pojawiają się dopiero na etapie kontroli i rozliczania dotowanych inwestycji… Teraz jest też mowa o tym, że „nici z dotacji” o ile (op. cit.)kraj nie posiada  odpowiednich strategii rozwoju na poziomie krajowym i regionalnym. Tu brawo dla regionow, które w mozole takie zrównoważone strategie energetyczne dobrowolnie robią, bo z uwagi na pakiet klimatyczny OZE będą priorytetem przy programowaniu budzetu 2014-2020. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu dochodzimy do konkluzji także z poprzednich blognotek na odnawialnym. Jeżeli dyrektywa 2009/28/WE o promocji energii ze źródeł odnawialnych jest jedną z ważniejszych obecnie detektyw uzasadniających pomoc publiczną w UE i o ile ta dyrektywa jest? w Polsce wdrażaną ustawą o odnawialnych źródłach energii i o ile realnie (nie chodzi tu o markowanie) tej ustawy rząd nie ma w &lt;a href="http://bip.kprm.gov.pl/g2/2011_02/4043_fileot.pdf"&gt; planach  legislacyjnych&lt;/a&gt; (por. też poprzedni wpis &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/04/strach-sie-bac-czyli-jak-rzad-i-sejm-w.html"&gt;tu&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/03/nie-bedzie-ustawy-o-energii-ze-zrode.html"&gt;tu&lt;/a&gt;) to oznacza, że prawdopodbnie także w okresie do końca 2012 roku (także z powodu przerwy w pracach legislacyjnych spowodowanych wyborami) ustawa nie nabierze mocy prawnej. Czyli wtedy gdy muszą zapaść końcowe decyzje w sprawie funduszy UE 2014 -2020, Polska nie spełni przynajmniej jednego kryterium ich absorpcji, przynajmniej na OZE (ale konsekwncje moga byc szersze) ktore moga stanowic minimum kilka procent calosci. W kraju rozkochanym w dotacjach to polityczna kara śmierci dla rządu, moze nawet w przypadku jego czlonkow do trzeciego pokolenia, bo więcej takich dotacji w UE nie będzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słusznie w cytowanym artykule Pani Minister Bieńkowska zauważa: „Resort będzie się koncentrował na wszelkich zagadnieniach związanych z unijną polityką spójności, a głównymi będą walka o jej budżet i prestiż. – Nasze najważniejsze priorytety to .. uzyskanie co najmniej takiej samej kwoty w jej ramach dla Polski po 2013 r., jaką mamy obecnie, oraz podniesienie rangi politycznej tej polityki – wskazuje Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze chcąc pomóc Pani Minister w realizacji tych trafiających w społeczne i polityczne oczekiwania zamiarów, pragnę zasugerować przyjrzenie się omawianemu w poprzednim wpisie &lt;a href="http://bip.kprm.gov.pl/g2/2011_02/4043_fileot.pdf"&gt;planowi prac legislacyjnych rządu&lt;/a&gt; i sprawdzenie czy w celu skorzystania z dotacji w warunkach forsowanych przez KE powinniśmy jako priorytetową (tak che rząd poz. 42 pod ww linkiem) potraktować np. ustawę o inwestycjach w energetyce jądrowej (jaka dyrektywa nas do tego obliguje, może cos przeoczylem?) czy może jednak warto nadać priorytet pracom nad ustawą o odnawialnych źródeł energii (poz. 64 pod ww linkiem), na której nie tylko opracowanie ale wejscie w życie bezskutecznie czeka caly swiat razem z KE od 5 grudnia ub.r. i jakos nie może sie doczekać… Wszak nie tylko o prestiż ale i o pieniądze tu chodzi, i o wybory chyba też?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-3495866611058021529?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/3495866611058021529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=3495866611058021529&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3495866611058021529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3495866611058021529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/04/zero-dotacji-z-ue-dla-polski-bez-ustawy.html' title='Zero dotacji z UE dla Polski bez ustawy o odnawialnych źródłach energii'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-2239745873037786975</id><published>2011-04-02T14:28:00.000-07:00</published><updated>2011-04-04T05:48:34.954-07:00</updated><title type='text'>Strach się bać, czyli jak Rząd i Sejm "w obawie przed energetyką odnawialną" zgodnie dbają o bezpieczeństwo energetyczne i jądrowe</title><content type='html'>Zakończyły się konsultacje społeczne ogłoszonej pod koniec grudnia Strategicznej Oceny Oddziaływania na Środowisko (OOŚ) Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ) – o samym programie już trochę było &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/08/program-polskiej-energetyki-jadrowej.html"&gt;na „odnawialnym”&lt;/a&gt;, o OOŚ &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/03/nie-bedzie-ustawy-o-energii-ze-zrode.html"&gt;mniej&lt;/a&gt;. Organizacje ekologiczne wymogły, aby konsultacje tego dokumentu trwały dłużej niż miesiąc (tak proponował rząd) i teraz swoje stanowiska opublikował m.in. &lt;a href="http://www.chronmyklimat.pl/lang/pl/page/aktualnosci/id/14/stronicowanie/1/view/prognoza_oddzialywania_na_srodowisko_programu_polskiej_energetyki_jadrowej"&gt;Instytut na rzecz Ekorozwoju&lt;/a&gt;  i Fundacja &lt;a href="http://www.greenpeace.org/poland/wydarzenia/polska/polski-program-jadrowy"&gt;Greenpeace Polska&lt;/a&gt;. Obie organizacje wytykają dokumentowi  &lt;strong&gt;oczywiste i momentami rażące błędy, które zdecydowanie wpływają na bezpieczeństwo środowiskowe energetyki jądrowej&lt;/strong&gt;. Obie zwracają uwagę także na brak przedstawienia rzetelnych alternatyw.  Greenpeace pisze np. że „w dokumencie zupełnie brakuje analizy wariantów alternatywnych, w tym także tych, które zakładają brak potrzeby budowy elektrowni jądrowej. Dlatego decyzja o jej budowie może być podjęta na niepewnych przesłankach”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem Sejm 1 kwietnia (choć to nie jest śmieszne), „bez zbędnej zwłoki”  powołał komisję nadzwyczajną, do której trafią rządowe, przyjęte w lutym  projekty nowelizacji Prawa atomowego oraz tzw. ustawy inwestycyjnej. Rząd przyjął oba projekty w drugiej połowie lutego br. &lt;a href="http://energetyka.wnp.pl/pakiet-atomowy-rzadu-trafi-do-komisji-nadzwyczajnej,136556_1_0_0.html"&gt;Jak zapowiada obecnie rząd&lt;/a&gt;, „w nowych proponowanych regulacjach n&lt;strong&gt;ajwiększy nacisk położono na zapewnienie bezpieczeństwa w przyszłych elektrowniach&lt;/strong&gt;”.  W głosowaniu wzięło udział 386 posłów i wszyscy (!) opowiedzieli się za jej powołaniem. Nikt nie zastanowił się nad tym, że może warto poczekać z pracami legislacyjnymi aż zakończy się postępowanie z OOŚ, które może sporo wnieść w lepsze naświetlenie kwestii bezpieczeństwa, czy na wyniki inspekcji bezpieczenstwa pracy wszystkich elektrowni jadrowych w UE - jeżeli rzekomo o bezpieczeństwo tu chodzi, ani tym bardziej nikt nie czekał na analizy alternatywne związane  w szczególności z OZE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starym zwyczajem (&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/03/nie-bedzie-ustawy-o-energii-ze-zrode.html"&gt;jeden z poprzednich wpisów&lt;/a&gt; ) przypomnę się w sprawie procedowania czy ściślej braku procedowania ustawy o odnawialnych źródłach energii – poz. 64 w &lt;a href="http://bip.kprm.gov.pl/g2/2011_02/4043_fileot.pdf"&gt;harmonogramie pracy rządu na 2011 rok&lt;/a&gt;. Jak nietrudno zauważyć, choć dyrektywa o promocji energii ze źródeł odnawialnych jest tu niezwykle precyzyjna co do wymaganego terminu uchwalenia ustawy (5-12-2010!) to ustawa ta w wykazie prac rządu nie ma klauzuli „priorytet”, tak jak niewymagające pośpiechu tylko szczególnej rozwagi, a teraz też zwykłej  refleksji ustawy atomowe (np. poz. 42, 67). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę z natłoku prac legislacyjnych i nie sądzę, że straszenie to najlepsza metoda przekonywania do czegokolwiek. Jednak przyjęta w tym natłoku kolejność prac, tempo i priorytety oraz prezentowana jakość pracy legislacyjnej Sejmu i Rządu w imię poprawy bezpieczeństwa energetycznego i jądrowego oznaczają że powinniśmy się jako obywatele naprawdę zatroskać  o jedno i o drugie, a dodatkowo także o bezpieczeństwo naszych kieszeni. Chęć „robienia dobrze” wybranym z tłumu grupom interesów („zbawcze pomysły”) przy jednoczesnym parciu na kieszenie wszystkich podatników zawsze silnie wzrasta przed wyborami. Tak samo jak chęć zostawienia spraw ważnych ale trudnych tym co przyjdą po wyborach i będą rozliczani z tego co musiało być zrobione a nie zostało oraz naprawieniem tego co w pośpiechu zostało zrobione, choć nie było konieczne. Z dwu skierowanych do "speckomisji" projektow ustaw,  pisane "na kolanie" Prawo atomowe bedzie musialo byc wielokrotnie zmieniane z uwagi na rownolegle procesy w UE, a jądrowa ustawa inwestycyjna to potencjalnie olbrzymi obszar ryzyka i kosztow, bo zdaniem jej autorow ma zapewnić "niezmienne warunki inwestowania" w atom, a te warunki z uwagi własnie na bezpieczeństwo na nowo są definiowane przez tych dla których energia jądrowa nie jest li tylko abstrakcją polityczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktos kto w obecnej sytuacji zwleka z ustawą o odnawialnych źrodlach energii naraża cały sektor na dryfowanie, a kraj na coraz bardziej dramatyczne "wybory".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-2239745873037786975?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/2239745873037786975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=2239745873037786975&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/2239745873037786975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/2239745873037786975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/04/strach-sie-bac-czyli-jak-rzad-i-sejm-w.html' title='Strach się bać, czyli jak Rząd i Sejm &quot;w obawie przed energetyką odnawialną&quot; zgodnie dbają o bezpieczeństwo energetyczne i jądrowe'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-8091219960595129745</id><published>2011-03-26T15:48:00.000-07:00</published><updated>2011-03-30T22:51:56.655-07:00</updated><title type='text'>Energetyka trzeciej fali i nowoczesność, czyli czym różnią się Tusk i Kaczyński od Tofflera</title><content type='html'>W poprzednim &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2011/03/nie-bedzie-ustawy-o-energii-ze-zrode.html"&gt;wpisie blogowym&lt;/a&gt;, odnosząc się krytycznie do zatrzymania prac na ustawą dot OZE, anachronicznej polityki energetycznej i równie anachronicznych zachowań polityków, zwróciłem uwagę na tekst Premiera Tuska "&lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76498,9282508,Trzecia_fala_nowoczesnosci.html"&gt;Trzecia fala nowoczesności&lt;/a&gt;" odwołujący się znanej książki Alvina Tofflera „Trzecia fala”. &lt;br /&gt;Jest to dla mnie osobiscie bardzo ważna książka, bo w znacznym stopniu wpłynęła na to, że przez niemalże ćwierć wieku zajmuję się tym czym się zajmuje, czyli energetyką odnawialną. Kończąc studia kupiłem bowiem pierwsze (okrojone, niektórzy mówią wprost - ocenzurowane) wydanie z 1985 roku. Czyli książka i koncepcje Tofflera  mają w sobie „coś”, i generalnie czerpanie z nich przez liderów politycznych i szefów rządów (także przez Jarosława Kaczyńskiego, o czym dalej), nawet po tak odległym czasie, uważam za zjawisko niezwykle pozytywne. Powstaje jednak pytanie, dlaczego tak późno i dlaczego jest tak potężny rozziew pomiędzy deklaracjami politycznymi a rzeczywistością.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Wpierw wypada jednak choć w skrócie sięgnąć do samego Tofflera (co mówi o energetyce), a potem do polskich polityków, uważających że w praktyce politycznej koncepcje Tofflera można traktować bardzo wybiórczo. Trzecia fala” to dzieło obszerne i nie ma sensu ani potrzeby robienia tu kolejnej recenzji, dlatego tylko zacytuję kilka zdań (np. z poswięconego energetyce rozdziału 10-go, zatytulowanego „Ku słońcu”), oddajanych jak mi się wydaje koncepcję Tofflera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„&lt;em&gt;W wojnie idei i pieniędzy jaka się rozszalała w krajach rozwiniętych wyróżnić można antagonistyczne strony (…). Są tam &lt;strong&gt;akcjonariusze starej bazy energetycznej drugiej fali&lt;/strong&gt;. Obstają oni przy konwencjonalnych zasobach i technologiach – przy węglu, ropie i energii jądrowej. Im zależy na przedłużeniu status quo drugiej fali. (...) Właśnie rządzą kompaniami gazowymi i elektrowniami, komisjami nuklearnymi, korporacjami i działającymi w tych dziedzinach związkami zawodowymi. (…) Mimo, że &lt;strong&gt;reaktory atomowe czy zakłady do zgazowania (upłynniania) węgla i inne podobne technologie mogą wydawać się nowoczesne i przyszłościowe, to w rzeczywistości są one przestarzałymi (zacofanymi) wytworami drugiej fali&lt;/strong&gt;, która utkwiła w potrzasku własnych nierozwiązywalnych sprzeczności” [Toffler mówi o „kryzysie technologii drugiej fali”, przyp. GW]. W odróżnieniu od nich, &lt;strong&gt;orędownicy tworzenia bazy trzeciej fali to przedstawiciele ruchu na rzecz ochrony środowiska, konsumenci &lt;/strong&gt;[w szczególności Toffler zalicza do nich też „prosumentów”], &lt;strong&gt;naukowcy oraz przedsiębiorcy reprezentujący najnowocześniejsze gałęzie przemysłu. &lt;/strong&gt;Są rozproszeni, niedofinansowani (…), a propagandziści drugiej fali zazwyczaj przedstawiają ich jako otumanionych technicznymi nowinkami naiwniaków, których nie obchodzi prawdziwa wartość dolara”.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cztelnicy pewnie latwo mogą rozpoznać jaka (która) fala niesie polska energetyke. Pomimo, że retoryka ostatniego tekstu Donalda Tuska jest skierowana do orędowników trzeciej fali to praktyka polityki rządu wspiera jedynie drugą falę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc cztery lata wstecz, nie sądzę aby ta właśnie książka towarzyszyła Premierowi Tuskowi w czasie jego obecnej posługi państwowej i bezpośrednio przed. Można zacząć od &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2007/11/po-expose-premiera-co-rzd-musi-co-chce.html"&gt;jego expose&lt;/a&gt;, które jeśli chodzi o energetykę nie zachwycało, nie było „tofflerowskie” ale „odnawialny blog” dał kredyt zaufania rządowi. Potem nawet obiecująco wyglądały prace nad Raportem „&lt;a href="http://www.polska2030.pl"&gt;Polska 2030&lt;/a&gt;” (bo robili to młodzi ludzie spoza korporacji, a Premier zdawal sie ten powiew mlodosci firmowac) była rzeczywiście szansa na nowy paradygmat także w energetyce (jeżeli nie na trzecią falę), ale jeśli chodzi o energetykę to skończyło się na utrwalaniu tej drugiej, por. wniosek Raportu: „Ustalenie horyzontu czasowego udziału OZE w strukturze wytwarzania – na poziomie 20%, a później ew. 30% (do 2030 r.) z uwzględnieniem założenia, że w wypadku Polski węgiel jest cennym dobrem, należy go oszczędzać, choć po okresie inkubacji technologii „czystego węgla” (do lat 2020–2025 r.) może warto go wykorzystywać mniej (do 2040–2050 r.), czyniąc z węgla rezerwę strategiczną na II połowę XXI wieku”.  Komentując tę "antyutopie" &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/08/energia-i-bezpieczenstwo-energetyczne.html"&gt;na „odnawialnym", &lt;/a&gt;zauważyłem że rząd Tuska w coraz bardziej anachronicznych poglądach na przyszłość energetyki zbliża się do poglądów w tym zakresie swojego poprzednika i dyżurnego adwersarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz sądzę że premierzy Tusk i Kaczyński, jeśli chodzi o energetykę i nowoczesnosć w energetyce w zasadzie nie różnią się niczym. Niezależnie od starań i retoryki są typowymi apologetami i epigonami zarazem drugiej fali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paradoksem jest to że nawet z Tofflera i hasła „nowoczesności” czerpią i korzystają w tym samym czasie (czyli poniewczasie) i w poddobny sposob. Bo także Jaroslaw Kaczyński robiąc wlasnie wykładnię swoich poglądów gospodarczych w swoim &lt;a href="http://jaroslawkaczynski.salon24.pl/279679,nowoczesny-patriotyzm-gospodarczy "&gt;wpisie blogowym „Nowoczesny patriotyzm gospodarczy”&lt;/a&gt; „faluje nowoczesnością” powołując się przy tym wprost na Tofflera. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obu premierów łączy też to, że pewnie nie znając książki Tofflera, czerpią z jego frazeologii  jedynie w celach li tylko marketingowych, a w realizowanej dotychczas polityce energetycznej robią wszystko na odwrót niż wskazuje  ich rzekomy autorytet.  Zdaje się, że jeżli już czytali to zakończyli lekturę na opisie drugiej fali (ok. 20% całości książki Tofflera „Trzecia fala”. Karą dla obu Panów :), zemstą Tofflera za nieuważne czytanie:) w refrenie piosenki "falowanie i spadanie" i jednocześnie paradoksem całej tej ich przelotnej przygody z amerykanskim badaczem spoleczenstwa i trednow gospodarczych  może być to, że w końcu, szybciej niż myślą, trzecia fala przejdzie także przez Polskę i zmiecie  nasze zmurszałe konstrukcje  drugiej fali w sektorze energetycznym. Taka fala może też porwać chwiejne, sprzeczne wewnętrznie i niespojne "polityczne podpórki" krajowej energetyki.  W związku tym, że wybory zapasem, proponuję obu Panom pilnie i znacznie bardziej dogłębnie przestudiować Tofflera, nawet jeżeli do tej pory tempo przemian bylo wolniejsze niż zakladal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. 28-03-2011  &lt;a href="http://forsal.pl/artykuly/499822,zamilowanie_do_atomu_moze_pograzyc_rzad_angeli_merkel.html"&gt; Prawdopodobny&lt;/a&gt;, ale jednak nieoczekiwany komentarz do "kassandrycznego dla rządzących" :) ostatniego akapitu powyższego wpisu napisali mieszkańcy Badenii-Wirtembergii, dzięki ktorym Zieloni niemieccy wygrali wybory do landu i  &lt;a href="http://m.wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,106024,9330507,CDU_i_FDP_straca_wladze_w_Badenii_Wirtembergii__To.html"&gt; pobili&lt;/a&gt; Kanclerz Angelę Merkel, króra za bardzo wsparla energetykę drugiej fali - glownie jądrową, za którą Niemcy nie przepadają. To energetyka wplynela na politykę, a na energetykę nowoczesne technologie. Toffler nie odżegnywal się od dialektyki i nawet od Marksa i nie zaprzeczal że byt ksztaltuje swiadomosc i zgodnie z jego kocepcjami Niemcy nie wystąpili by tak powszechnie przeciwko atomowi, gdyby energetyka odnawialna tamże nie byla wystarczajaco dojrzala (technologie, energia, bezpieczenstwo, miejca pracy, itd., czyli chyba ? "trzecia fala"). Scenariusz niemiecki, w ktorym kwestie energetyczne zdominowaly wybory do landu nie powtorzy sie w wersji 100% w Polsce, ale może stanowić dodatkową motywację do rozważań dla rządzących nt. koniecznosci rozpozanania która fala ich niesie i gdzie. &lt;br /&gt;Jak to w szkole uczyla Pani: c.b.d.o. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-8091219960595129745?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/8091219960595129745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=8091219960595129745&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8091219960595129745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8091219960595129745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/03/energetyka-trzeciej-fali-i-nowoczesnosc.html' title='Energetyka trzeciej fali i nowoczesność, czyli czym różnią się Tusk i Kaczyński od Tofflera'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-6598190719170959660</id><published>2011-03-19T10:54:00.000-07:00</published><updated>2011-04-02T14:41:19.623-07:00</updated><title type='text'>Nie będzie ustawy o energii ze źródeł odnawialnych?; będą ustawy atomowe i węglowe. Co na to Parlamentarny Zespół ds. Energetyki ?</title><content type='html'>Ostanie dramatyczna wydarzenia w Japonii dały nam okazję do choćby chwili zastanowienia się co jest ważne w energetyce i ponownego zastanowienia się jakie mamy alternatywy. Niestety nie wszyscy ten czas wykorzystali na refleksję i, przynajmniej w Polsce, cała wymagająca choćby zastanowienia sprawa  służy rządowi i politykom (wypowiedzi premiera i wicepremiera oraz posłów) w zasadzie potwierdzeniu zaangażowania energetykę jądrową i obronie podjętych wcześniej, także bez należytej refleksji  decyzji dotyczących budowy pierwszej elektrowni jądrowej. Wydarzenia w Japonii powinny służyć choćby krytycznemu spojrzeniu na „przygotowany na kolanie” „&lt;a href="http://bip.mg.gov.pl/files/upload/12331/PROGNOZA_PPEJ.pdf"&gt;Prognoza oddziaływania na środowisko Programu Polskiej energetyki Jądrowej&lt;/a&gt;” (czas przygotowania dokumentu - 28MB! plus zalacznik z analizą lokalizacji - metodą „copy-paste”, jak skrupulatnie sprawdził prof. Ludwik Pieńkowski- to zaledwie … miesiąc). Program też zresztą byl przygotowanego na kolanie &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/08/program-polskiej-energetyki-jadrowej.html"&gt; por. wpis na odnawialnym&lt;/a&gt;. Jak pogodzić zapewnienie Premiera że w energetyce jądrowej "&lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/tusk-w-planach-dot-energetyki-jadrowej-najwazniejsze-bezpieczenstwo,134994_1_0_0_0.html"&gt;bezpieczeństwo jest najwazniejsze&lt;/a&gt;" z takim tempem i niestrannoscią dzialania w tej obchodzącej ludzi sprawie? Skąd taka determinacja czasowa? Wbrew zwykłej logice mowa jest nawet o „przyśpieszeniu”, tak jakby chciano działać metodą faktów dokonanych i aby zdążyć z … „utrwaleniem efektów posiadania władzy” przed wyborami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czwartkowym wydaniu Rzeczpospolitej artykuł o tym jak to Sejm do wakacyjnej przerwy będzie pracował nad ustawami o „przełomowym" znaczeniu dla energetyki „&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/73891,627889-Darmowe-uprawnienia-i-program-atomowy.html"&gt;Darmowe uprawnienia i program atomowy&lt;/a&gt;”. Cała para ma pójść w dwie ustawy: o handlu emisjami (aby się opłacało budować elektrownie węglowe) oraz w ustawę o inwestycjach w energetyce jądrowej „...aby inwestorzy nie byli zaskakiwani dodatkowymi wymaganiami”. Zapowiedziana w „Krajowym planie działań w zakresie energii ze źródeł odnawialnych” mityczna ustawa o promocji energii ze źródeł odnawialnych, która (miała wejść w życie w grudniu ub. roku i rozwiązać ???  wszystkie narosle od lat, problemy energetyki odnawialnej, w tym stworzyć warunki do inwestycji, dalej pozostaje mitem. Wypadla z harmonogramu prac rzadu i sejmu i pewnie nie da sie jej uchwalić nawet w 2012 roku! Zastanawia i kłóci się ze zdroworozsądkowym „first things first”, bo „ustawa OZE”  jest "twardym" zobowiązaniem wynikającym z Pakietu klimatycznego, obniżającym koszty jego wdrożenia o ile inwestycje w OZE dzieją się tu i teraz.  Wybranie takich jak dotychczas priorytetów legislacyjnych świadczy o prymacie „polityki nad gospodarką” i „polityki nad zdrowym rozsądkiem”, ale faktem jest, że ustawy OZE nie będzie przed wyborami i nie wiadomo czy będzie w 2012 roku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oznacza to, że rozwój OZE wyhamuje, a nawet najmniej sensowne inwestycje węglowe i jądrowe będą rozwijane jako „bezalternatywne”.  Wyraźnie to pokazuje, że w kwestii OZE póki co na polityków nie ma co liczyć oraz że dziesiątki branżowych organizacji OZE są bezradne i nie potrafią dopilnować spraw naprawdę kluczowych dla całego sektora, rozdrabniając się w zmaganiach o przysłowiową pietruszkę (np. złudna/wirtualna wartość certyfikatu na określoną technologię). Przy takiej polityce państwa, sojusznikiem OZE może być … kapitał, który nie zaakceptuje stawiania na jedną czy dwie technologie należące do przeszłości, o ograniczonych perspektywach. Sądzę też, że społeczeństwo w końcu będzie miało dość podrzucania mu gotowych „nibyrozwiązań” (na zasadzie -rzucamy haslo, podejmujemy deczyzję, a potem sie zobaczy) w stylu Atom, CCS, gaz łupkowy i w końcu zapyta polityków co zrobili w sprawie najbardziej obecnie naturalnego rozwiązania jakim jest OZE.   Ludzie powinni też zapytać posłów którzy uznali energetykę za ważny temat i którzy poświęcają mu czas, ale anachronicznie, wąsko  i stadnie  podchodzą do problemu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Priorytetu i harmonogram prac nad różnymi obszarami regulacji w energetyce wynika z priorytetów rządu, ale  w znacznej mierze ustalany jest w ramach prac/spotkań Parlamentarnego zespołu ds. energetyki  - jego &lt;a href="http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/skladzesp?OpenAgent&amp;27"&gt;skład można zobaczyć tutaj&lt;/a&gt;. Aż 71 posłów i senatorów z różnych klubów/partii  w Zespole to sukces, ale dlaczego kwestie OZE to temat tylko do seminariów, spotkań wyjazdowych  i posłuchania jak stowarzyszenia OZE ponarzekają i  pocieszą się, że są zapraszane „na pokoje” aby wypłakać swoje prywatne „gorzkie żale”. Jak wytłumaczyć to, że Przewodniczący Zespołu składa mało realistyczne obietnicę w sprawie pilnego uchwalenia jeszcze w tej kadencji niewątpliwie godnej poważnego rozważenia &lt;a href="http://www.wnp.pl/artykuly/energetycy-czekaja-z-inwestycjami-w-inteligentne-sieci,6921.html"&gt;ustawy  o inteligentnych sieciach&lt;/a&gt;, a nie podejmuje tematu ustawy o promocji energii ze źródeł odnawialnych ? Znowu można powrócić do „first things first”, a nie do albo patrzenia wstecz albo „inteligentnie” daleko do przodu, podczas gdy sprawy naprawdę ważne leżą pod nogami?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli ktoś by mnie zapytał, w którym kraju w UE inteligentne sieci (prawdziwie inteligentne) będą wdrożone na końcu, pewnie wskazałbym na Polskę. Nie tylko z uwagi na stopień monopolizacji energetyki, ale głównie dla tego że nie mamy mikróźródeł, a w szczególności małych źródeł OZE, działających w rozproszeniu i mogących tworzyć lokalne grupy bilansujące. Czyli trudno o inteligente sieci (nie piszę o licznikach) jeżeli mamy centralne elektrownie węglowe i do tego chcemy centralne elektrownie jądrowe. System służyć będzie tylko operatorom jako instrument pozwalający „na skuteczniejszą walkę z nielegalnym poborem energii”. A odbiorca końcowy na niskim napięciu , po zakończeniu operacji, jeżeli nie będzie promocji małych OZE, poniesie tylko wyższe, jak w artykule powyżej,  o 16% (pewnie więcej) opłaty za usługę dystrybucyjną.  Dlaczego rząd i Zespół Parlamentarny nie widzą niestosowności w tym że w skład zespołu doradczego ds. związanych z wprowadzeniem inteligentnych sieci energetycznych w wchodzą osoby wyznaczone przez ministra gospodarki, prezesa URE , PSE Operator, PTiREE, TOE, a nie przez organizacje OZE i „niezależni" (w Polsce to ciągle brzmi dziwnie) producenci zielonej energii oraz stowarzyszenia konsumenckie?  Dlaczego Minister Gospodarki nie powołał zespołu ds. "ustawy OZE"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rząd z uwagi na wcześniejsze niezbyt przemyślane decyzje (też poprzedniego rządu) będzie grał w sprawie OZE na zwłokę, "szedl w zaparte", ale dlaczego żaden z 71 parlamentarzystów nie pyta konkretnie i nie przywołuje rządu do publicznego wyjaśnienia jak głęboko od strony bezpieczeństwa, ochrony środowiska przeanalizował kwestie energetyki jądrowej ? W końcu dlaczego nikt z parlamentarzystów  konkretnie nie pyta co z wdrażaniem dyrektywy 28/2009/WE?  Panie i Panowie Parlamentarzyści, samo pokazywanie się na konferencjach OZE i na otwieraniu instalacji („wśród dzieci i kwiatów”...) nie wystarczy, bo nikt za Was potrzebnej i koniecznej, konkretnej roboty nie wykona. Dobrze rozumiecie korporacje, związki zawodowe, ustalenia koalicyjne ale opacznie rozumiecie energetykę , żywotne potrzeby ludzi i wyzwania współczesnego państwa. Zaniechania  i opóźnienia w sprawie OZE będą wyjątkowo drogo kosztować, także dlatego  trzeba będzie do nich dodać koszty w innych sektorach energetyki jakie ustawodawca lekkomyślnie generuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Dzisiaj też ukazal sie w Wyborczej tekst Premiera Tuska - kolejna syteza manifestu wyborczego - "&lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76498,9282508,Trzecia_fala_nowoczesnosci.html"&gt;Trzecia fala nowoczesnosci&lt;/a&gt;". Ogolnie czyta sie dobrze, ale jednak zgrzyta mocno tam gdzie Tusk probuje pogodzic stanowisko Polski i jego rzadu w sprawie Pakietu klimatycznego UE z innowacyjnoscią, decentralizacją (rola gmin), miejscami pracy dla mlodych czy takim stwierdzeniami jak "źródlem energii jest nasza obecnosc w UE", czy (skrot) "nie chcemy być specjalistami od wywolywania kryzysow w UE". Jeżeli już Premier chce odwolać się do frazeologii Alvina Tofflera, to warto zauważyć, że w kwestii energetyki okopuje się w "drugiej fali", skąd nawet grzbietu trzeciej fali nie widać. Byloby latwiej korzystać z retoryki Tofflera i jego klasycznego dziela "Trzecia fala"  i takie tezy glosić nie narażając się na zarzut braku wiarygodnosci, gdyby Pan Panie Premierze inaczej myslal o OZE i chocby odrobinę wiecej w tej sprawie zrobil(proponuję przeczytać leciwe dzielo Tofflera i zobaczyć co pisze i OZE, węglu i Atomie). Wątek wiąże się z powyżą blognotą, ale rozwinę go w kolejnym wpisie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-6598190719170959660?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/6598190719170959660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=6598190719170959660&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/6598190719170959660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/6598190719170959660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/03/nie-bedzie-ustawy-o-energii-ze-zrode.html' title='Nie będzie ustawy o energii ze źródeł odnawialnych?; będą ustawy atomowe i węglowe. Co na to Parlamentarny Zespół ds. Energetyki ?'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-3590402753245622161</id><published>2011-02-06T11:44:00.000-08:00</published><updated>2011-02-07T13:34:49.333-08:00</updated><title type='text'>Ocena wdrożenia dyrektyw dot. OZE: jak zachwyca jeśli nie zachwyca ?</title><content type='html'>Komisja Europejska (KE) 31 stycznia opublikowała &lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/renewables/reports/reports_en.htm"&gt;raport o postępach we wdrażaniu celów OZE na 2020 r.&lt;/a&gt; i wdrażaniu nowej dyrektywy 2009/28/WE dot. OZE, który na tym etapie &lt;strong&gt;jest w zasadzie raportem z wdrożenia celów na 2010 r. wynikających z dwu poprzednich dyrektyw : 2001/77/WE dot. zielonej energii elektrycznej i 2003/30/WE dot. biopaliw&lt;/strong&gt;. Hojnie obdarowała przy tym uśmiechniętymi buźkami Polskę w tabeli podsumowującej dokonania krajow (dolna część ww. linku). Polska w zestawieniu z innymi krajami UE wychodzi na prymusa, nawet jeżeli KE zaznacza, że dane za 2010 rok to „tylko” prognozy z krajowych planów działałań do 2020– tzw. KPD. W jednym z plików towarzyszących raportowi zaznacza nawet, że np. Polska  ale też Litwa czy Portugalia  (optymistycznie) stwierdzają w swouch KPD że cele na 2010 r. osiągą, choć dotychczasowe statystyki (za 2008 i 2009) na to nie wskazują. A inne kraje jak Szwecja czy Belgia odnotowują znaczące postępy w dotychczasowych statystykach, ale twierdzą w swoich KPD że celów nie osiągną.  Krajowe media za press realise KE oraz za PAP przyjęły jednak cały raport za dobrą monetę i za dowód na to, że Polska sobie dobrze radzi (taka jest zresztą ogólna wymowa raportu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czujność zachowało tylko &lt;a href="http://psew.pl/nie_udalo_sie_osiagnac_celu_w_zakresie_oze_na_2010_r.htm#Scene_1"&gt;PSEW publikując na swojej stronie komentarz w sprawie części raporty KE dot. dyrektywy 2001/77/WE&lt;/a&gt; oraz stawiając nie tyle nawet prawdopodobną co pewną tezę, że Polsce jednak nie udało się osiągnąć celu w zakresie OZE na 2010 r. Bazując na wstepnych danych z URE, mówiących o tym, że w 2010 r. OZE-E wygenerowały ok. 9,3 TWh energii elektrycznej oraz na szacunkach PSE że  zużycie energii elektrycznej brutto na poziomie 155 TWh, PSEW wykazało że udział OZE-E na koniec roku 2010 wyniósł 6%, zamiast wymaganego 7,5%. Nawet jeżeli &lt;a href="http://energetyka.wnp.pl/rosnie-produkcja-pradu-ze-zrodel-odnawialnych,129864_1_0_0.html"&gt;URE w niektórych komunikatach szacuje produkcję OZE w 2010 r. na poziomie 10 TWh&lt;/a&gt;, a zużycie energii brutto może być trochę niższe (w KPD przyjęto 140-150 TWh, co jednak jest niedoszacowaniem) to po uwzględnieniu ostatecznych danych statystycznych  udział OZE nie przekroczy 6.5% czy 7%. PSEW co do spraw zasadniczych ma całkowitą rację prostując fakty i komentując reakcję krajowych mediów na raport  KE. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam jednak chyba po raz pierwszy tak poważne zastrzeżenia do raportu KE. Komisja jest zobowiązana do rzetelnego monitorowania wdrażania dyrektywy a nie snucia przypuszczeń i preferowania w efekcie krajów huraoptymistycznych czy mniej wiarygodnych w swoich spekulacjach. Trudo też brać nazbyt poważne dane deklarowane bez krytycznego komentarza dotyczącego szerszego kontekstu dot. efektywności i specyficznych uwarunkowań . W przypadku Polski jest to szczególnie istotne bowiem: a) w całej 10-latce wykorzystywane są proste rezerwy zarówno po stronie efektywności energetycznej (mianownik) jak i OZE (licznik), b) bardzo pomogły nam fundusze UE na OZE, które właśnie się kończą, c) udało nam się przejść przez kryzys z image „zielonej wyspy”, ale pewnie  (odpukać) dotrze on jednak do nas, nawet jak z mniejszą siłą, trochę później. Poza tym „sukcesy” wdrożenia ww. starych dyrektyw na 2010 r nie przekłada się jak 1:1 na sukcesy we wdrożeniu nowej. Dlatego te uśmiechnięte buźki odbieram nie tylko jako niezasłużone ale jako nieco drwiące, a nawet groteskowe i mogę je w związku z tym skwitować gombrowiczowskim odniesieniem do wspanialosci narodowego wieszcza: „jak zachwyca jeśli nie zachwyca?”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie jednak mam sam, a może także niektóre środowiska OZE (?) większy problem z tym raportem. Po pierwsze, niezależnie od ogólnej wymowy raportu KE, bije z niego pewna bezradność. Buźki się uśmiechają od (deklarowanego) poziomu osiągnięcia celu już i jedynie na poziomei 67% (obniżona poprzeczka) i rocznego wzrostu udziału energii z OZE o 1% (to mizerne tempo wzrostu jak na nowe technologie). Drugi problem to fakt, że niezależnie od niepewnych lub naciąganych danych, Polska rzeczywiście na tle innych krajów wypada dobrze. Nie wiem czy środowiska związane OZE, w tym skromny autor „odnawialnego”  potrafią społeczeństwu wytłumaczyć dlaczego tak jesteśmy krytyczni wobec polskiej polityki wobec OZE, skoro Polska i tak – patrząc po liczbach- jest lepsza od innych krajów, w tym także krajów „piętnastki” (nawet jesli uwazględnić że so one bardziej dotkniętej kryzysem). Czy uzasadnione jest zatem skarżenie się do KE w tej sprawie skoro KE chwali rząd obecny i poprzednie? Czy KE ma argumenty aby naciskać na rząd RP w sprawie KPD, nawet jest nie jest dokument satysfakcjonujący?  W przypadku zielonej energii elektrycznej obawiam się jeszcze innego problemu wynikającego z „sukcesu”. System wsparcia nie jest zapisany w dyrektywie tylko w Prawie energetycznym w postaci celu 10.4% na 2010 r. oraz bez zmian (podniesienia) do 2012 r. ! (chodzi o udział OZE-E w bilansie sprzedaży energii elektrycznej). Oparte na prostych rezerwach i współspalaniu „sukcesy” bez zmian w systemie wsparcia spowodują przekroczenie tego konserwatywnego celu już na koniec 2011 (resztówka funduszu UE wesprze ostatnie domykające się inwestycje), a to oznaczałoby załamanie systemu wsparcia. Czyli „sukces” w postaci spełnienia celu oznaczać może katastrofę. Niebezpieczeństwo zdaje się zauważać PSEW w swoim stanowisku: „osiągnięcie w 2020 r. krajowego celu w zakresie udziału energii odnawialnej w finalnym zużyciu energii elektrycznej brutto, określonego w KPD na poziomie ponad 19% może okazać się całkiem niemożliwe”. Problem polega jednak także na tym, że nowa dyrektywa nie podaje celu wiążącego na zieloną energię elektryczną(cel wiążący  jest ogólny i dotyczy całości OZE), a tylko szacunkową ścieżkę dojścia i dlatego w zakladanym systemie wsparcia nowa dyrektywa nie chroni sektora zielonej energii elektrycznej jeśli chodzi o ew. kary za odejście od ścieżki i nie daje tu silnych podstaw do wprowadzania innych (poza kwestiami proceduralnymi i dostępu do sieci) instrumentów wsparcia. Wiele zatem tu zależy od rządów narodowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego tak trudno i tak niebezpiecznie jest oceniać wdrożenie dyrektyw bezkontekstowo i dlatego raport KE uważam za nieprzemyślany, uśmiechnięte buźki za niezasłużone, demotywujące i złowieszcze. Wiem że rząd musi szukać oszczędności i efektywności i byłoby wysoce niestosownym realizować zbyt wysoką i zbyt kosztowną z uwagi na energy mix ścieżkę dojścia dla OZE do 2020 r. Dlatego cała ta sytuacja wywołania raportem KE z Polską w roli wręcz lidera zielonych technologii w UE  wymaga wyjątkowej odpowiedzialności w komunikacji rządu i środowisk związanych z OZE z opinią publiczną i najważniejszym organem władzy jakim jest Sejm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tym już i tak wystarczająco skomplikowanym problem wiąże się podobny i także trudno przekładalny na język zrozumiały dla opinii publicznej problem wdrożenia czy braku wdrożenia  rządowej  „&lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/ekspertyzy/doc_details/278-qstrategia-rozwoju-energetyki-odnawialnejq-praca-na-zamowienie-ministerstwa-rodowiskaq.html"&gt;Strategii rozwoju energetyki odnawialnej&lt;/a&gt;” z 2000 r. Wyznaczyła one cele na 2010 r. liczone jako udziału energii z OZE w bilansie produkcji energii (7,5%) i 2020 (14%) . Jeżeli bowiem mało skuteczne może się okazać  w najbliższych latach (choćby z uwagi na ww. „sukcesy”) dopingowanie Polski przez KE do bardziej aktywnego  wdrażanie dyrektyw OZE, to brakiem wdrożenia krajowej Strategii powinien nie tylko z poczucia obowiązku  zająć się Sejm (już wcześniej sprawą wdrożenia Strategii zajmowała się NIK i właśnie Sejm). Strategia w wielu przypadkach realistycznie wyznaczyła cele cząstkowe dla technologii OZE na 2010 roku (np. kolektory słoneczne, fotowoltaika, biogaz, choć już takiej nieefektywności jak współspalanie dokument nie przewidywał). Ale jednak jeżeli popatrzymy na całość, to w najmniej ofensywnym scenariuszu dot. zielonej energii elektrycznej  dokument ten przewidywał osiągnięcie ponad 14 TWh energii elektrycznej produkowanej z OZE. Osiągnęliśmy ok. 10 TWh czyli o niemalże 30% mniej. Zobowiązane tym dokumentem naczelne organa administracji  państwowej  nie zrealizowały szeregu przypisanych im obowiązków, w tym np. nie opracowały sektorowych programów wykonawczych dla poszczególnych rodzajów OZE oraz nie przyjęły kompleksowej ustawy dot. całego sektora OZE. Czy Sejm zobowiązując swoją uchwała z 2001 rząd Jerzego Buzka i następne do  wdrożenia Strategii nie powinien go teraz z zadania rozliczyć? Nie tylko formalnie, ale faktycznie przyjrzeć się szerzej sposobowi i efektom  pracy ostatnich rządów? Bez rzetelnej oceny dokonań i analizy przyczyn niepowodzeń lub zbyt wysokich kosztów w okresie 2001-2010, zarówno w przypadku dyrektywy jak i Strategii (a może nawet głównie tej ostatniej, bo dotyczyła całości sektora), trudno będzie nam bowiem planować następna dekadę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie gombrowiczowskiego Gałkiewicza powinno być zadane na sali sejmowej, a odpowiedź powinna byc poważna, kompleksowa i zakonczona szeroką debetą publiczną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-3590402753245622161?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/3590402753245622161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=3590402753245622161&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3590402753245622161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3590402753245622161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/02/ocena-wdrozenia-dyrektyw-dot-oze-jak.html' title='Ocena wdrożenia dyrektyw dot. OZE: jak zachwyca jeśli nie zachwyca ?'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-3697742556475127580</id><published>2011-01-01T10:13:00.000-08:00</published><updated>2011-05-03T10:15:10.862-07:00</updated><title type='text'>Inwestycje w odnawialne źródła energii 2011-2020: 27 mld Euro do sfinansowania</title><content type='html'>W tym roku nie zacznę od prognoz. Przyjmę z pokorą to co mówił jeden z prześmiewców Mark Twain lub bardziej wspolczesny Woody Allen, lub być może inny przedstawiciel show bussinesu Samuel Goldwyn czy nawet bejsbolista Yogi Berra (nie udało mi się nigdy ustalić kto byl pierwszy ponad wszelką wątpliwość), że „&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Prognozowanie jest zawsze trudne, zwłaszcza, gdy dotyczy przyszłości&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;”.  Sektor OZE w Polsce i polityka w tym zakresie, pomimo przyjęcia 7-go grudnia przez rząd Krajowego planu działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych (&lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/renewables/transparency_platform/doc/national_renewable_energy_action_plan_poland_pl.pdf"&gt;KPD&lt;/a&gt;), są bowiem wyjątkowo trudno przewidywalne. "Trudna przewidywalność" w języku bankowców oznacza ryzyko. Ryzyko - "zawsze, a zwłaszcza" (używając ww. slów klasyka:)w kryzysie-to drogi pieniądz lub jego brak lub przesunięcia strumienia pieniędzy do innych obszarów (np. razem  z rządowym programem rozwoju energetyki jądrowej – osobiście nie polecam, ew. do  innych krajów, które w zakresie OZE są bardziej przewidywalne - szkoda). Niedobór pieniędzy "z rynku" na inwestycje jest groźny w szczególności dlatego, że kończą się środki UE (2007-2014)  na ochronę środowiska i explicite na OZE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Nowy Rok zatem i na kolejne należałoby życzyć sektorowi OZE inwestorów potrafiących pozyskać kapitał, mimo braku ustawy czy innych instrumentów prawnych wdrożenia KPD. Ale na to aby pozyskać grosz na taki zbożny cel trzeba ciężko pracować i same życzenia nigdy nie są wystarczające. &lt;strong&gt;Na początek warto jednak pokazać perspektywę finansową&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Cały ubiegły rok to licytacja kosztów wdrożenia Pakietu klimatycznego UE jakie energetyka chce wystawić do pokrycia w znacznej mierze podatnikom i konsumentom energii. To dobrze że ta dyskusja się odbyła i tu ukłon w stronę prof. Krzysztofa Żmijewskiego, z którym dwa lata temu przyszło mi polemizować na odnawialnym i z wzajemnością :) &lt;a href="http://www.wnp.pl/blog/2.html"&gt;na jego blogu&lt;/a&gt;, a który w ub. roku stał się jedynym moderatorem (animatorem) szerszej krajowej dyskusji na ten temat. I tu, pomimo wczesnieszych kontrowersji związanych z nadmierną moim zdaniem "troską" o energetykę korporacyjną, trzeba prof. Zmijewskiemu oddać chwałę i za konsekwencję, i za umiejętność stąpania po terenie pełnym sprzecznych interesów i pułapek. Wiem, że w podbarwionej nutą patriotyczną dyskusji nt. kosztów wdrożenia Pakietu klimatycznego chodzi o roszczenie finansowo-prawne energetyki korporacyjnej wobec rządu (pomoc publiczna i polityczne zabiegi w UE aby Pakiet rozmyć), a nie aby go wdrożyć efektywnie. Ale efektem tej histerii jest oszacowanie pełnych kosztów realizacji Pakietu w sposób „tradycyjny” (liczenie energetyki korporacyjnej), prowadzące do absurdalnie wręcz wysokich kwot. To z kolei zmuszają do refleksji, do poszukiwania alternatyw i otwierają drogę dla OZE, które też kosztują ale mniej na początku i znacznie mniejszy rachunek wystawiają "per saldo". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Efekty ogólnokrajowej dyskusji moderowanej w 2010 r. przez Prof. Zmijewskiego w ramach działań Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji &lt;a href="http://www.rada-npre.pl"&gt;SRNPRE&lt;/a&gt; (i innych jego inicjatyw – &lt;a href="http://www.proinwestycje.pl"&gt;polecam materiały z debat i konferencji&lt;/a&gt; z jego udziałem) doprowadziły do sformułowania „&lt;a href="http://www.proinwestycje.pl/debaty/finansowanieinwestycji/zmijewskikrzysztof.pdf"&gt;&lt;strong&gt;Plan Marshalla” dla energetyki&lt;/a&gt;. Plan ten ma kosztować 320 mld Euro do 2030 roku&lt;/strong&gt; (w tym elektroenergetyka 100 mld Euro, z 26 mld Euro na OZE-Elektryczne), co oznacza wydatki (inwestycje?) rzędu 15 mld Euro/rok.  &lt;br /&gt;Można mieć wątpliwości czy Polsce w tym momencie powinno zależeć na Planie Marshalla (pieniądze na infrastrukturę - teraz to chyba juz tylko  od „wujka z Ameryki”) czy bardziej na „nowym ładzie” prezydenta Trumana, a w szczególności obecnie nawiązującym do niego koncepcjom europejskich zielonych, a nawet krajowym inicjatywom nazywanym „&lt;a href="http://zielonyinstytut.pl/viewpage.php?page_id=2"&gt;Zielonym Nowym Ładem&lt;/a&gt;" mających oparcie w zielonych pakietach stymulujacych.  Świat finansów patrzy na te kwoty raczej chłodno i z dystansem (por. &lt;a href="http://www.proinwestycje.pl/debaty/finansowanieinwestycji/pietraszkiewiczkrzysztof.pdf"&gt;wystąpienie Prezesa Krzysztofa Pietraszkiewicza &lt;/a&gt;ze Związku Banków Polskich), z zainteresowaniem (interes do zrobienia) ale i sceptycznie z uwagi na skalę ew. srodków i ryzyko rynkowe i polityczne).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale bez tego typu zgrubnych ale szerokich analiz byłoby mi też dzisiaj trudno pisać o inwestycjach w OZE i środkach na ten cel. Moja nieśmiałość :) w prezentacji skali inwestycji w OZE wynika z tego, że KPD, być może z powodu "nieśmiałości" ministerstwa gospodarki (MG) wobec ministra finansów  (MF), nie zawiera kosztów ani konkretnych instrumentów. Uważam to za poważny błąd i bynajmniej nie mam tu dużych pretensji do MF, bo to rolą MG jako autora było pokazanie wprost i obronienie zoptymalizowanych (!) kosztów  wdrożenia KPD jako szansy (koszty i korzyci alternatywne) dla budżetu państwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sądzę jednak, że obecnie trzeba uznać, że KPD, przy wszystkich jego mankamentach, którymi „odnawialny blog”  zajmował się w ub. r.)  jest dokumentem przyjętym przez rząd i trzeba go wdrażać w obecnej wersji i potem korygować. To też przy okazji moja odpowiedź na zapytania niektórych czytelników "odnawialnego", czy teraz dzialać jeszcze na rzecz zmiany KPD czy próbować skuteczne oddziaływać już na rzecz ustawy dot. OZE, która ma służyć właśnie jego wdrożeniu, także z perspektywy pozyskania niezbędnego kapitału. &lt;strong&gt;Bazując na „technologicznej ścieżce rozwoju OZE” (planie)  podanej w KPD dokonałem oceny wstępnej skali potencjału inwestycyjnego w tym sektorze do 2020 r.&lt;/strong&gt;  &lt;br /&gt;Rysunek poniżej podaje wysokość nakładów inwestycyjnych (bazowałem na prognozach DLR i KE) dla technologii OZE przewidzianych w polskim KPD. &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_7qNNPpfhRPs/TR-fbQZ913I/AAAAAAAAAD8/PcIvqnMopOo/s1600/rys%2B1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 192px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7qNNPpfhRPs/TR-fbQZ913I/AAAAAAAAAD8/PcIvqnMopOo/s320/rys%2B1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557335755807643506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rysunek kolejny podaje skalę inwestycji w poszczególne technologie OZE do 2020 r. &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_7qNNPpfhRPs/TR-ojN_VaUI/AAAAAAAAAEU/ga0gQ7_Fafk/s1600/rys%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 294px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7qNNPpfhRPs/TR-ojN_VaUI/AAAAAAAAAEU/ga0gQ7_Fafk/s400/rys%2B2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557345788202674498" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na największe inwestycje może liczyć energetyka wiatrowa (na trzech rynkach; farm wiatrowych lądowych, morskich i małych elektrowni wiatrowych), termiczna energetyka słoneczna (razem kolektory słoneczne płaskie i próżniowe) oraz biogaz i CHP na biomasę stalą (o ile wspolpalanie - tu w sensie inwestytcjnym nie uwzglednione -jej nie pochlonie). &lt;strong&gt;Wynik tej analizy (przy pewnych założeniach upraszczających) to w sumie ok. 24 mld Euro na inwestycje w OZE (energia elektryczna i ciepło) do 2020 r. plus ok. 3 mld na biopaliwa&lt;/strong&gt;. Jest to o ok. 30% wiecej niż zakladalem na "odnawialnym" dwa lata temu, w momencie publikacji projektu dyrektywy 2009/28/WE (ostatecznie inna jest struktura "energy mix", z większym udzialem droszej energii elektrycznej i "najdroższego" biodiesla). Ale nie ulega watpliwosci ze &lt;strong&gt;jest to olbrzymi rynek zielonych technologii(!) i trzeba nim zainteresować świat finansów i biznesu, też malego. Ale nie jako "kosztem do poniesienia" (tak to próbuje przedstawić energetyka korporacyjna zarowno w przypadku ETS jak i OZE), ale jako jednym z bardziej perspektywicznych obszarów do inwestowania w obecnej dekadzie&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wobec braku większych środków UE aż (praktycznie) do 2016-2017 roku, niezwykle ważna będzie tu rola instrumentów rynku bankowego i  kredytowanie długookresowe (zabezpieczenia). Dobrze jakby te inwestycje dało się realizować w przejrzystej formule „project finance” , a nie formie nieprzejrzystych  „inwestycji korporacyjnych”. Będziemy musieli nauczyć się korzystać z instrumentów rynku kapitałowego (pierwsze firmy „biogazowe, słonecze, wiatrowe i biomasowe” trafiły już na giełdę, w  tym na NewConnect  i skutecznie pozyskały środki na rozwój). Przyciągnięcie inwestorów strategicznych i finansowych to poważne zadanie do realizacji którego nie wystarczy „zwyczajowa aktywność PAIiIZ”, tu jest wymagana aktywna postawa rządu, przynamniej tak samo jak w zakresie szukania środków na inwestycje w energetykę jądrową. Jeżeli chodzi o instrumenty krajowe, to olbrzymią, wręcz nie do przeceniania, rolę ma do odegrania NFOŚiGW (zwraca też na to uwagę cytowany wcześniej Prezes Pietraszkiewicz). Jest to obecnie jedyne źródło finansowania, które może być użyte "strategicznie" i samodzielnie, bez oglądania się już na środki UE (częściowo zmarnowane lub nieefektywnie wykorzystane, np. dotacje w wys. do 70% nakladów inwestycyjnych) i bez czekania na ciagle mityczną ustawę dot. OZE. W tym celu NFOSiGW potrzebuje jednak wieloletniej strategii inwestycyjnej zbieżnej z KPD. NFOSiGW nie dźwignie sam problemu, ale (z wkladem siegającym 10%) może inspirować i być „języczkiem u wagi”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skończył się zatem łatwy ale "niezdrowy" czas w którym o powodzeniu w inwestowaniu w OZE decydowała umiejętność zdobycia (wcześniej alokowanych) dotacji, czasami na co najmniej wątpliwe projekty.  W dobie spowolnienia gospodarczego i deficytu budżetowego liczyć się będzie jakość „deweloperki” i umiejętność współpracy sektora OZE ze światem finansów i przekonanie świata finansów (najlepiej dobrymi projektami), że nie warto ryzykować i tracić środków na takie „niby technologie” jak CCS i tak przestarzałe niezwykle drogie koncepcje XX wieczne jak energetyka jądrowa. Wobec zaniedbań legislacyjnych po stronie OZE i mimo wszystko przyspieszeń ustawodawczych po stronie energetyki jądrowej, czasu na przyciągniecie kapitału na OZE mamy niewiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. po przeczytaniu komentarza Pana Pawła Kosińskiego, ktory slusznie zauwazyl, ze nic nam po zielonych iinwestycjach jezeli wszystko co innowacyjne trzebaby (tak jak w przypadku energetyki jadrowej) trzebaby kupić zagranicą, zdecydowalem sie dolozyc jeszcze jeden wykres pokazujacy, ze na inwestycjach w OZE moze zarobic kilkaset firm produkujaych urzadzenia dla OZE w Polsce (specjalnie nie pisze "polskich").&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_7qNNPpfhRPs/TSI07S7mLxI/AAAAAAAAAEc/LQ74UpGmRAU/s1600/rys%2B3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 219px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7qNNPpfhRPs/TSI07S7mLxI/AAAAAAAAAEc/LQ74UpGmRAU/s400/rys%2B3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5558063083427344146" /&gt;&lt;/a&gt; Powyższy rysunek bazujacy na wstępnych wynikach jednej z ostatnich prac Instytutu Energetyki Odnawialnej  przedstawia liczbę firm produkujących urządzenia dla poszczególnych technologii OZE. Jak widać, na szczęcie :) w znacznej mierze struktura zielonych tehcnologii produkowanych w kraju pokrywa sie w znacznym zakresie z zielonym "energy mix" w KPD. Dodam, że nie są to np. firmy zarabiajace ogolnie na realizacji inwestycji w calej gospodarce, ale silnie ukierunkowane na OZE, o dużym potencjale eksportowym. Potrafią zwielokronic każdą zarobioną dzięki inwestycjom w OZE zlotowkę i w czasie i w przestrzeni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-3697742556475127580?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/3697742556475127580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=3697742556475127580&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3697742556475127580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3697742556475127580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2011/01/inwestycje-w-odnawialne-zroda-energii.html' title='Inwestycje w odnawialne źródła energii 2011-2020: 27 mld Euro do sfinansowania'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7qNNPpfhRPs/TR-fbQZ913I/AAAAAAAAAD8/PcIvqnMopOo/s72-c/rys%2B1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-8937245039973640944</id><published>2010-11-19T15:39:00.000-08:00</published><updated>2010-11-21T02:12:05.824-08:00</updated><title type='text'>O naturze sporów resortowych o biomasę wokół krajowego planu działań zakresie energii ze źródeł odnawialnych</title><content type='html'>Minęło dokładnie pół roku od opublikowania pierwszej wersji Krajowego planu działań w zakresie energii ze źródeł odnawialnych (KPD). Już chyba tu nie czas na wspominanie o kulisach półrocznych prac nad KPD przed publikacją jego pierwszego projektu (można by tu długo o tym dlaczego źle zaczęto, od razu z widokiem nieniechlubny koniec), ale zajmijmy się tym co było potem. Pierwotnie KPD miał już 30czerwca, zgodnie z wymogiem dyrektywy 2009/28/WE o promocji OZE, trafić do Komisji Europejskiej (KE). Najdelikatniej mówiąc projekt nie wzbudził zachwytu. Pojawiło się wiele krytycznych opinii. Nie obyło się też bez &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/ekspertyzy/doc_details/395-opinia-ieo-na-temat-projektu-kpd.html"&gt;wypowiedzi piszącego słowa &lt;/a&gt;nt samego dokumentu jak i &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/06/recepty-stowarzyszen-branzowych-i.html "&gt;bezpośrednio na „odnawialnym&lt;/a&gt;” i nt. rozstrzelonych stanowisk w tej środowisk związanych z OZE.  W efekcie Ministerstwo Gospodarki zapowiedziało, że będzie 2- miesięczne  opóźnienie w stosunku do wymogów dyrektywy i KD będzie gotowy na koniec sierpnia. Po 3 miesiącach oczekiwania, kiedy 23 kraje UE przesłały swojej plany na &lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/renewables/transparency_platform/action_plan_en.htm"&gt;na platformę przejrzystości&lt;/a&gt;  i tylko Polska i trójka innych maruderów tego nie zrobiły, KE wszczęła posterowanie przeciw Polsce za niedotrzymanie terminu z dyrektywy. Pierwszym krokiem było pismo ponaglające z KE przesłane 30 września do rządu. Już od pewnego czasu rząd nie przejmuje się w biciu kolejnych rekordów pod względem liczby pozwów przed Trybunał e Sprawiedliwości w Strasburgu (warto policzyć ile nas to kosztuje i ile bedzie) ale odpowiedzialna za energetykę wiceminister Joanna Strzelec-Łobodzińska podpisała oświadczenie, że przyczyną opóźnień były „&lt;strong&gt;liczne zmiany w KPD, których wprowadzenie wymagało wielu konsultacji eksperckich&lt;/strong&gt;” (jak się dalej okaże, zmian aż tak glebkich nie bylo, a i niekoniecznie o "ekspertow" tu chodzi tylko o polityke).  Ministerstwo poinformowalo, ze 15 października KPD został „zatwierdzony” przez Komitet ds. Europejskich rządu i skierowany został „do rozpatrzenia” przez Radę Ministrów (RM), choć wydawało się że trafi bezpośrednio do KE, bo po pierwsze RM  może niewiele wyczytać z dokumentu (najwięksi eksperci też nie wiedzą :), który nie ma harmonogramu i budżetu czy też konkretnych propozycji legislacyjnych (to największy mankament projektu majowego), a po drugie opóźnienie zaczęło przyjmować rozmiary niepokojąc dla wszystkich. Można było się tylko domyślać, że chodzi o konflikty resortowo-polityczne, ale wszystko odbywało się poza zasięgiem opinii publicznej czy też tych najbardziej zainteresowanych środowisk związanych z OZE. Dopiero 16 listopada nowa wersja dokumentu pojawiła się na &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/node/11992"&gt;stronie internetowej ministerstwa&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Zanim napiszę o kulisach resortowych, kilka zdań o samym dokumencie.  Akurat dzisiaj nie jest moją intencją analiza kolejnego (dalej tylko) projektu KPD dlatego odeślę do syntetycznej informacji o zmianach w stosunku do poprzedniej wersji podaną przez CIRE( &lt;a href="http://www.cire.pl/item,50382,1,0,0,1,0,0,beda-zmiany-w-kolorowych-certyfikatach-i-oplatach-zastepczych.html#komentarz"&gt;link wraz z komentarzami&lt;/a&gt;, które rzeczywiście świadczą o zamęcie jaki KPD wywołuje w głowach). Dodam od siebie tylko tyle, że w nowym KPD nastąpiła pewna zmiana od strony bilansu energii, choć tylko część tych zmian uważam za w pelni zasadne, a część mnie nawet zaskoczyła.  Problemem pierwszej wersji była „monokultura biomasowa” wewnątrz OZE na skalę znacznie większą niż monokultura węglowa w całym bilansie kraju, z tą różnicą, że węgiel mamy, a biomasy energetycznej tyle nie mamy i staje sie coraz drozsza (nawet odpady).  Pozytywnie należy przywitać pojawienie się w miejscu deficytowej biomasy  zwiastuna morskiej farmy wiatrowej 500 MW w 2020 r. (tu trudno dyskutować, bo to wręcz cywilizacyjna sprawa) oraz małych wiatraków 550 MW (to rodzaj higieny w systemie, bo bez mikróźródeł w postaci PV – na co w Polsce trzeba będzie dłużej poczekać, nie bylibyśmy w stanie zmienić umyślania ludzi, energetyków, mysleć o "net meteringu" czy wdrażać inteligentnych mikrosieci, a małe wiatraki to kropla, która będzie drążyć skałę, czy zwykły beton). Widzę tu jednak pewną „zagrywkę”, bo małe wiatraki pojawiły się w bilansie poprzez uszczknięcie mocy dużym farmom wiatrowym, a nie wprost biomasie, co byłoby bardziej naturalne wobec przyjętego kierunku zbilansowania zasobów). Jeżeli chodzi o udział biomasy w generacji energii elektrycznej to praktycznie nie spadł (ponad 14 TWh) i do tego jeszcze wrócę. Okazało się że udział biomasy spadł wyraźniej w zielonym cieple o 230 ktoe, a zyskały wyraźnie pompy ciepła (wzrost aż o 75 ktoe), ale widać że za tym nie kryją się jakieś większe analizy bo autorzy nie byli w stanie przypisać pomp ciepła do określonego rodzaju (geotermalne, czy np. aerotermalne- iście nieszczęśliwa nazwa, w które wobec wymogów efektywnościowych dyrektywy trudno mi uwierzyć). Z zadowoleniem należy przyjąć pojawienie się zielonej energii elektrycznej w transporcie ze zwiastunem tylko 50 ktoe, ale -co znamienne kosztem biodiesla.  Aby domknąć bilans i spełnić postulaty budowniczych wielkich zapór w bilansie energii elektrycznej z OZE, dokładnie w 2020 r. (strzał w dziesiątkę!) pojawiła się częsć Kaskady Dolnej Wisły w postaci drobnych 100 MW. To z jednej strony mnie zaskoczyło, a drugiej jakoś nie mogę dać wiary i sądzę, że to „rezerwa” dla innych do wypełnienia.&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Pomimo generalnie (nie wchodzę w  widoczny brak modelu, może nawet dobrego arkusza kalkulacyjnego i brak narzędzia optymalizacji ekonomicznej) logicznego kierunku zmian (aczkolwiek niewielkiego zakresu) w sferze  bilansowej, zmiany w sferze werbalnej tego ponad 200 stronicowego opracowania są nadzwyczaj skromne. Potwierdza to tylko  brak symulacji i korelacji pomiędzy liczbami a opisanymi instrumentami wsparcia. Jedyna naturalna korekta (nie związana z bilansami) to potwierdzenie w nowej wersji KPD nader oczywistej sprawy jaką jest przyznanie (str. 133) że „ podjęte zostaną starania w celu ustanowienia odpowiednich mechanizmów umożliwiających przeprowadzenie transferów statystycznych z innymi państwami”, choć to w rzeczy samej nazbyt ogólnikowe stwierdzenie. Pogłębiła się też niespójność pomiędzy wstępnymi deklaracjami na rzecz optymalizacji wsparcia z kosztami wdrożenia polityki wsparcia w zakresie zielonej energii elektrycznej, które (bez ew. dotacji) sięgać mają do 2020 roku aż …  70,5 mld zł. Brzmi to wyjątkowo ciekawie w zestawieniu z utrzymanym na wstępie dokuemntu, niezmiennym założeniem, że „przewiduje się także zachowanie tzw. współspalania jako stosowanej w Polsce do 2020 r. formy OZE”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu dopiero wracam do problemu - skutków ubocznych-  niewielkiego zmniejszenia roli biomasy w (drobnym) ciepłownictwie i jednoczesnego utrzymania jej współspalania na niewyobrażalną wręcz skalę w elektroenergetyce oraz uszczknięciem biodiesla jako prawdopodobnego źródła „walki pod dywanem”, w którą uwikłane są  ministerstwa gospodarki i rolnictwa. Z MRiRW dochodziły już od pewnego czasu pomrukiwania, że np. trzeba silniej wesprzeć mikrobiogazownie oraz wyhamować współspalanie (zwłaszcza jak idzie do kotła biomasa z lasu a nie z rolnictwa) i energetykę wiatrową (choć na niej – dzierżawach, rolnicy znacznie więcej zarabiają niż na biomasie energetycznej).  Ale chyba najlepiej sprawę przedstawił wczoraj  Minister Marian Zalewski (&lt;a href="http://energetyka.wnp.pl/mrirw-o-przyszlosci-rozwoju-odnawialnych-zrodel-energii,125474_1_0_1.html"&gt;cytat za WNP&lt;/a&gt;) „...Współspalanie to najmniej efektywny sposób wykorzystania energii biomasy. …&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Przyczyny [rozwoju wspolspalania] wynikają z [przyjętych] zasad wsparcia OZE, które nakierowane są wyłącznie na realizację zobowiązania wynikającego z pakietu klimatyczno-energetycznego bez względu na sposób realizacji innych ważnych celów&lt;/strong&gt;. …Krytycznie ocenić trzeba regulacje prawne umożliwiające określanie zaporowych warunków przyłączenia do sieci niskiego i średniego napięcia rozproszonych źródeł energii zwłaszcza o niewielkiej mocy. …W odróżnieniu od rozwiązań w innych krajach wsparcie w Polsce nie jest zróżnicowane w zależności od nośnika energii odnawialnej jak też poziomu zainstalowanej mocy&lt;/em&gt;…”.  Generalnie trudno z tym się nie zgodzić, może poza jednym tylko drobiazgiem: współspalanie zdecydowanie nie służy realizacji pakietu klimatycznego 3 x20%, służy tylko doraźnie państwowym zużytym elektrowniom i ew. krótkookresowej dywidendzie, a spalana tam biomasa zmniejsza możliwości redukcji emisji CO2 w skali calego kraju (można ją znacznie lepiej wlasnie z tego p. widzenia ochrony klimatu wykorzystać). „Walka o ogień z biomasy” (bynajmniej nie słomiany) przeniosła się na korytarze ministerialne (choć to korytarze we władaniu tego samego koalicjanta) i obecnie blokuje dalsze procedowanie KPD. Walczą o to „pod dywanem” dwa największe w Polsce lobbies: tradycyjnej korporacyjnej energetyki  i agrobiznesu. Do tej pory interesy wokół biomasy ich łączyły, ale czym jest jej mniej, wraz ze zniesieniem dopłat UE (CAP) do plantacji energetycznych i mniejszą pula korzysci do podzialu, lobby rolnicze poczuło się zapewne oszukane i w znacznej mierze ze słusznymi postulatami wyraziło swój gniew.  Chodzi głownie o mikrobiogazownie, chodzi też o warte poparcia zdecentralizowane/lokalne wykorzystanie biomasy, ale też chyba o to, że energia elektryczna zacznie stopniowo wypierac biodiesel za którym stoi silne lobby rzepakowe (uksztaltowalo ustawe biopaliwowa w ramach dyrektywy 2003/30/WE, a przeciwko tym interesom działają kryteria zrównoważoności biopaliw w nowej dyrektywie 2009/28/WE).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Można by się temu wszystkiemu przyglądać pozytywnie oczekując efektów zgodnie z heglowską dialektyką  teza-antyteza-synteza, gdyby  nie fakt, że tu moim zdaniem za mało chodzi o cele ogólne, a za bardzo o cele branżowo-korporacyjne i gdyby nie zagrożenie, że efektów spóźnionego sporu nie będzie, a sektor OZE jeszcze długo może działać (coraz słabiej, w chorym otoczeniu) w zawieszeniu „bez planu”. Sądzę, że do tego dyskursu pomiędzy „chłopem” i „panem”, powinien się włączyć ten trzeci – Minister Środowiska, jako ten który odpowiada za Pakiet klimatyczny i powinien patrzeć znacznie szerzej niż resortowo. Dyrektywa 2009/28/WE jest elementem tego pakietu. Kryterium wyboru zielonego energy mix (a tylko cały mix i jego struktura liczy się w OZE, a nie jeden zasób czy jedna określona technologia) powinny być bowiem minimalne koszty redukcji emisji CO2, bo tu wszyscy poniesiemy mniej lub bardziej solidarnie olbrzymie koszty, przy zapewnieniu (tu Polska nie moze ryzykowac, takze z powodow ekonomicznych) że sam cel dla OZE będzie w sposób niezagrożony i zrównoważony osiągnięty. Marginalne koszty redukcji CO2 (także z uwzglednieniem cyklu zycia produktu) da sie wyliczyć, a kryterium to pozostaje pozatechnologicznym, podczas gdy "inne wazne cele", jako trudno wymierne i narażone na wąski lobing, powinny byc jedynie dodatkową okolicznoscią przy decydowaniu o energy mix, o ile ktos przedstawi wiarygodnie uzsadanienie. W potrzebnym tu podejsciu rodowiskowym i systemowym zarazem, może się też przydać "profesorskie" przywiązanie do rozwiązywania równań, a nie zabawy w zgadywanki czy grania w podwórkowego „dupniaka” (nie wiemy kiedy, z ktorej strony i za co oberwiemy, np. z uwagi na "inne wazne cele"). Panie Profesorze Kraszewski, co Pan na to? chciałoby się zawołać :). Poza tym warto zapytac "co z tą Nieszawą" (jako zapewne wstepem do kaskady), bo tu potrzebna jest refeksja jezeli państwo decyduje się wesprzeć kolejną ekologicznie watpliwą centralną inwestycje na północy polski.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-8937245039973640944?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/8937245039973640944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=8937245039973640944&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8937245039973640944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8937245039973640944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/11/o-naturze-sporow-resortowych-o-biomase.html' title='O naturze sporów resortowych o biomasę wokół krajowego planu działań zakresie energii ze źródeł odnawialnych'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-4855018481891622536</id><published>2010-10-30T10:57:00.000-07:00</published><updated>2010-11-01T00:24:57.154-07:00</updated><title type='text'>Umowa gazowa i współpraca z Rosją to niewykorzystana szansa dla OZE</title><content type='html'>Nikt w zasadzie nie wie o co chodzi w umowie gazowej z Rosją, poza tym, że przedłużona została do 2022 roku i że gaz będzie (ilość wzrośnie z 9 do 11 mld m3) ale nie stanieje (płacimy 350 $/1000m3). To generalnie dobre informacje dla OZE, bo w okresie przejściowym (zanim sieci zmądrzeją i będą inteligentne i zanim lepiej potrafimy zbilansować podaż energii z OZE z potrzebami) gaz jest dobrym uzupełnieniem dla niestabilnych źródeł - por. &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/40-archiwum/187-rewolucja-energetyczna-dla-polski-scenariusz-zaopatrzenia-polski-w-czyste-nosniki-energii-w-perspektywie-dlugookresowej.html"&gt;scenariusz Energy Revolution &lt;/a&gt;dla Polski. Gaz jest też dobry dla mało elastycznych atom czy węgiel. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale opinia publiczna, a nawet ponoć KE (asystująca w negocjacjach), nie wie za dużo o szczegółach technicznych samej umowy ani tym bardziej o dodatkowych ustaleniach wychodzących poza umowę. Przypomina to trochę też &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/12/kosztowne-inwestycje-w-przeszo-i.html"&gt;tajne negocjacje &lt;/a&gt;premierów Tuska i Sarkoziego przez ostateczną akceptacją Pakietu klimatycznego z których jak z kapelusza wyskoczyła energetyka jądrowa w Polsce. Można zatem domniemywać także i tym razem, że z gazem wpłynie do Polski energia elektryczna z budowanej w Kaliningradzie elektrowni jądrowej. Jak donosi &lt;a href="http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,8591529,Polska_z_Rosja_w_gaz__rope_i_atom.html"&gt;Wyborcza&lt;/a&gt;:  wicepremier Sieczin powiedział też, że zaproponował Pawlakowi budowę sieci elektroenergetycznych do importu prądu z elektrowni atomowej, którą Rosja chce zbudować w Kaliningradzie... &lt;br /&gt;Powstaje zatem pytanie co z Polski wypłynie, poza strumieniem pieniędzy i co dodatkowo wplynie poza ew. rosyjskim „know-how” atomowym. W sieci zauważyłem spekulacje że wypłyną być może odpady radioaktywne jeżeli elektrownie jądrowe rzeczywiście miałyby powstać w Polsce. Rosja pozostanie poza UE i wprost nie dosięgną jej restrykcyjne przepisy unijne w tym zakresie. Pewnie z takiego rozwiązania z p. biznesowego można by się cieszyć, ale z p. widzenia odpowiedzialności społecznej trudno takie ew. gangsterskie biznesy zaakceptować.  Ale gdzie mnie maluczkiemu się na "odnawialnym" o tym wypowiadać, wszak to wielka polityka a zabawa w piaskownicy, za jaką strony umowy (z zachowaniem proporcji) zapewne uważają OZE.&lt;br /&gt;Sądzę jednak, że jeżeli umowa zasadnicza i dodatkowe porozumienia  miałaby w jakiekolwiek sposób poprawić bilans handlowy w szeroko rozumianej energetyce z wielomiliardowych kontraktów (to chyba coś odpowiedniego na offset?) to właśnie w energetyce odnawialnej. Rosja nie ma technologii w tym zakresie. Zgoda, że w Polsce też z tym nie jest najlepiej, ale tu też chodzi o proporcje. Rosja, pomimo olbrzymich odnawialnych zasobów jest technologiczną pustynią. Ocenia się, że na koniec 2010 r. pomimo rzek syberyjskich (jedyna stosowana technologia OZE) udział zielonej energii w konsumpcji energii elektrycznej w Rosji nie przekroczy 1,5% (w Polsce będzie to 5 x więcej). Czyli Rosja jest w zielonej energetyce 20 lat za Polską, a Polska w energetyce jądrowej 50 lat za Rosją; ot możliwa synergia na zasadzie niósł ślepy  kulawego :), ale lepsze to niż brak synergii. &lt;br /&gt;Prawie 2 lata temu (zaraz po przyjęciu Pakietu klimatycznego UE) &lt;a href="http://www.greentechfocus.com/index.php#state=ReportDetail&amp;id=36 "&gt;Putin podpisał dokument&lt;/a&gt; (po raz pierwszy w Rosji) dotyczący rozwoju  OZE z planem zwiększenia udzialu tych ostatnich do 2,5% w 2015 r. i do  –4,5% w 2020 r. Choc to malo, ale nieuchronne i dlatego Rosja to też dobre potencjalne miejsce to eksportu takich wyrobów naszego rosnącego zielonego przemysłu jak kolektory słoneczne, kotły na biomasę, brykieciarki do biomasy itp. Są to technologie wyselekcjonowane przez ministerstwo środowiska w ramach &lt;a href="http://www.greenevo.gov.pl"&gt;programu GreenEvo&lt;/a&gt; do wsparcia eksportu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu moje drugie pytanie, &lt;strong&gt;czy sektor energetyki odnawialnej był brany pod uwagę w dyskusjach o umowie gazowej z Rosją&lt;/strong&gt;?  Jestem przekonany, że Rosja sama na taki pomysł by nigdy nie wpadła ale może dlatego że do OZE nie przywiązuje aż wiekszej wagi, mogłaby pójść łatwo na dodatkowe koncesje dla Polski otwierając bardziej skromny rynek dla polskich technologii OZE ale też obecnie tanio (wręcz za darmo) otwierając furtkę do dalszej współpracy ? Po komentarzach sądząc taka myśl nawet &lt;strong&gt;naszym negocjatorom umowy nie przyszła do głowy czyli stali się przy okazji rozmów o gazie ambasadorem jedynie interesów energetyki jądrowej a nie odnawialnej&lt;/strong&gt;, dodam - ambasadorem wirtualnego jedynie sektora, a nie sektora z obrotami na rynku urzadzen i biomasy juz rzedu 5 mld zl rocznie i zatrudnieniem 20 tys osob... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym upatrywalem niewykorzystaną szansę na rodzaj offsetu i współprace z Rosją w takich obszarach gdzie jednak mamy przewagę i cokolwiek więcej poza pieniędzmi do zaoferowania. &lt;br /&gt;Ale ze współpracy energetycznej z Rosją mogą  też wyniknąć poważne zagrożenia dla OZE, trochę na zasadzie „trafił swój na swego”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rozmowach z Rosją Putina  w każdej sprawie trzeba oczywiscie (trywializm) uważać, bo co innego podpsuje, co innego mówi a jeszcze co innego robi i nie zrobi nic co poważnie zagroziłoby interesom Gazpromu i Rosnieftu (dlatego ew. współpracę warto zacząć drobnymi kroczkami i ofertą małych technologii). Poglądy Putina są niestety w wielu przypadkach zbieżne z poglądami polskich polityków, bo oni też nie zdradzą interesów państwowych monopoli PGE, PGNiGE czy Orlenu, czego nie można zawsze powiedzieć o interesach niezależnych dostawców energii czy jej konsumentach. Wielokrotnie od wysokich urzedników rządu RP i prezesow polskich panstwowych championow energetycznych słyszałem wypowiedzi niezbyt daleko odbiegające od tego &lt;a href="http://www.premier.gov.ru/eng/visits/ru/12028/events/12039 "&gt;co ostatnio Putin mówił dziennikarzom o OZE&lt;/a&gt; , w tym np. o energetyce wiatrowej (przepraszam za brak tłumaczenia): &lt;em&gt;You must also know that global energy experts predict a steady growth in consumption. However, the structure of consumption will remain practically unchanged. There may be a very insignificant change despite all the efforts to develop alternative fuels. You can't convert large power plants to wind generators, although the idea is certainly tempting. &lt;strong&gt;You won't be able to do that for several decades because it's impossible. Impossible&lt;/strong&gt;! …. German government has decided against closing nuclear power plants. Why? Because there is no alternative, that's why, because nuclear power generation is the only available alternative to oil and gas today. These projects exist. They are viable alternatives. All &lt;strong&gt;other ideas are just for fun now&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;Słownictwo Putina zwlaszcza wtedy gdy sprzedaje gaz, ropę i reaktory jądrowe jest wręcz &lt;a href="http://www.eu-russiacentre.org/news/comment-russias-premier-putin-denies-renewable-energy-chance-russia.html"&gt;przykładem perfekcyjnego denializmu&lt;/a&gt; jeśli chodzi o OZE:  &lt;em&gt;Russia’s Prime Minister Vladimir Putin again insists that nuclear energy is the only alternative to fossil fuels – and calls renewable energy &lt;strong&gt;trifling business&lt;/strong&gt;.&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wobec tej siły argumentów i głębi analizy muszę chyba uznać że reprezentuję "blachy i śmieszny" biznes :).&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Przy całej śmieszności i zagrożeniem że współpraca z Rosją odciągnie Polskę od innowacyjności i wesprze atom, sądzę jednak że przy negocjacji umowy gazowej przegapiliśmy szansę aby wyjść z przemysłem energetyki odnawialnej na zewnątrz, tam gdzie jeszcze możemy spróbować. Byłoby bowiem chichotem historii jakbyśmy za 20 lat importowali z Rosji także zieloną energię i tu także się uzależnili…. Na razie powoli ale systematycznie, dzieki polityce rządu, rzekomo walczącego o bezpieczenstwo energetyczne, od rosyjskiej biomasy uzależniają sie nasze energetyczne championy wspolpalajce ją z weglem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Szersza analiza sektorów OZE (i atomu) w Rosji przedstawiona jest &lt;a href="http://www.bellona.org/articles/articles_2010/Putin_pushes_nuclear "&gt;na stronie Bellony (polecam)&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-4855018481891622536?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/4855018481891622536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=4855018481891622536&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4855018481891622536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4855018481891622536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/10/umowa-gazowa-i-wspopraca-z-rosja-to.html' title='Umowa gazowa i współpraca z Rosją to niewykorzystana szansa dla OZE'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-2927789506228988292</id><published>2010-10-10T10:54:00.000-07:00</published><updated>2010-10-11T13:01:38.432-07:00</updated><title type='text'>Prezydent Obama i Prezes Rączka budują kolektory słoneczne czyli o przetargach i zielonych zamówieniach publicznych w Polsce i w USA</title><content type='html'>Zanim przejdę do bohaterów wspisu, parę ogólnych refleksji.&lt;br /&gt;W oczekiwaniu na polski KPD (projekt opuścił Ministerstwo Gospodarki MG i trafił na Komitet ds. Europejskich Rady Ministrów) &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/121717.html"&gt;czepiam się&lt;/a&gt; też przygotowywanego w MG programu  energetyki jądrowej (PEJ). Ew. domniemana makiaweliczność tej strategii zasadza się na odpowiadającym mojej wrodznej megalomamii założeniu, że MG zdecyduje się na szybsze ujawnienie KPD, aby w końcu dać mi zajęcie i oderwać od krytyki PEJ :). W każdym bądź razie może wybierać :). Zanim KPD pojawi się jako jeden z ostatnich na &lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/renewables/transparency_platform/action_plan_en.htm"&gt;platformie przejrzystości KE&lt;/a&gt; i zanim stanie sie przedmiotem zapowiadanej od Nowego Roku  analizy na „odnawialnym”,  zainteresowanym syntetyczną ilościową analizą porównawczą  KPD zgłoszonych dotychczas przez 21 kraje &lt;a href="http://www.ecn.nl/docs/library/report/2010/e10069.pdf"&gt;odsyłam do strony projektu EEA/ECN &lt;/a&gt;temu właśnie poświeconemu (baza danych zawiera dotychczas zestawienie danych zawartych w KPD z 19 krajów). Polecam analizę jako wprawkę do zajęcia się już (mam nadzieje wkrótce) problemem „UE a sprawa polska”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczekiwanie na dokumenty z MG, to także dobra okazja na zajecie się branżą energetyki słonecznej termicznej, która rozwija się dobrze, pomimo tego (?) że MG dotychczas jej rozwoju nie wspierało instrumentami Prawa energetycznego, a minister finansow instrumentami podatkowymi. W polskim KPD branża ta oczekuje m.in. na ulgi podatkowe, a nawet zielone certyfikaty i ile zastępowana jest energia elektryczna, ale do tej pory w Polsce dla energetyki słonecznej termicznej liczyło się wsparcie dotacjami UE (PO IiŚ, RPO) oraz dotacjami i kredytami krajowych funduszy ekologicznych będących w gestii Ministerstwa Środowiska.  W krajowych funduszach ekologicznych (to jest wyjątek, z którego w UE możemy być naprawdę dumni), po tym jak środki z UE już w praktyce wydaliśmy, dostrzegam obecnie  jedyny jasny  punkt, jeśli chodzi o dostępne (w warunkach spowolnia gospodarczego, wzrostu cen energii i  problemów z deficytem budżetowym) instrumenty  wsparcia wdrożenia nowej dyrektywy o promocji OZE. Chodzi jednak o to, aby te istotne, ale ograniczone środki dobrze wykorzystać. &lt;br /&gt;Obecny czas to okres zwiekszonego na swiecie interwencjonizmu panstwowego, glownie wlasnie poprzez dotacje albo na rozwoj infrastruktury albo zielonych technolologii. Na środki publiczne ma apetety wielka energetyka systemowa i dążenia te nazywa to w nomenklaturze  prezydenta Trumana  - nowym Planem Marshalla. Ale słowem kluczowym jest „dekapitalizacja” infrastruktury i nie jest to słowo kluczowe obecnie typowe dla OZE. Ten sposób myślenia, a &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/546294.html"&gt;nawet alarm &lt;/a&gt;uważam za zasadny, ale sektor OZE, a w zasadzie zieloni próbują nazwać ten sam problem inaczej – w języku innego prezydent Roosvelta – Nowym Zielonym Ładem (w Polsce &lt;a href="http://www.zielonyinstytut.pl/viewpage.php?page_id=2"&gt;NZŁ&lt;/a&gt;, w UE ang. &lt;a href="http://greens-efa.eu/cms/default/dok/287/287647.green_new_deal.htm"&gt;GND&lt;/a&gt;). Obecnie Ameryka prezydenta Obamy wraca do NZŁ, Europa w swojej nowej strategii ‘2020 próbuje łączyć NZŁ, np. &lt;a href="http://www.eib.org/products/technical_assistance/elena/index.htm"&gt;ELENA&lt;/a&gt; z &lt;a href="https://www.entsoe.eu/index.php?id=282"&gt;koncepcją planu Marshalla&lt;/a&gt; dla energetyki. &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/121742.html"&gt;Prace&lt;/a&gt; nad połączeniem tych koncepcji trwają w KE i mowa jest o mld Euro srodkow publicznych na infrastrukture sluzacą OZE.  Jeżeli przymniemy, że  ma tu zastosowanie nie podział polityczny, ale resorowy, to koncepcję Planu Marshalla może wdrażać MG, a koncepcję NZŁ – MS, w gestii którego są właśnie fundusze ekologiczne, w tym w szczególności NFOŚiGW. Fundusze te są w szczególności niezwykle ważne dla energetyki słonecznej i innych małoskalowych technologii OZE. Są one ważne dla instytucji publicznych, MSP oraz osób fizycznych inwestujących w OZE w kierunku których swoim nowym programem na dotację z kredytem dla kolektorów słonecznych pochylił się NFOŚiGW. Problemowi efektywnego wykorzystania tego program, w tym sposobowi organizacji przetargów w tym kryteriów technicznych mechanicznie i często bezrefleksyjnie stawianych, poświęciłem &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/08/polskie-pieko-czyli-jak-programy.html"&gt;jeden z ostatnich wpisów&lt;/a&gt;. Inny problem związany częsciowo także z dotacajmi to przetargi instytucji publicznych jako tzw. „zielone zamówienia” (z własnej inicjatywy wspieranej też &lt;a href="http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:L:2006:114:0064:0064:PL:PDF"&gt;dyrektywami UE &lt;/a&gt;oraz &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/Gospodarka/Innowacyjnosc/Polityka+innowacyjnosci/Nowe+podejscie+do+zamowien+publicznych"&gt;w Polsce&lt;/a&gt;) lub jako ubieganie się o środki z funduszy publicznych.&lt;br /&gt;Temu, przy okazji ogłoszonego przetargu na budowę kolektorów słonecznych na budynku NFOSiGW oraz właśnie zapowiedzianego przetargu na instalacje kolektorów słonecznych na budynkach Białego Domu chciałbym poświęcić dalszą część tego wpisu (przepraszam za długi rozbieg :). Choć prezes NFOSIGW to (jeszcze ?) nie kolejny ziolony prezydent USA  to porównanie okoliczności tych przetargów i zielonych zamówień  wydaje się być jak najbardziej na miejscu, bo poza bezposrednimi efektami rzeczowymi mają one zarówno wielką rolę promocyjną jak i edukacyjną oraz okreslają standardy. Przyjęte procedury będą miały duży potencjał replikacyjny i mogą służyć jako tzw. dobre praktyki, których zwłaszcza w Polsce nam bardzo brakuje (por. &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/08/polskie-pieko-czyli-jak-programy.html"&gt;poprzedni wpis&lt;/a&gt;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://bip.nfosigw.gov.pl/zamowienia-publiczne/przetarg,36.html"&gt;&lt;strong&gt;Przetarg organizowany przez NFOSiGW&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; sprawia wrażenie przemyślanego i dobrze przygotowanego. NFOŚiGW wykonał projekt techniczny i stawia wymogi przyszłemu  wyk owcy oraz technologii zarówno w SIWZ jak i w ramowej umowie jaką zawrze z wykonawcą. Polecam lekturę tych dokumentów. Wobec braku (wymaganego nową dyrektywą 2009/28/WE) krajowego systemu licencjonowania i certyfikacji instalatorów, NFOŚiGW zebrał różne wymagania. Podoba mi się postawienie nacisku na doświadczenie (wykonane w okresie ostatnich 5 lat co najmniej 2 podobnych robót). W stosunku do nieracjonalnej, żeby nie powiedzieć korupcjogennej praktyki dotychczasowych przetargów skupiających się na tzw. sprawności optycznej, odejściu od obowiązkowego certyfikatu Solar Keymark (spelnienie norm jest wystrczajace)oraz takiego np. kuriozum jak wymagane konkretne wymiary pojedynczego kolektora słonecznego, dostrzegam duży postęp.  Ale nie mogę się powstrzymać (w szczególności patrząc na otrzymywane pytania w sprawach drugorzędnych dla instalacji, od potencjalnych dostawców technologii i wykonawców, ww. link) od uwagi, że wymogi co do współczynników absorpcji i emisji kolektora słonecznego, czy  taki a nie inny kształt absorbera to już niepotrzebne przesztywnienie. Takie warunki przetargów utrudnią bieżącą konkurencję, a w przyszłości rozwój technologii, wprowadzanie na rynek nowych, lepszych  rozwiązań. Wszak NFOSiGW  powinno zależeć glownie na tym, aby zamontowany system pozwalał na gwarantowane w dłuższym czasie, określone faktyczne uzyski energii słonecznej w postaci zmniejszenia zużycia cieplej wody z  dotychczasowego, konwencjonalnego systemu grzewczego, bo tylko to sie przekada na efekty finansowe i ekologiczne, a np. wymiary kolektora slonecznego, wsplczynniki emisji itp. oraz oferta cenowa to problem dostawcy. W budynku biurowym nie można oczekiwać cudów, ale (po prostych symulacjach) można postawić oczekiwanie dotyczące minimalnej wydajności końcowej (po stronie odbioru) systemu rzędu 300 kWh/m2*rok. Dać szansę na samodzielną pracę instalatora i dostawcy technologii. Przy tej wielkości instalacji, rzędu 40 m2, można też wymagać aby oferent zaproponował sam system monitorowania i sprawdzania ww. uzysków, a w SIWZ nic takiego nie dostrzegłem. Te wymogi można przenieść do umowy. Proponowana przez NFOsiGW umowa jako ogólny model nie jest zła, jeśli chodzi np. wymogi dotyczące trwałości – okresu gwarancyjnego, ale kryterium wydajności i jej monitorowania/sprawdzania nie ma. Nie ma też próby wprowadzenia elementów gwarantowania wydajności (tzw. guaranteed solar results), co byłoby nowością, ale jeżeli zakładamy, że przetarg może stanowić model na następne lata, to warto było to rozważyć. &lt;br /&gt;Podsumowując stwierdzam, że dobrze się stało, że NFOSiGW uruchamiając w tym roku program wsparcia kolektorów słonecznych podjął b. dobrą decyzję aby pojawiły się one na jego siedzibie. Zielonym (Greenpeace), sektorowi energetyki słonecznej nie udało się do tego symbolicznego  ruchu dotychczas przekonać ani MG (tu może z biogazownią lub wytwórnia biopaliw byłoby łatwiej rozpocząć rozmowę) ani nawet MS. Znając problemy z przetargami ogłaszanymi teraz choćby w ramach RPO sądzę, że omawiany przetarg jest krokiem naprzód, dobrym materiałem referencyjnym, ale nie tworzy jeszcze nowej jakości w kontekście dyrektywy 2009/28/WE bo za mało wybiega w przyszłość i ciągle zbyt silnie  odwołuje się do tego co było do tej pory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;A jak do tego samego wyzwania podchodzi prezydent Obama&lt;/strong&gt;, oczywiście pamiętając o proporcjach. Sprawę uroczystego obwieszczenia na jednej z ostatnich amerykańskich konferencji nt NGD i zamiaru budowy kolektorów słonecznych w rezydencji Obamy w East Wing szeroko opisują i komentują media, &lt;a href="http://www.huffingtonpost.com/2010/10/05/solar-panels-on-white-hou_n_750525.html"&gt;np.&lt;/a&gt;,  razem z przytaczaną historią kolektorów słonecznych na Białym Domu i spekulacjami co do opłacalności.  Od szerszej strony biznesowej opisuje to &lt;a href="http://www.bloomberg.com/news/2010-10-05/solar-panels-on-white-house-roof-removed-by-reagan-to-return-under-obama.html"&gt;Bloomberg&lt;/a&gt;. Chodzi głównie o kolektory słoneczne, ale w ramach przemyślanej zielonej akcji u Obamy pojawi się także niewielki system fotowoltaiczny. Blomberg pisze: &lt;em&gt;The Energy Department said in a statement that it will hold competitive bidding to choose the company that will install the solar systems&lt;/em&gt; (prowadopodobnie bedzie chodziło o typowy w USA model “zaprojektuj i zbuduj”). I dalej &lt;em&gt;...Stephanie Mueller, an Energy Department spokeswoman, said in an e-mail that the criteria for the winning bidder will include “how well it showcases American technology, products and know-how.” The U.S. has fallen behind China and European countries such as Germany in renewable energy. Asia makes more than half the world’s wind and solar energy equipment and is widening its lead. China invested $34.5 billion in low-carbon energy technologies last year, according to Bloomberg New Energy Finance. The U.S. spent $18.6 billion&lt;/em&gt;. Czyli nie chodzi tu tylko o ekologię ale i o promocję amerykańskiej technologii, co nie jest oczywiście sprzeczne z narodową ideą GND, choc w praktyce może być sprzeczne ukladem o wolnym handlu GATT... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ważne jest to, że ten mały ale znamienny i przemyslany, przewidziany na przyszły rok przetarg to element większej całości. Na stronie Białego Domu pojawiła się &lt;a href="http://www.whitehouse.gov/administration/eop/ceq/Press_Releases/October_05_2010"&gt;oficjalna informacja&lt;/a&gt; z linkami do ciekawych &lt;a href="http://www1.eere.energy.gov/solar/pdfs/47854.pdf"&gt;materiałow dla innych instytucji publicznych ogłaszających przetargi na kolektory słoneczne &lt;/a&gt;i systemu fotowoltaiczne (te przeważają). Jest tu bardzo dużo o &lt;a href="http://www.dsireusa.org/solar/solarpolicyguide/?id=23"&gt;wymaganiach stawianym instalatorom&lt;/a&gt; , a mniej wybranej przez nich technice solarnej. &lt;br /&gt;W ww. przewodniku dla organizujacych przetargi wiele uwagi poświęca się kwestiom wymagań w trakcie eksploatacji (post commissioning performance, str. 41) związanych z potwierdzeniem wydajności np. w odnisieniu do PV: &lt;em&gt;Performance verification should extend for a specified period after commissioning, and the verified performance should meet a predetermined threshold. An example of this is a PV system that requires quarterly performance verification for the first year of service, and a contractual mandate that system output must be at least 80% of calculated output based on actual solar insolation for the period. If desired, the project team and solar expert can develop a reasonable agreement with the developer for a guarantee of this nature. Long-term monitoring of the system to understand reliability and operations and maintenance costs also is an important part of continued performance and economic benefits. The DOE SETP can track performance and reliability of system installations&lt;/em&gt;…. Na stronach 90-95 są gotowe praktyczne formularze do wstępnej o końcowej oceny instalacji i wiele innych praktycznych wskazowek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykanie słyną z tego, że wiele spraw zostawiają wolnemu rynkowi i inwencji obywateli i firm. Ale tam gdzie chodzi o pieniądze publiczne, która mają by dobrze, modelowo wydane w ramach szerszej Koncepcji wsparcia zielonych technologii, nie zostawia się sprawy pojedynczym, co bardziej sprytnym firmom które „nauczą” samorządy i administratorów obiektów publicznych jak się ogłasza przetarg. Jak to się stało, że w Polsce instytucje pośredniczące i wdrażające fundusze UE, zanim ogłosiły przetargi nie opracowały takich przewodników? Dlaczego w przetargach RPO urzędnik przygotowując SIWZ musi posługiwać się niezrozumiałymi dla niego (znanymi oferentom)  i nie mającymi większego znaczenia  parametrami technicznymi i nie ma jasnych wytycznych na czym polega tworzenia wartości dla jego instytucji publicznej, dla przemysłu i dla kraju?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu móje sugestie w postaci pytan których adresatem w obecnej sytuacji może byc personalnie Prezes Jan Rączka, który obecnie jako jedyny dysponuje w ramach delegacji Ministra Srodowiska konkretnymi - nawet jak są skromne i gotowymi do użycia instrumentami. Czy na bazie dotychczasowych doświadczeń i na przykładzie ogłoszonego przetargu, możemy jako kraj dopracować się takich przewodników i przemyślanych wytycznych jak w USA, dla wszystkich inwestorów, w tym publicznych? Czy w tym momencie nie potrzebna jest poważna kampania informacyjna, nastawiona na budowanie trwałej wartości u odbiorców końcowych i w szczególności na aspekty techniczne i ekonomiczne? Nie chodzi tu już tylko o promocję czy wąsko rozumianą edukację ekologiczną, bo badania pokazują, że ludzie wysoko sobie cenią walory ekologiczne energii słonecznej. Chodzi o szybkie (zanim uporamy się z przygotowaniem sensownego KPD minie niestety kilka bezproduktywnych lat) i strategiczne wykorzystanie funduszy ekologicznych w obszarach gdzie dobrze się sprawdzają i gdzie mogą pracować jeszcze lepiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-2927789506228988292?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/2927789506228988292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=2927789506228988292&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/2927789506228988292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/2927789506228988292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/10/prezydent-obama-i-prezes-raczka-buduja.html' title='Prezydent Obama i Prezes Rączka budują kolektory słoneczne czyli o przetargach i zielonych zamówieniach publicznych w Polsce i w USA'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-7190269355553749800</id><published>2010-09-28T00:02:00.000-07:00</published><updated>2010-09-28T15:17:13.834-07:00</updated><title type='text'>Profesor Mielczarski o kulisach Programu dla elektronergetyki i krętej drodze do konsolidacji Energa z PGE</title><content type='html'>&lt;em&gt;Dzsiaj znowu odanwialny blog skorzysta z zewnetrznego wspomagania i kolejnego goscia.&lt;br /&gt;Przywołany przeze mnie niedawno w kontekście prywatyzacji „Energi” Profesor Władysław Mielczarski, a w szczególności niektóre tezy jego wywiadu dla Gazety Wyborczej, przesłał (poniżej)komentarz do &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/09/dyskretny-urok-monopolu-panstwowego-w.html"&gt;wpisu&lt;/a&gt;. Komentarz zwraca uwagę na nowe wątki, sprawy ważne, których nie wszyscy mamy świadomość i warto go zamiescić jako oddzielny wpis. Prof. Mielczarski, jako autor „&lt;a href="http://www.mg.gov.pl/Gospodarka/Energetyka/Archiwum/Program+dla+elektroenergetyki.htm"&gt;Programu dla elektroenergetyki&lt;/a&gt;”, który bynajmniej do tej pory bardziej kojarzył mi się z otwarciem furtki dla konsolidacji (której pokłosiem może być obecne włączenie Energi do PGE) i atomu niż dla OZE, przywoluje uwarunkowania polityczne, które nie tyle wpłynęły w I kwartale 2006 r. na kształt „Programu”, ale także później na jego realizację, wbrew intencjom (pobudzenie inwestycji po rozwiązaniu KDT) głównego autora. &lt;br /&gt;Przesłany komentarz prof. Mielczarskiego jest moim zdaniem niezwykle cenny z dwu powodów:  wyjaśnienia kulisy „konsolidacji”, która zawsze uważałem za błąd, a teraz mogą na to patrzeć jako na wybór mniejszego zła, ale też wyjaśnia dlaczego i w jaki sposób pojawiła się w nim elektrownia atomowa. Dociekliwi mogą sobie odtwarzać fakty i rekonstruować wydarzenia jak to z luźnego zapisu o atomie w „Programie dla elektroenergetyki ” rządu PIS, po trzech latach, pomimo przemilczenia tej kwestii w&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2007/11/po-expose-premiera-co-rzd-musi-co-chce.html"&gt; expose analizowanego na odnawialnym premiera  Tuska &lt;/a&gt;z listopada 2007 r. i jeszcze przez kolejny rok rządów PO-PSL, przystąpiono do tworzenia Programu energetyki jądrowej, zwanego na odnawialnym „&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/08/program-polskiej-energetyki-jadrowej.html"&gt;PAY&lt;/a&gt;” (chcieliście inwestycji no to je macie, &lt;a href="http://galczynski.kulturalna.com/a-6574.html"&gt;skumbrie w tomacie&lt;/a&gt;, chciałoby się rzec slowami Galczynskiego i tez wątpiąc czy "blędy systemu" są do naprawienia). Mam nadzieję, że Pan Profesor Mielczarski jeszcze o tych zawirowaniach 2006-2010 kiedyś nam jeszcze więcej powie, tym bardziej, że decyzje w sprawach OZE coraz częściej, a w sprawach energii jądrowej z reguly zapadają w gabinetach, bez szerszych analiz i konsultacji i moim zdaniem zanadto jako społeczeństwo przyzwalamy na wyciąganie królików z kapelusza. Poniżej list prof. Mielczarskiego jako &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/09/dyskretny-urok-monopolu-panstwowego-w.html"&gt;uzupelnienie do wpisów o "prywatyzacji" Energa&lt;/a&gt;.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Panie Grzegorzu&lt;br /&gt;Cieszę się, że odbiera Pan mój wywiad w GW jako rodzaj publicznego wyjaśnienia działań na rzecz konsolidacji. Wówczas widziałem nadchodzący szybko kryzys w energetyce, który dziś został odłożony w czasie przez kryzys gospodarczy. &lt;br /&gt;Nie znaczy to, że nie miałem wątpliwości i mam je nadal. Był dodatkowo pewien kontekst managerski w energetyce. Uważałem, że osoby które będą realizować Program (a wiedziałem kto lub mogłem wiedzieć) nie zejdą poniżej pewnych standardów. Program mieli realizować fachowcy wspierani przez wykształaconych w Europie zastępców. W najczarniejszych snach nie wyobrażałem sobie cynicznego handlarza trampek w energetyce. Nie brałem też pod uwagę możliwości działań opóźniających ministra skarbu i jego olbrzymiego wpływu na następnego premiera (od lipca 2006), który został mianowany już po zatwierdzeniu Programu.&lt;br /&gt; Nie wiem czy Pan wie, że w Programie dla energetyki nie tylko miały być trzy grupy skonsolidoawne (czego udało mi się uniknąć) ale też elektrownia atomowa zapisana explicite. Tu nie mogłem już się upierać otwarcie, ale udało mi się zrobić unik. &lt;br /&gt; Kiedy  Pan w wolnym czasie przeczyta Program dla energetyki, to polecam rozdział o analizie nowych technologii, tam jest w Programie elektrownia atomowa, bo musiała być, ale zapisałem ją w specyficzny sposób. Na pytanie czy jest elektrownia atomowa w Programie można było odpowiedzieć. Tak jest panie premierze. I był spokój przez następne trzy lata.&lt;br /&gt;Może kiedyś o tym opowiem.&lt;br /&gt;Pozdrowienia&lt;br /&gt;W Mielczarski&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-7190269355553749800?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/7190269355553749800/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=7190269355553749800&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7190269355553749800'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7190269355553749800'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/09/profesor-mielczarski-o-kulisach.html' title='Profesor Mielczarski o kulisach Programu dla elektronergetyki i krętej drodze do konsolidacji Energa z PGE'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-3284019794781490655</id><published>2010-09-25T12:34:00.000-07:00</published><updated>2010-09-25T15:47:52.945-07:00</updated><title type='text'>O walce z wiatrakami i podróżach w czasie…</title><content type='html'>&lt;em&gt;Panująca nam nie(miłosiernie) w tzw. polityce i w mediach energetyka jądrowa i jej finansowe i kosztowe przypadki całkowicie zdominowała sprawy OZE. Przyznam, że i odnawialny uległ nastrojom w okresie wakacyjnym zerkał w kierunku Atomu, marząc o takim samym zaangażowaniu rządu w OZE i czekając na KPD. Rządowe dokumenty dotyczące Atomu schodzą zgodnie z planem, a polskiego KPD dalej nie widać. Na początku wakacji, po pierwszych reakcjach krajowych na projekt KPD, &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/07/na-krajowy-plan-dziaania-w-zakresie-oze.html"&gt;zapowiedziałem&lt;/a&gt;, że we wrześniu wrócimy do tematu. Nie zakładałem w ogóle, że do końca września ten dokument w Polsce (i 5 innych krajach UE) może jeszcze nie być znanym. Zapowiedziałem też, że poproszę o  gościnny wpis ujawnionego wtedy autora komentarzy „&lt;strong&gt;Andrew”, który  dał się poznać jako osoba patrząca na nasz zaścianek z nieco dalszej perspektywy, w tym osoby pracującej podówczas w Brukseli&lt;/strong&gt;. Prawie 3 lata temu "odnawialny blog" zamieścił &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/02/wtpliwoci-odnonie-wykorzystania.html"&gt;wpis Chrisa&lt;/a&gt;, także patrzącego szeroko i z daleka, i zwyczajnie czytającego zagraniczną literaturę, który śledząc zagranicą nowinki prasowe  z tak dużym wyprzedzeniem zarysował kłopoty jakie może przynieść nazbyt intensywne wykorzystanie biomasy na cele energetyczne. Poniżej spostrzeżenia p. Andrzeja Ancygiera (Andrew) – obecnie doktoranta Freie Universität w Berlinie, który przemierzając Europę i miejsca gdzie albo się mówi, bada, planuje albo decyduje o OZE w UE, ma swoją ocenę sytuacji w Polsce. Poniżej jego kartka z podróży… Dodam jeszcze, że widząc jak przepojone troską ale miejscami krytyczne spojrzenie Czesława Miłosza na Polskę przeszkadza teraz godnemu &lt;a href="http://milosz2011.blogspot.com"&gt;uczczeniu w ojczyźnie 100-lecia jego urodzin&lt;/a&gt; (Pani poslanka Sobecka, nie moze darować "narodowej obelgi" Milosza w "Zniewolonym umysle" "jakoby w Polsce panowal analfabetyz"...), publikuje felieton p. Andrzeja z pewną obawą :), czy aby nie zakłóci to dobrze zapowiadajacej się kariery? O siebie się nie boję, bo myślę, że już utrwalił się mój wizerunek jako „zdrajcy, schlebiającego UE,w  tym (o zgrozo!) nawet Pakietowi klimatycznemu"...(?) i już mi nic chyba nie grozi :).&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako osoba, która znaczną część dorosłego życia spędziła na "Zachodzie", za każdym razem, kiedy przekraczam polsko-niemiecką granicę mam to nieodparte wrażenie podróżowania w czasie. I to w dwóch kierunkach jednocześnie….  &lt;br /&gt; Z jednej strony polski rząd decyduje się na budowę elektrowni atomowej. Już zdążyłem się pogubić w liczbach. Słyszałem o dwóch, trzech, ale na konferencji poświęconej odnawialnym źródłom energii (jak mnie jeden z uczestników próbował przekonywać: węgiel i uran to też "odnawialne" źródła energii, tylko na nieco dłuższą metę…) w ambasadzie RP w Brukseli w marcu tego roku, osoba prezentująca plany polskiego rządu dotyczące budowy elektrowni atomowej powiedziała mi w prywatnej rozmowie, że biorąc pod uwagę "jak się rzeczy mają" do 2030 może będzie ich nawet 10… Widząc entuzjazm wielu moich rodaków w tej kwestii taki scenariusz może się nawet wydawać realny. Może dlatego, że jeszcze żadnej elektrowni atomowej, z jej awariami i kosztami, nie mamy…. &lt;br /&gt; Patrząc na Zachód, zwłaszcza Niemcy, chciałoby się zaśpiewać "Ale to już było… i nie wróci więcej…. " W ostatnią niedzielę ponad 100 000 osób demonstrowało w Berlinie przeciwko przedłużeniu działania istniejących elektrowni atomowych. Według wcześniejszych ustaleń ostatnia taka elektrownia w Niemczech miała zostać wyłączona w 2022 roku. Obecny rząd chce przedłużyć działanie tych elektrowni o 10-15 lat. Opozycja przeciwko tym działaniom jest miażdżąca. Kwestia tego, czy wyłączenie niektórych z 17 elektrowni, które nadal są stosunkowo sprawne, ma sens może być dyskutowana. Ale w Niemczech NIKT nie mów o budowie nowych elektrowni.  &lt;br /&gt; Ale polski rząd wie lepiej. Polska potrzebuje energii atomowej, bo inaczej zabraknie prądu… Strach to świetnie narzędzie. Może wtedy nikt (a przynajmniej niewielu) wpadnie na pomysł, że istnieje jeszcze kilka innych możliwości pozyskania energii. Ale wiatraki czy panele nie wyglądają tak dumnie… Prawie wszyscy wokół mają "atomówki", dlaczego my nie?! Ach, ta duma narodowa…. Zastanawia mnie tylko czy to faktycznie duma, czy głupota… Ale to już kwestia drugorzędna. Pieniądze zostaną tak czy inaczej zmarnowane.  Ale, jak wspomniałem powyżej, przekraczając granicę polsko-niemiecką można również odnieść wrażenie, że się podróżuje do przyszłości. W czasie, kiedy w całej Europie zachodniej coraz silniej inwestuje się w energię wiatrową, Polacy wypowiadają się na ten temat z pewnością siebie, która mogłaby świadczyć o dziesięcioleciach doświadczenia. "Wiatraki zabijają ptaki i inne gatunki migrujące", "emitują szkodliwe infradźwięki" i stanowią ogromne zagrożenie jako…źródło pożarów etc.. Więcej na temat zagrożeń &lt;a href="http://dbl.info.pl/?s=7&amp;id=dIcwzx5Jhp"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Takie argumenty można było usłyszeć w czasie dyskusji dotyczącej stawiania wiatraków w jednej z gmin na Dolnym Śląsku. Organizatorzy spotkania przyjechali specjalnie z innej gminy (w której nomen omen nie ma wiatraków….) żeby przestrzec mieszkańców gminy Nowogrodziec przed tymi "wrednymi wiatrakami"…. Możliwe jednak, że cała historia ma coś wspólnego z projektowaną kopalnią odkrywkową (ta jest całkowicie bezpieczna i nieszkodliwa dla ptaków i w związku z tym nie ma też protestów…) i elektrownią budowaną kilka miejscowości dalej. Fakt, że spotkanie było zorganizowane bardzo profesjonalnie (policja i drogowskazy nie pozwalały długo szukać miejsca w którym miał o się ono odbyć) jak również niektóre argumenty, w które nawet najbardziej gorliwi ekolodzy nie byliby w stanie uwierzyć, pozwalają sądzić, że w organizację całego spotkania popłynęło sporo kasy….   &lt;br /&gt; Suma Sumarum, projekt upadł. Wiatraki "out", kopalnia odkrywkowa "in". Ptaszki mogą się czuć bezpieczne…. O ile mi wiadomo, cała historia powtarza się wielokrotnie w Polsce. To może albo świadczyć o ogromnym doświadczeniu Polaków w kwestii energii wiatrowej (chociaż śmiem sądzić, że wielu z nich w życiu nie widziało wiatraka: w Polsce to nie jest widok zbyt częsty) albo podatności na różnego rodzaju lobbystów, którzy najbardziej na świecie obawiają się utraty monopolu na produkcję prądu. Ale jak w ciągu ostatnich tygodniach udowodnił polski rząd, mogą oni spać spokojnie. &lt;br /&gt;Autor: Andrzej Ancygier.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-3284019794781490655?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/3284019794781490655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=3284019794781490655&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3284019794781490655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3284019794781490655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/09/o-walce-z-wiatrakami-i-podrozach-w.html' title='O walce z wiatrakami i podróżach w czasie…'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-4883035247384108169</id><published>2010-09-21T12:55:00.000-07:00</published><updated>2010-09-22T13:24:03.912-07:00</updated><title type='text'>Dyskretny urok monopolu państwowego w energetyce czy ostatnie podrygi starego systemu?</title><content type='html'>Peter Drucker, twórca naukowych podstaw zarządzania zwykł dzielić sektory i branże gospodarki na &lt;strong&gt;wzrostu, dojrzałe i schyłkowe &lt;/strong&gt;("Zarządzanie XII wieku-wyzwania"). Nie trzeba chyba tracić czasu na wskazanie, które branże energetyki: „odnawialna”,  gazowa i olejowa, jądrowa i węglowa (kolejność nieprzypadkowa, nie mająca jednak związku z np. ... klasyfikacją "nowych technologii" wsród szukających grosza polskich politechnik:), które branże do których sektorów przypisać. Klasyk Drucker też pisał, że sektory dojrzałe (tzn. wchodzące lub de facto będące w stanie „schyłkowym”, przyp. aut.), że jedyną szansę wzrostu widzą nie w rozwoju ale w ochronie pozycji na rynku i przejęciach (w tym konkurenta). To nawiązanie do &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/09/kupno-energa-przez-pge-to-tez-kolejny.html"&gt;poprzedniego wpisu&lt;/a&gt; dotyczącego przejęcia Energa przez PGE. Od czasu wpisu - kilka dni (od wpisu media huczą nt przejecia, ale nie sądzę, że to z powodu mojego refeksu blogowego :) niewiele się faktycznie zmieniło, poza tym że rząd w swojej determinacji idzie coraz bardziej "w zaparte" i "pod prąd" coraz powszechniejszej opinii ekspertów od rynku energii, a nawet szerzej od rynku i konkurencyjności.  &lt;strong&gt;Środowiska energetyki odnawialnej w tej sprawie milczą&lt;/strong&gt; (cena certyfikatu i wielkość dotacji, to jest coś co by je pewnie bardziej zainteresowało) ale pojawił się &lt;a href="http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,8403726,List_otwarty_w_sprawie_przejecia_Energi_przez_PGE.html"&gt;listy otwarty&lt;/a&gt; sygnowany przez prof. Leszka Balcerowicza i osoby podzielające jego poglądy (pominę chęć skomentowania, ale tylko przytoczę fakt podpisania tego listu także przez Andrzeja Cywika z Case Doradcy sp. z  o.o., który jest głównym autorem projektu polskiego krajowego planu działań na rzecz OZE ‘2020, więcej &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/06/krajowy-plan-dziaania-w-zakresie.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/ekspertyzy/doc_details/395-opinia-ieo-na-temat-projektu-kpd.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; oraz podtrzymam opinie o braku reakcji środowisk związanych z OZE). Ciekawie rozkladją się też &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/538104.html"&gt;opinie&lt;/a&gt; w tej sprawie środowisk biznesowych i pracodawcw. Np. BCC i Lewiatan krytykują pomysł ministerstwa kierowanego przez Aleksandra Grada, a &lt;strong&gt;PRP – do której to organizacji należą duże państwowe firmy – jest za&lt;/strong&gt;. To co mogę polecić to &lt;a href="http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,8403751,Ktos_chyba_oszukal_premiera_z_ta_Energa.html"&gt;wywiad&lt;/a&gt; red. Gadomskiego z prof. Władysławem Mielczarskim, który a) wytłumaczył się publicznie z zainicjowania/poparcia idei konsolidacji pionowej w energetyce w firmowanym jego nazwiskiem „programie” dla elektroenergetyki, b) ujawnił kulisy powstania Energa, c) wskazał na merytoryczną (nie tylko formalna) antyrynkowość takiej „prywatyzacji”, d) pokazał zieloną niszę w której najmniejszy z krajowych championów próbował działać. Mielczarski mówi, że Energa „&lt;strong&gt;dobrze się odnalazła … w energetyce odnawialnej, rozproszonej; inwestuje w sieci inteligentne&lt;/strong&gt;…”. To PS. do &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/09/kupno-energa-przez-pge-to-tez-kolejny.html"&gt;poprzedniego wpisu&lt;/a&gt; o silnym wplywnie zmian w modelu energetyki korporacyjnej na OZE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak już, na okoliczność prawdopodobnego przejmowania Energa przez PGE, wspierać się klasykami, to nawiążę do jeden z ostatnich książek innego klasyka Hermanna Scheera (znany myśliciel i konsekwentny propagator OZE, energetyki zrównoważonej środowiskowo i braku dyskryminacji na rynku energii) pt. „Energy autonomy”, w której autor obserwowane u nas zjawiska w sektorze energetyki korporacyjnej ujmuje znacznie szerzej niż ja to zrobilem. Pisze bowiem: „...the faster conventional energy is depleted, the more its suppliers will relay on giving other mutual suport", czyli, że  wraz z wyczerpywaniem się paliw kopalnych, dostawcy energii na ich bazujący zaczynają siebie coraz bardziej wspierać. Dodam, że "wspierać" przeciw nowym źródłom energii oraz, w zależności od sytuacji idąc za rządem (aby zarządy nie traciły pracy z przyczyn politycznych) albo też dyktując rządowi warunki – &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/10/rzd-na-pasku-energetyki-czyli-jak.html"&gt;patrz&lt;/a&gt; negocjacje pakietu klimatycznego UE).  Scheer miał na myśli szerszą konsolidację niż tą z czasów powstania (rządy PiS) moich pieszczochów (PGE, Tauron, Enion i wlasnie Energa) ale nie wiem czy wyobrażał sobie że ziści się hasło szersze typu „wszystkie wiodące firmy państwowe jednoczcie się” … w megakartel. W relacji Pulsu Biznesu (&lt;a href="http://www.cire.pl/item,49043,1,0,0,1,0,0,pge-pgnig-pkn-orlen-pko-bp-i-pzu-beda-wspolpracowac.html#komentarz"&gt;za CIRE&lt;/a&gt;) z Forum ekonomicznego w Krynicy pojawiła się taka informacja „pięć największych firm państwowych w tym między innymi PGE, PGNiG oraz PKN Orlen zamierzają ze sobą blisko współpracować”. Oprócz wymienionych firm z branży paliwowo-energetycznej, do grupy którą nieformalnie nazwano „Klub 5P” (5 państwowych przykladow postsocjalistycznego monopolu?)należą też państwowe "championy" finansowe: PKO BP i PZU. Ponoć „firmy postanowiły zastanowić się nad kolejnymi wspólnymi przedsięwzięciami”. Nawet że, póki co „uzgodniono „tylko”, że rozmowy dotyczyły między innymi współpracy głównie w zakresie mecenatu i o stworzeniu grupy zakupowej i wspólnym kupowaniu”. Po pierwsze nie widzę potrzeby, ale przede wszystkim budzi to we mnie poważne obawy co do skali dalszego „grilowania” mniejszych uczestnikow rynku poprzez np. blokowanie dostępu do sieci i rynku oraz (tu) finansów, w tym niezależnych (czy tacy są w RP?), potencjalnych (!) dostawców paliw i energii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiązując do ww. cytatów i poprzedniego wpisu, wyrażę nadzieję, że nie tylko nie wygra „polityka nad zdrowym rozsądkiem”, ale że w tym przypadku (czasami może być to też groźne) teoria ww. klasyków wygra jednak z praktyką polityczną. Nawet bowiem &lt;strong&gt;bieżąca chęć podratowania budżetu państwa dywidendami i szans wyborczych (przekazanym domniemanym w takich sytuacjach politycznym sponsoringiem i obiecanymi stanowiskami) nie powinny prowadzić do systematycznego skubania konsumentów energii i podatników &lt;/strong&gt;. - czyli nb. budżetu, a &lt;strong&gt;&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/08/program-polskiej-energetyki-jadrowej.html"&gt;program rozwoju energetyki jądrowej jest spolecznie i gospodarczo zdecydowanie za slabo uzasadniony&lt;/a&gt; aby dzialac w stanie wyzszej koniecznosci&lt;/strong&gt;. Mam szczerą nadzieję, że to naprawdę  ostatnie podrygi minionego systemu i ostatnie chwile cieszenia się przez niego, nie nazbyt dyskretnie „urokiem burżuazji” i jednocześnie „siły przewodniej”. Niech żyje Wolna Energa, chciało by się w rewolucyjnym uniesieniu krzyknąć :) i już bardziej poważnie - niezależny Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Przy okazji pozdrowienia dla niezlomnej Pani  Krasnodębskiej-Tomkiel, prezes UOKiK, która z wyprzedzeniem obudzila spiacych jak zwykle w Polsce konsumentow i zmobilizowala przynajmniej niektorych do dzialania. &lt;br /&gt;PS. W powyższym ogolnym wywodzie o zwiazkach dalszej konsolidacji w energetyce z OZE i ochrona konsumentow, proponuję pominać fakt, że przywoływany tu trochę złośliwie przeze mnie Pan Andrzej Cywik był wiceszefem poprzednika UOKiK, bo choc OZE powinny sie wpisywac najpelniej jak mozna w model ochorny konkurencji na rynku energii i szukac sojusznikow w organizacjach konsumenckich, to jednak nic nie zatąpi wymogu realnej znajomosci tego sektora przy opracowywaniu planow jego rozwoju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-4883035247384108169?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/4883035247384108169/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=4883035247384108169&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4883035247384108169'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4883035247384108169'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/09/dyskretny-urok-monopolu-panstwowego-w.html' title='Dyskretny urok monopolu państwowego w energetyce czy ostatnie podrygi starego systemu?'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-4330027304694289137</id><published>2010-09-16T00:49:00.000-07:00</published><updated>2010-09-16T22:49:20.869-07:00</updated><title type='text'>Kupno Energa przez PGE to też kolejny transfer publicznych zasobów na ATOM kosztem OZE i kolejne pole konfliktu</title><content type='html'>Poprawność polityczna i szkolne formułki sprawdzają się w poglądzie że „Polska potrzebuje wszystkich źródeł energii” . Blog „odnawialny” stara się nie wchodzić w obszary bardziej odległe od energetyki odnawialnej.  Nie zawsze mu wszystko wychodzi, nieprzymierzając jak Kalinie Jędrusik, która wobec zarzutu spowiednika dot.  sposobu jej  życia towarzyskiego, zadając mu retoryczne pytanie: „Proszę księdza, a co ja jestem Jezus Chrystus?”. Odnawialny blog nie jest też świętoszkiem i, zgadzając się generalnie z tezą że potrzebujemy różnych źródeł energii, &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/08/program-polskiej-energetyki-jadrowej.html"&gt;ostatnio czepia się&lt;/a&gt;  i wcześniej czepiał się np. &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/11/pep2030-oze-traca-atom-zyskuje.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/10/subsydia-antyekologiczne-do-energetyki.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; milutkiego, niewinnego oseska, ba, jeszcze nawet nienarodzonego, jakim jest w Polsce energetyka jądrowa. Odnawialny blog ma też na sumieniu (nie jest to bynajmniej powod do specjalnej dumy) krytykę  matki (PGE) upragnionego i dobrze zapowiadającego się dziecka  (niekwestionowanym ojcem jest tu rząd) i jej koleżanek (Tauron, Enion, Energa), ale &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/01/czy-koncerny-energetyczne-sie-ucza-i.html"&gt;na blogu i w dyskusji blogowej przeciwstawiane były sobie PGE i Energa&lt;/a&gt;, jeżeli chodzi o podejście do koncepcji rozwoju korporacji i miejsca w niej dla energetyki rozproszonej. Energa od strony deklaracji i np. ostatniej kampanii &lt;a href="http://www.smarteco.pl"&gt;SmartEco&lt;/a&gt;, przynajmniej teoretycznie,  do swojego modelu biznesowego energetyki rozproszonej (decentralizacja wytwarzania) i inteligentnej (tu nietety nic poza licznikami z możliwością zdalnego odczytu nie dostrzegłem) próbowała wprowadzić OZE. Patrząc na nieco abstrakcyjną (dla klienta) ofertę miałem wątpliwości czy to tylko PR przed prywatyzacją, ale generalnie można było to przyjąć jako dobrą monetę i za trochę powiedzieć ”sprawdzam”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnia stricte polityczna decyzja rządu o „sprzedaży”, pomimo ostrzeżeń  UOKiK,  grupy Energa w ręce maga grupy PGE, pod hasłem ... dalszych ułatwień w realizacji programu budowy energetyki jądrowej, w zasadzie skazuje ide takie jak SmartEco, nawet jeżeli to był tylko PR, na niebyt. Oznacza to też, że &lt;strong&gt;z rynku ubędzie trochę środków na inwestycje OZE, a przybędzie zasobów (infrastrukturalnych i organizacyjnych ale też finansowych,  w postaci np. zwiększonej zdolności kredytowej) na inwestycje w energetykę jądrową&lt;/strong&gt;.  Mało tego, budowie programu energetyki jądrowej sprzyjać będzie też to, że odbiorcy energii obsługiwani  w przyszłości przez nowego giganta nie będą mieli praktycznej możliwości zmiany (z pewnością z powodu budowy elektrowni jądrowych jeszcze bardziej drogiego) sprzedawcy energii i także w ten sposób „opodatkowany dodatkowym monopolem” &lt;strong&gt;cały naród będzie budował elektrownie jądrowe i w "atomowych taryfach" splacal zaciagniete kredyty&lt;/strong&gt;. Jak za "dobrych czasów" socjalizmu i poprzedniej próby budowy elektrowni jądrowej w Żarnowcu w latach 80-tych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za całkowicie nielogiczną uważam &lt;a href="http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,8382304,Rzad_zajmie_sie_w_przyszlym_tygodniu_polityka_energetyczna.html "&gt;wypowiedź Ministra Grada&lt;/a&gt; mówiącego że w efekcie przejęcia Energii przez PGE, odbiorcy energii mogą liczyć na ... niższe ceny prądu, bo jeżeli „polskie” (podkr. aut.)  podmioty będą w stanie zrealizować inwestycje w nowe moce wytwórcze, to będzie więcej prądu, a jak będzie więcej prądu, to będą niższe ceny” . Nie traktuję też poważnie zapowiedzi Ministra, który chcąc uspokoić pomorskich polityków zaniepokojonych zniknięciem jednej z największych firm regionu, powiedział, że Energa zachowa swoją siedzibę i odrębność organizacyjną, PGE ma też zainwestować w nią 5 mld zł i wprowadzić jej akcje na giełdę”. Moim zdaniem nie tylko na wchlonieciu grupy Energa przez PGE, ale i na calej koncepcji budowy na Pomorzu (tak zasobnym w odnawialne zasoby energii) elektrowni jądrowej (jadrowych) region tylko bedzie tracil. Nie miejsce tu na rozwodzenie sie na ten temat, &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/konferencje/265-regionalne-seminarium-scenariusze-rozwoju-infrastruktury-energetycznej-wojewodztwa-pomorskiego-do-roku-2050-projekt-7-pr-ue-susplan-drugie-spotkanie-partnerow-i-zainteresowanych-stron-gdask-17062010.html"&gt;odsylam tylko do materialów z jednego seminariów IEO na ten temat&lt;/a&gt;. Co do "korzysci z siedziby", to zbytnią trywialnocią byloby tez powolywanie sie na zapowiedzi PGE z czasow konsolidacji i planowania swojej siedziby w Lublinie. Smiem jednak twierdzić, że Energa sama mogłaby się bowiem wprowadzić na giełdę i nawet z bardziej atrakcyjna ofertą i bardziej atrakcyjnym wizerunkiem. A skoro ma być zachowana rzekomo odrębność organizacyjna, to polaczenie tylko zwiększy koszty a nic nie wniesie, ani rozwiązań organizacyjnych ani nowych technologii, etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zainteresowanych ogólną analizą sytuacji po decyzji rządu odsyłam do krótkiego i moim zdaniem b. dobrego &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,8377292,Rzad_prze_na_prad__Czy_musimy_miec_narodowego_kolosa.html "&gt;artykułu Konrada Niklewicza i Rafała Zasunia „Rząd na prąd&lt;/a&gt;”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do OZE, to &lt;strong&gt;nie mam pewnosci na ile silna w sektorze energetyki odnawialnej jest świadomości faworyzowania przez rząd  energetyki jądrowej kosztem OZE i wypaczania idei Pakietu klimatycznego UE wspartego na dyrektywie 2009/28/WE &lt;/strong&gt;a nie na programach budowy elektrowni jądrowych, ale moim zdaniem tu już na spokojną argumentację nie ma czasu. &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,8377419,PGE_i_Energa__Wiecej_panstwowego_w_panstwowym.html"&gt;Red. Niklewicz i Zasuń, komentując&lt;/a&gt; sam fakt sprzedaży jednej państwowej grupy innej, stwierdzili: „w starciu logiki z polityką zazwyczaj, niestety, wygrywa ta ostatnia”. Biorąc pod uwagę jak kontrowersyjnie i niesprawiedliwie rząd prowadzi sprawy OZE i ATOMU, dodam że to stwierdzenie może mieć zastosowanie też do moim zdaniem nieuchronnej konfrontacji energetyki jądrowej i odnawialnej w walce o te same, będące w ręku rządu i przedsiębiorstw energetycznych, zasoby. Warto mieć swiadomosć, że pomimo pakietu klimatycznego i jasnej strategii UE w sprawie OZE, w Polsce logika i ekonomika mogą  przegrać  z polityką po raz kolejny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-4330027304694289137?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/4330027304694289137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=4330027304694289137&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4330027304694289137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4330027304694289137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/09/kupno-energa-przez-pge-to-tez-kolejny.html' title='Kupno Energa przez PGE to też kolejny transfer publicznych zasobów na ATOM kosztem OZE i kolejne pole konfliktu'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-2820939745423234315</id><published>2010-08-31T05:17:00.000-07:00</published><updated>2010-09-03T06:07:19.115-07:00</updated><title type='text'>Polskie piekło czyli jak dotacje do kolektorów słonecznych  budzą śpiące demony</title><content type='html'>Mógłbym zacząć wprost, że „każde stowarzyszenie społeczne, a zwłaszcza niedoinwestowane stowarzyszenie OZE, reprezentuje głównie interesy swojego założyciela i głównego sponsora, a nie interesy ogółu…”, ale zaczną inaczej.&lt;br /&gt;Kolektory słoneczne do podgrzewania wody użytkowej jako najprostsza i będąca w zasięgu w zasadzie każdego gospodarstwa domowego technologia OZE, odpowiadają indywidualizmowi i wrodzonej przedsiębiorczości Polaków i mają bardzo dobrą prasę. Także poprzez szeroko promowany ostatni program dotacji NFOŚiGW adresowany bezpośrednio dla osób fizycznych (wczesnej program polotowy tzw. projektów grupowych) i programy UE, społeczeństwo dowiaduje się coraz więcej o możliwościach samej energetyki słonecznej i  tworzy się masowy rynek wart parę miliardów złotych w najbliższych kilku latach. Masowy rynek to też szansa na obniżkę kosztów i innowacje. &lt;br /&gt;Istnieje jednak sporo zagrożeń. Dotacje psują rynki i w branżach gdzie nie ma silnej konkurencji wpływają na podniesienie cen. Wydaje się jednak, że w sektorze termicznej energetyki słonecznej w Polsce panuje silna konkurencja i to zagrożenie można ominąć. Dobrze byłoby jednak gdyby dzięki dotacjom na rynku pojawiły się nowi gracze, nowe technologie. Inne zagrożenie to brak, mimo dotacji, poprawy jakości urządzeń, a zwłaszcza jakości i ich montażu. Rynek termicznej energetyki słonecznej w Polsce rozwijał się do tej pory w sposób organiczny, był otwarty na rynek światowy (nie tylko w sensie importu, ale także eksportu!) i należy wierzyć że dostawcy technologii i usług nie doprowadzą, przy przejściowo szerszym niż dotychczas dostępie do dotacji i bezpardonowej czasami walce o klientów, do obniżenia jakości, jak to miało np. miejsce w Hiszpanii przy wprowadzeniu powszechnego (na dużą skalę)  tzw. „obowiązku solarnego”. Można i tu także być optymistą, ale  wypada zdawać sobie sprawę z faktu, że odbiorcy końcowi w Polsce mają ciągle zbyt małą wiedzę nt. technologii, jej użytkowania i rynku, a w zasadzie zbyt mało informacji na ten temat i to stwarza największą okazję dla amatorów szybkiego dorobienia się na „słonecznych dotacjach” i do ew. psucia rynku oraz podważania głębokiej sensowności zaoferowanych programów wsparcia budowy kolektorów słonecznych.&lt;br /&gt;Paradoksalnie największe zagrożenie dla sektora termicznej energetyki słonecznej stwarza dla siebie sama branża w bezpardonowej walce o bieżące udziały na rynku, bez patrzenia na bardziej długookresowe cele. Walka na rynku wzmaga się wraz ze skalą oferowanych dotacji i odbywa się pod różnymi hasłami. Najczęściej, przy określonej polityce cenowej (niestety rynek kolektorów słonecznych do w Polsce dalej głównie rynek ceny), chodzi o „jakość”, znacznie rzadziej o „efektywność”, a najrzadziej o pełną wartość dodaną dla klienta – odbiorcy końcowego (w całym cyklu użytkowania produktu) oraz dla podatnika (koszty i efekty ekologiczne)  i gospodarki (konkurencyjność i innowacyjność).&lt;br /&gt;Skoro firmy posługują się argumentem „jakości”, to warto zauważyć, że nie ma w tej chwili obiektywnych kryteriów oceny jakości słonecznych systemów ogrzewania cwu. Dotychczas przyjęte normy światowe, a w szczególności nas obowiązujące normy UE (np. PN-EN 12975-1:2007 Słoneczne systemy grzewcze i ich elementy. Kolektory słoneczne: cz. 1: Wymagania ogólne (oraz cz. 2: Metody badań)  dotyczą najbardziej banalnego elementu instalacji słonecznej - samego kolektora słonecznego. Efektywność inwestycji (uzysk) znacznie bardziej zależy od  prawidłowego doboru elementów i sposobu użytkowania instalacji. Kolektory słoneczny są produkowane seryjnie, a jeden egzemplarz podlega badaniom na stanowisku badawczym (zgodnie z normą, niestety niektóre z rodzajów kolektorów słonecznych, np. koncertujących energię promieniowania słonecznego, śledzących, itp. nie mają „swojej”  normy) i to staje się podstawą do wydawania certyfikatu, który wobec klienta/inwestora użytkownika jest świadectwem „jakości”. Można powiedzieć „dobre i to”, ale problem polega na tym, że to tylko jeden z elementów instalacji, badany w określonych/umownych  warunkach, a wyniki badań dostarczają odbiorcy jeszcze mało praktyczną informacją. Jej odpowiednikiem w języku kierowców jest np. informacja o zużyciu paliwa przez dany silnik, w „uogólnionym” samochodzie, bez informacji jaki to samochód i jakie są jego inne cechy, np. liczba pasażerów, amortyzacja, pojemność bagażnika itp.. Jeszcze większy problem jest z interpretacją przez klientów wyników badań przedstawionych w postaci tzw. znormalizowanej i zlinearyzowanej charakterystyki  cieplnej kolektora słonecznego. Wynika z faktu, że jedyny „łatwy” do odczytania parametr  takiej charakterystyki to punkt jej przecięcia z osią pionową, zwany (maksymalną) sprawnością optyczną kolektora słonecznego. Interpretacja w języku kierowców brzmiałaby tak: jakie zużycie paliwa miałbym „uogólniony” samochód z danym/przebadanym w laboratorium silnikiem, gdyby jechał bez obciążenia, ze stałą prędkością, po poziomej autostradzie, na idealnym paliwie, bez wiatru itd., a wiadomo że w praktyce 90% jeździmy w ruchu miejskim, wożąc dzieci do przedszkola. Klient i użytkownik kolektora słonecznego sprawnością optyczną nie powinien się w ogóle zajmować ani przejmować. Dodatkowym problemem jest też to, czy zdaniem uczestników rynku wystarczające są badania zgodnie z ww. normami potwierdzonymi przez krajową jednostkę certyfikująca, czy też rzeczywiście niezbędny jest np. znak handlowy Solar Keymark dotyczący przede wszystkim charakterystyki cieplnej samego kolektora słonecznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, walka o kontrakt pod sztandarem niezwykle wąsko rozumianej „jakości” utożsamianej ze współczynnikiem sprawności optycznej i innymi trzeciorzędnymi cechami instalacji słonecznej o praktycznie zerowym znaczeniu dla odbiorcy, mało nie wywróciła pierwszy prawdziwie duży „projekt grupowy” w Szczawnicy, finansowany jako pilotaż przez NFOSiGW. Osoby zainteresowane „walką” odsyłam do rzeczowego (na ile to wydaje się być możliwe) &lt;a href="http://www.szczawnica.pl/pl/984/27331/Cala_prawda_o_Szczawnickich_solarach.html"&gt;opisu spraw „około przetargowych”&lt;/a&gt;. Zwracam tylko uwagę, że dyskusja nie dotyczyła istoty sprawy – największych korzyści; ekonomicznych dla użytkownika  i ekologicznych dla podatnika w całym cyklu użytkowania instalacji, ale zabaw słownych (np. „trybu akredytacji” konkurencyjnych wyrobów) i podważania jakości badań którymi posługiwali się różni oferenci. Całego programu mało nie wywróciła, skądinąd bardzo zasłużona w Polsce firma Hewalex, która nie mogła pogodzić się z przegraną w przetargu, a być może także z utratą palmy pierwszeństwa na krajowym rynku. W takich okolicznościach trudno wymagać od instytucji finansującej NFOSiGW ochoczej kontynuacji „programów grupowych”. Na podobne problemy natrafił EkoFundusz w przypadku finansowania dużego, złożonego projektu dla spółdzielni mieszkaniowej w Łodzi i rozstrzygnięcia przetargu na niekorzyść firmy Hewalex. Z obawą należy przyglądać się przetargom na wiele innych grupowych projekty które będą organizowane tym razem w ramach RPO w okresie 2010/2011. Są to bowiem od strony organizacyjnej bardzo skomplikowane projekty, wybór technologii i dostawcy ma skutki wielokrotnie większe niż w przypadku pojedynczej inwestycji, a gra o wysoką wygraną zawsze sprzyja emocjom i budzeniu demonów.&lt;br /&gt;Nie chcę sam demonizować ww. przypadków (rynek i jego uczestnicy to wszak nie „Baranki Boże”), ani też niezadowolonej (raz jednej, raz innej firmy).  Chciałbym jednak zwrócić uwagę na nieoczekiwane następstwa „walki”, przeniesionej w niejasny sposób poza bezpośredni rynek na pole instytucji badawczych, certyfikujących, finansujących i administracji publicznej, które moim zdaniem jest zdecydowanie szkodliwe dla całego sektora termicznej energetyki słonecznej. W wyniku przegranej w przetargach „grupowych”,  a jeszcze przed uruchomieniem przez NFOSiGW obecnego programu dotacji dla osób fizycznych,  firma Hewalex rozpoczęła dwie kampanie. Jedną na rzecz ustanowienia jako powszechnie obowiązującej zasady bezwzględnego wymogu stawianego przez fundusze posiadania przez oferenta instalacji słonecznej znaku handlowego Solar Keymak. Natrafiając na pewien opór w tej sprawie, rozpoczęła kampanię dyskredytacji w mediach i w donosach do instytucji finansujących i do polskiego centrum akredytacji (PCA) na jedyne w Polsce akredytowane laboratorium badań kolektorów  i jedynej w Polsce jednostki certyfikującej, które działają jako jednostki organizacyjne w instytutach resortowych IPiEO i IBMER i które prowadziły badania i wydawały zgodnie z prawem i wymogami norm, ale bez dodatkowego certyfikaty Solar Keymark. W tej drugiej sprawie zarzuty Hewalexu dotyczyły, zdaniem tej firmy, zawyżonych wyników badań sprawności kolektorów słonecznych w IPiEO (dowodow na to swiat nie zobaczył) i np. „rolniczego” rodowodu IBMER (argument bez znaczenia), więcej – &lt;a href="http://www.ogrzewnictwo.pl/index.php?akt_cms=6244&amp;cms=274 . czy http://www.instalator.pl/archi/2010/mi7-8(143-144)/38.pdf"&gt;więcej&lt;/a&gt;. Zarówno IBMER jak i IPiEO przechodzą obecnie bardzo trudny czas restrukturyzacji i głębokich zmian organizacyjnych. W efekcie kontroli i audytów PCA oraz koniecznosci odpowiedzi na zarzuty, od marca do chwili obecnej IPiEO nie wykonuje badań kolektorów słonecznych (ponoszac niebagatelne koszty utrzymania laboratorium), a niewiele brakowało, aby IBMER (obecnie ITP) przestał odnawiać wydane wcześniej i wydawać nowe - tak potrzebne obecnie dla krajowych firm wchodzących na rynek - certyfikaty. Pod hasłem walki o „jakość”, na okres „górki dotacyjnej” 2010/2011 znaczna część firm została wyeliminowana, bo certyfikaty są "zwyczajowo" wymagane, a ich zdobycie zagranicą oznacza duży koszt dla krajowej firmy i znaczny czas oczekiwania na dokumenty potwierdzające spełnienie wymogów na same kolektory słoneczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale czy tu naprawdę chodzi o „jakość” z punktu widzenia wartości dla klienta i użytkownika końcowego? Wątpię. Pan Leszek Skiba, prezes firmy Hewalex komentując propozycje programu dotacji NFOSiGW dla właścicieli domów, narzekając że Fundusz nie precyzuje gdzie w instalacjach dotowanych zaleca stosowanie  ciepłomierzy, wyśmiewa samą (sprowadza do absurdu i kwituje także w innych, podobnych do wyzej cytowanego artykułu wypowiedzi „&lt;a href="http://www.instalator.pl/archi/2010/mi7-8(143-144)/38.pdf"&gt;jako kompletny bezsens&lt;/a&gt;” ) ideę instalowania ciepłomierzy.  Podważa też brak precyzji w ramowym opisie programu pomiarów w określenia miejsc gdzie urządzenia  pomiarowe mają być zainstalowane  tak jakby nie wiedział o dziesiątkach (jeśli nie setkach) konfiguracji budowy domowych instalacji słonecznego podgrzewania wody użytkowej i że tu bardziej chodzi o ideę której praktyczna realizacji zależy od konkretnej lokalizacji, świadomości i wiedzy nabywcy system/użytkownika  nt. tego czego może wymagać od dostawcy technologii/instalatora. A chodzi o pomiar który pozwala zweryfikować jakie rzeczywiste efekty energetyczne (pośrednio ekologiczne) i ekonomiczne w dłuższym okresie uzyskuje użytkownik, coś znacznie ważniejszego niż zadeklarowana (i niesprawdzalna w trakcie eksploatacji) sprawność optyczna czy nawet cała charakterystyka cieplna kolektora. Czasami aby się zorientować jak (i czy?) pracuje instalacja słoneczna łatwiej byłoby np. wykonać pomiar dodatkowego  zużycia energii z paliw kopalnych na przygotowanie cwu i mierzyć całkowitą energię zużytą, a niekoniecznie dokonywać bezpośredniego pomiaru wkładu energii promieniowania słonecznego w zużycie energii do przygotowania cwu. Ale pomiar/monitoring to jedyna rozsądna metoda dbania o interes odbiorcy końcowego. Zupełnie niezrozumiałe z punktu widzenia interesu odbiorcy końcowego jest podważanie przez Hewalex idei monitorowania wskazań ciepłomierzy  (zgodnie z propozycją NFOŚiGW – wyrywkowego) kosztem fetyszyzowania jako jedynego miernika faktu posiadania  certyfikatu Solar Keymark ,przyznawanego przez skądinąd także zasłużone w UE stowarzyszenie ESTIF, którego w członkiem (aby zostać członkiem trzeba wnieść stosowną do wielkości firmy składkę członkowską) w tym roku stał się, jako jedyna polska firma, właśnie Hewalex. Chyba dobrze się stało, że jak dotychczas NFOSiGW nie uległ presji i zostawił w swoim &lt;a href="http://www.nfosigw.gov.pl/srodki-krajowe/programy-priorytetowe/oze-i-kogeneracja/oze-i-kogeneracja-cz3-kolektory "&gt;najnowszym programie &lt;/a&gt;pewną dowolność w tym zakresie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W całym tym sporze wynikającym z bezpardonowej walki o rynek lub bronienia zdobytej na nim pozycji, nie tylko ginie z oczu interes odbiorcy końcowego, ale też żywotny interes całego sektora energetyki słonecznej w Polsce. Polska jako jedyna w Europie Środkowej miała, zbudowane pod koniec lat 80-tych, w ramach rządowego programu badań podstawowych, laboratorium badań kolektorów słonecznych wyposażone w symulator promieniowania słonecznego. Dysponentem tego laboratorium była Politechnika Warszawska i potem Instytut Podstawowych Problemów Techniki PAN i skądinąd też zasłużone dla początków termicznej energetyki słonecznej osoby związane z Polskim Towarzystwem Energetyki Słonecznej PTES, którego członkiem jest firma Hewalex, a Prezes Skiba członkiem zarządu (jako jedyny, wywodzący się z przemysłu i jedyna z firm „słonecznych” będąca członkiem.&lt;br /&gt;Laboratorium, symulator i włożone w niego środki publiczne zostały zmarnowane. Nie było modernizowane i nikomu nie zależało aby szerzej służyło firmom w rozwoju technologii i badaniom, nie mówiąc już o badaniach w trybie akredytacyjnym”  na rzecz uzyskania wymaganych certyfikatów.  W 2001 roku IBMER podjął wysiłek budowy najpierw zewnętrznego laboratorium (do badań kolektorów słonecznych w warunkach naturalnego promieniowania słonecznego), a potem IPiEO zbudowało ze środków UE 2004-2006 na badania i rozwój (SPO WKP) za niebagatelną kwotę stanowisko do badań kolektorów słonecznych strumieniem światła symulującym promieniowanie słoneczne wg norm EN (novum nawet jak na kraje „starej UE”). Byłem sam jednym z inicjatorów tej, obliczonej na długookresowy efekt idei, ale myślę że wszystkim łatwo sobie wyobrazić jak trudne jest uruchomienie badań na symulatorze spełniającym normy EN, przy istniejących ograniczeniach budżetowych i jeszcze podówczas ciągle słabym rynku krajowych producentów konkurencji oraz zagranicznych laboratoriów. Osoby i instytucje odpowiedzialne doprowadziły jednak inwestycję do końca w 2007/2008r.  W pierwszym okresie eksploatacji mogą pojawić się ew. błędy pomiarowe, ale jeżeli do błędów by doszło, trzeba byłoby je konkretnie określić  i wskazać ich przyczyny oraz wyeliminować w zwykłym trybie utrzymania jakości i nadzoru.  Zamiast jednak ew. wskazań rzekomych błędów czy wątpliwości pojawiły się donosy do organów administracji państwowej i nieudokumentowane niczym  paszkwile  prasowe. Prowadzi to wprost  do upadku tego unikalnego w skali kraju i Europy Środkowo-wschodniej laboratorium. Wszystko wskazuje na to, że do tego zmierzały zarówno działania Hewalex jak i wspierającego go „w imieniu sektora i odbiorcy końcowego” PTES i że są one niestety bliskie „sukcesu”.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Po dwu latach działalności laboratorium, które wsparło przemysł i nadało rangę Polsce na arenie międzynarodowej, byłaby to olbrzymia strata dla krajowej termicznej energetyki słonecznej. To utrata potencjału rozwoju innowacyjności (w badaniach prototypów poza system certyfikacji) i szans na szybkie wprowadzania na rynek urządzeń wchodzących do produkcji seryjnej. To strata środków publicznych na budowę laboratorium i zahamowanie tworzenia konkurencji na rynku oraz znaczące osłabienie szans na wchodzenie na rynek krajowy i zagraniczny nowych rodzimych  firm.  Zdecydowanie nie służy to ani odbiorcy końcowemu, ani podnoszeniu konkurencyjności gospodarki ani  interesowi polskiego podatnika. Trudo wymagać od uczestnika rynku jak Hewalex, że będzie patrzył dalej niż na koniec własnego nosa. Nawet jeśli uznamy destrukcyjne działania medialne uczestnika rynku za „próbę ochrony przed nieuczciwą konkurencją”, oraz że uprzykrzające laboratoriom i jednostkom certyfikującym życie indywidualne donosy do organów administracji i agend płatniczych to dopuszczalna forma dokuczania konkurentom, to dobrze jednak  wiedzieć, że o taką właśnie perspektywę chodzi. Można tylko zapytać, co się stało, że jeden z uczestników rynku (zasłużonym historycznie, ale bynajmniej nie największym) może być tak skuteczny w walce o własne cele? Czy ma wsparcie znaczącej części innych uczestników rynku, czy tylko „swojego stowarzyszenia”?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego gorzej jest z oceną postawy zaangażowanego w jednostrinny loobing (np. pisma do organów administracji) PTES, które odbierane przez organa administracji jako reprezentant całego sektora, powinno patrzeć znacznie dalej, nie być lobbystą na rzecz jednej firmy produkcyjnej, której de facto  reprezentuje i nie odreagowywać porażek „badawczych” na członków zarządu i założycieli. Jak pogodzić cel główny stowarzyszenia prezentującego się za naukowe („celem jest wspieranie działalności naukowej i technicznej” z nieponoszeniem odpowiedzialności za negatywne skutki swych działań w tym właśnie priorytetowym obszarze? Bezsensowna, odwieczna wręcz walka założycieli PTES (też mimochodem PW i IPPT) z budującym laboratoria IBMER, potem IPiEO  (jako rzekomymi konkurentami) na swoją długie tradycję i niczemu konstruktywnemu obecnie nie służy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest tyle ważnych spraw do rozwiązania w sektorze termicznej energetyki słonecznej jak np. kwestie wdrożenia nowej dyrektywy 2009/28/WE, w tym określenie miejsca energetyki słonecznej w krajowym planie działań w zakresie OZE (&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/06/recepty-stowarzyszen-branzowych-i.html"&gt;por.&lt;/a&gt; rozrzut stanowisk w tej sprawie stowarzyszeń OZE i milczenie innych, w tym PTES), szkoleń dla instalatorów zgodnie z wymaganiami dyrektywy (niedługo nie będą mogli instalować systemów, o ile stosownego certyfikatu nie uzyskają), niezbędnych kampanii informacyjnych dla odbiorców końcowych, wsparcia dla krajowego przemysłu, w  tym MŚP. Tymczasem w ostatnim wywiadzie dla miesięcznika Czysta Energia, Prezes PTES - Pani Prof. dr hab. inż. Dorota Chwieduk zajmuję się promowaniem Solar Keymark, zrzeszającym obecnie jedyne zagraniczne laboratoria, jako rzekomo jedynym panaceum na „jakość” w Polsce i kwestiami … terminologicznymi  energetyki słonecznej  (nb. niepoprawnie zresztą używając niektórych z nich, typu: „energia cieplna”). Nie widać w tym żadnej poważniejszej refleksji nad diagnozą sektora termicznej energetyki słonecznej, ani szerszej perspektywy pracy na rzecz tego sektora w Polsce, w tym koniecznych innowacji, których nie da się wdrążać bez własnych laboratoriów. Ostateczna rekomendacja Pani Profesor brzmi: „Konieczne jest … aby cały sektor energetyki słonecznej – cieplnej i fotowoltaicznej – występował wspólnie, tworząc silne lobby „słoneczne”. Moje skromne pytanie brzmi czy o to rzeczywiście chodzi odbiorcom końcowym i czy na tym powinno państwu zależeć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sądzę, że trudno będzie o integrację sektora w samym sektorze termicznej energetyki słonecznej, bo bieżące interesy uczestników rynku przeważają nad myśleniem o przyszłości. Bezpośrednio można to było zaobserwować przy próbie zainicjowania (zresztą skutecznie storpedowanej) dyskusji nad utworzeniem przemysłowego stowarzyszenia termicznej energetyki słonecznej. Nisko należy oceniać szanse na szersze porozumienie w sektorze termicznej energetyki słonecznej w sprawie uzgodnienia kryteriów formalnej i rynkowej oceny kolektorow słonecznych w instalacjach cwu uwazgledniajacych prawdziwą wartosć dla klienta, Np. wyeliminowanie z walki o klienta poslugiwania się jako kluczowym kryterium optycznej sprawnosci, ktora jest sprawnoscią pozorną, na rzecz rzeczywistych uzysków z 1 m2 instlacji i z zainwstowanej złotówki. To drugie wymaga jednak ciezkiej organicznej pracy, opomiarowania, wziecia na siebie ryzyka, zmiamy modeli (zalecane wzory) umów na montaż instalacji, itp. W komitecie CEN trwają prace nad normami dotyczacymi wymagan dla całosci instalacji nie tylko kolektora słonecznego. Idąc w tym kierunku sami możemy cos sensownego dla krajowego rynku zaproponować. Normy i standarty UE są dla mądrych i przewidujących i aktywnie uczestniczących w ich tworzeniu i stosowaniu (rola PKN, nauki i przemyslu). Ale jak aktywnie uczestniczyć gdy Polska pozostanie krajem bez własnego laboratorium? Bez tego jedyna korzysc dla Polski z normalizacji sprowadzi sie do wierszowek za tłumaczenie norm EN na PN, a reszta będzie kosztem społecznym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sądzę zatem, że tymczasem należy skupić się nad rzetelnym informowaniem (nawet nie paternalistycznej edukacji czy tym bardziej "promocji" rozwiązań) odbiorców końcowych o uwarunkowaniach technicznych, ekonomicznych ale i rynkowych termicznej energetyki słonecznej, tak aby klienci wiedzieli o co pytać i czego oczekiwać i wymagać od dostawców usług i urządzeń. Tego typu dyskusje odbywają się na dedykowanych forach internetowych (dobrze jak nie są związane  z konkretną ofertą) &lt;a href="http://www.renewables.pl/index.php?topic=47.0"&gt;np.&lt;/a&gt; można tam napotkać takie niezwykle rozsądne opinie, np.: &lt;em&gt;„Obecna sytuacja jaka panuje na rynku kolektorów jest bardzo niekorzystna zwłaszcza dla konsumentów. Ciężko przebrnąć przez gąszcz instytucji certyfikujących, certyfikatów, zasad certyfikacji. Każdy producent powołuje się na badanie które są akurat korzystne dla sprzedawanych dla niego produktów… Szkolenia (dla instalatorów)  bardziej nastawione jest na propagandę=promowanie firmy niż na fachowe podejście do tematu instalacji solarnej optymalizacji zysków i redukcji kosztów. Dlatego twierdzę że podstawą unormowania tej sytuacji w pierwszej kolejności będzie wprowadzenie minimalnych wymogów/standardów gwarantujących użytkownikowi poprawność działania instalacji. Standardy takie należy wprowadzić oczywiście dla całej instalacji a nie jedynie kolektorów…. Propaganda która idzie od samej góry czyli producentów poprzez dystrybutorów, sprzedawców i instalatorów. Coraz bardziej popularne testowanie kolektorów i certyfikaty SOLAR KEYMARK niewiele tu pomagają. Tego typu praktyki są nagminne gdyż nie ma sprawdzonych systemów kontroli która w przypadku instalacji solarnych nie jest łatwa. Producenci dobrze o tym wiedzą, przecież zawsze można zrzucić winę na warunki atmosferyczne i wiele innych czynników które są niezależne od producenta kolektora. Dodatkowo prawo zbyt słabo chroni w tym przypadku konsumenta nie ma żadnych wypracowanych szybkich mechanizmów dochodzenia swoich praw a wizja wieloletniego i kosztownego procesu sądowego większość skutecznie odstraszy…”&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezwykle pozytywnie należy ocenić takie kampanie informacyjne jak &lt;a href="http://www.kibicujklimatowi.pl/detal/index/328"&gt;Kibicuj Klimatowi&lt;/a&gt;, oderwane od interesu jednej firmy słonecznej, nawet jeśli związana z interesem dostawcy gazu. Wśród firmowych blogów firm słonecznych, pod względem wartości informacyjnej  wyróżnia się &lt;a href="http://solarblog.pl"&gt;SolarBlog&lt;/a&gt; firmy Viessmann. Jak zwykle niezależne opinie i komentarze można uzyskać na blogu &lt;a href="http://solaris18.blogspot.com"&gt;Solaris&lt;/a&gt;. Zrealizowane zostały regionalne kampanie informacyjnej, jak np. &lt;a href="http://pae.org.pl/index.php?action=more&amp;id=76"&gt;na Podkarpaciu&lt;/a&gt;,  Instytut Energetyki Odnawialnej właśnie uruchomił &lt;a href="http://www.inwestujwkolektory.pl"&gt;stronę internetową dla odbiorców końcowych&lt;/a&gt;, ale to wszystko kropla w morzu potrzeb i nigdy nie ma pewności na ile najważniejszy jest tu interes społeczny. Potrzebna jest ogólnopolska, rządowa i nie skromniejsza od jądrowej ale uniezależniona od jednego gracza (por. &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/08/program-polskiej-energetyki-jadrowej.html"&gt;poprzedni wpis&lt;/a&gt;)  kampania informacyjna aby rynek energetyki słonecznej stał się rzeczywiście rynkiem świadomego użytkownika końcowego. To o i jego długotrwały interes muszą walczyć firmy oraz o niego i interes krajowego przemysłu musi walczyć państwo. W takim otoczeniu na nie będzie demonów, a i polskie piekło będzie bardziej znośne :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-2820939745423234315?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/2820939745423234315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=2820939745423234315&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/2820939745423234315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/2820939745423234315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/08/polskie-pieko-czyli-jak-programy.html' title='Polskie piekło czyli jak dotacje do kolektorów słonecznych  budzą śpiące demony'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-7211004342483624541</id><published>2010-08-22T07:14:00.000-07:00</published><updated>2010-08-23T23:38:23.544-07:00</updated><title type='text'>Program Polskiej Energetyki Jądrowej : naród poznał wstępne koszty ale dalej nie zna pełnych i wie dlaczego ma płacić</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.mg.gov.pl/files/upload/10960/program_pej_16082010_v2.pdf"&gt;Ministerstwo Gospodarki przedstawiło Program Polskiej Energetyki Jądrowej&lt;/a&gt;, który w skrócie nazwało „&lt;strong&gt;Program PEJ&lt;/strong&gt;”. Jako żem człowiek czepliwy będę go dalej nazywał &lt;strong&gt;Programem „PAY”&lt;/strong&gt;, nie tylko dlatego że w Programie jest wiele słów anglojęzycznych i kalek językowych i że angielskie „pay” wymawia się jak „pei” i nie tylko dlatego że skoro w programie wszystko ma być importowane (aby ulżyć podatnikowi rząd liczy na wsparcie kredytami eksportowymi  „z obcych państw”) to i tak na końcu za program będę musiał „pay”, ew. „paye”  (ta sama wymowa, ale za to po francusku, co tu akurat nie jest bez znaczenia…). Takie znaczenie skrótu (może się przyjmie :) łatwo będzie też zapamiętać, bo w Programie rząd po raz pierwszy wystawił krajowemu podatnikowi wstępny (niektóre koszty jak towarzyszące często kredytom eksportowym rządowe gwarancje na inwestycje są tu pominięte, inne ukryte lub ulokowane w innych budżetach np. ministra nauki i szkolnictwa wyższego)  rachunek : ponad 700 mln zł do 2020 roku, (w tym prawie 160 mln zł do 2012 roku) i wskazał na co, ale tak, że naród dalej nie wie po co te wydatki.  Pierwsza większa transza będzie do zapłaty już w tym roku, bo do 3 września rząd czeka na oferty na „jądrową kampanię informacyjną” a tylko na to zarezerwowane jest łącznie 62 mln zł (do tego jeszcze wrócę).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początek Programu wcale nie wskazuje, że czytelnik będzie miał niedosyt jeśli chodzi o uzasadnienie, w pewnym sensie i zakresie zrozumiałych, kosztów. Autorzy piszą bowiem górnolotnie, jednoznacznie wskazując na kieszeń podatnika (str. 8): „ Rolą Państwa w rozwoju cywilnej energetyki jądrowej jest &lt;strong&gt;przygotowanie wieloaspektowego uzasadnienia jej wdrożenia (…)”, w szczególności „w świetle globalnych wyzwań związanych z ekonomią i ochroną środowiska”&lt;/strong&gt;.  Nie dość że takiego uzasadnienia na kolejnych stronach nie ma, to &lt;strong&gt;poza oczywistym wskazaniem na koszty (i płatnika) nie ma w nim postawionego żadnego szerszego celu społecznego i żadnych korzyści jakie owe „Państwo”, jego obywatele, mieszkańcy czy samorządy (tu tylko parę wybranych) mogą z jego realizacji odnieść&lt;/strong&gt;. Źle to wróży Programowi i przyznam że tu niezwykle inteligentne i zawsze profesjonalne środowisko energetyki jądrowej mnie zawiodło od strony merytorycznej, ale także niechlujną redakcją dokumentu. Czy to tylko slabszy dzień, upaly, czy nadmierna już teraz pewność siebie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie spotkałem się tylko z "zawodem" jeśli chodzi o sposób ujęcia w Programie energetyki odnawialnej. Tu koledzy od Atomu jak zwykle są przewidywalni w swoich tezach. Piszą np. tak (str. 25): „spełnienie wymagań Unii Europejskiej uzyskania przez Polskę (obligatoryjnego) 15% udziału energii odnawialnej w strukturze energii finalnej brutto w 2020 r.&lt;strong&gt; spowoduje wysoki wzrost udziału odnawialnych źródeł energii w tym okresie mimo wysokich kosztów wytwarzania energii elektrycznej”&lt;/strong&gt;. Jeśli chodzi o elektrownie jądrowe, są znacznie większymi optymistami. Na str. 26 (wykres 4.4), pomimo wczeniejszego przyznania się w mediach, że pierwsza elektrownia nie zacznie działać wcześniej niż po 2022 r., dalej widać, że na obrazkach z bilansami energii elektrycznej znacznie lepiej polska energetyka jądrowa prezentuje się już w 2020 r. oraz przewidują dalszy szybki rozwój technologii i spadek jej kosztów (ani słowa o coraz wyższych kosztach spełnienia przez elektrownie atomowe coraz bardziej wyśrubowanych wymogów bezpieczeństwa). W kwestii kosztów redukcji autorzy Programu posilkują się raczej bezrefelsyjnie wygodną dla energetyki jądrowej krzywą schodkową kosztów redukcji emisji gazów cieplarnianych opracowana z poparciem Ministerstwa Gospodarki i wsparciem finansowym firm energetycznych przez firmę McKinsey. Autorzy, bazując wprost na opracowaniu McKinsey  zauważają (str. 27), że „w przedziale wytwarzania energii elektrycznej najbardziej opłacalną drogą redukcji emisji CO2 jest wykorzystanie energetycznych źródeł jądrowych” co podkreślają na czerwono na opracowanym przez McKinsey wykresie 4.5. Problem w tym, że ten wykres McKinsey dla Polski dziwnie i malowiarygodnie wygląda, zarówno jeśli chodzi o stały i niezmiennie niski koszt (wysokosc paska) redukcji emisji CO2 dzieki energetyce jądrowej (nieograniczone zasoby i pełna elastyczność popytu?), jak i jesli chodzi o szerokość paska, który obrazuje zdniem Mckinsey  olbrzymi i niczym nie skrępowany, „wolny” potencjał redukcji emisji dzięki wykorzystaniu paliwa jądrowego. Zastanawia, skoro bowiem rzeczywiście paliwo importować mamy po niskim wręcz stałym koszcie aż do 2050 roku (rys. 4.6) i skoro paliwa mamy na świecie pod dostatkiem, to dlaczego McKinsey nie pociągnął paska do końca wykresu i nie wyzerował innych „droższych” technologii w tym głowni OZE? Założeń naród nie zna, bo i po co mu taka wiedza? Doceniam umiar w optymizmie i pragmatyzm (w stylu Młynarskiego „po co babcię denerwować niech się babcia cieszy”) ale jeśli chodzi o niskie koszty i znaczący potencjał redukcji CO2 w Polsce dzięki elektrowniom jądrowym do 2030 roku, nie widzę żadnych podstaw do optymizmu.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o naklady inwestycyjne i koszty energii, ich „ekonomiczne uzasadnienie”  to autorzy Programu PAY dalej powołują się na mityczne (por. &lt;a href="http://www.odnawialny.blogspot.com/2010/07/intymne-sprawy-energetyki-jadrowej-w.html"&gt;poprzedni wpis na „odnawialnym”&lt;/a&gt;) opracowanie (str. 27)  wykonane przez ARE na zlecenie Ministerstwa Gospodarki „&lt;strong&gt;Analiza porównawcza&lt;/strong&gt; kosztów wytwarzania energii elektrycznej w elektrowniach jądrowych, węglowych i gazowych oraz odnawialnych źródłach energii”. To opracowanie (w szczegolnosci jego publicznie nieznane zalozenia szczegolowe i metoda liczenia), podobnie jak raport McKinsey, coraz bardziej mnie intryguje. Autorzy Programu PAY piszą bowiem, że „&lt;strong&gt;nie rozpatrywano w nim technologii źródeł szczytowych&lt;/strong&gt;, których koszty wytwarzania zależą od struktury źródeł podstawowych w systemie (jak np. elektrownie wodne szczytowo-pompowe) lub których koszty w dużym stopniu zależą od warunków lokalnych, jak np. elektrownie wodne przepływowe lub małe elektrownie rozproszone na biogaz lub biomasę, dla których koszty wytwarzania istotnie zależą od lokalnych warunków dostaw paliwa”. Czyli jaka to analiza porównawcza, tym bardziej że jak piszą dalej „pojawia się np. potrzeba dostosowań wymogów instrukcji ruchu i eksploatacji sieci przesyłowej IRiESP do specyfiki pracy elektrowni jądrowej w kwestiach związanych z zakresem częstotliwości oraz pracą w nietypowych warunkach”. Czy tu aby nie chodzi też o koszty? Chodzi tu bowiem m.in. o to aby elektrownia jądrowa miała podtrzymanie zasilania z elektrowni szczytowo-pompowowej (najlepiej oczywiście „za darmo”, z takiej istniejącej jak w Żarnowcu). A warto zauważyć że budowa elektrowni jądrowej wpłynie na wspomniane przez autorów „źródła podstawowe w systemie…”. Czyli założenia są przyjęte w sposób wygodny dla Programu PAY (ukrywając - "optymalizując" - niektóre koszty energetyki jądrowej i podrzucajac je innym).  Inne założenie: „wyłączono również z porównań elektrociepłownie, gdyż koszty wytwarzania energii elektrycznej w skojarzeniu z ciepłem zależą od lokalnego zapotrzebowania na ciepło i zewnętrznych warunków regulacji cen ciepła sieciowego, co rachunek czyni  niedookreślonym”. A czy rynek energii elektrycznej i regulacje w tym zakresie są określone do 2050 roku? Jeśli chodzi o rynek ciepła z kogeneracji to koledzy od Atomu powinni się nim zainteresować także patrząc w sposób ekonomiczny na swój biznes. Jaki jest bowiem sens upierać się przy blokach rzędu 1,5 GW lokalizowanych daleko od punktów odbiory ciepła sieciowego? Pomysły budowy wielkich bloków jądrowych bez możliwości odbioru ciepłą można było tolerować 60 lat temu gdy Francuzi przygotowywali swój program, czy nawet 30 lat temu kiedy przygotowywane było nasze „socjalistyczne" pierwsze podejście do programu jądrowego, ale przyjęcie w 2010 roku założenia że ciepłem z elektrowni jądrowej (i innych elektrowni cieplnych) się nie zajmujemy jest co najmniej dziwne.  Świadczy też o swego rodzaju wygodnictwie przyszłego inwestora (PGE) ale może też świadczyć o chęci dalszej centralizacji i monopolizacji w wielkich jednostkach (pomimo np. problemów z chłodzeniem latem wielkich obiektów jądrowych) także sektora jądrowego w Polsce; szykuje nam się czwarty monopol w energetyce, po węglu, gazie i ropie naftowej (przed II wojna z tych stricte energetycznych byl tylko "zapalczany").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale w niektórych innych (niz energetyka jądrowa) przypadkach autorzy programu są bardziej wnikliwi jeśli chodzi o sprawy kosztów. Piszą np., że „&lt;strong&gt;rozpatrzono natomiast koszty wytwarzania energii w elektrowniach wiatrowych&lt;/strong&gt;, które często są przedstawiane, jako reprezentatywne dla źródeł odnawialnych”. Jak zwykle tu zawsze na swoich kolegów mogę liczyć :). Na  str. 28-29 można wyczytać: „z krzywych konkurencyjności (tam gdzie chodzi o niskie dla elektrowni wiatrowych nakłady inwestycyjne – przy aut.) wyłączono elektrownie wiatrowe, które mają z natury ograniczony czas wykorzystania pełnej mocy w systemie i nie mogą być sterowane przez operatora systemu. (…). Elektrownie wiatrowe włączono natomiast do porównania kosztów wytwarzania energii różnych źródeł w typowych dla nich warunkach pracy w systemie”, a w zał. 5 dot. założeń  (str. 112) dodano: „&lt;strong&gt;dla elektrowni wiatrowych uwzględniono koszty stałe źródeł rezerwowych w systemie&lt;/strong&gt;, które muszą funkcjonować niezależnie od mocy rezerwowej, która jest potrzebna do bezpiecznej pracy systemu. Przyjęto, że tymi źródłami rezerwowymi będą elektrownie z turbinami gazowymi, alternatywnie rozpatrzono elektrownie wiatrowe z instalacjami akumulacji energii” (bez tych dodatkowych kosztów energetykę wiatrowa uwzględniono tylko do 2020 roku, czyli do momentu gdy nie będzie elektrowni jądrowej i kiedy konkurencja wiatrowa nie jest groźna). Nie wiem czemu sluży to konfrontacyjne i niuprawnione od strony metodycznej podejscie. Pamiętam przygtowania do &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/ekspertyzy/doc_details/280-projekt-programu-rozwoju-energetyki-wiatrowej-w-polsce.html"&gt;projektu programu rozwoju energetyki wiatrowej&lt;/a&gt; sprzed juz ponad 8 lat (nie zaakceptowanego przez Minisetrstwo Gospodarki) i tam konfrontacji nie bylo i srodki na wdrozenie byly wielkrotnie nizsze a korzysci szczegolowo policzone... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda jest taka, że w tym przypadku kosztami stałymi rezerwowania w systemie trzeba na równi z energetyką wiatrową obciążyć także nieelastyczna energetykę jądrową i uwzględnić w tym jeszcze nowy model rynku (spłaszczenie i uelastycznienie potrzeb wywołanych zmienne taryfy, promowaną pracę urządzeń gospodarstwa domowego, samochody elektryczne, bilansowanie w układzie całej UE itd.). Z drugiej strony autorzy programu domagają się (str. 68) aby na operatora sieci przesyłowej zostanie nałożony obowiązek „dostosowania” Instrukcji Ruchu do wymagań technicznych przyłączenia elektrowni jądrowych”, czyli szukają specjalnych rozwiązań ekonomicznych wymaganych przez UE w stosunku do promowanych OZE.  Nie przeszkadza to jednak autorom w nader nieoczywistej konkluzji z przeprowadzonych w ten sposób „analiz” ekonomicznych: „dla zapewnienia sprawności funkcjonowania polskiego sytemu elektroenergetycznego po roku 2020, przy wypełnieniu nałożonych na Polskę obowiązków (określonego w polityce rozwoju odnawialnych źródeł energii i kogeneracji…), niezbędne jest włączenie do jednostek wytwórczych elektrowni jądrowych”. Tylko pogratulować dobrego samopoczucia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo tego, że (zdaniem autorów Programu), energetyka jądrowa w Polsce to  i konieczność dziejowa i doskonały biznes, wspominają że aż tak łatwo z jej finansowaniem jednak nie będzie.  Wśród metod  finansowania wymieniają  trzy (str. 59): a) „pożyczki gwarantowanych (gdy partnerem dominującym w strukturze własnościowej inwestora jest państwo), b) korporacyjna (w przypadku inwestora niepaństwowego, jeśli dysponuje on wystarczającą wiarygodnością i potencjałem finansowym) oraz c) project finance, choć wiadomo z konteksty całego programu PAY, że chodzi o a) czyli i tu podatnik będzie musiał się dorzucić. Trzeba będzie się dorzucić „tak na wszelki wypadek” także do B+R jeśli chodzi o (rozdz. 12) Narodowe Centrum Badan Jądrowych (NCBJ). Są bowiem podane jego kompetencje ale nie ma zadań badawczych. Generlanie od strony orgnizacyjnej pomysl na Centrym nie jest zly, ale nie wiadomo po co jest powoływane, ani ile będzie kosztować. Można tylko policzyć ew. etaty ale nie widomo dlaczego za etaty nie związane z bezpieczeństwem jądrowym trzeba płacić i co z tego będziemy mieli?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Etatystyczne, nierynkowe, malo innwowacyjne podejście dominuje w całym Programie. Szkodzi  Programowi coraz silniejsze podporządkowanie proponowanych instrumentów jedynemu "rozważanemu inwestorowi” (autorzy wprost mowia, ze chodzi to PGE), z którym wszystkie organy władzy i administracji powinny „współdziałać, współpracować”, informować i konsultować…”.  Z tego wszystkiego koszty będą z pewnością rosnąć, jak w każdym przypadku wspierania i dalszego budowania pozycji monopolistycznej podmiotu który już bez wątpienia takim jest i któremu już teraz wystarczająco łatwo mówić konsumentom energii PAY, a z biegiem czasu już konkretne żądania i praktyki monopolistyczne sie zapewne nasilą. Moim zdaniem zbyt szybko cala koncepcje programu oparto na PGE. Rzad powinien w sposob niezalezny przygotowac Program z niezależna ocena ekonomiczna i potem (jezeli to mialoby sens) SIWZ na pierwszy projekt inwesytycjny i dopiero wtedy wybrac firme/firmy (inwestora), inaczej koszty jeszcze bardziej poszybują w górę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawia mnie nie tylko niska jakość Programy PAY (to pierwszy taki słaby merytorycznie w pełni ujawniony dokument), ale też swego rodzaju arogancja jaka przy poparciu politycznym, potencjale organizacyjnym  i zapleczu finansowym PGE, nazbyt szybko  pojawiała się w ostatnich dokumentach wychodzących z Ministerstwa Gospodarki. Arogancję dostrzegam w skądinąd bardzo dobrym merytorycznie, niedawno  ogłoszonym &lt;a href="http://bip.mg.gov.pl/node/11280"&gt;przetargu na kampanię informacyjną nt. energetyki jądrowej&lt;/a&gt;, zresztą ujętą też w programie PAY z niebagatelna kwotą. W SIWZ Ministerstwo przewiduje (słusznie oczywiście) segmentacje grup docelowych. Ale co po slusznej mtodzie jezeli ja sie wykorzystuje instumentalnie, tak ja zalozenia ekonomczne w Programie PAY. Zamawiajacy (Ministerstwo Gospodarki)  wyodrębnia m.in.:  &lt;strong&gt;…środowiska ekologów &lt;/strong&gt;(organizacje ekologiczne) i dodaje – &lt;strong&gt;grupę docelowa powinny stanowic wszystkie środowiska proekologiczne, z pominięciem skrajnych fanatyków, dla której sprzeciw stanowi racje bytu i o jej funkcjonowaniu&lt;/strong&gt;; (podkreślenie autora). Od razu wyłapano też grupy nieprzychylne: „monitoring mediów nie wykazuje istnienia wyraźnych „ognisk” nieprzychylnych powstaniu elektrowni jądrowych w Polsce. &lt;strong&gt;Na tym tle wyjątkiem pozostają jedynie „Radio Maryja” oraz „Nasz Dziennik”. Oba media konsekwentnie na swoich łamach przedstawiają treści, które nie służą budowie pozytywnego wizerunku zagadnienia.  Dalej autorzy piszą: „do grup nazywanych „nieprzychylnymi” nalezą: a) ortodoksyjne środowiska ekologiczne; b) cześć lokalnych społeczności w miejscowościach, gdzie ma być planowana inwestycja; c) grupy społeczne i środowiska podatne na wpływy charyzmatycznych jednostek, ich manipulacje i argumenty populistyczne;  d) osoby nie należące do organizacji ale sympatyzujące z „ekologami”. &lt;/strong&gt;(ekolodzy cały czas w cudzysłowu – przyp.  aut). Oraz dodaje: „…szczególnie istotna kategorie stanowią tu ci dziennikarze i komentatorzy, którzy z powodu swoich przekonań są przeciwnikami energetyki jądrowej . Przyznam, że brzmi to niezrecznie, a nawet trochę groźnie (pisze to komentator, ktory ma jakies przekonania :). Powinna to być wszak państwowa (nie branżowa) kampania informacyjna,  a nie „wskazywanie w dokumencie rządowym  przeciwników (tez politycznych) posunięte do granic czarnego PR na zasadzie „blame and shame”. Rząd powinien  informować, a nie zwalczać kogoś czy uprawiać propagandę, w tym pokazywać w Programie PAY propagandę rzekomej (bynajmniej nie potwierdzonej) „opłacalności” energetyki jądrowej. Jest to jeden z wymaganych punktow planowanej kampanii ale jak informować, skoro wczesniej nikt tego rzetelnie nie policzył?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie postawy niczym nie uzasadnionej pewności siebie nie wróżą dobrze energetyce jądrowej. &lt;br /&gt;Najbardziej razi jednak olbrzymia dysproporcja w podejściu rządu do energetyki odnawialnej i jądrowej.  W omawianym ostatnio na odnawialnym kilkakrotnie słabym i już mocno spóźnionym projekcie programu „KPD” na rzecz OZE rząd wprost pisze że „szkoleń i kampanii na rzecz nowych mocy (30-40 GW) nie ma i nie będzie”, nie wskazuje też żadnych srodków finansowych na jego wdrożenie, a tu dla jedynie paru GW  realnych o mimimum dekadę poźniej, uruchamiana wysokobudżetowa kampania i zaanagzowana zostaje biurokratyczna machina państwa polskiego wsparta wieloletnim planem finansowym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-7211004342483624541?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/7211004342483624541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=7211004342483624541&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7211004342483624541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7211004342483624541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/08/program-polskiej-energetyki-jadrowej.html' title='Program Polskiej Energetyki Jądrowej : naród poznał wstępne koszty ale dalej nie zna pełnych i wie dlaczego ma płacić'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-434063493616433956</id><published>2010-07-24T17:04:00.000-07:00</published><updated>2010-07-25T07:29:34.633-07:00</updated><title type='text'>Intymne sprawy energetyki jądrowej w sezonie ogórkowym</title><content type='html'>Co może być bardziej intymnym tematem w energetyce jądrowej i o czym dżentelmeni nie rozmawiają ?  Oczywiście pieniądze i koszty, chciałoby się powiedzieć – pełne koszty w rachunku ciągnionym . Ale w sytuacji gdy chodzi o pieniądze publiczne i o koszty działalności aparatu rządowego , a te w energetyce jądrowej odgrywają znaczącą rolę, o tym nie tylko wypada, ale chyba trzeba rozmawiać.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Z początkiem wakacji chyba nawet bardziej niż na „odnawialny KPD” (kilka poprzednich zagajeń na odnawialnym) czekałem na wyniki opracowania "&lt;strong&gt;Analiza porównawcza kosztów wytwarzania energii elektrycznej w elektrowniach  jądrowych, węglowych i gazowych oraz odnawialnych źródłach energii&lt;/strong&gt;”. Takie bowiem opracowanie na koniec czerwca 2010 roku zapowiada &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/files/upload/10960/RamowyharmonogramEJ2.pdf"&gt;rządowy harmonogram działań na rzecz energetyki jądrowej &lt;/a&gt;z lipca 2009 i byłem przekonany że właśnie to drugie opracowanie wezmę ze sobą na nadbałtycką plażę, razem z książką Jacka Dukaja "Lód" (jak bardzo gorąco i "klimatycznie" ), Jerzego Sosnowskiego „Instalacja Idziego” (jak leniwie, coby z oddali popatrzeć na zostawioną zepsutą "warszafkę") lub Muraki Hurakami "O czym mówię jak mówię o bieganiu" (jak pogoda taka, że tylko biegać wzluż plaży i powiedzieć sobie: "sprawdzam cię stary"). Co do KPD, to od pewnego już czasu wiedziałem, że raczej nie będzie to wielkie dzieło. Tak naprawdę, to wiedziałem o tym w momencie przeczytania innego "ciężkiego" opracowania jakim jest PEP’2030, z którego wynikało że pisarz – Ministerstwo Gospodarki na opracowania i „grę wstępną” zarezerwowało 350 mln zł do 2012 roku, a na OZE max 0,2 mln zł, co zrazu, jak przystało na właściwą mi i wymaganą przez czytelników (?) „czujność rewolucyjną”  oprotestowane zostało &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/11/pep2030-oze-traca-atom-zyskuje.html"&gt;na odnawialnym&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazało się jednak, że Ministerstwo Gospodarki nie opublikowalo żadnego z zapowiadanych tegorocznych  hitów wydawniczych na wakacje. I dalej nie wiemy czy OZE czy ATOM są bardziej opłacalne na 2020, 2030 i 2050 i dalej.  Różnica jest taka, że KPD poszło do recenzji (konsultacji społecznych) i póki co nie wrócilo..., a „analiza porównawcza kosztów …” nie. Jedynie fragmenty tej wykonanej jednak analizy zostały „wykradzione przez SEP” i  pojawiły się w sieci &lt;a href="http://www.elektroonline.pl/a/1756/5,Aspekty_ekonomiczne_rozwoju_elektrowni_jadrowych,,Energetyka"&gt;w postaci podsumowania&lt;/a&gt;, z której wynika że koszty wytwarzania energii elektrycznej w EJ „przewidzianej do uruchomienia około 2020 r.”  wynoszą ok. 57 Euro/MWh!!! (Komisja Europejska, uwzgledniając takze zamortyzowane jądrówki szacuje te koszty rednio w calej UE na 55-90 Euro/MWh). Szkoda,  że cały naród nie może powszechnie cieszyć się z tych  niezwykle optymistycznych informacji i wyników na zasadzie "Polak potrafi". Czyli nici z zajmującej lektury plażowej :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyna szansa na ciekawą lekturę w tym, że jako nieświadomy kosztów i z natury sceptyczny obywatel zaraz po wakacjach stanę się tzw. grupą docelową” zapisanej też w cytowanym powyżej „rządowym harmonogramie” kampanii informacyjnej na temat energetyki jądrowej, a w zasadzie korzyści a nawet konieczności dziejowej jej rozwoju w Polsce. Celem tego działania jest bowiem "przedstawienie społeczeństwu &lt;strong&gt;wiarygodnej i rzetelnej&lt;/strong&gt; informacji na temat energetyki jądrowej oraz poprzez działania edukacyjne podniesienie w społeczeństwie wiedzy w tym zakresie”.  &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/115278.html"&gt;Jak twierdzi &lt;/a&gt;dyrektor departamentu energii jądrowej w Ministerstwie Gospodarki Mirosław Lewiński „za 22 mln zł zadba o to jedna z grup PR-owskich, które wygra przetarg za 22 mln zł do końca 2012 roku (w br. „tylko” 6 mln zł). Widać, że rządowe wydatki na energetykę jądrową są sztywną pozycją z budżecie państwa, niezależnie od kryzysów gospodarczych i deficytów budżetowych i nie wymagają uzasadnienia ekonomicznego. Dodam tylko że w założeniach do projektu KPD ministerstwo napisało, że do 2012 roku, z ww. powodów żadnych nowych instrumentów wsparcie dla OZE nie będzie. Autorzy KPD wyraźnie też napisali że OZE nie może liczyć na rządową kampanię informacyjną, wsparcie organizacyjne szkoleń dla instalatorów OZE czy jakikolwiek program badawczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończąc z sarkazmem, wszak letnia kanikuła wymaga więcej optymizmu i pozytywnego myślenia, chciałbym krótko odnieść się krótko wlasnie do budżetów na badania naukowe (B+R) w energetyce jądrowej. Tego typu środków, co do zasady, należy zawsze bronić. Wypada tylko patrzeć na sensowność ich wydatkowania.  W ww. rządowym harmonogramie jest przewidziane ciekawie pomyślanie (prowadzone ponoć od 2009 roku) działanie na rzecz rozwoju zaplecza naukowo-badawczego, które przewiduj utworzenie Narodowego Laboratorium Badań Jądrowych, „stanowiącego strukturę organizacyjną dla instytutów wyspecjalizowanych w dziedzinach badań i zastosowań jądrowych”, które byłoby finansowane przez dotacje na wspólną infrastrukturę. Niestety, nie wiadomo tu nic nt. kosztów, na które jednak musimy być przygotowani i które (tu słusznie?) nie powinny obciążać (przynajmniej w całości biznes planu na pierwszą polską elektrownię jądrową. Pytanie tylko, czy są to wydatki sztywne i na jakie cele badawcze zostaną przeznaczone. Odwołam się tu do budżetów UE na badania w zakresie energii. &lt;br /&gt;Obecnie środki na B+R w UE są w kwocie 53,2 mld Euro na lata 2007-2013 zgromadzone na koncie tzw. 7 Programu Ramowego. W tym &lt;a href="http://ec.europa.eu/research/fp7/index_en.cfm?pg=energy"&gt;2,35 mld Euro przeznaczone jest na energetykę&lt;/a&gt; (w tym OZE) oraz w oddzielnej linii i na razie tylko do 2011 roku - &lt;a href="http://ec.europa.eu/research/fp7/index_en.cfm?pg=euratom"&gt;2,75 mld Euro w ramach Eurotom&lt;/a&gt;, w tym na badania w zakresie fuzji jądrowej (o czym dalej) 1,95 mld euro, tzw. program ITER. Widać, że na poziomie UE budżety B+R na Atom trzymają się dobrze, ale są jednak porównywalne z OZE.  Pełniejszy przegląd struktury tych kosztów w ostatnich latach jest &lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/nuclear/research_en.htm"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Jak widać, są to środki niebagatelne, ale okazuje się, że nie wszystkie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni The Economist &lt;a href="http://www.economist.com/node/16635938?story_id=16635938&amp;fsrc=rss "&gt;w ciekawym artykule &lt;/a&gt;o chwytliwym tytule „Expensive ITERation” odsłania kulisy finansowania prac nad fuzją (syntezą) termojądrową. Dla mniej zorientowanych i dla porządku dodam, że w Polsce planowana jest oczywiście „tradycyjna elektrownia jądrowa bazująca na procesie rozszczepienia a nie syntezy jąder atomowych.  Ale poruszony temat jest bardzo ciekawy, nawet jak cześć zawartych w nim informacji jest powszechnie znana. Naukowcy od lat 50-tych ubiegłego wieku w sposób ciągły obiecują że za 20-30 lat uda się opanować i wdrożyć technologię fuzji termojądrowej do produkcji energii elektrycznej i trochę na zasadzie „never solve a good problem” nabijają swoje budżety na badania w tym zakresie. W tej chwili mówią, że jeżeli badania te w sposób ciągły i intensywny będą finansowane to może ok. 2050 roku cel zostanie osiągnięty. Obecnie badania te są prowadzone w ramach programu ITER. UE ponosi ok. 45% tych kosztów i jest tzw. „większościowym sponsorem”; inni donatorzy to: USA, Chiny, Indie Japonia, Rosja, Korea Płd. Ale cierpliwość podatnika europejskiego i instytucji UE (Parlamentu i Komisji -KE) powoli ulega wyczerpaniu. Szacunki kosztów ITER z 2006 r. opiewające na kwotę 10 mld Euro (w tym 5 mld na etapie budowy), zostały już na etapie bodowy 3-krotnie przekroczone. KE zwróciła się do krajów członkowskich o wysupłanie 1,4 mld Euro z własnych kieszeni na ten cel do 2013 roku, a te entuzjazmu nie wykazaly.  Pod wpływem już poniesionych kosztów, KE proponuje aby środki na kontynuacje programu zabrać ze wspólnej polityki rolnej (CAP). Jestem ciekaw co na to rząd RP? Koalicją to pewnie nie zatrzęsie, ale :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są to pewnie niezbyt reprezentatywne przykłady, ale skłaniają do postawienia tezy, że w procesach planowania w energetyce jądrowej wszystko jest drogie, a w realizacji znacznie bardziej. Dlatego o kosztach i pieniądzach w tej branży należy rozmawiać w sposób ciągły i, inaczej niż w świecie „normalnego” biznesu, od tego zaczynać każdą rozmowę, a nie na tym kończyć. Na każdym etapie trzeba pokazywać wszystkie koszty.  Inaczej naszym dzieciom zostawimy niezapłacone rachunki, a fakt że będziemy wyedukowani jak dobry jest ATOM za państwowe pieniądze nic tu nie zmienia, bo jak zwykle tak naprawdę nauczymy się dopiero na własnych błędach czy przemilczeniach. Pewnie też od tego trzebaby zacząć "wiarygodną i rzetelną" kampanię informacyjną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-434063493616433956?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/434063493616433956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=434063493616433956&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/434063493616433956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/434063493616433956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/07/intymne-sprawy-energetyki-jadrowej-w.html' title='Intymne sprawy energetyki jądrowej w sezonie ogórkowym'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-1632390014776664275</id><published>2010-07-03T17:42:00.001-07:00</published><updated>2010-07-04T03:11:26.842-07:00</updated><title type='text'>Na krajowy  plan działania w zakresie OZE przyjdzie nam poczekać , tylko czy odłączany od kroplówki pacjent wytrzyma?</title><content type='html'>Odnawialny blog postanowił ten rok poświęcić na monitorowanie tworzenia Krajowego planu działania na rzecz energii ze źródeł odnawialnych (KPD) i wdrożenie dyrektywy 2009/28/WE.  Ale miałem nadzieję, że jadąc na tegoroczne wakacje w zasadzie wszystko będzie już jasne, w szczególności to na co mogą liczyć inwestorzy. Wypada zatem aby czytelnikom „odnawialnego” przedstawić raport okresowy – półroczny, tym bardziej że wywróciły się wszystkie harmonogramy i za chwilę energetyka odnawialna znajdzie się na długim zakręcie, za którym mogą być następne i zamiast oczekiwanego przyśpieszenia sektor może całkiem wyhamować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dość optymistycznym &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/12/klimat-i-oze-w-2009-oraz-o-innych.html"&gt;wpisie noworocznym&lt;/a&gt; pisałem że (zgodnie z wytycznymi KE) rządy przygotowują KPD które MUSZĄ być znane do końca czerwca 2010 r., a założenia (wstępne prognozy) do KPD  POWINNY być przesłane przez rządy do Komisji Europejskiej do 31 grudnia 2009”. Mając perspektywę całego roku, nawet mi do głowy nie przyszło, że dyrektywa może nie być wdrożona prawnie (wymóg formalny) do końca 2010 roku. &lt;br /&gt;Wiedziałem bowiem, że sytuacja oczekiwania na zmiany jest najgorsza z możliwych sytuacji na rynku, podnosząc ryzyko  inwestorskie, koszty pozyskania kapitału i wydłużanie tego okresu doprowadzi do zamrożenia inwestycji, bez których kraj tak zapóźniony w rozwoju sektora OZE (sektora o anachronicznej strukturze i spadającym tempie rozwoju) skazuje się dobrowolnie na nieosiągnięcie celu na 2020 r. i poważne konsekwencje. Nie trudno zauważyć, żenawet nie osiągając celów już na 2010 r., Polska wykorzystała wszystkie proste (nie znaczy że tanie)rezerwy, nie rozwinęła rynku nowych, efektywnych  technologii OZE, a system wsparcia OZE to przykład niegospodarności, nieefektywności i braku wyobraźni. Można do tej kolekcji dodać jeszcze że 2010 rok,to w zasadzie ostatni rok dostępu inwestorów do kończących się właśnie środków pomocowych z funduszy UE na OZE, a na następne trzeba będzie poczekać w praktyce do przełomu 2015/2016.&lt;br /&gt;Miesięczne spóźnienie się Polski  ze wstępną  prognozą rozwoju OZE do 2020 r. nie było jeszcze dramatem(co prawda tylko 3 z 27 krajów UE miały większe spóźnienie,  ale jedynie 15 wykonało pierwsze zadanie w terminie), bardziej dramatycznie wyglądał brak uzasadnienia prognoz i podówczas tylko podejrzenie o swego rodzaju „sufitologię stosowaną”  jako przyjętą metodę pracy nad KPD; por. &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/01/platforma-przejrzystosci-i.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/03/pierwsze-przymiarki-do-krajowych-planow.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;W dniu opublikowania (25 maja)  już właściwego, nadzwyczaj długo oczekiwanego  &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/06/krajowy-plan-dziaania-w-zakresie.html"&gt;projektu KPD&lt;/a&gt;  jasne się stało że do końca czerwca trudno będzie rządowi przesłać spełniający wymogi dokument do Brukseli, a już chyba nie było &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/06/recepty-stowarzyszen-branzowych-i.html"&gt;nikogo z sektora OZE &lt;/a&gt;kto wierzył,  że to będzie dobry dokument.  Dałem wyraz pesymizmowi i już wtedy, pomimo zachęt ze strony dziennikarzy, &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/o-instytucie/instytut-w-mediach/doc_details/401-wnppl-portal-gospodarczy-16-czerwca-2010.html"&gt;trudno mi było znaleźć jakikolwiek pozytywny wariant dalszego rozwoju wypadków&lt;/a&gt; , przynajmniej w Polsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz nie ma już wątpliwości, że kroczymy drogą czarnego (a nie zielonego, bynajmniej) scenariusza, ale też już dużo bardziej wyraźnie widać, że  „czarna zaraza” się rozprzestrzenia po UE. &lt;a href="http://www.euractiv.com/en/climate-environment/eu-capitals-set-miss-deadline-renewables-action-plans-news-495772?utm_source=EurActiv+Newsletter&amp;utm_campaign=34a64a3a4e-my_google_analytics_key&amp;utm_medium=email"&gt;Tylko 2 kraje UE dostarczyły do Brukseli swoje KPD&lt;/a&gt; na czas (do 30 czerwca): Dania i Holandia. Widać, że rządy krajów UE nie radzą sobie z opracowaniem swoich KPD.  Dania i Holandia mają swoje powody aby być liderami w tych działaniach. Należą one bowiem do krajów, które mają stosunkowo największą drogę do pokonania aby osiągnać swoje cele na 2020 r.: Dania musi podnieść swoje udziały o 12,8% (więcej ma do zrobienia tylko Wielka Brytania –o  13,5%) , Holandia o 11,3%, podczas gdy średnia w UE to 10,8% (aby dojść do 20% w 2020 roku), Polski to 7,5 % (najkrótsza drogę do celu mają Czechy – 6,5%). Warto jednak pamiętać, ze Polska to kraj zacofany pod względem rozwoju technologii, prawa, instrumentów wsparcia  i instytucji i nie ma tu ani chwili do stracenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/114015.html"&gt;Ministerstwo Gospodarki, odpowiedzialne za KPD, przyznało&lt;/a&gt; ,że wystąpiło do KE o przedłużenie terminu dostarczenia KPD do końca sierpnia. Przyznało, że konsultacje międzyresortowe nie zostały zakończone (skądinąd wiadomo, że największe obiekcje zgłasza nie tylko ministerstwo środowiska – odpowiedzialne za cały Pakiet klimatyczny UE, ale i ministerstwo finansów) oraz że trwają konsultacje społeczne. Niestety konsultacje dotyczą dokumentu z 25 maja, który nie posiada (por. poprzednie wpisy) potencjału do rzeczywistej poprawy.  Jestem przekonany, że czas do końca sierpnia byłby lepiej wykorzystany gdyby ten dokument opracowany został od początku, bo dalsza wiwisekcja i analizowanie „zupy pomidorowej” (termin z poprzednich wpisów)  przez resorty i organizacje pozarządowe nie ma sensu.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Na ww. problemy stricte merytoryczne i terminowe nakłada się jeszcze jeden, w tej sprawie niezwykle tu ważny problem natury formalnej, który będzie miał swoje konsekwencje zarówno merytoryczne jak i czasowe. Racje mają organizacje ekologiczne (&lt;a href="http://www.koalicjaklimatyczna.org/lang/pl/page/aktualnosci/id/2/archiwum/true/stronicowanie/3/view/plan_wykonawczy_rozwoju_oze___potrzebny_od_zaraz_"&gt;Koalicja Klimatyczna&lt;/a&gt;  oraz takie organizacje jak Instytut na rzecz Ekorozwoju, Greenpeace) że taki dokument jak KPD powinien podlegać strategicznej ocenie oddziaływania na środowisko (OOŚ). Inwestorzy w OZE wiedzą, że OOŚ to procedura długa i wypada mieć nadzieję, że rząd ma tego świadomość. Wykonanie strategicznej OOŚ dla KPD i uzgodnienie przez końcem sierpnia nie jest możliwe, także dlatego że KPD nie ma zawiera informacji niezbędnych do przeprowadzenia OOŚ (dane z sufitu i brak „wariantowania i nawet najmniejszej próby optymalizacji struktury wykorzystania odnawialnych zasobów energii w układzie przestrzennym), a poddanie obecnej wersji KPD (z 25 maja) moim zdaniem  doprowadzi do znaczącego zmniejszenia udziału biomasy i przeznaczenia jej z obszarów nieefektywnych (biopaliwa pierwszej generacji i współspalanie) do obszarów znacznie bardziej zrównoważonych środowiskowo. Tak czy inaczej trzeba będzie opracować nowy KPD. Czy warto zatem czekać, analizować i uzgadniać dokument który nie spełnia wymogów  formalnych KPD, wymogów merytorycznych krajowego programu  i nie spełni wymogów OOŚ?&lt;br /&gt;Polska potrafi blokować i opóźniać  wdrażanie pakietu klimatycznego UE, walczyć o derogacje dla wielkiej energetyki i to zarówno jeśli chodzi o CO2 jak i o emisję zanieczyszczeń powodujących kwaśne deszcze i pyłów; wywalczyła &lt;a href="http://www.chronmyklimat.pl/lang/pl/page/aktualnosci/id/14/stronicowanie/1/view/unia_lagodzi_ustawe_o_zanieczyszczeniach"&gt;prawo do trucia własnych  obywateli do 2025&lt;/a&gt; roku) ale nie potrafi działać pozytywnie.  Właśnie dlatego rząd nie może liczyć na taryfę ulgową w KE jeśli chodzi o akceptacje tak słabego KPD, nawet jeżeli inne kraje UE też się spóźniają.  Trudne do przewidzenia opóźnienia w przygotowaniu KPD (wersja zatwierdzona przez KE) uniemożliwią wdrażanie dyrektywy 2009/28/WE (tu czekają nas kolejne sankcje) ani przygotowanie i przeprowadzenie takich inicjatyw legislacyjnych jak już niemalże „mityczna”  ustawa o odnawialnych  źródłach energii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KPD miał dać OZE ochronę immunologiczną i trochę witamin. Czy jednak tak nieudolnie leczony, coraz bardziej chory pacjent – osierocony wcześniak -  wytrzyma ? Sektor OZE potrzebuje pilnej pomocy, a nawet reanimacji, bo jest niszczony od wewnątrz  (kanibalizm w sektorze biomasy, kosztowny w leczeniu rak w postaci płacenia certyfikatami za zieloną energię ze zamortyzowanych dużych elektrowni wodnych i zatruwanie organizmu biopaliwami, co powoduje wysokie koszty terapii) i jest podgryzany z zewnątrz przez żarłocznego  i nienasyconego  bobasa z apetytem na środki -  energetyką jądrową i przerośniętego  oraz zazdrosnego starszego brata , który podkrada biomasę, truje produktami spalania, zabiera tlen i podwyższa  koszty leczenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno o terapię po takiej diagnozie... Uważam, że &lt;strong&gt;powinna zostać opracowana pilnie (prace ropoczętę niezwlocznie i niezależnie od "poprawiania" KPD i czekania aż taki dokument uzyska akceptację KE) krajowa strategia rozwoju energetyki odnawialnej do 2030 roku z programem wykonawczym do 2020 roku. Program wykonawczy powinien miec cel krajowy '2020 znacząco wyższy niż 15% i zawierać te dzialania, które są niezbędne dla jego wdrożenia w Polsce, a nie tylko dzialania o ktore pyta KE &lt;/strong&gt;w &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/40-archiwum/197-w-dniu-30-czerwca-2009r-komisja-europejska-opublikowaa-wytyczne-dla-rzadow-krajow-czlonkowskich-ue-okreslajce-sposob-przygotowania-krajowych-planow-dzialan-na-rzecz-energetyki-odnawialnej-do-2020r.html"&gt;swoich wytycznych&lt;/a&gt; sprzed roku. Do KPD przeniesć należaloby tylko te wyniki programu wykonawczego, które są wymagane przez KE. KE nie odpowiada bowiem za wdrożenie celów tylko za monitorwanie ich wdrażania i ew. karanie (za pomocą instrumentu ETS lub bezporednio korzystając z zapisów traktatowych), tych którzy celów nie realizują. To Polska musi mieć taką swoją strategię i program, aby cele dyrektywy osiagnać, a KPD ma być tylko tego wyrazem, przedstawionym w formie porównywalnej z innymikrjami i w języku zrozumialym dla KE, calej UE i np. międzynarodowych inwestorów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-1632390014776664275?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/1632390014776664275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=1632390014776664275&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/1632390014776664275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/1632390014776664275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/07/na-krajowy-plan-dziaania-w-zakresie-oze.html' title='Na krajowy  plan działania w zakresie OZE przyjdzie nam poczekać , tylko czy odłączany od kroplówki pacjent wytrzyma?'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-2032234577007405351</id><published>2010-06-23T15:00:00.000-07:00</published><updated>2010-06-23T23:00:50.432-07:00</updated><title type='text'>Kto jest właścicielem promieni słonecznych czyli odnawialne źródła energii  w kampanii wyborczej</title><content type='html'>Ponarzekałem sobie ostanio na głupotę i egoizm jako wrogów (i fałszywych przyjaciół)  OZE. Aktualny projekt „Krajowego planu działań w zakresie  energii ze źródeł odnawialnych”  (KPD) wydatnie ułatwia stawienie tego rodzaju przygnębiających tez na dzisiaj. Wybory to zawsze okazja do myślenia o przyszłości. Ta generalnie powinna być optymistyczna i pozytywna, a myślenie „zaangażowane’ w szczególności jeśli chodzi o OZE.&lt;br /&gt;Generalnie stało się inaczej. Dwu głównych kandydatów do pełnienia funkcji prezydenta pokłóciło się o przysłowiowe „Niderlandy” – o gaz łupkowy. Jasno o OZE wypowiedział się tylko „ten trzeci”  - Grzegorz Napieralski - niespodzianka w pierwszej turze wyborów. &lt;a href="http://www.wiadomosci.onet.pl/2180531,11,napieralski_o_ochronie_srodowiska_i_energii_odnawialnej,item.html"&gt;Mówił&lt;/a&gt;. ..”w Polsce o ekologii, ochronie środowiska i nowych technologiach mówi się niewiele, a kampania wyborcza jest pozbawiona merytorycznych debat na ten temat”. Opowiedział się za edukacją ekologiczna i dodał: „nie będziemy ulegać pokusie, by myśleć, że to co związane z ochroną środowiska czy energią odnawialną musi być drogie i niedostępne"; jako przykład podał kolektory słoneczne – „powinny być one w Polsce powszechne”. &lt;br /&gt;Warto zatem dla porządku ten fakt odnotować na "odnawialnym", tym bardziej że Napieralski nadał tym samym OZE wymiar powszechny, obywatelski, co się np. nie udało Waldemarowi Pawlakowi (który de facto miał argumenty w ręku) prezentującego biopaliwa i biogaz z p. widzenia nie obywateli i konsumentów energii, ale z stosunkowo wąskiej perspektywy klasowej.&lt;br /&gt;Warto to podkreślić, zwłaszcza, gdy przychodzi czas na rozliczenie tych dwu wygranych(?) w wyborach. Pierwszy (Komorowski) reprezentuje bowiem tych co się dobrze zapowiadali (por. &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2007/11/po-expose-premiera-co-rzd-musi-co-chce.html"&gt;wpis na odnawialnym po zaprzysiężeniu obecnego rządu&lt;/a&gt;), a drugiemu (Kaczyńskiemu) zazwyczaj  w głowie były sprawy odległe od OZE takie jak centralizacja, konsolidacja, etatyzm (po&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/08/energia-i-bezpieczenstwo-energetyczne.html"&gt;r. wpis&lt;/a&gt;). Obydwaj zgadzają się co do promocji energetyki jądrowej i rur gazowych oraz terminali LNG i to ich rzeczywiście łączy i w pewnynm sensie godzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wracając do „tego trzeciego” warto zauważyć, że &lt;a href="http://zieloni2004.pl/news-3055.htm"&gt;uzyskał poparcie zielonych&lt;/a&gt; , co prawda za całokształt (widać że był prześwietlany :), ale w tym za patrzenie w przyszłość aby (z uzasadnienia): „środowisko, które nas otacza przekazać w najlepszym stanie naszym dzieciom i wnukom”. Może to mało odkrywcze, może nawet u nas naiwne,  ale wszyscy wiemy jak w Polsce idea zrównoważonego rozwoju ciężko się przyjmuje i jak łatwo u  nas o egoizm, trącący wręcz redukcjonizmem i  darwinowskim (uznanym przez socjalizm :) nakazem maksymalnego sukcesu reprodukcyjnego, bez patrzenia na to co dalej …. Antropolog, prof. Tadeusz Bielicki twierdzi, że 90% historii człowieka upłynęło w ustroju zupełnie – egalitarnym, różnym od opartego na indywidualnej konkurencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślałem sobie, jakie na ten temat poglądy reprezentowane są w świecie obecnej ideologii lewicowej w Polsce i jak się ona miewa, po ustawowym uznaniu marksizmu za  ideologię zbrodniczą, wręcz zakazaną. &lt;br /&gt;Trafiłem na lewicującą  "Krytykę polityczną" nr 19 z 2009 r. Minister Michal Boni, z obozu zwycięscy pierwszej tury wyborów, przyznaje że „gdy rozmawiamy o planie dla polskiej energetyki, w dyskusji tradycyjnie dominuje perspektywa sektora energetycznego…”. Zgadza się z tezą Edwina Bendyka, że „rozwój energetyki w oparciu o źródła rozproszone  może sprzyjać budowie kapitału społecznego…” , co jest wyzwaniem w Polsce(w swiecie darwinizmu trudniej o rozwój takiego kapitalu).  Dlaczego zatem Bronisław Komorowski tego temu nie podjął ?  &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nikt nie musi, każdy może, chciałoby się powiedzieć...&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym samym numerze "Krytyki politycznej" znalazłem perełkę pióra znanej pisarki Olgi Tokarczuk. Pisze tak: „wielu specjalistów utrzymuje, że technologicznie gotowi do wykorzystania zupełnie nowych źródeł energii (albo stosowania wielu) i &lt;strong&gt;to nie technologia, lecz raczej polityka trzyma nas w anachronicznym świecie ropy, węgla i gazu, które na dodatek - traktując je jako dobra prywatne – można sprzedawać&lt;/strong&gt;. … Wydaje mi się to dziwaczne” i dodaje: „ ... &lt;strong&gt;to tak jakby ktoś ogłosił że jest właścicielem promieni słonecznych&lt;/strong&gt;”.  Przyznam, że przy całej kontrowersyjności i zaskoczeniu, że autorka np. „Prawiek i inne czasy” może tak atrakcyjnie   prezentować paradoksy współczesnej polityki i przyszłej technologii. Warto o tym choć chwilę pomyśleć. prawda :)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oglądając stronę internetową Krytyki politycznej widać, że ferment zieloności z OZE w tle się rozwija. Jutro konferencja „&lt;a href="http://www.krytykapolityczna.pl/Zaproszenia/25czerwcaWstronePolskiegoZielonegoOkraglegoStolu/menuid-1.html"&gt;W stronę polskiego okrągłego zielonego stołu&lt;/a&gt;” . Zieloni i lewica skradną partiom postsolidarnościowym nie tylko OZE ale i „okrągły stół”.  &lt;br /&gt;Nikt nie jest właścicielem promieni słonecznych (księżyca też nie można ukraść), na szczęście :). Ale każdy może się przy nich ogrzać; jak spiewal Stachura "dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba...".&lt;br /&gt;Pokombunujcie politycy.... Przed nami i wami cala seria wyborow.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-2032234577007405351?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/2032234577007405351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=2032234577007405351&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/2032234577007405351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/2032234577007405351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/06/kto-jest-wascicielem-promieni.html' title='Kto jest właścicielem promieni słonecznych czyli odnawialne źródła energii  w kampanii wyborczej'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-4679945362464542075</id><published>2010-06-13T11:43:00.000-07:00</published><updated>2010-11-22T05:07:42.674-08:00</updated><title type='text'>Recepty stowarzyszeń branżowych i organizacji na poprawę rządowego projektu "KPD na rzecz OZE"</title><content type='html'>Poprzedni  &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/06/krajowy-plan-dziaania-w-zakresie.html"&gt;wpis na „odnawialnym&lt;/a&gt;” zakończony został zapytaniem jak zareaguje środowisko energetyki odnawialnej na  publikacje projektu Krajowego planu działania na rzecz energii ze źródeł odnawialnych (KPD) i jak zareagują resorty i niezależne ośrodki opiniotwórcze.  Konstrukcja prawna pakietu klimatycznego, dyrektywy 3009/28/WE i wynikających z niej wytycznych dla KPD jako zasadniczego krajowego instrument wdrożenia polityki klimatyczno-energetycznej  ma kapitalne bowiem znaczenie dla całego sektora OZE (jego rozwój) i dla obywateli (koszty) w realnej dla nich perspektywie 10 lat. Przy słabym KPD, a ewidentnie z tym obecnie mamy do czynienia, wiele firm i organizacji, które dopiero zaczynają się tworzyć nie przetrwa najbliższych kilku lat, pozostałe nie będą się rozwijać lub będą dalej karleć.   &lt;br /&gt;We wstępie &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/ekspertyzy/doc_details/395-opinia-ieo-na-temat-projektu-kpd.html"&gt;opinii Instytutu Energetyki Odnawialnej nt. KPD &lt;/a&gt;sam zwracałem uwagę, że istotą dość szczegółowego, 10-letniego planu jest  dostarczenie inwestorom stabilnej i długookresowej polityki rozwoju OZE. Jak zastrzega bowiem Komisja Europejska  raz wysłany w terminie do końca czerwca b.r. KPD nie powinien być zmienianym, a jeżeli w sytuacji wyjątkowej do takiej konieczności dojdzie, będzie ona rozpatrywana w kategoriach rozpoczęcia procedury karnej przeciwko krajowi członkowskiemu UE, który nie dopełnił wcześniej staranności w przygotowaniu KPD (to argumenty także dla rządu i podatnika). Organizacje sektora OZE w Polsce są w bardzo słabej kondycji i szczególnie powinno im zależeć na tym polski KPD był jak najwyższej jakości i aby „zaczął działać” bez zbędnej zwłoki, zanim ich  bieżące kłopoty się pogłębią i zanim inwestorzy i rynki kapitałowe ominą Polskę szerokim łukiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, po zamknięciu pierwszego etapu konsultacji społecznych dokonałem szybkiego przeglądu stron internetowych stowarzyszeń OZE aby zobaczyć czy uznały sprawę za ważną i czy zdołały zająć (najpierw przeczytać ze zrozumieniem) i wyrazić publicznie swoje stanowisko/opinię. Zorganizowane są raczej wokół rodzajów OZE lub poszczególnych wiodących/wybranych technologii, raczej nie wokół szerszych celów. Pewnie nawet wyspecjalizowany badacz organizacji pozarządowych i biznesowych w tym sektorze miałby  kłopot w ustaleniu na czym im zależy i jak sobie wyobrażają sektor OZE. W tym szybkim z konieczności przeglądzie nie dotrę zapewne do wszystkich z nich, ale &lt;strong&gt;niech to będzie też dla czytelników odnawialnego wysoce subiektywna „wycieczka” po instytucjach tego sektora&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Zacznę od tych „milczących”, co nie znaczy że po cichu, bez wpływu na debatę społeczną i tak potrzebny wzrost świadomości otoczenia w jakim działają i obywateli, nie podjęły się jakiegoś lobbingu czy „załatwiania czegoś metodą korytarzową”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obie organizacje geotermalne: Polska Geotermalna Asocjacja - &lt;a href="http://www.pga.org.pl/index.html"&gt;PGA&lt;/a&gt; (widać z winiety że pewnie zajęta promocją studiów podyplomowych) i Polskie Stowarzyszenie Geotermalne &lt;a href="http://www.psg.agh.edu.pl/index.html"&gt;PSG&lt;/a&gt;, choć geotermii w KPD tyle co kot napłakał, nawet o kilkanaście procent mniej niż w PEP2030 (tu chciałem tylko krótko podziękować przemiłej czytelniczce odnawialnego z Wuppertal, która przysłała przejrzyste zestawienia KPD z PEP2030) i jest to świadczy też o bezcelowości podpisywanej wcześniej deklaracji w sprawie promocji geotermii  i „załatwianie” spraw branżowych bez patrzenia na system i przed opracowaniem KPD  (por. &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/03/energetyka-wodna-ziarno-zboz-geotermia.html"&gt;wpis  o politycznym klientelizmie&lt;/a&gt;) i ogranicza niezależność. &lt;br /&gt;W stosunku do geotermii, w KPD wręcz nieprzyzwoicie dużo więcej (w wartościach bezwzględnych nawet o 30% więcej niż w PEP 2030) jest biomasy. Tu milczenie organizacji branżowych jest jeszcze bardziej wymowne i można je z egoistycznego punktu widzenia zrozumieć, nawet jak organizacje promujące biomasę dostały w KPD puste procenty, puste kalorie, wręcz Niderlandy.  Polska Izba Biomasy &lt;a href="http://www.biomasa.org.pl"&gt;PIB&lt;/a&gt; chłodno podała tylko informuje o konsultacjach KPD. &lt;a href="http://www.polbiom.pl"&gt;POLBIOM&lt;/a&gt; zwyczajowo, zwłaszcza gdy chodzi o szersze problemy rozwoju OZE milczy.   Także Polskie Stowarzyszenie biogazu &lt;a href="http://pba.org.pl"&gt;PSB&lt;/a&gt; sprawą KPD ignoruje. Wcześniej PSB zdobyło przyczółki lub nawet „uwłaszczyło się” na zbyt wcześnie (przed opracowaniem KPD) przyjętym przez MG i MRiRW projekcie programu  rozwoju biogazowi  (dalej jest to „projekt” i z całkiem racjonalnych powodów dobrze jakby tak pozostało i aby rząd takiego pustego i fruwającego w oblokach „programu” nie przyjął  - &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/08/krajowy-program-rozwoju-produkcji-i.html"&gt;por. wpis&lt;/a&gt;), wcześniej nazwanym trochę dziwnie pod elektorat rolniczy jako IERE. „Scenariusz” odpowiadający IERE, przypominający trochę „wishful thinking” wszedł do PKD (jakościowo są to porównywalne „programy”) i pewnie dla PSB lepiej nad tym cicho przejść do porządku dziennego, nawet jeżeli instrumentów jego wdrożenia w PKD brakuje. Milczy też Krajowa Izba Biopaliw &lt;a href="http://www.kib.pl"&gt;KIB&lt;/a&gt;, która chyba tylko skutecznym lobbingiem doprowadziła biodiesel został w KPD wyniesiony niemalże  pod niebiosa – ponad dwukrotnie większe wykorzystanie w 2020 r. niż w i tak „biopaliwowym” PEP2030. Może być też tak, że znane z entuzjazmu (nieważne że słabiutko uzasadnionego) wobec biodiesla sprawę załatwiło MRiRW, a KIB  mógł się oprzeć na wręcz państwowym lobbingu,  przez analogię choćby do rządowej promocji energetyki jądrowej. Transport ekologiczny w dyrektywie 2009/28/WE to nie tylko biopaliwa, a już z pewnością nie biodiesel i szkoda ze KIB bliżej się sprawie nie przygląda i nie próbuje wyjść z bieżących interesów i zastawionej pułapki biodiesla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza małym wyjątkiem, milczą stowarzyszenia energetyki słonecznej. Tu też warto zauważyć, że podobnie jak w przypadku biogazu udało się przynajmniej termicznej energetyce słonecznej zaistnieć w KPD, ale bez szaleństw w sensie celu i bez systemu wsparcia. Związane z IPPT PAN i PW Polskie Towarzystwo Energetyki Słonecznej &lt;a href="http://ptes-ises.itc.pw.edu.pl/index.html"&gt;PTES&lt;/a&gt;, krytykuje do tej pory pionierską Strategię rozwoju energetyki odnawialnej  z 2000 r., ale w sprawie KPD nie zajmuje publicznie stanowiska. Przy praktycznym „wyzerowaniu” w projekcie PKD  fotowoltaiki, nie tylko głosu nie zabrało Polskie   Towarzystwo Fotowoltaiki (PTF) które wręcz samo wyparowało z sieci; jeszcze niedawno publicznie funkcjonowało  było &lt;a href="http://www.pv.pl"&gt;pod  adresem Centrum Fotowoltaiki&lt;/a&gt;, które zajmuje się teraz promocją szkolnego laboratorium… To bardzo niepokojący sygnał!  Jest to o tyle ważne, że - związane z IMP PAN i PG - Polskie &lt;a href="http://www.pompaciepla.org.pl"&gt;Towarzystwo Pomp Ciepła&lt;/a&gt; też głosu nie zabrało.  Głos, wyłącznie w sprawach termicznej energetyki słonecznej  zabrał tylko przemysłowy, nie posiadający osobowości prawnej „&lt;a href="http://www.panelsloneczny.eu/home/59-uwagi-panelu-sonecznego-20x2020-w-sprawie-krajowego-planu-dziaa-na-rzecz-energii-ze-rode-odnawialnych-kpd.html"&gt;Panel Słoneczny 20x2020&lt;/a&gt;”. To w zasadzie jedyny głos, który zwraca uwagę na niebagatelną rolę jaką powinno odegrać zielone ciepło w KPD (nie ma tego głosu też w przypadku biomasy, która ma "przejść przez kominy elektrowni" po współspalaniu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z obu branżowych organizacji energetyki wodnej, glos zabrało Towarzystwo Energetyki Wodnej &lt;a href="http://www.tew.pl/index.php?option=com_remository&amp;Itemid=92&amp;func=fileinfo&amp;id=158"&gt;TEW&lt;/a&gt;. TEW, patrząc z perspektywy hydroenergetycznej, jest rozgoryczony i dzieli się (rozdzielnik stanowiska) tym w zasadzie ze wszystkimi istotnymi organami władzy i administracji państwowej, ale moim zdaniem zbyt słabo stara się o wpisanie energetyki wodnej w ramy i filozofie nowej dyrektywy i raczej bazuje na znacznie wcześniejszej argumentacji. Tu też widać, że nie mają żadnego sensu zupełnie oderwana od systemu, branżowe deklaracja o &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/03/energetyka-wodna-ziarno-zboz-geotermia.html"&gt;współpracy MG z KZGW&lt;/a&gt;. Towarzystwo Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych &lt;a href="http://www.trmew.pl"&gt;TRMEW&lt;/a&gt; skupiające się ma małych obiektach, które mają jeszcze szanse do  kontynuacji rozwoju w obecnej dekadzie milczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odważnie i otwarcie swoje stanowisko sformułowało (dość systemowo) Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej &lt;a href="http://psew.pl"&gt;PSEW&lt;/a&gt;, które także zdołało w tej sprawie zorganizować konferencję prasową. Miałem możliwość konsultowania tego stanowiska i  znam tezy prowadzące do najdalej idącego postulatu PSEW aby obecny KPD odrzucić i opracować nowy, od początku. Domyślam się że rząd mimo wszystko z końcem czerwca wyśle „coś” do Brukseli, co mocno nie będzie odbiegało od obecnego projektu KPD (nie da się go znacząco poprawić), ale postulat aby opracować nowy, dobry i szeroko sformułowany plan dla Polski (nie tylko dla formalnego wywiązania się ze zobowiązań wobec Brukseli, z czym i tak będą poważne kłopoty) jest jednym z najważniejszych i najbardziej obecnie konstruktywnym. Związane z Gdańskiem i promujące morską energetykę wiatrową Polskie Towarzystwo Energetyki Wiatrowej &lt;a href="http://www.ptew.pl/index.html"&gt;PTEW&lt;/a&gt; tym razem nie prezentuje na swojej stronie swego stanowiska publicznie, a szkoda, bo strategiczna morska energetyka wiatrowa złowieszczo została wyzerowana w scenariuszu KPD.&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Polska Izba Gospodarcza Energii Odnawialnej &lt;a href="http://www.pigeo.org.pl/index.php"&gt;PIGEO&lt;/a&gt; przedstawiła dość szczegółowy wykaz uwag do KPD, skupiając się na dostępie OZE do sieci i postulowanych systemach wsparcia za którymi Izba lobbuje. Powołuje się przy tym na wyniki projektu międzynarodowego  REPAP, realizowanego przez grupy lobbystyczne w UE razem z paroma instytutami zajmującymi się prognozami.  Szkoda że opinia Izby nie wykorzystuje wyników projektu w sferze optymalizacji scenariusza KPD dla Polski i w choćby częściowym wypełnieniu braków systemowych obecnego projektu KPD, a powołuje się na REPAP tam gdzie nie wniósł wartości dodanej dla Polski, czyli w systemie wsparcia, opracowanym na potrzeby członków izby. PIGEO miało jedyną okazję, aby na bazie wykonanych symulacji szerzej spojrzeć na problem, bez upychania szczegółowych postulatów w obecnie bezpostaciowy KPD, który zresztą w tym zakresie treść raportu REPAP częściowo już uwzględnił. &lt;br /&gt;Na tym tle za dość systemowe należy uznać  uwagi Stowarzyszenia Niezależnych Wytwórców Energii w Skojarzeniu &lt;a href="http://www.snwes.pl"&gt;SNEWS&lt;/a&gt;, które krotko mieści się w zasadzie wyrażane wcześniej poglądy prof. Popczyka i jego zespołu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda że tyle organizacji milczy lub nawet nie podejmuje sie przeczytania projektu KPD, ale z pewnoscią źle się dzieje, że na tle wątłego i raczej niespójnego (może poza sprzeciwem wobec promowania współspalania biomasy w elektrowniach) branżowego lobbingu, w sprawach systemowych (poza wcześniej cytowanym Instytutem Energetyki Odnawialnej) nie wypowiadają się państwowe instytuty typu Instytut Upraw Nawożenia i Gleboznawstwa, Instytut Paliw i Energii Odnawialnej, Instytut Ochrony Środowiska czy Instytut Energetyki.  Nie wiadomo jak przebiegają konsultacje resortowe KPD, ale pewnie wobec tego że Ministerstwa Gospodarki nie chce środków (!) na wdrożenie, przebiegną one bez emocji i niestety głębszego zaangażowania Ministerstwa Finansów. Warto pewnie będzie się wsłuchać jedynie w opinię Ministerstwa Środowiska w tej sprawie, dla którego KPD to niebagatelny skladnik wdrożenia Pakietu klimatycznego, za który odpowiada. &lt;br /&gt;Wiem, że swoje szersze stanowisko zdołała zaprezentować &lt;a href="http://www.koalicjaklimatyczna.org"&gt;Koalicja Klimatyczna&lt;/a&gt;, czyli wspólny i cenny głos organizacji ekologicznych. Za niezwykle cenne uważam wczesniejsze (prewencyjne?), systemowe &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/39-biezace/235-uchwaa-konwentu-marszakow-rp-z-18-marca-dotyczc-promocji-odnawialnych-rode-energii-w-ramach-pakietu-klimatycznego-ue.html"&gt;stanowisko Konwentu Marszałków RP&lt;/a&gt; , które udało się uzgodnić pomiędzy tak różniącymi się  polskimi regionami.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;W zaktywizowaniu tych ponadbranżowych środowisk - oby tylko chciały dalej się w sprawę angażować -  oraz, poza orgnizacjami branzowymi, wlaczeniem organizacji konsumenckich i niezaleznych, niekoniecznie branżowych jednostek badawczych, ale przede wszystkicm budowaniu wyspecjalizowanego ośrodka wewnątrz rządu (rozpoczynając od powołania szerokiego zespołu międzyresortowego) widzę jedyną  szansę na poprawienie KPD i sensowne wdrożenie dyrektywy 2009/28/WE w Polsce. Nie widzę sensu we wrzucaniu do poważnie chorego już systemu "branżowych dopalaczy" (stosowanych miejscowo i doraźnie doraźnie) i leczenia objawowego bo to skończy się szybko zawałem. Tu tylko cierpliwy i dobry lekarz medycyny rodzinnej może pomóc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. cd. rozważań nt nie tylko branżowych dylematów wobec pierwszego projektu KPD, ale także resortowych sporów wokol drugiego projektu znajduje się  &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/11/o-naturze-sporow-resortowych-o-biomase.html"&gt; we wpisie z 21-11-2010&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-4679945362464542075?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/4679945362464542075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=4679945362464542075&amp;isPopup=true' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4679945362464542075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4679945362464542075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/06/recepty-stowarzyszen-branzowych-i.html' title='Recepty stowarzyszeń branżowych i organizacji na poprawę rządowego projektu &quot;KPD na rzecz OZE&quot;'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-714545930200279116</id><published>2010-06-01T02:36:00.000-07:00</published><updated>2010-06-01T22:23:40.275-07:00</updated><title type='text'>Krajowy plan działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych – pierwsze refleksje</title><content type='html'>W piątek 28 maja, oprócz alertu czytelnika &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/04/o-koniecznym-powrocie-do-debaty-nt.html"&gt;w komentarzu&lt;/a&gt; na „odnawialnym”,  dostałem od Pani Minister Strzelec Łobodzińskiej oficjalne, pisemne zawiadomienie (datowane na 21 maja) o pojawianiu się w internecie, w biuletynie informacji publicznej Ministerstwa Gospodarki (MG) projektu &lt;a href="http://bip.beta.mg.gov.pl/node/10714"&gt;Krajowe plan działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych&lt;/a&gt;  z dnia 25 maja  (nazwijmy dokument krótko - &lt;strong&gt;KPD&lt;/strong&gt;). Uwagi można nadsyłać do 4 czerwca. Rozdzielnik  jest krótki, ograniczony do 20 organizacji z sektora OZE, które mniej lub bardziej są rozpoznawane jako lobbystyczne (nie ma tam jednak firm energetycznych i wplywowych orgnizacji z sektora energetyki zawodowej, co dobrze odbieram), zazwyczaj reprezentujące wybrane branże OZE. Przy bieżących zobowiązaniach z trudem udało mi się przebrnąć przez lekturę liczącego 190 stron KPD i niestety po tym doświadczeniu można by sformułować co najmniej tyle samo stron samych pytań, wątpliwosci i uwag. Ale rozumiem że nie o to chodzi czytelnikom odnawialnego. Podzielę się zatem refleksjami natury ogólnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KPD ma w tytule słowo „Plan działania …” ale nie jest w żadnej mierze „planem” (z tym sie nam kojarza konkretne dzialania rozpisane w czasie z jasną odpowiedzialnoscią i kosztami oraz źródlami finansowania), także w myśl wymogów &lt;a href="http://www.ieo.pl/dokumenty/aktualnosci/05062009/nowa_dyrektywaOZE2020.pdf"&gt;dyrektywy 2009/28/WE &lt;/a&gt;o promocji stosowania odnawialnych źródeł energii. Tym bardziej nie spełnia pod względem treści (pomimo zbliżonej do wymogów formalnych struktury dokumentu), nawet w minimalnym stopniu  &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/40-archiwum/197-w-dniu-30-czerwca-2009r-komisja-europejska-opublikowaa-wytyczne-dla-rzadow-krajow-czlonkowskich-ue-okreslajce-sposob-przygotowania-krajowych-planow-dzialan-na-rzecz-energetyki-odnawialnej-do-2020r.html"&gt;wytycznych&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; Komisji Europejskiej -KE (decyzja z 30 czerwca 2009 r.) ustanawiających schemat KPD na mocy dyrektywy 2009/28/WE &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejscami dokument sprawia wrażenie przeglądu literatury, na podstawie którego dopiero miałby być przygotowany właściwy plan działań. W przygotowywaniu „planu” nie użyto narzędzi właściwych ani pracom prognostycznym (modele symulacyjne, metoda scenariuszy, foresight, itp.). Nie ma diagnozy coraz trudniejszej niestety sytuacji dla OZE w Polsce (wyczerpane proste rezerwy rozwoju i spadające tempo rozwoju),  ale nie ma też w dokumencie propozycji żadnego nowego elementu wsparcia aż do 2020 r.  Trudno nie odnieść wrażenia, że opracowanie stawia sobie za cel udowodnienie słuszności dotychczas prowadzonej polityki wobec OZE i konieczności utrzymania stanu aktualnego. Jest mowa o wręcz mitycznej „spec” ustawie która ma dotyczyć OZE jako ew. instrumencie wdrożenia KPD, ale nie ma nawet ani słowa o celu czy zakresie proponowanej regulacji, a już z pewnością nikt nie wierzy w zapewnienie autorów KPD że ta ustawa będzie wdrożona w 2010 roku (choć data wdrożenia dyrektywy od strony prawnej jest wymogiem formalny dyrektywy 2009/28/WE).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem autorzy nie do końca zrozumieli wytyczne KE, która aby ułatwić rządom przygotowanie KPD podała strukturę dokumentu i opatrzyła ją dodatkowymi pytaniami pomocniczymi. KPD to powinien być spójny, poważny strategiczny dokument rządowy, a nie kolekcja szkolnych odpowiedzi na pytania dotyczących bieżącej sytuacji prawnej. To nie informator, nawet jesli zebranie informacji jest ogolnie rzecz biorac przydatne. Część odpowiedzi pochodzi z różnych wypowiedzi zebranych w ramach współpracy z tzw. „sektorem” zebranych przez konsultanta MG – firmę CASE Doradcy, a znaczna część odpowiedzi jest wzięta wprost  z opracowania lobbystycznego PIGEO, powstałego w ramach projektu REPAP. Takie opracowania jak powstałe w ramach REPAP są bardzo potrzebne, ale &lt;strong&gt;projekt dokumentu rządowego musi mieć swój kręgosłup &lt;/strong&gt;(oparty na kosztach, analizach ekonomicznych, szerszych celach  społecznych, gospodarczych) i być nakierowany na odbiorcę końcowego, konsumenta energii, podatnika, obywatela, a nie można procesu tworzenia dokumentu zaczynać od tych którzy przy okazji wdrażania KPD mają na nim (i na odbiorcy końcowym) zarobić. Nie oznacza to wcale że społeczeństwu i gospodarce chodzi o to aby nie było kosztów! Niższe koszty dzisiaj (o to zabiegają np. "zamartwiający" się o „swoich odbiorców końcowych” lobbyści, Baranki Boże z PGE, Tauron, Orlen, Lotos itd.) oznaczają wysokie koszty w 2020 roku, a może nawet jak to mówi Minister Kraszewski – pętlę na szyi. Chodzi o to, aby dokument był ambitnym, dawał absolutną pewność zrealizowania celu (wdrożenia dyrektywy i szerzej – Pakietu klimatycznego) ze znaczną nawiązką  i aby przy najniższych kosztach dawał jak największe korzyści dla całego kraju. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale tu nie chodzi tylko o braki aksjologiczne i brak refleksji nad szerszym celem społecznym i krajowym. Tu chodzi też o zwykłe, zrozumiałe narzędzia wyboru i kryteria mierzenia realizacji wybranych celów. Jak to można zrobić jeżeli w dokumencie nie ma kosztów całkowitych wdrożenia proponowanego scenariusza, nie ma kosztów żadnego z proponowanych działań, nie ma informacji jakiej części (moim zdaniem znacznej) ogólnych kosztów wdrożenia całego Pakietu klimatycznego UE w Polsce (ocenianych na 300 mld Euro!) można uniknąć dzięki wdrażaniu przemyślanego KPD? Sądzę np., że tu podwyższenie celu z 15% do 18-20% obniży koszty wdrożenia Pakiety klimatycznego 3 x 20% w Polsce, a nie zwiększy ale gdzie jest taka analiza z ktorej wynika ze 15,5% to optimum?  Jak zostały wybrane udziały poszczególnych OZE w zielonym energy mix: czy na podstawie minimalizacji kosztów na 2020, 2030, czy brano pod uwagę koszty redukcji emisji CO2 w 2020 roku, czy ktoś zrobił wcześniej analizę typu LCA (w całym cyklu życia; może za dużo wymagam?, ale dyrektywa o tym mówi), czy ktoś zrobił choćby najprostszą, wymaganą przy tego typu dokumentach strategiczną ocenę oddziaływania KPD na środowisko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nikt nic takiego nie zrobił… Istnieje graniczące niemalże z pewnością domniemanie poważnego błędu metodycznego w pracy, sprowadzającego się do kreowania wyników i rekomendacji ex ante, zamiast określania celów i dobrania  sposobu ich osiągnięcia. System wsparcia, wymagany dyrektywą 2009/28/WE explicite w KPD, powinien być efektem analiz i optymalizacji (głównie ekonomicznej) realizacji celów, a nie luźno sformułowaną możliwością czy doktrynalnym założeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wobec braku kręgosłupa, głębszych analiz, braku autentycznego włączenia w proces tworzenia organizacji o szerszym spojrzeniu na problem jak samorządy terytorialne, organizacje konsumenckie, zielone i myślące długookresowo NGO itp., obecny projekt KPD będzie szarpany jak czerwony sukno. Może MG celowo chce uprawiać politykę „dziel i rządź, bo w zaproponowanej koncepcji pracy na KPD i "konsultacji" dostanie tyle sprzecznych propozycji z różnych stron, że zostanie przy tym co jest. Zostawi tym samym wielki problem przyszłym rządom, bo tym obecnym KPD nie da się wdrożyć ani dyrektywy 2009/28/WE a nawet Pakietu klimatycznego w Polsce. Ale jeżeli nie, to powstaje pytanie co rząd zrobił aby (nawet jeżeli projekt KPD jest obecnie  niezwykle niskiej jakości dokumentem) najpierw przygotować obywateli do szerszej dyskusji nad tak ważnymi sprawami i przeprowadzić ją z pożytkiem? Komisja Europejska proponując dyrektywę (jak zresztą każdy inny dokument) najpierw przygotowała tzw. &lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/climate_actions/doc/2008_res_citizens_summary_en.pdf"&gt;citizens summary&lt;/a&gt;  w którym skupia się na tym co dyrektywa ma rozwiązać i jakie korzyści zwykli obywatele z tego powodu magą osiągnąc. Robi to w prostych, zrozumiałych  słowach, a pod nimi kryją się konkretne liczby. Dlaczego samorządy regionalne, powiatowe, gminne, konsumenci energii, grupy mieszkańców, MŚP i drobni inwestorzy i inni nie otrzymali takich informacji aby moc uczestniczyć w debacie? Dlaczego nie dostali założeń do konsultacji, a obecnie streszczenia i co mają zrobić z zawiłym, niejasnym, niespójnym i czasami sprzecznym wewnętrznie dokumentem teraz? Być może na wezwanie do kilkudniowych konsultacji zdołam odpowiedzieć, siedzę  w tych zagadnieniach od dość dawna. Zdąży jeszcze paru innych zorganizowanych lobbystów. Ale jakie będą efekty takiej pracy, w sytuacji gdy już teraz o wszystkim decyduje kalendarz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MG popełniło błąd prosząc wybranego w uczciwym przetargu konsultanta o „wypełnienie tabelek” na podstawie danych zebranych (bez ładu i składu) od lobbystów, a nie o szerokie studium analityczne, które byłoby podstawa do wypełnienia tabelek. Dane od lobbystów są niezwykle potrzebne, ale jeżeli funkcjonują w systemie, wzbogacają go, a nie tworzą. To pierwszy powód że polski KPD będzie gorszy niż np. niemiecki, a polska energetyka odnawialna będzie miała znacznie gorzej niż w krajach o silniejszym zapleczu merytorycznym i organizacyjnym na szczeblu rządu i instytucji współpracujących. Drugim błędem było nieupublicznienie wielce wątpliwych efektów pracy konsultanta w listopadzie/grudniu ubiegłego roku, bo to była okazja do silniejszych korekt. MG nie musiało tego robić, ale ułatwiło by to też działania na szczeblu Departamentu Energetyki, gdyż wobec braku otwartości rosną zawsze naciski silnych grup wewnątrz rządu czy też górę biorą stereotypy dotyczące różnych rodzajów OZE. Niezwykle przeszkadza nam fakt, że na szczeblu rządowym nie pojawiła się żadna instytucja która mogłaby zastąpić zlikwidowane 5 lat temu Rządowe Centrum Studiów Strategicznych i jest niedowład instytucji analitycznych i prognostycznych rządowych, pararządowych i pozarządowych. Czy ktoś odpowiada za przyszłość dalszą niż 4 lata?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej chwili chodzi głównie o reakcje innych, niebranżowych ministerstw „horyzontalnych”,   tym przede wszystkim Ministerstwa Środowiska – odpowiedzialnego za Pakiet klimatyczny UE.  Z drobniejszych spraw, nie pojawia w KPD  pojęcie oceny oddziaływania na środowisko (OOŚ) czy decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach które w sposób fundamentalny wpływają na planowanie i przebieg procesu inwestycyjnego oraz pozwolenia i decyzje administracyjne, a pojawiają się historyjki o krajowym systemie certyfikacji. Niezwykle ważne jest Ministerstwo Finansów. Nie da się wdrożyć KPD o ile nieznane są koszty, o ile nie ma ich świadomości Minister Finansów i nie ma zaakceptowanego przez niego harmonogramu finansowego. Taki KPD będzie nie tylko niezoptymalizowany, ale wręcz martwy.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Z innych instytucji, za niezwykle ważną uznałbym opinię Instytutu Upraw Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG). KPD moim zdaniem przesadza z rolą biomasy i nie docenia kosztów z tym związanych oraz przecenia korzyści społeczne. Bo jakie korzyści mamy ze spalania w elektrowniach ukraińskiego słonecznika, azjatyckich odpadów kokosowych, masłosza czy palenia polskich lasów i ziarna zbóż, i kto na tym korzysta? W różnych miejscach dokumentu można wyczytać różne informacje o wielkości udziałów biomasy w KPD (od 60 do 82%, autorzy KPD plączą się w zeznaniach i nikt pewnie nie wie co jest tu rekomendacją a co błędem szacunków) ale skoro o taką skalę chodzi (bład tu wiele znaczy) i tak niechętnie rząd dywersyfikuje zielony energy mix i tak chętnie czyni go niezrównoważonym (np. biopaliwa pierwszej generacji) także w 2020 roku, to trzeba się temu porządnie przyjrzeć. IUNG jako instytut państwowy, który do tej pory moim zdaniem zachował niezależność i obiektywność sądów powinien się tej sprawie przyjrzeć z najwyższą uwagą i mam nadzieję że to zrobi, nawet w sytuacji gdy nie ma go na wspomnianym na wstępie rozdzielniku…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo długo już trwa stan zawieszenia w OZE a KPD jest obecnie praktyznie (pomimo wielu informacji) nieprzydatny do podejmowania decyzji, ale w przypadku użycia tego dokumentu jako bazy do jakichkolwiek decyzji, zwłaszcza inwestycyjnych, może wywołać różne problemy na wszystkich szczeblach i prowadzić do nieracjonalnego wykorzystania zasobów i środków jakimi dysponujemy. Zasobem którego nam obecnie najbardziej brakuje jest czas, choć Pakiet klimatyczny znany jest od ponad 3 lat, a dyrektywa OZE i zakres obowiązków związanych z KPD od 1,5 roku… Jak to nawet dziwnie zabrzmi, współczuję jakos MG, ale mam nadzieję, że obnażenie problemu miałkości i wieloletniego niedoceniania jakosci prowadzonej polityki wobec OZE w Polsce pomoże zarówno wzmacnianiu instytucji państwowych i potencjału merytorycznego w tym zakresie jak i OZE. Musimy widocznie przez to przejść, zanim natkniemy się na reakcje KE. Mam nadzieję, że opinie orgnizacji sektora OZE beda konstruktywne, nie beda nadmiernie rostrzelone, ulożą sie w system i poprawią w KPD to co sie na dzisiaj da.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-714545930200279116?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/714545930200279116/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=714545930200279116&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/714545930200279116'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/714545930200279116'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/06/krajowy-plan-dziaania-w-zakresie.html' title='Krajowy plan działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych – pierwsze refleksje'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-4740408793633269386</id><published>2010-05-28T14:38:00.000-07:00</published><updated>2010-05-28T15:20:39.169-07:00</updated><title type='text'>Czytam</title><content type='html'>Zmobilizowany m.in. przez komenatora "odnawialnego" - Pana Bartosza Królczyka (ostatni komentarz w poprzednim &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/04/o-koniecznym-powrocie-do-debaty-nt.html"&gt;&lt;strong&gt;wpisie&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;), czytam projekt "&lt;a href="http://bip.beta.mg.gov.pl/node/10714"&gt;Krajowego &lt;strong&gt;planu działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym nakrótszym w historii odnawialnego wpisie, chciałem tylko uprzejmie poinformować, że przebrnąłem przez pierwsze 48 stron (dopiero 25% calosci) dokumentu i zdecydowałem sie na dalszą przeprawę i koniecznosć zmagania z tekstem otworzyć butelkę Corvina di Verona (ze stajni Ripassso, piwnica Tinazzi w Veronie) z 2008 roku (rok gorącej debaty nad Pakietem klimatycznym UE 3 x 20). Polecam wszystkim innym czytelnikom "Krajowego planu...".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytlenicy Krajowego planu - lączcie sie, chciałoby sie zawołac :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie Bartoszu, jak zdołam na tym szlachetnym dopingu dobrnąć do końca dokumentu, niezwlocznie odmelduję się na odnawialnym z wpisem- pierwszą merytorytczną refeksją. Jeżeli to sie szybko nie stanie, będzie to widomy znak ze w trakcie lektury zostałem zmuszny do znacznie poważniejszego drenażu mojej piwniczki...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-4740408793633269386?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/4740408793633269386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=4740408793633269386&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4740408793633269386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4740408793633269386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/05/czytam.html' title='Czytam'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-5511425495699952685</id><published>2010-04-25T11:52:00.001-07:00</published><updated>2010-04-26T13:07:46.978-07:00</updated><title type='text'>O koniecznym powrocie do debaty nt. rządowego planu działań na rzecz OZE i wdrożeniu dyrektywy 2009/28/WE…</title><content type='html'>Odnawialny zamilkł i ciężko powrócić do sążnistych :) wpisów i właciwej mu krytyki władzy (kazdej zresztą) że lekceważy przyszłosć, grzebiąc sie w przeszłosci...&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Czas żałoby narodowej nie służy domaganiu się od rządzących tego co dla nowoczesnej  energetyki  w Polsce jest kluczowe na następną dekadę, albo i całe stulecie. Jeszcze przed katastrofą w Smoleńsku dobitnie swoje zdanie w tej sprawie zdążyło wyrazić niezwykle ważne dla OZE i całego Pakietu klimatycznego UE, gremium jakim jest &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/39-biezace/235-uchwaa-konwentu-marszakow-rp-z-18-marca-dotyczc-promocji-odnawialnych-rode-energii-w-ramach-pakietu-klimatycznego-ue.html"&gt;Konwent Marszałków RP, zwracając uwagę na lekceważenie problemu przez Rząd&lt;/a&gt;, ale obecny czas nie służył twórczej debacie na ten temat. Szkoda, bo to bardzo ważne, mobilizujące rząd do działań  stanowisko …&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niebezpiecznie skraca się czas na konsultacje, w tym (twórczą) krytykę rządowej propozycji „Krajowego planu działań na rzecz OZE”. Nie widać też krytyki rządu za brak przedłożenia do konsultacji społecznej ww. dokumentu, pomimo tego, że do przedłożenia go Brukseli, zgodnie z bezwzględnym wymogiem (zagrożonym sankcją) dyrektywy 2009/28/WE, pozostało tylko dwa miesiące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan działań na rzecz OZE miał być głównym tematem na „odnawialnym” blogu w tym roku, ale nie sądziłem że przez cztery miesiące w zasadzie nic się nie wydarzy, a katastrofa smoleńska w zasadzie uniemożliwi zaistnienie medialne tego tematu i jakąkolwiek debatę. Nie wiem nawet czy do ludzi, a nawet bezpośrednich interesariuszy, dotarła taka świadomość, że jak czegoś nie będzie w „Planie działań …” to z pewnością nie będzie w rzeczywistości, bo z „Planem działań” związany jest (powinien być i będzie wymagany przez KE) system wsparcia. To jest trochę tak jak mój syn Konrad mówi, że „jak czegoś nie ma w Googlach to nie istnieje”…. Jest też tak, jak mówił jeden profesor na Wydziale Zarządzania UW, że „Polacy przeznaczają na planowanie działań 20%, a w UE jest  to 60%”, a to znaczy, że po pierwsze dobrze nie planujemy i męczymy się potem z realizacją naszych projektów. Obecny czas dla OZE liczy się dwu, trzykrotnie i nie może być zmarnowany. Cały Pakiet klimatyczny wymaga dobrego planowania w okresie 10 letnim, a my mamy co najwyżej (złe) doświadczenia z planami 5-letnimi (tzw. „5-latki”) i to z tzw. minionej epoki.  I nic nam nie pomoże twierdzenie, że dyrektywę wdrożymy na „zasadach rynkowych”, czyli że „sama się wdroży”. Łatwo jednak sobie wyobrazić w Polsce że jak coś będzie w „Planie działań” to też nie musi być wdrożone. Czy ktoś rozliczył w Polsce kiedyś kogoś, że polityki energetyczne czy jedyna „Strategia rozwoju energetyki odnawialnej” z 2000 r. nie zostały wdrożone? Aby próbować rozliczyć rządu trzeba się domagać aby dokumenty były konkretne i autorskie a to wymaga presji na etapie ich tworzenia, bo inaczej zostaną zbagatelizowane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak wywierać presję w sytuacji gdy a) projektów dokumentów nie ma, b) nikt się ich nie domaga, c) jak się domaga (Konwent Marszałków) to pozostaje bez echa bo żałoba narodowa, d) jak żałoba narodowa to raczej patrzymy w przeszłość, e) jak przeszłość - to raczej nie energetyka tylko polityka, f) jak energetyka to raczej rosyjski gaz (synonim braku bezpieczeństwa energetycznego) niż rodzime OZE (faktyczne bezpieczeństwo…) ….&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Związane z energetyką refleksie po katastrofie pod Smoleńskiem sprowadzają się w zasadzie do geopolityki i relacji polsko-rosyjskich i rur gazowych. Andrzej Kublik &lt;a href="http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,7769088,W_katastrofie_w_Smolensku_zgineli_rzecznicy_dywersyfikacji.html"&gt;w gazecie Wyborczej&lt;/a&gt; pyta się o to jak po katastrofie pod Smoleńskiem będą wyglądać debaty o bezpieczeństwie energetycznym w sytuacji gdy ze sceny politycznej odeszli najgłośniejsi zwolennicy zapewnienia Polsce dostaw gazu i ropy z różnych źródeł. &lt;br /&gt;Czy wobec tej tragedii elity są w stanie wyartykułować inną, bardziej nowoczesną koncepcję bezpieczeństwa energetycznego, oparta na rodzimych OZE i dalszej integracji z UE, czy dalej pozostaniemy (może jeszcze bardziej) w zamkniętym kręgu braku alternatywy wobec dotychczasowego myślenia, wzmocnionego niewyobrażalną skalą dramatu i szacunkiem dla tragicznie zmarłych ? Czy wobec podwójnego dramatyzmu historii ktoś jeszcze odpowiada w naszym kraju za przyszłość ? Czy w tej sytuacji, w kluczowym dla OZE momencie, można sobie wyobrazić krytykę dotychczas uprawianej polityki energetycznej? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prezydent Lech Kaczyński i jego ekipa mają swoje formalne zasługi jeśli chodzi o Pakiet klimatyczny, gdyż w marcu 2007 r. popisał (nawet jak nie miał przekonania) zgodę polityczną na „3 x 20%”. Przeciwnicy polityczni, nieraz z pewną dozą ironii &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2007/11/po-expose-premiera-co-rzd-musi-co-chce.html"&gt;mówili potem&lt;/a&gt;: „trzeba zrobić wszystko, by spełnić zobowiązania złożone na Radzie Europy w marcu przez Prezydenta Kaczyńskiego (…) który zaakceptowali wspólny cel, że w 2020r. w Polsce i UE aż 20% w bilansie energetycznym będzie stanowiła energia odnawialna”.  Potem Prezydent już do tego temu nie wracał, traktował go wręcz jako swoje mało chlubne osiągnięcie i skupiał się na geopolityce i gazociągach, twierdząc między innymi, że „bezpieczeństwo energetyczne nie ma ceny” i na gazoporcie mówiąc że musimy go budować „niezależnie od rachunku ekonomicznego”, co ma też swoje negatywne konsekwencje i &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/07/ignorowanie-zasad-ekonomii-w-energetyce.html"&gt;czemu dawałem wyraz&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie sądzę, że w imię szacunku dla tragicznie zmarłego prezydenta i jego współpracowników, mających inne priorytety w polityce energetycznej niż wdrażanie Pakietu klimatycznego, ten ostatni powinien być dalej jedynie wstydliwym epizodem dla zwolenników IV RP. Życie może pokazać, że był to jedna z ważniejszych decyzji, podjęta bez nadmiernej zwłoki (vide Traktat Lizboński) i jako jedna z niewielu w dramatycznie zakończonej kadencji, rzeczywiście wybiegająca w przyszłość. Nie wstydźmy się zatem domagać także teraz, aby była realizowana z pełną determinacją.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-5511425495699952685?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/5511425495699952685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=5511425495699952685&amp;isPopup=true' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/5511425495699952685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/5511425495699952685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/04/o-koniecznym-powrocie-do-debaty-nt.html' title='O koniecznym powrocie do debaty nt. rządowego planu działań na rzecz OZE i wdrożeniu dyrektywy 2009/28/WE…'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-4261759460356436312</id><published>2010-03-22T16:45:00.000-07:00</published><updated>2010-03-24T00:47:58.956-07:00</updated><title type='text'>Pierwsze przymiarki do krajowych planów działań ‘2020 na rzecz OZE i jak na tym tle Polska się prezentuje; ale tak naprawdę, nie na pokaz</title><content type='html'>Platforma przejrzystości KE w sprawie dyrektywy 2009/28/WE się przydaje. Opublikowano  &lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/renewables/transparency_platform/doc/0_forecast_summary.pdf"&gt;podsumowanie wstępnych prognoz &lt;/a&gt; rozwoju OZE krajach członkowskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce przedmiotowy (celowo nie użyłem słowa „stosowny”) &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/NR/rdonlyres/3ABD7255-4A8D-49E8-9222-F39EBBCFA0C5/59550/Prognoza.pdf"&gt;dokument w końcu stycznia został przesłany do Brukseli&lt;/a&gt;, po przyjęciu przez Komitet Rady Ministrów do Spraw Europejskich (sprawy daleko zasłuży). Polska zdecydowała się zaproponować na 2020 r. wyższy niż wymagany 15% w postaci 15,48%. Liczna wyrażona w procentach z drugim miejscem po przecinku wskazywać może na wielką precyzję w symulacjach sektora energetycznego na 10 lat do przodu…. Ale, po tym jak przejrzałem pobieżnie dokument przygotowany przez firmę CASE Doradcy w listopadzie ‘2009 dla Ministerstwa Gospodarki (miał być podstawą prognozy rządowej) pt. „Plan działań: ścieżka rozwoju wykorzystania odnawialnych źródeł energii do 2020 roku” wraz z rekomendacjami” mam wątpliwości skąd ta precyzja się bierze. Niech sposób symulacji i dojścia tej prognozy na zawsze pozostanie słodką czy wstydliwą tajemnicą Ministerstwa, ale niech Ministerstwo zdecydowanie poważniej, zarówno od strony analitycznej jak i przede wszystkim wdrożeniowej, podejdzie do przygotowania właściwego Planu działań (termin mija na niewiele ponad 2 miesiące, sporo czasu upłynęło na żonglerce liczbami których niewiele niestety wynika). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I niech te działania będą tak przejrzyste i widoczne jak na platformie KE. Zawołam z „odnawialnego” , aby na stronie internetowej Ministerstwa Gospodarki pojawiła się platforma internetowa „OZE w Polsce” i aby było to miejsce gdzie cała nasza narodowa i najlepsza (wiem że skromna) wiedza oraz najbardziej aktualna, zweryfikowana  (wiem jak obecnie niepełna a często zniekształcona np. bieżącym interesem politycznym) informacja mogła służyć wszystkim obywatelem, firmom i samorządom. Co ludziom bowiem &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/Gospodarka/Energetyka/Odnawialne+zrodla+energii"&gt;po takiej informacji&lt;/a&gt;? Jeśli chodzi o przeszłość, to URE próbuje informować &lt;a href="http://www.ure.gov.pl/uremapoze/mapa.html"&gt;z wykorzystaniem mapy&lt;/a&gt; (to dobry pomysł, bo OZE to lokalna sprawa i bez mapy ich się nie da zrozumieć) o koncesjonowanych tylko OZE wytwarzających energię elektryczną, ale gdzie są już pewnie  tysiące źródeł niekoncesjonowanych, gdzie są źródła/statystyki zielonego ciepła? Dyrektywa nakazuje traktować OZE jako całość. A czy ktoś opowiada za przyszłość ? Już 5-10 lat temu, do czasu kiedy Ministerstwo Środowiska odpowiadało za OZE, ludzie mieli znacznie więcej i bardziej przydanej i lepiej uporządkowanej informacji dostępnej na portalu ministerialnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do zestawień KE, daje się zauważyć  kilka ciekawych faktów i można spróbować wyciągnąć kilka wniosków na przyszłość, wszak o 2020 r. tu co najmniej chodzi. Pięć krajów zgłasza, że nie będzie w stanie swoich celów na 2020 r. spełnić; MT, BE, LU i …IT, oraz  DK!. O ile pierwsze trzy stosunkowo małe kraje jakoś można zrozumieć, Włochy trudno zrozumieć, ale chyba nie trzeba się dziwić, to Dania może zadziwić i do tego jeszcze wrócę.&lt;br /&gt;Kraje o największej nadwyżce w stosunku do obowiązkowego celu to Niemcy,  Hiszpania i Szwecja, wysoko jest Grecja (2% nadwyżka) ale tu, podobnie jak w przypadku Polski nisko oceniam wiarygodność tej deklaracji, podobnie jak dziwnych prognoz Bułgarii….&lt;br /&gt;Per saldo wychodzi tyle ile trzeba, choć nie rewelacyjnie - 20,3%, czyli z małym zapasem 0,3%. Czyli jest miejsce na wykorzystanie takich instrumentów dyrektywy służących elastyczności realizacji celów, jak transfery statystyczne, wspólne projekty czy współpraca z krajami trzecimi. Zdaje się, że Włosi chcą współpracować z krajami trzecimi, głównie z Afryki śródziemnomorskiej (takie projekty jak &lt;a href="http://www.desertec.org"&gt;Desertec&lt;/a&gt; , czy &lt;a href="http://www.terna.it/Default.aspx?tabid=1888"&gt;Ternea&lt;/a&gt; (współpraca z Tunezją) i ew. krajów bałkańskich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska zakłada przekazanie nadwyżki w ramach transferów statystycznych innym krajom UE, na dzisiaj jednym z ww. pięciu. Pierwszy problem to czy będzie nadwyżka. Gdyby podstawą był  „Planu działań” zaproponowany przez CASE twierdzę że jest to absolutnie niemożliwe. Z uwagi na stan wiedzy o OZE w Polsce i niezwykle wątłe siły Ministerstwa Gospodarki oraz brak innych głębszych i odpowiedzialnych opracowań dokładnie odpowiadających wymogom UE, niestety nie wierze w sensowną pełną propozycję przesłaną do Brukseli do końca czerwca ani we wdrożenie dyrektywy w Polsce do końca br. Nie da się nadrobić straconego czasu. Udawanie lub nieudolne wdrażania OZE spowodowało, że w latach 2001-2007 nie nastąpił faktyczny wzrost udziału OZE w Polsce, a w latach 2006/2007 &lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/publications/doc/statistics/part_2_energy_pocket_book_2010.pdf"&gt;zaobserwowano wręcz regres&lt;/a&gt;; udział OZE w bilansie zużycia energii finalnej spadł z 7% do 6,7%. Postęp byl poozrny i mierzony tylko wczesniejszymi (cząstkowymi) dyrektywami, a nie byl to rozwój organiczny i systemowy. Nastąpilo tylko przesuniecie strumienia biomasy z wydajnejszej produkcji ciepla na niefektywna produkcję energii elektrycznej we wspolspalaniu, produkcję biopaliw cieklych i eksport rafinowanych biopaliw stalych (pelety etc.), czyli zjawiska, jakie stanowia dla Polski, wg sposobow liczenia celow w dyrektywie 2009/28/WE, najwieksze ryzyko w osiąganiu celow dla OZE takze w tej dekadzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brak ciągłości prac analitycznych i słabość instytucjonalna z jednej strony, a z drugiej skala problemu (modelowanie i optymalizacja przyszłości w nowym duchu Pakietu klimatycznego) z drugiej, powodują że moim zdaniem (odpukać) czeka nas opóźnienie i niezrealizowanie celu.  Infrastrukturę OZE buduje się przez wiele lat a dyrektywa 2009/28/WE są testem na to kto budował, a kto udawał.  Czeka nas dołączenie do MT, LU, BE, ew. Włoch jeżeli dogadamy się np. z Ukrainą w sprawie dotychczas nie przewidywanych przez rząd projektów z krajami trzecimi i ściągniemy sobie na głowę tamtejsza biomasę. To krótkowzroczne, ale będzie pewnie taniej niż pozyskiwać transfery z krajów takich jak DE, ES czy SE. Dramatem naszej polityki  w obszarze OZE jest postawienie w PEP’2030 na biomasę, która ma stanowić aż (!) 84% w zielonym energy mix w 2020 r., a tak naprawdę krajowi rolnicy na tym nie zarobią, a napędzani tylko politycznie inwestorzy starcic mogą. Już obecnie w UE stanowi ona „tylko” 63% i jej udział musi maleć, jeżeli ma być tanio. Inaczej zostaniemy tylko z drogim węglem, deficytową biomasą (nieefektywnie wykorzystywaną) i drogim, coraz bardziej tracącym myszką  atomem jako skansen nowoczesnej Europy. Ale tu na turystach zwiedzających kraje o zdecydowanie nienowoczesnej jak na 2020 r. strukturze wytwarzania energii nie da się zarobić…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzieję budzić może współpraca z Danią, to lepsze niż wożenie tysiącami kilometrów biomasy. Wiele się naczytaliśmy o tym, jakim Dania zielonym krajem jest. Prawda jest taka, że Dania zielonym krajem była, ale od 2001 r. (wyborcza zmiana opcji politycznej) stopniowo traciła pozycję i teraz ma problemy z wypełnieniem Protokołu z Kioto. Nie przyrastają znacząco nowe moce w OZE, a jedyne co się naprawdę udało dotychczasowy zeroenergetyczny wzrost (przy dużej konsumpcji energii) i prawdziwy sukces - eksport duńskiej zielonej technologii, a w szczególności jednej sztandarowej firmy Vestas. I teraz rząd duński musi szukać możliwości transferu statystycznego i wspólnych projektów (za wszystko przyjdzie kiedyś zapłacić). Biorąc pod uwagę, że takie kraje jak Niemcy czy Irlandia oraz nawet Estonia wskazują na chęć współpracy przy rozwijaniu morskiej energetyki wiatrowej oraz ze na rozwój morskich sieci w regonie Morza Bałtyckiego (supergrid oraz Balic Ring) pójdą znaczące środki UE, Polska powinna zacząć rozmowy z Dania i Niemcami. Sprzyjać temu będzie fakt, że w okresie 2011/2012 Polska będzie z Dania (w tzw. trio z Cyprem) przewodniczyć UE i wtedy łatwiej będzie pozyskać dla tej współpracy inne kraje. Ale o tym trzeba myśleć już teraz, bo potem, nawet w tym przypadku nie będzie o czym już rozmawiać…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje obawy o wiarygodny „Plan działań” nie są odosobnionymi, choć z jakiś powodów nie są artykułowane. Ale na swoim ostatnim posiedzeniu w Kamieniu Śląskim, w tej sprawie &lt;a href="http://www.konwent.opolskie.pl/page/?str=51"&gt;głos zabrał Konwent Marszałków RP&lt;/a&gt;. Nie widzę w tej chwili w Polsce „wyborczej” i państwie zarządzającym węglowymi monopolami  energetycznymi innej siły niż regiony, które – wymienione słusznie w dyrektywie 2009/28/WE jako najważniejszy „stekeholder”, mogą skutecznej od innych zwracać uwagę rządowi (tym poprzednim też), że zlekceważył sprawę o kapitalnym, cywilizacyjnym wręcz znaczeniu. Skupił się na i tak przegranym elemencie pakietu klimatycznego (ETS) a  przegrywa tam gdzie miał szansę wygrać (OZE). Samorządy mają swoje graniczenia, tam też rządzi polityka i to czasami gorsząca polityka. Ale czy nie budzi optymizmu &lt;a href="http://www.dolnyslask.wroc.pl/pliki/XIDFST-program.pdf"&gt;zaproszenie jakie dostałem z Dolnośląskiego Forum Samorządu Terytorialnego&lt;/a&gt;, które z okazji 20-lecia samorządu terytorialnego promuje debatę na 3 zasadnicze tematy: bezpieczeństwo publiczne, finansowanie samorządu w kryzysie i właśnie OZE. Przy tak ustawionych priorytetach, nawet jak wiemy, że nie wszystko co w regionach czy gminach jest „cacy”,  można mieć nadzieję. Trzeba tylko pozwolić samorządom działać, autentycznie włączyć je w opracowanie Plani działań, jego wdrożenie (olbrzumia skala inwestycji) i monitorowanie, bo bez oddolngo monitorowania nie rozliczymy w ramach dyrektywy nawet tego co rzeczywiscie wyprodukujemy i zużyjemy w obecnych i setkach tysięcy nowych, rozproszonych instalacji OZE.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-4261759460356436312?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/4261759460356436312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=4261759460356436312&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4261759460356436312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/4261759460356436312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/03/pierwsze-przymiarki-do-krajowych-planow.html' title='Pierwsze przymiarki do krajowych planów działań ‘2020 na rzecz OZE i jak na tym tle Polska się prezentuje; ale tak naprawdę, nie na pokaz'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-3221018699106128543</id><published>2010-03-09T14:03:00.000-08:00</published><updated>2010-03-10T13:12:42.794-08:00</updated><title type='text'>Energetyka wodna, ziarno zbóż, geotermia i co dalej, czyli polityczny klientelizm?</title><content type='html'>Jakie OŹE w Polsce mają największy potencjał, najniższe koszty, największe szanse rozwojowe do 2020 r. i szansę na to aby stać się narodową chlubą i perłą w koronie II dekady XXI wieku?  Byłoby to dobre pytanie maturalne, ale nie dla rządu i parlamentu bo te już znają odpowiedź i swoje priorytety. Krotko je streszczę, choć uprzedzam, że przesądzenia decydentów mogą się różnić nieco od wiedzy podręcznikowej, o naukowej tu nie wspominając.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z uwagi na potencjalnie znaczący (?) potencjalny wkład energetyki wodnej w realizację celów OZE, 27 października 2009 r. została (jako pierwsza z cyklu, o którym będzie dzisiaj) podpisana &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/Wiadomosci/Energetyka/Deklaracja+o+wspolpracy+na+rzecz+energetyki+wodnej.htm"&gt;deklaracja o współpracy&lt;/a&gt; na rzecz energetyki wodnej promowana przez ministra gospodarki i właściciela państwowych (tylko!) elektrowni wodnych – ministra skarbu. Leszek Karwowski, prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej po jej podpisaniu zapewnił, że podjęte zostały prace nad uproszczeniem warunków udostępniania terenów pod inwestycje w tego typu źródła energii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na marginesie  polityka energetyczna (PEP2030) została przyjęta 10 listopada 2009 r., ale w zakresie energetyki wodnej  zaczęto ją wdrażać 2 tygodnie wcześniej. Wygląda zatem na to, że niepotrzebnie się  nieraz czepiam o detale i biję na alarm o rzekomych opóźnieniach w pracy rządu nad rozwojem OZE. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inne porozumienie, przekute nawet niezwykle sprawnie (znowu dowód że się nieraz bez uzasadnienia czepiam braku determinacji i skuteczności inicjatyw rządowych i bez czekania na uzgodniony "Action plan"), bez oglądania się na malkontentów w &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/NR/rdonlyres/B91ADCC9-FD7E-44B9-9F99-DC4EDEA1A9B4/57505/projektwersjaz1pazdziernika.pdf"&gt;regulację prawną &lt;/a&gt;dotyczącą współspalania zbóż z węglem, miało miejsce pomiędzy ministrem gospodarki, rolnictwa, Krajową Federacją Producentów Zbóż i elektrowniami o czym było juz &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/08/czy-spalanie-ziarna-zboz-w-kotach.html"&gt;wspomniane na odnawialnym&lt;/a&gt; i przeciwko czemu (znowu) nieśmiało i nieskutecznie &lt;a href="http://www.ieo.pl/pl/aktualnosci/39-biece/216-opinia-ieo-w-sprawie-projektu-rozporzdzenia-ministra-gospodarki.html"&gt;zająłem także oficjalne stanowisko&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmilczę okoliczności wcześniejszego powstawania tzw. „programu biogazowego” o dziwnej oryginalnej nazwie IERE czy ustawy biopaliwowej i takowoż programu rozwoju, tworzonych i zawieszonych w systemowej próżni politycznej i legislacyjnej i pozbawionych elementów szerszej analizy, ba refleksji. Po co analizy i jakieś tam rzeczywiste potencjały, koszty, straty w innych sektorach gospodarki, kiedy każdego za kim stoi jakaś grupa (większe grupy zawodowe naturalnie ciążą ku bezpiecznej przeszłości) możemy czymś obdzielić, a ten ostatni też będzie się nawet z drobiazgu cieszył jak dziecko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwrócić chce tylko uwagę na ostatnią kontynuację procederu uszczęśliwiania, w postaci &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/Wiadomosci/Strona+glowna/Minister+StrzelecLobodzinska+o+rozwoju+energetyki+geotermalnej.htm"&gt;wczorajszej deklaracji&lt;/a&gt; pomiędzy ministerstwem środowiska i ministerstwem gospodarki a Polską Asocjacją Geotermalną (tu mam wątpliwości czy rzeczywiście chodziło o PAG – bardziej wyrazistą „toruńską”, czy Polskie Stowarzyszenie Geotermalne PSG – bardziej umiarkowane, nazwijmy to „łagiewnickie”) na konferencji organizowanej przez stała Podkomisję ds. Energetyki Sejmowej Komisji Gospodarki. Tu Pani Minister powołała się z kolei na PEP2030 i zapowiedziała, że „w tym roku Polska musi wdrożyć unijną dyrektywę o odnawialnych źródłach energii, co skłoniła do weryfikacji systemu wsparcia stosowanego aktualnie dla energii odnawialnej, (...)zmiany dotyczyć będą zróżnicowania pomocy dla poszczególnych rodzajów energii zielonej", co jako żywo przypomina skteczną skadinąd zasadę "dziel i rządź". Pani Minister odysyła do PO IiŚ i NFOŚiGW, tak jakby uczestnicy konferencji o tym nie wiedzieli że tam póki co na wiele w sprawie geotermii nie można liczyć. Na stole pojawia się jednak konkret - propozycja zmiany w nowym projekcie ustawy Prawo geologiczne i górnicze, gdzie zrezygnowano z koncesji na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż wód termalnych, opłaty za poszukiwanie, czy wykazania się środkami na prowadzenie działalności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakimi argumentami  przekonali za wsparciem? Mam nadzieję, że mi wybaczą, bo także w ich imieniu piszę. Argumenty moich przyjaciół geotermików trafiają one  do wyobraźni bo &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/103869.html"&gt;&lt;strong&gt;PSG przytacza przykład Podhala&lt;/a&gt;, gdzie „działa taka ciepłownia geotermalna z której energia jest tańsza niż energia z Elektrowni Wodnej w Nieszawie i Farmy Wiatrowej w Kisielicach&lt;/strong&gt;”. Kiedyś przyglądałem się kosztom tego obiektu i udzielonej mu skali pomocy publicznej i nigdy nie użyłbym tego przykładu jako broniącego geotermii od strony ekonomicznej, to niezwykle kosztowna dla podatnika instalacja demonstracyjna, która zdecywanie mogłaby być mniejsza i mniej kosztować. Nigdy bym nie porównywał wprost technologii produkcji ciepła do  technologii wytwarzania energii elektrycznej (na rynku i w przeliczeniu na te samą jednostkę ciepła jest 3 x droższa) ani czegoś zamortyzowanego w ubieglym wieku z czymś nowym albo planowanym. Ale widać, że cel uświęcił środki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co będzie dalej z roszczeniami i argumentacją  innych sektorów?  Co dostaną od polityków i urzędników i dlaczego?  Czy ktoś popatrzy na potencjały do wykorzystani i rzeczywiste koszty jakie za tym stoją w układzie komparatywnym? Czy ktoś zwróci uwagę na to, że 15% cel całościowo pomyślanej dyrektywy 2009/28/WE na 2020 r. odnosi się do wszystkich OZE, a ich przyjęta struktura określi szansę na jego osiągnięcie i koszty po stronie podatników i konsumentów energii, w tym kosztów redukcji emisji o wdrożenia w Polsce całego Pakietu klimatycznego UE? Czy ktos patrzy na sprawy w calym systemie i z wymagnej dyrektywą perspektywy optymalizacji udzialow koncowych nosnikow zielonej energii: elektrycznej, ciepla i napędów w transporcie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta analiza potencjałów i kosztów wydaje się nie tylko zbędna politykom, ale nawet mogą taką wiedzę uznać za szkodliwą dla ich suwerennych decyzji, no bo jak wiedza może w czymkolwiek ograniczać demokratycznie wybranych przedstawicieli narodu i państwowych urzędników. Jak długo można podejmować decyzję na podstawie ogólnikowej i pozbawionej pod w tym względem głębszej w stosunku do OZE analizy PEP2030 czy, skrzętnie skrywanego przed widokiem osób postronnych, największej i w istocie przypadkowej kompilacji internetowej ubiegłego roku jakim było opracowanie ”Action Plan (Plan Wykonawczy): Ścieżki rozwoju wykorzystania odnawialnych źródeł energii do 2020 roku”. Na podstawie tego ostatniego opracowania można bowiem jak z kapelusza wyjąc dowolną liczbę, bo żadna do pozostałych nie pasuje i z nich nie wynika i nie burzy struktury owego zdumiewającego od strony metodycznej dokumentu. Nie można tylko wyjąc kosztów, bo ich tam ich jako żywo nie ma, czyli nie ma żadnej kotwicy blokującej swobodę decydenta. Może on zacząć realizować dowolny scenariusz oraz podjąć dowolną decyzję i zawsze da się to uzasadnić tak „inteligentnie” jak przepowiednie Sybilli (albo metodą „na Telimenę” która wszystko miała w biurku) pomyślanym materiałem źródłowym. &lt;br /&gt;Kiedy merytorycznie wzmocnimy instytucje państwa tak, aby decyzje mogły zapadać na podstawie rzetelnej i wszechstronnej analizy ex post i ex ante, na wzór np. US Energy Administration z której jawnych i publicznie dostępnych opracowań korzysta i mały inwestor z Nebraski i Biały Dom?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co i kto dalej? W kolejce czekają cierpliwie energetyka słoneczna i wiatrowa. Zawsze staram się stać po stronie pomijanych, ale teraz już chyba rzeczywiście nie ma innego wyjścia, one też powinny cos razem z rządem "zadeklarować", bo bezstronność i konkurencyjność (pomijam racjonalność) zostały poważnie zakłócone. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że energetyka wiatrowa lądowa już dostała - wraz z ostatnią nowelizacją Prawa energetycznego - wsparcie ... odwrotne od tego oferowanego PSG, czyli obowiązkowe dodatkowe (bezzwrotne) kaucje za przyłączenie do sieci.... A kto się upomni o "nienarodzonych" które mają wszak swoje propaństwowe agrumenty, ale brak lobbies: morskie farmy wiatrowe, PV, itd.?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale czy z tego powstanie jakas calosć? I jak długo jeszcze potrwa ten niczym nie zmącony (z pewnością nie szeroką wiedzą i cywilizacyjną perspektywą) &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Klientelizm"&gt;polityczny klientelizm&lt;/a&gt;?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-3221018699106128543?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/3221018699106128543/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=3221018699106128543&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3221018699106128543'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3221018699106128543'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/03/energetyka-wodna-ziarno-zboz-geotermia.html' title='Energetyka wodna, ziarno zbóż, geotermia i co dalej, czyli polityczny klientelizm?'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-8840771804682036255</id><published>2010-01-30T09:49:00.000-08:00</published><updated>2010-02-02T08:59:50.301-08:00</updated><title type='text'>Czy koncerny energetyczne się uczą i czy z wrodzonej niechęci do nauki i obrony węgla (jak niepodległości) nie polegną pod Pakietem klimatycznym UE?</title><content type='html'>Czwartkowy Dziennik Gazeta Prawna doniósł że topnieją plany inwestycyjne krajowych koncernów energetycznych  (cytat za WNP &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/100312.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;). Redaktor Ireneusz Chojnacki zauważa, że opóźnienia inwestycji energetycznych mogą wyniknąć również z tego, że nie wiadomo które nowe polskie elektrownie dostaną po 2012 roku darmowe uprawnienia do emisji CO2.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozumiem że jest to problem dalszego rozwoju energetyki węglowej  ale też, w sytuacji blokowania przez owe koncerny energetyczne odpowiednich regulacji i rozwoju „niezależnych” mocy  w energetyce odnawialnej  i wobec postawienia na wielce wątpliwą energetykę jądrową, także problem dla zapewnienia pokrycia krajowych potrzeb energetycznych w perspektywie kolejnych 10-20 lat. A wobec wywalczenia  ponad rok temu derogacji na uprawnienia do emisji CO2 w ramach Pakietu klimatycznego UE miało być tak wspaniale! Sektor energetyczny miał być konkurencyjnym, rentownym a biorcy energii mieli cieszyć się z niskiej ceny energii elektrycznej. Został odtrąbiony sukces negocjacyjny, Green Effort Group (reprezentujący interesy krajowych koncernów energetycznych)  blokująca Pakiet klimatyczny UE została nagrodzona przez Premiera a jej uczestnicy obwieszczeni wręcz bohaterami narodowymi. Drobnych &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/12/sukces-negocjacyjny-w-brukseli-czyli.html"&gt;popiskiwań&lt;/a&gt; na blogu, że to może nie najlepiej dla przyszłych inwestycji nikt już nie pamięta…&lt;br /&gt;Trochę refleksji, polemik i komentarzy z tego okresu pozostała na odnawialnym: patrz  &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/10/o-zarabianiu-na-pakiecie-klimatycznym.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/11/petycja-krajowych-producentw-energii.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednym z poprzednich &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/01/czy-polacy-rzeczywiscie-oceniaja.html"&gt;wpisów na odnawialnym&lt;/a&gt; podane były przykłady do pewnego stopnia skutecznych działań koncernów przemysłowych nastawionych na realizacje swoich celów (normy emisji ze środków transportu, substancji niszczących warstwę ozonową, tłuszczów trans), ale nigdy to nie było dobre dla ludzi i w ostatecznym rozrachunku dla społeczeństwa. Pozytywne było tylko to, ze te firmy jak już widziały, że nie zatrzymają lawiny, w końcu przestawiły się na produkcję bardziej przyjazną dla środowiska. Chyba najbardziej zatwardziały był przemysł tytoniowy, który przez dziesiątki lat utrzymywał wątpliwości, że nie ma związku pomiędzy dymem papierosowym a rakiem płuc.&lt;br /&gt;Ale wróćmy do naszych czterech narodowych championów energetycznych: PGE, Turon, Enion, Energa i może do dwu zagranicznych: RWE i Vattenfall. Czy one się zmieniają, bo jeżeli nie to problem wyżej zaznaczony ich nie dotyczy, bo za 10 -20 lat żadnego z  takich koncernów które się nie zmienią nie będzie na rynku. Będą tylko konsumenci energii obciążeni kosztami ich krótkowzrocznego aczkolwiek skutecznego lobbingu sprzed 1-2 lat. Pomijam tu już kwestie jednej z najgorszych decyzji politycznych w energetyce ostatnich lat jaką była konsolidacja pionowa koncernów krajowych i fakt postawiania na węgiel jako zasadniczej bazy paliwowej „na wieki” niemalże,  w krajowej polityce energetycznej PEP2030 i strategii zwanej Polska ‘2030 i także oficjalnej (państwowej) niechęci do zmian. Dodam tylko, że prof. Witold Orłowski w swojej najnowszej książce o nadrabianiu przez Polskę dystansu w rozwoju wobec Zachodu pt. „W pogoni za straconym czasem” zauważa, że na początku XVI wieku byliśmy największym krajem ówczesnej Europy zasobnym w ogromne puszcze, które były karczowanie i obsiewanie zbożem, które osiągało (chwilowo) wyższe ceny na Zachodzie. „Wzbogaceni do nieprzyzwoitości magnaci stopniowo przejmowali kontrolę nad Rzeczpospolitą. Zasoby taniej ziemi stały się więc w ostatecznym rachunku naszym przekleństwem. Zachód budował wtedy podstawy przemysłu, a my z systemu przedkapitalistycznego cofnęliśmy się do etapu gdzieś między feudalizmem a niewolnictwem. Znów znaleźliśmy się na peryferiach Europy”. Zwraca też uwagę na zjawisko jest znane pod nazwą „choroby holenderskiej”. Gdy w Holandii w latach 70. XX w. odkryto potężne złoża gazu i ropy, okazało się, że wcale nie przyczyniły się one do przyspieszenia rozwoju kraju. Przeciwnie, taki dar rozleniwia, zniechęca do rozwoju nowych technologii, poprawy wydajności pracy.  Analogia tylko częściowo, ale jednak przypomina naszych narodowych energetycznych, ale już ubożejących magnatów …&lt;br /&gt;Ale chciałbym na tym tle zastanowić się czy ci magnaci energetyczni mają zdolność do uczenia się i do autentycznej, a nie tylko PR-owskiej zmiany. &lt;br /&gt;Peter Sengeg, założyciel &lt;a href="http://www.solonline.org/PublicationsAndResources "&gt;Society for Operational Learning&lt;/a&gt; (stowarzyszenia uczących się organizacji) w swojej książce „The necesaary revolution” widzi, zapewne wzorem Ghandiego (najpierw cię nie dostrzegają, potem cię ignorują, potem zwalczają a potem wygrywasz) widzi kilka wyraźnych stadiów podejścia do zrównoważonego rozwoju w biznesie. &lt;strong&gt;1&lt;/strong&gt;) Na początku twierdzą, że dostosowanie będzie kosztowne a polityka jest błędna; wtedy potężne firmy zasiewają wątpliwości. &lt;strong&gt;2&lt;/strong&gt;) Firmy spełniają jedynie minimum wymaganego jedynie presją z zewnątrz twardym prawem. &lt;strong&gt;3&lt;/strong&gt;) Niektóre firmy zaczynają  się podporządkowywać tym potrzebom dobrowolnie (np. oszczędność paliw we własnym zakładzie i chęć poprawy reputacji). &lt;strong&gt;4&lt;/strong&gt;) Włączenie dbałości o środowisko do strategii firmy stającej się ekologiczną ale też pozostającą przedsiębiorstwem dochodowym. &lt;strong&gt;5&lt;/strong&gt;) Dbałość o środowisko zajmuje poczesne miejsce w strategii firmy, wpływając na kształtowanie  kapitału, budżetów, podstawową działalność i poszukiwanie nowych rynków i zmianę całego łańcucha dostaw. &lt;br /&gt;Myślę sobie że koncerny krajowe jako całość są pomiędzy 1 i 2 etapem rozwoju, ale są „różnice osobnicze”. Trudno mówić o &lt;strong&gt;PGE&lt;/strong&gt;, bo na okoliczność IPO za chwile PR-owsko zazielenił się w mediach, ale długofalowej polityki nie ma; jest realizacja koncepcji rządu (energetyka jądrowa) i pomijanie o tym co miał robić – morska energetyka wiatrowa (to cos dla narodowej firmy energetycznej) i wchodzenie tam gdzie nie ma dla PGE miejsca - biogaz. &lt;strong&gt;Tauron&lt;/strong&gt; dopiero wychodzi z etapu 1 i niewiadomo kiedy zdoła dojść do etapu 2; baza i przywiązanie do przeszłości ciążą nad zmianami. Twardo chce wbrew trendom światowym budować głownie nowe elektrownie węglowe, pocieszające jest tylko to, że &lt;a href="http://energetyka.wnp.pl/jan-kurp-tgpe-duzo-planow-firm-energetycznych-jest-nierealnych,100413_1_0_0.html"&gt;prezes Jak Kurp&lt;/a&gt; redukuje (pod wpływem okoliczności o których pisałem wyżej) zapał inwestycyjny w tym kierunku i tu warto pochwalic odpowiedzialnosc Prezesa Kurpa za slowa. 5 GW to też duzo i ambitnie, ale jeszcze rok temu sektor mówil o 15-30 GW!. &lt;strong&gt;Energa&lt;/strong&gt;, poza chorobliwą i mało konstruktywną reakcją na energetykę wiatrową wydaje się już być na etapie 2, ale zerka na 3. &lt;strong&gt;Enion&lt;/strong&gt; na etapie niezbyt spektakularnego IPO też „błysnął” spłowiałą nieco zielonością a potem pozostał szarym na etapie 2. Zieleń mógłby ożywić starający się jakiś czas temu o ten koncern bardziej intensywniej Vattenfall, ale teraz nie ma impulsu do poważniejszych zmian. I wreszcie &lt;strong&gt;Vattenfall&lt;/strong&gt;, co do którego nie ma większych wątpliwości że jako światowy koncern (choć świadomy tego monopolista) jest pomiędzy etapem 4 a 5, gdzie firma jest przemięknięta narzucaną z góry misją ekologiczną i misją odpowiedzialności społecznej. Można powiedzieć, że to u nas nie zadziała (potop szwedzki?), ale  jednak działa. Widać to w rozmowach z pracownikami średniego szczebla ale też widać że jest to też odpowiedzialność prezesa polskiego odzialu jakim ostatnio został Jacek Piekacz. Nie udaje że węgiel to jedyna przyszłość (choć w Polsce Vattenfall bazuje dalej na węglu i choć sam zaangażował się w promocje technologii czystego węgla) ale w tym przypadku &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/j-piekacz-vattenfall-ue-grozi-zakaz-budowy-elektrowni-weglowych,98018_1_0_0_0.html"&gt;zaleca ostrożność i szukanie alternatyw inwestycyjnych&lt;/a&gt;. Nawet jak w Polsce na poziomie opracyjnym różnice niędzy koncernami nie są aż tak duże, to widać przepasć w mysleniu perspektwicznym, nawet jezeli to perspektywa zaledwie Pakietu klimatycznego (10-letnia).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Pisząc o węglu, zerknąłem w tekst wystąpienia jaki już ponad 11 lat temu wygłosiłem w Sejmie: „Nie ma potrzeby, ani sensu, aby rozwój energetyki odnawialnej opierać na jej przeciwstawieniu sektorowi węglowemu, który stał się siłą napędową rozwoju gospodarczego Polski w XX wieku. To dzięki posiadaniu zasobów węgla mamy szansę na &lt;strong&gt;zbudowanie pomostu energetycznego w przyszłość &lt;/strong&gt;i czas na systematyczny rozwój i wdrażanie technologii OZE, przy zachowaniu bezpieczeństwa energetycznego kraju. Musimy pamiętać, że przechodzenie z paliw kopalnych na odnawialne, będzie procesem długotrwałym, ale nie możemy wyczekiwać z ich wprowadzaniem w życie do momentu, kiedy … pod wpływem zewnętrznych okoliczności będziemy musieli działać w pośpiechu, a obszar wyboru zostanie niebezpiecznie zawężony…”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie sądziłem wtedy, że najpierw przez wiele lat trzeba &lt;strong&gt;budować most świadomości &lt;/strong&gt;aby umieć połączyć stare z nowym . A „starzy magnaci” uczy się zdecydowanie za wolno i w tęsknocie do feudalizmu energetycznego i przywiązania do węgla blokują rozwój Rzeczpospolitej i naraża na utratę bezpieczeństwa energetycznego. Darmowe uprawnienia do emisji CO2 nie tylko rozleniwiają intelektualnie ale bywają zdradliwe. Ale może teraz Green Effort Group cos w końcu konstruktywnego wymyśli? Mam nadzieję, że nie będą to podwyżki cen energii, które pójdą na przejedzenie wewnątrz własnych grup zamiast na proekologiczną modernizację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wobec, moim zdaniem, trudnych do przekroczenia dla krajowych koncernów energetycznych barier w mysleniu o przyszlosci swoim i Polski, chcialbym zaproponowac aby znacząco poniesc w krajowym "Planie dzialan dla OZE" 15% cel dla Polski na 2020 r. Hiszpanie podniesli go o 3%, z 20 do prawie 23%, w tym &lt;a href="http://www.la-moncloa.es/IDIOMAS/9/ActualidadHome/2009-2/07012010_SpainToSurpass_2020RenewableEnergiesTarget.htm"&gt;tamtejszy rzad przewidzial&lt;/a&gt; 42,3% udzial zielonej energii elektrycznej w użyciu energii elektrycznej juz w 2020 r. Dokument &lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/renewables/transparency_platform/doc/spain_forecast_english.pdf"&gt;jest tez do sciagniecia&lt;/a&gt; z opisanej &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2010/01/platforma-przejrzystosci-i.html"&gt;w poprzednim wpisie&lt;/a&gt; platformy przejrzystosci KE.&lt;br /&gt;Polska, &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/Gospodarka/Energetyka/Mozliwosci+wykorzystania+OZE+w+Polsce+2020.htm"&gt;bez żadnego ryzyka, &lt;strong&gt;moze ten cel zwiększyć o 3-4%&lt;/a&gt; i postawić na zieloną energię elektryczną&lt;/strong&gt;. Wtedy moze tez krajowe koncerny zaczna sie szybciej uczyc :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-8840771804682036255?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/8840771804682036255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=8840771804682036255&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8840771804682036255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/8840771804682036255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/01/czy-koncerny-energetyczne-sie-ucza-i.html' title='Czy koncerny energetyczne się uczą i czy z wrodzonej niechęci do nauki i obrony węgla (jak niepodległości) nie polegną pod Pakietem klimatycznym UE?'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-7535639728485455692</id><published>2010-01-12T10:51:00.000-08:00</published><updated>2010-01-30T11:37:34.292-08:00</updated><title type='text'>Platforma przejrzystości i przejrzystość Platformy</title><content type='html'>Wywiązując się z &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/12/klimat-i-oze-w-2009-oraz-o-innych.html"&gt;noworocznej zapowiedzi&lt;/a&gt; w sprawie śledzenia prac nad przygotowaniem przez rząd "Planu działań na rzecz OZE do 2020 r." i wdrożenia dyrektywy 2009/28/WE o promocji stosowania odnawialnych źródeł energii, zajrzałem na ustanowioną przez Komisję Europejską (KE) &lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/renewables/transparency_platform/transparency_platform_en.htm"&gt;&lt;strong&gt;platformę na rzecz przejrzystości&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;  służącą informowaniu i monitorowaniu wdrożenia dyrektywy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widać, że do wczoraj 15 krajów członkowskich UE przesłało dokumenty z założeniami do prognozy wykorzystania OZE do 2020 r., ew. kosztów i korzyści oraz konkretne informacje takie jak: szacunkowa nadwyżka energii z OZE w poszczególnych latach (2012, 2014, 2016, 2018) aż do 2020 r., potencjał wspólnych projektów (do realizacji wspólnie z innymi krajami), ew. potrzebne transfery statystyczne z innych krajów, gdy dany kraj w którymś z okresów nie będzie w stanie wykonać celu z dyrektywy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród krajów które zobowiązanie wykonały - &lt;strong&gt;termin byl do konca grudnia ub.r&lt;/strong&gt; - są 4 nowe kraje członkowskie (na 12) : Bułgaria, Czechy,  Rumunia, Słowenia oraz 11 krajów „starej piętnastki”: Dania, Francja, Niemcy, Irlandia, Łotwa, Holandia, Hiszpania, Szwecja. Austria, Belgia, Portugalia. &lt;strong&gt;Nie ma Polski&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to pierwsza konkretna „wpadka” formalna Polski, bo nawet o ile kraj członkowski może poprosić KE o nie ujawnianie szczegółów dokumentów związanych z prognozami, to samą prognozę, zgodnie z dyrektywą musi dostarczyć. Jak widać z podejściem Polski do wypełnienia zobowiązania specjalnie nie solidaryzują się Czechy (drugi po Polsce malkontent jeśli chodzi o Pakiet klimatyczny UE, dotychczas w sprawach energii i klimatu działający razem z naszymi przywódcami) i Słowenia, które doświadczyły już UE w czasie swoich trudnych dla nich prezydencji oraz najnowsi, problematyczni w inny sposób, członkowie UE; Bułgaria i Rumunia (jeszcze, tam gdzie jest to możliwe, starają się).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głupi byłby jednak kraj, który z pełnej przejrzystości w tym zakresie by nie skorzystał. Brak publicznie znanych wstępnych prognoz i założeń to też większe w Polsce i u kilku innych maruderów w UE ryzyko inwestorskie i większe koszty oraz wolniejsze tempo rozwoju OZE. To też przepływ najcenniejszego kapitału tam, gdzie jest przejrzyście.  Rząd, stawiając na wielce wątpliwą energetykę jądrową oraz de facto promując coraz mniej konkurencyjny węgiel i stwarzając wrażenie że popiera też OZE podniósł niepewność i ryzyko u inwestorów na wszystkich rynkach. Dyrektywa 2009/28/WE, jeżeli jest wdrażana, zmniejsza ryzyko i koszty w całej energetyce, a OZE  są opcją technologiczną o minimalnym jedynie ryzyku, taką której promocji żaden kraj nie będzie żałował. My wiemy swoje i wolimy inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemcy podali do wiadomości publicznej swoje szczegółowe założenia do prognozy OZE na 2020 r. już w październiku 2009 r. Tamtejszy minister środowiska zaproponował dla Niemiec o 1% większy cel niż 18% wynikające wprost z dyrektywy i zapowiedział, że jeżeli konsultacje społeczne wykażą większe zainteresowanie OZE, Niemcy ten cel dalej będą zwiększać, proponując zapewne innym krajom (pewnie jednym z tych, których do dzisiaj nie ma na platformie przejrzystości KE) transfery statystyczne aby te mogły swoje cele wypełnić, płacąc kontrybucję na rzecz przemysłu niemieckiego lub płacąc karę na rzecz UE. Mechanizmy są znane wszystkim od dawna i proste i nasz rząd z pewnością je zna. Dlaczego zatem nie chce zmniejszyć ryzyka u własnych inwestorów, dlaczego naraża się i polskiego podatnika na wszczęcie postępowania przez KE za niespełnienie pierwszego, formalnego wymogu dyrektywy, dlaczego naraża skarb państwa na straty oraz lekceważy sprawę i nie dotrzymuje prostego terminu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeszcze, z drugiej strony,  dlaczego w tak szybkim tempie, bez wcześniejszych poważnych analiz ekonomicznych, &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/Wiadomosci/Strona+glowna/Analizy+lokalizacyjne+elektrowni+jadrowych.htm"&gt;realizuje kolejne kroki programu jądrowego&lt;/a&gt;, skoro ani jego potrzeba nie jest oczywista, ani tudzież jego realność i to w sytuacji  kiedy nie realizujemy w ten sposób żadnego z naszych trudnych zobowiązań, a efekt jaki ew. uzyskamy będzie wielokrotnie mniejszy niż konsekwentny i pozbawiony ww. elementów ryzyka rozwój energetyki odnawialnej? Kto wie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Wczoraj, 28 stycznia, z ok. miesiecznym opóźnieniem  Polska dostarczyla do Brukseli, jako 24 kraj czlonkowski UE &lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/renewables/transparency_platform/doc/poland_forecast_polish.pdf"&gt;zalozenia do krajowego RES Action plan&lt;/a&gt;. Dokument jest malo rozbudwany i wynika z niego ze Polska zamierza swoj cel na 2020 r. przekroczyc o prawie 0,5%. Bedzie to przemiotem bardziej szczeglowych analiz na odnawialnym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-7535639728485455692?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/7535639728485455692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=7535639728485455692&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7535639728485455692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7535639728485455692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/01/platforma-przejrzystosci-i.html' title='Platforma przejrzystości i przejrzystość Platformy'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-6823972198567912496</id><published>2010-01-02T08:16:00.000-08:00</published><updated>2010-01-07T15:31:01.551-08:00</updated><title type='text'>Czy Polacy rzeczywiście oceniają pozytywnie stanowisko rządu ws. Pakietu klimatycznego UE „broniące polskiego przemysłu”?</title><content type='html'>Sylwestrowo-Noworoczne wydania dzienników zamieszczają szereg „autorskich” (eksperckich”)  podsumowań 2009 r., ale tylko Dziennik - DGP opublikował, zlecone wcześniej  (firmie badawczej Homo Homini) szersze badania na temat oceny szeregu ważnych, choć oczywiście arbitralnie wybranych, wydarzeń przez Polaków. Generalnie Polacy wykazują się zdrowym rozsądkiem krytykując prywatyzację majątku Skarbu Państwa (63% ocenia negatywnie osiągnięcia w tym zakresie a tylko 26% pozywanie) czy ciesząc się z wyboru Jerzego Buzka na szefa PE (89% ocenia to jako sukces, a 10% jako porażkę). Uwagę moja zwróciły odpowiedzi respondentów na jedno z pytań– to tytułowe - brzmiące w przybliżeniu tak: „Czy oceniasz pozywanie stanowisko rządu ws. Pakietu klimatycznego UE &lt;strong&gt;broniące polskiego przemysłu&lt;/strong&gt;?”; i odpowiedzi: "za" -43,1%; "przeciw" -15,6%.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie, choć ważne, nie należy do najlepiej sformułowanych, bo sugeruje „heroiczną” zapewne obronę przemysłu. Tak z pewnością nie jest, bo rząd nie bronił tej części polskiego przemysłu, która jest prorozwojowa  i się rozwija (MŚP, OZE, efektywność energetyczna, nowe technologie  itd.) i zamyka szase rozwoju tym dużym, nazwijmy to lagodnie - lekko ociażalym. Kolejny postsolidarnościowy rząd bronił tego co odziedziczyliśmy po epoce socjalizmu, co dalej (przyzjaneję, pomimo pewnych postępów) w znacznej mierze dalej jest anachroniczne i co jest skazane na (generujące koszty) dryfowanie i zamknął niejako temu przemysłowi drogę do modernizacji i konkurencyjności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wywalczone przez rząd w trakcie negocjacji  Pakietu klimatycznego derogacje (odsuniecie w czasie w stosunku do innych krajów UE) sięgające 2020 r. (a nawet w ciepłownictwie do 2027 roku) z konieczności 100% nabywania, przez nowe elektrownie węglowe uprawnień do emisji CO2 to rodzaj typowego „strzału we własną stopę”. Elektrownie te nie należą do najnowocześniejszych w UE, a takie niejasne regulacje w UE dotyczące  krajowych firm oznaczają większe dla nich ryzyko podjęcia jakichkolwiek działań na rzecz modernizacji (przyzwolenie polityczne i zdradliwa zachęta  do kontynuacji tego, co nie ma przyszłości), konieczność pozyskania droższych środków z banków i rynków finansowych na takie tradycyjne inwestycje jak budowa elektrowni węglowych oraz wpychanie energetyki w CCS czyli niewyobrażalne ryzyko technologiczne i biznesowe. Jednocześnie znaki zapytania  na tradycyjnych rynkach czarnej energii powodują także pogorszenie warunków finansowania inwestycji w zieloną energię w Polsce, a dodatkową przeszkodą dla OZE i „czystej energetyki węglowej” jest forsowanie mirażu o „taniej” (po 2020 r.???) energetyce jądrowej. Obawiam się, że w wyniku tego rzekomego (i dobrze odebranego przez Polaków, przy tak sformułowanym zapytaniu) sukcesu negocjacyjnego rządu, oznacza to dalszą utratę dystansu technologicznego i konkurencyjności wobec energetyki w UE oraz niewyobrażalne wprost koszty dla odbiorców energii z powodu pozostawienia na następne lata kosztów osieroconych (tzw. stranded costs). To też ryzyko upadku najbardziej ambitnych krajowych koncernów energetycznych, którym jednak mimo wszystko - po wyższym (właśnie z powodu derogacji) koszcie – uda się pozyskać środki i zainwestują w elektrownie węglowe z CCS czy wykorzystaniem technologii zgazowania węgla. Choć prognozowanie „we własnym kraju” nie jest dla mnie łatwe w Polsce, to dodam, że  o tego typu obawach &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/12/sukces-negocjacyjny-w-brukseli-czyli.html"&gt;pisałem na gorąco bezpośrednio po przyjęciu Pakietu klimatycznego&lt;/a&gt; i w tym przypadku nie wycofuję się z tego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy takiej obronie własnego przemysłu, na własne życzenie sprawimy, że już za kilka lat niewiele z niego zostanie; albo masa upadłościowa albo coś do oddania za bezcen inwestorom zagranicznym. Myślę, że Polacy, mimo powyższych wyników badania, za czymś takim się nie opowiadają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo głośno wyrażanego sprzeciwu wobec Pakietu klimatycznego przez tradycyjne firmy energetyczne, trzeba wierzyć nawet w ich rozsądek i umieć oddzielić cyniczną walkę o utrzymanie monopolu bez żadnych zmian od szansy na podejmowanie przez nie, trochę skrytych, prób dostosowania do sytuacji. Wiemy z historii jak firmy udowadniały, że coś co miałoby dobre dla społeczeństw, będzie dużo kosztować lub że się nie da tego zrobić, lub że zmiany doprowadzą światową gospodarkę do bankructwa. Wystarczy sobie przypomnieć opór przemysłu samochodowego przez wprowadzeniem katalizatorów (bez tego obecnie większość z nas w miastach  byłaby zapewne poważnie zatruta), ograniczeń dla emisji freonów z lodówek i klimatyzatorów i podpisaniem tzw. Protokołu Montrealskiego w sprawie dziury ozonowej w 1987 r. (firmy blokowały zmiany przez 15 lat), wprowadzenie norm energooszczędności na elektryczne urządzenia domowe (blokowane przez amerykański przemysł od 1978 r., aż po 15 latach prezydent Clinton pognał towarzystwo w 1993 r.) czy blokowanie od 1980 roku wprowadzenia informacji na produktach (wcale nie zakazu !) że stosowani tzw. tłuszczów trans szkodliwych dla zdrowia i życia (większość firm je wyeliminowała, ale jeszcze do dzisiaj niektóre zarabiają na nich). Prawie zawsze okazywało się, ze najwięksi truciciele, działając już z pełną świadomością na szkodę konsumentów i zarabiając na nich oraz zwalczając zmiany wynajmując nawet agresywnych lobbystów, w praktyce znacznie wczesnej podejmowały działania  dostosowawcze, walcząc o utrzymanie pozycji na rynkach w ramach nowych antycypowanych regulacji. Niektóre z nich jak już czuły że uzyskaly np. technologiczna przewagę konkurencyjną "przywdziewaly zielone szaty" i stawały się rzecznikami zmian. Te które tego nie zrozumiały przestały istnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postawa rządu wobec Pakietu klimatycznego UE i uzyskane w negocjacjach  efekty spowodowały, że tradycyjne, zatwardziałe i mające ciasne horyzonty firmy generalnie nie widzą potrzeby, a może i możliwości szybkich zmian. Rząd moim zdaniem pogorszył sytuację tych innowacyjnych co mogłyby, razem z polską gospodarką,  na zmianach wygrać. Zarządy firm nie widzą co z tym „zwycięstwem” robić i tylko miotają się w sprzecznościach. Muszą być przygotowane na różne ewentualności, a to kosztuje. &lt;br /&gt;Podam jednak pozytywny przykład z końca ubiegłego roku. Elektrociepłownia Rzeszów będąca w grupie PGE SA &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/97723.html"&gt;ogłosiła&lt;/a&gt; przetarg na budowę bloku kogeneracyjnego wytwarzania energii elektrycznej 30 MW i cieplnej w oparciu o dieslowskie silniki spalinowe na oleje roślinne (nowosć w Polsce, znacznie lepsza i bardziej zbiezna z Pakietem klimtycznym niz promowany w Polsce biodiesel w transporie). Ale wobec niepewności co do spełnienia w przyszłości kryteriów zrównoważoności dla biopaliw (wynikających z pakietu klimatycznego i odbiegających od tego co promuje polskie prawo; Prawo energetyczne i ustawa biopaliwowa) oraz niepewności co do rządowego kontraktu gazowego, &lt;a href="http://www.ec.rzeszow.pl/pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=46&amp;Itemid=57"&gt;dopisała w ogłoszeniu o zamówieniu&lt;/a&gt; że &lt;strong&gt;blok ma być realizowany w taki sposób, aby możliwe było w przyszłości dostosowanie bloku do spalania gazu ziemnego&lt;/strong&gt;. Choć to kosztuje to pokazuje że firmy mają nieraz - w tym przypadku to ma podwójne znacznie :)  - więcej oleju w głowie i elastyczności w myśleniu niż „broniący je” rząd.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-6823972198567912496?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/6823972198567912496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=6823972198567912496&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/6823972198567912496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/6823972198567912496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2010/01/czy-polacy-rzeczywiscie-oceniaja.html' title='Czy Polacy rzeczywiście oceniają pozytywnie stanowisko rządu ws. Pakietu klimatycznego UE „broniące polskiego przemysłu”?'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-7829926194957632500</id><published>2009-12-27T03:48:00.000-08:00</published><updated>2010-01-15T15:43:23.970-08:00</updated><title type='text'>Klimat i OZE w ‘2009  oraz o innych blogach na ten temat i o głównym temacie na ‘2010</title><content type='html'>Patrząc wstecz  na kończący się 2009 r. wróciłem do &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2009/01/o-oze-i-klimacie-2008-ale-jak-to.html"&gt;wpisu na odnawialnym rok temu&lt;/a&gt;, kiedy to się mądrzyłem jaki to dla OZE (już wtedy w kontekście klimatycznym) był 2008 r. i snułem mętne wizje na 2009 r.; że będzie spokojniej i bardziej normalnie i że na początku 2010 r. więcej będziemy wiedzieli w jakim kierunku pójdzie energetyka a z nią OZE i że Ameryka przejmie pałeczkę od zmęczonej wewnętrznymi rozgrywkami UE w proekologicznej i innowacyjnej przemianie światowej energetyki. Na całej linii było akurat odwrotnie; dalej żyliśmy „w ciekawych czasach” i dalej nic się nie wyjaśniło. Tylko, zgodnie z przepowiednią, Ameryka na koniec COP-15  przejęła rzeczywiście inicjatywę (zresztą razem z Chinami) ale poszło to i tak zdecydowanie w innym kierunku niż sobie wyobrażałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nie wiadomo do końca czy przyczyną rozmywania się spraw związanych z OZE i klimatem jest niechęć polityków do przekonywania wyborców do ponoszenia kosztów czy zbyt mała presja społeczeństwa obywatelskiego na podjecie spraw ważnych, jeżeli nawet są to sprawy trudne&lt;/strong&gt;. Zachowawczymi politykami zajmowałem się wystarczająco dużo w ciągu całego roku- jałowa to robota :). Na koniec roku zadedykuję rządowi zasłyszany dowcip, niezbyt wyszukany, bo choć się starał, to w tym roku tylko na taki sobie zaslużył:  &lt;em&gt;„&lt;strong&gt;Tej zimy rachunki za ogrzewanie są najwyższe od pięciu lat, ale rząd wie jak temu zaradzić. Jego plan to globalne ocieplenie&lt;/strong&gt;”&lt;/em&gt;…. Wcześniej amerykański komik Joy Leno adresował podobny dowcip do Georga Busha i chyba pomogło :).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Na tle powszechnej  miałkości politycznych inicjatyw (lub ich braku) wspomnę tylko na prof. Macieja Nowickiego, który po dwu latach posługi jako Minister Środowiska – musiał się pewnie nieźle namęczyć rozpięty pomiędzy interesami PO i PSL – podał się do dymisji i który mimo wszystko do końca zachował niezależność, otwarty umysł i klasę. &lt;br /&gt;Tym razem wspomnę szerzej na tę drugą stronę -pozarządową. Wiele ze sprzecznych sygnałów dla społeczeństwa, rozmywających problem i karmiących je ułudą przyszło ze strony mediów. OZE i sprawy klimatyczne przeszły ze szpalt naukowych, ekologicznych do działów gospodarczych, wrażliwych na potrzeby wielkiego biznesu i żyjących z reklam np. wielkiej energetyki, która choć sprzedaje się jako „zielona” to postrzega w OZE i wyzwania klimatycze jako najpoważniejsze zagrożenie dla swoich interesów, a to rodzi nie tylko skutki medialne i polityczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezwykle ważne są zatem niezależne ośrodki informacji i kompetencji w sprawach OZE i klimatycznych, w których w Polsce szczególnie brakuje. W tym, ważne są wspierające innowacyjne myślenie &lt;strong&gt;blogi i portale internetowe&lt;/strong&gt;, bo ta drogą najtaniej i najszybciej można dotrzeć do odbiorców. To katalizator wiedzy, innowacyjności i pożądanych zmian społecznych (bez tego politycy będą czekać do czasu aż naprawdę wydarzy się coś dramatycznego). &lt;strong&gt;Zrobiłem mały przegląd linków ze strony „odnawialnego” i nieco je wzbogaciłem&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto podkreślić że z dotychczasowych linków poświeconych OZE w dobrej formie jest &lt;a href="http://solaris18.blogspot.com "&gt;Blog Solaris&lt;/a&gt; – konsekwentnie i regularnie podejmuje praktyczne tematy i rozprawia się z niekompetencją. &lt;a href="http://kochamczytac.blogspot.com"&gt;Blog Kocham Czytać&lt;/a&gt; daje o sobie znać nieregularnie, ale to doskonałe miejsce na szersze refleksję z szerzej perspektywy. Trochę mniej aktywny jest &lt;a href="http://proeko.blogspot.com"&gt;Blog ProEko&lt;/a&gt;, ale rozumiem, że jest to związane z powołaniem &lt;a href="http://www.radiownet.pl/radio/odnawialne "&gt;pierwszego radia „odnawialnego”&lt;/a&gt;, do którego pozwoliłem sobie umieścić stały link, bo to w Polsce chyba pierwsza tego typu próba -powodzenia. Dodałem link do &lt;a href="http://paliwa.blogspot.com"&gt;Blogu Energetyczno-Paliwowego&lt;/a&gt;, który coraz częściej pisze o OZE, w tym celnie o biogazie (nowy, ważny i trudny temat). &lt;br /&gt;Można jeszcze doszukać się kilkunastu blogów piszących czasami o OZE, ale to bardzo słabe wyniki jak na skalę problemu. Szkoda, że zamilkł &lt;a href="http://www.energooszczednosc.pl"&gt;blog Energooszczędność&lt;/a&gt;. Ogólnie brakuje blogów i stron internetowych poświęconych efektywności energetycznej, a wydaje mi się, że obecne pomysły na poprawę energooszczędności albo nie są wdrażane, albo są z innej epoki (gdy ceny energii były oderwane niemalże całkowicie od prawa wartości) i tu krytyczne spojrzenie by się bardzo przydało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdecydowałem też dodać kilka linków poświeconych stricte  sprawom klimatycznym. Prawdopodobnie, w dobie narastającej i często świadomej dezinformacji w tym zakresie, najlepszym źródłem informacji w ostatnim roku okazał się  portal &lt;a href="http://www.chronmyklimat.pl"&gt;ChronmyKlimat.pl&lt;/a&gt; , poruszający też chętnie problematykę energetyczną i OZE. Portal utworzony przez Instytut na rzecz Ekorozwoju prezentuje stanowiska zbliżone do &lt;a href="http://www.koalicjaklimatyczna.org"&gt;Koalicji Klimatycznej&lt;/a&gt;.  Tu dygresja. W czerwcu 2002 roku byłem w Kazimierzu Dolnym gościem zjazdu założycielskiego Koalicji. Wtedy OZE były brane pod uwagę jako jeden z ważnych kierunków dzialania; np. taki fragment z ówczesnej propozycja działań: „Przeprowadzenie wspólnych spotkań z wybranymi grupami/organizacjami/ instytucjami co do pozyskania ich na rzecz aktywnej polityki klimatycznej (np. stowarzyszenia branżowe OŹE …)”. To jest dalej aktualny postulat, głownie dlatego, że środowiska OZE trochę zapomniały że ich najważniejszą i powszechnie uznaną misją jest właśnie ich pozytywny wpływ na klimat.  Przyznam, że nie sądziłem wtedy że Koalicja będzie aż tak potrzebna w Polsce, bo nie wierzyłem, że horyzonty kolejnych rządów będą tak ograniczone, a postawy wobec problemów zmian klimaty pasywne, czy wręcz negatywne. Gdyby nie Koalicja obecnie byłoby znacznie mniej okazji do refleksji i uczciwej debaty w tych kwestiach. &lt;br /&gt;Choć o OZE nie pisze to nie mogę nie podkreślić olbrzymiej pracy i niezwykle ważnej roli jaką w dbacie klimatycznej w ostatnim roku odegrał &lt;a href="http://doskonaleszare.blox.pl/html "&gt;Blog Doskonale Szare&lt;/a&gt;, walcząc niestrudzenie z głupotą, niekompetencję i chodzeniem  „w zaparte” w sprawie zmian klimatu dziennikarzy i niektórych przedstawicieli środowisk naukowych (na szczęście jest ich niewielu, zazwyczaj z obszarów z klimatem mającymi mało wspólnego,  choć trzeba przyznać że są głośni). Doskonale Szare to tęgi umysł i dobre pióro. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Celowo ograniczam się tylko do skromnych krajowych zasobów internetu, ale wobec braku ewidentnych sukcesów  energetyki odnawialnej i polityki klimatycznej, te nieliczne jeszcze blogi i portale są bardzo pozytywnym dorobkiem 2009 r. i symptomem rosnącego społecznego zaangażowania w ważne sprawy. Jeżeli czytelnicy odnawialnego mogą zarekomendować inne strony internetowe zajmujące regularne stanowiska wobec OZE, uprzejmie proszę o linki w komentarzach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończąc ostatni wpis ‘2009 dla kronikarskiego porządku dodam, że to rok w którym weszły w życie &lt;strong&gt;Traktat Lizboński&lt;/strong&gt; (nie było o tym wzmianki na odnawialnym)i dyrektywa 2009/28/WE o promocji stosowania odnawialnych źródeł energii (było dużo, ale ciągle nie wiemy co z niej w praktyce wyniknie dla Polski) . &lt;br /&gt;Nie sądzę aby wiele osób przeczytało :)  Traktat Lizboński, który w Polce obowiązuje od chwili &lt;a href="http://www.abc.com.pl/serwis/du/2009/1569.htm"&gt;ogłoszenia w Dzienniku Ustaw&lt;/a&gt; (nr 203, poz. 1569), co nastąpiło 2 grudnia 2009. Dlatego przytoczę te wybrane zapisy dokumentu, które przy dalszym tworzeniu prawa UE  mogą  być (?) dla OZE w Polsce szczególnie ważne.  Np. w preambule:  Unia (…) działa na rzecz trwałego rozwoju Europy, którego podstawą jest (…) wysoki poziom ochrony i poprawa jakości środowiska naturalnego.  W art. 174 poświeconemu środowisku naturalnemu jest rozwinięcie tej myśli: celem UE jest „(…)  promowania na płaszczyźnie międzynarodowej środków zmierzających (…)  w szczególności zwalczania zmian klimatu.”; W art. 176a poświęconemu energetyce jest taki zapis: „w ramach (…)  poprawy  środowiska naturalnego, polityka Unii w dziedzinie energetyki ma na celu „(…) wspieranie efektywności energetycznej i oszczędności energii, jak również rozwoju nowych i odnawialnych form energii oraz (….)  wspieranie wzajemnych połączeń między sieciami energii”. I dalej: „Bez uszczerbku dla stosowania innych postanowień Traktatów, Parlament Europejski i Rada, stanowiąc zgodnie ze zwykłą procedurą prawodawczą, ustanawiają środki niezbędne do osiągnięcia ww. celów” ale  dalej jednak są pewne ograniczenia „ (… o ile nie naruszają one prawa Państwa Członkowskiego do określania warunków wykorzystania jego zasobów energetycznych, wyboru między różnymi źródłami energii i ogólnej struktury jego zaopatrzenia w energię. Oraz: „(…) na zasadzie odstępstwa od ww. ustępu Rada, stanowiąc zgodnie ze specjalną procedurą prawodawczą, jednomyślnie i po konsultacji z Parlamentem Europejskim, ustanawia środki, o których mowa w tym ustępie, jeżeli mają one głównie &lt;strong&gt;charakter fiskalny&lt;/strong&gt;.” Streścić to można tak: ochrona środowiska, OZE i energetyka w ogóle zyskały w UE na znaczeniu („znacznie traktatowe”) ale staje się to przedmiotem skomplikowanych uzgodnień (podziału kompetencji) pomiędzy krajami i instytucjami UE. Nawet przy wprowadzonym Traktatem większościowym systemie głosowania/podejmowania  decyzji, uzgodnienia  w sprawach energii będą zapewne jak dotychczas męczące a samo ich obserwowanie  może być dalej źródłem zgorszenia :). Ale w tym wszystkim jest jeden KONKRET i można sobie np. wyobrazić szybsze i aktywniejsze korzystanie z instrumentów podatkowych (wspólny rynek to kompetencja KE, która w tym zakresie dostała instrument). Może to czas na ekologiczną reformę podatkową i  powszechny podatek węglowy. Oczywiście nie wspominam o tym jako o dodatkowym obciążeniu, ale jako o formie substytucji np. obecnego ETS i ograniczenia pazerności fiskusa jeśli chodzi o podatki dochodowe. Pewnie szybko, może już w 2010 r., staniemy się świadkami drobnej rewolucji w zakresie podatków energetycznych…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej zagmatwanej sytuacji dobrze że OZE mają swoją znacznie bardziej konkretną i wymagającą zarazem &lt;strong&gt;dyrektywę o promocji OZE&lt;/strong&gt;,  która weszła w życie 25 czerwca. Zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej z 30 czerwca rządy przygotowują „Plany działań na rzez odnawialnych źródeł energii do 2020 r.” (tzw. „Action plans”).  Ostateczne wersje rządowe Action  plans muszą być znane do końca czerwca 2010 r. Ale założenia do „Action plans” powinny być przesłane przez rządy do Komisji Europejskiej do 31 grudnia i już 1 stycznia 2010 r. (najdalej w pierwszych dniach Nowego Roku) powinnyśmy zobaczyć co też kraje członkowskie UE, w tym Polska, wstępnie proponują na tzw. &lt;a href="http://ec.europa.eu/energy/renewables/transparency_platform/transparency_platform_en.htm"&gt;„platformie przejrzystości” Komisji Europejskiej&lt;/a&gt;(tu są też linki związane). &lt;strong&gt;Tym tematem odnawialny blog będzie się szczególnie interesował w 2010 r.&lt;/strong&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wszystkim czytelnikom odnawialnego i autorom oraz komentatorom innych pokrewnych blogów i portali życzę pomyślności w Nowym Roku&lt;/em&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-7829926194957632500?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/7829926194957632500/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=7829926194957632500&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7829926194957632500'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/7829926194957632500'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2009/12/klimat-i-oze-w-2009-oraz-o-innych.html' title='Klimat i OZE w ‘2009  oraz o innych blogach na ten temat i o głównym temacie na ‘2010'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-3685603676393397548</id><published>2009-12-19T10:18:00.000-08:00</published><updated>2009-12-20T09:51:20.658-08:00</updated><title type='text'>Kac po Kopenhadze: czy to się leczy?</title><content type='html'>W świetle dotychczasowych wypowiedzi różnych osób w mediach  i przedstawicieli rządu można odnieść wrażenie że więcej niż połowa obywateli RP powinna dzisiaj szaleć ze szczęścia.  Długi i meczący Szczyt Klimatyczny ONZ w Kopenhadze w zasadzie zakończył się fiaskiem, UE nie podniosła własnego celu redukcji emisji gazów cieplarnianych z 20% do 30%, a w zasadzie – po fiasku „Kopenhagi” można oczekiwać także „ odwrotowych dzialań" także w Brukseli, gdzie pewnie przeniesie się debata klimatyczna i gdzie trzeba będzie leczyć kaca moralnego. Nie można wykluczyć, że będzie to brutalne ”leczenie klinem”. Zgodnie z sugestiami naszych polityków tego formatu co prof. Buzek – np. &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/403753.html"&gt;wywiad dla Rzeczpospolitej&lt;/a&gt; - „Jak się nie dogadamy (w Kopenhadze) to powstaje pytanie, czy odejść od naszego pakietu klimatycznego, czy nie. Ja postuluję, żeby się nad tym zastanowić: albo trzymać się unijnych zobowiązań, albo jeszcze trochę złagodzić”…. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Debata kopenhaska wyzwoliła demony niewiedzy (jakoś ciężko byłoby pisać – „ciemnoty”) i egoizmu branżowego i narodowego i dlatego po takim „sukcesie” pewnej (nie przeceniajac tez samej skali poparcia społecznego dla tego sukcesu) trudno się cieszyć nawet „zwycięzcom”, bo moralnie (pomijam skutki rzeczowe/materialne) wszyscy jesteśmy przegranymi. Egoizm i krótkowzroczność natury ludzkiej trzymają się dobrze, nie tylko -ale też -nad Wisłą.  I czy to w ogóle się leczy i w jakich środowiskach to może być uleczalne ? Ważne aby to leczyć, bo temat zmian klimatycznych (tak jak i obecny kac morlany) nieprzeminie sam i niestety na dlugo pozostnie w orbicie zainteresowań calego swiata, dzieląc ludzi takze na madrych i glupich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może już parę przykładów demonów ujawnionych w ostatnich dniach debaty kopenhaskiej w mediach. Skoro zacząłem  od Rzeczpospolitej,  kilka przywołań z tego dziennika, który zresztą regularnie informował o Kopenhadze, ale też w dość specyficzny sposób dobierał komentarze lub artykuły mające związek z tematem. Przywołam parę tekstów aby zilustrować miałkość, ale też egoizmy partyjne czy branżowe wspierane wielce wątpliwej jakości argumentami. Zostawię na chwilę :) w spokoju rząd, którym się zajmowałem w poprzednim wpisie i który mam nadzieję, ma choćby małego kaca po tym, jak nie zrozumiał o co w tym do końca chodzi i jak nie wyczuł że z pewnością spora cześć obywateli chce być mimo wszystko „w porządku” wobec innych. Podam dla równowagi inny przykład z gatunku egoizmu partyjnego po stronie obecnej opozycji parlamentarnej, która teoretycznie powinna wywierać na rząd presję w kierunku mniej egoistycznych zachowań, w szczególności dbać o promowanie zasad  chrześcijańskich. Zacznę może nazbyt koniunkturalnie od odwołania do znanego już &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,96165,7368432,Ekokosciol__Czyncie_ziemie_poddana__chroncie_ja.html"&gt;noworocznego ekologicznego orędzia Benedykta XVI&lt;/a&gt;, w którym pisze: „ Czy możemy patrzeć obojętnie na problemy związane z takimi zjawiskami, jak: zmiany klimatyczne, pustynnienie, degradacja i utrata produktywności rozległych obszarów rolnych, zanikanie różnorodności biologicznej, wzrost katastrof naturalnych, deforestacja regionów równikowych i tropikalnych? Czy możemy zapomnieć o rosnącym zjawisku, jakim są tzw. uchodźcy ekologiczni - osoby, które ze względu na zniszczenie środowiska muszą je opuścić?". Wedle Papieża "każda decyzja ekonomiczna ma konsekwencje o charakterze moralnym - musi również bardziej szanować środowisko", a rządy poszczególnych państw powinny przeciwstawiać się "wykorzystywaniu środowiska w sposób, który jest dla niego szkodliwy”. Pomimo jasnego stanowiska Kosciola, prominentny członek PiS, były minister środowiska i w swoim czasie szef Konwencji Klimatycznej (!), prof. Jan Szyszko mówi że … „&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/408342.html"&gt;Klimat się zmienia bez człowieka&lt;/a&gt;”. Roszczeniowość w wypowiedzi Pana Ministra wobec środowiska - abyśmy jego kosztem mogli się "rozwijać" - też kosztem innych i na krótką metę, oczywiście - przekracza moim zdaniem przyjęte standardy w krajach cywilizowanych i przesiąkniętych duchem chrześcijaństwa. Jest to zgodne z rozpoznanym przez PIS (czy dobrze?) stanem świadomości elektoratu, nawet jak trudno to pogodzić z domaganiem się ze strony srrodowisk wspierających PiS dużych kwot od podatnikow (takze z UE) na geotermię. „Kali mieć, Kali chcieć”... Tu zamiast leczenia dobre skutki moze tez przyniesc edukacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o interesy branżowe to zwrócił moją uwagę &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/407983.html"&gt;artykuł pod tytułem „Ochrona przyrody źle wpływa na wycenę energetyki&lt;/a&gt;” . Chodzi tu de facto o "ochrone klimatu..." a dokladnie o prywatyzację i wartość giełdową naszych „championów” energetycznych. Nie chodzi tu bynajmniej o odpowiednią do wartości wycenę energetyki zielonej, naszych odnawialnych zasobów energetycznych i innych wielkich atutów - aktywów, jakie w tym zakresie mamy. Chodzi o korporacyjny i wybitnie  krótkookresowy efekt i przerzucenie kosztów i ryzyka na społeczeństwo. Biorąc pod uwagę tylko te wewntrzkrajowe (wszak w świetle sukcesu „kopenhaskiego” innymi się nie interesujemy), do kosztów zaliczyć tu trzeba przyszłych odbiorców energii i udziałowców (tworzona jest spirala kredytow - bańka zadłużenia „emisyjności”) ale też mieszkańców naszego kraju żyjących ciągle w wielu strefach w których jakość powietrza stanowi zagrożenia dla ich zdrowia, tylko dlatego, że ... nie mogą oni jeszcze skorzystać z pelnej ochrony prawnej UE.  Np., na prośbę rządu RP dyrektywa w sprawie jakości powietrza z 2008 r. (tzw. CAFE) umożliwiła Polsce przedłużenie okresu dostosowania do normy w zakresie pylu PM10) i do normy w zakresie NO2 i benzenu (najpóźniej do 2015 r.), pod określonymi warunkami. Komisja Europejska, zdaniem Prof. Szyszko działająca zdaniem wiekszosci politykow zazwyczaj wbrew interesom naszego narodu (tak jakby zasmrodzony naród nie chcial mieć czystego powietrza), podjęła właśnie decyzje dotycząca łącznie 97 stref lub aglomeracji w odniesieniu takze do Polski o przedłużenie terminów dostosowania do unijnych przepisów w tej dziedzinie. W decyzjach Komisji zatwierdzono przedłużenie terminów w odniesieniu do PM10 w pięciu strefach, w których dokonuje się oceny jakości powietrza w Polsce i odrzucono wszystkie pozostałe wnioski.  Na chwilę (ale tylko na chwilę :) przyjmijmy ze antropogenicznego globalnego ocieplenia nie ma, ale też widać że mała grupa intresariuszy przerzuca ukryte koszty (leczenia naszych rodaków, utraty statystycznej kilku lat życia, zakwaszenia lasów, gleb itd.) na innych.  Ten sam mechanizm dotyczyłby np. wylewania fekaliów i wyrzucania odpadów stałych z naszego gospodarstwa na posesję sąsiada. Faktem jest, że koszty po naszej stronie byłyby znacznie niższe niż regularne płacenie za utylizację odpadów, czasami tylko przy niekorzystnych wiatrach trochę by się nam oberwało rykoszetem (po 10 latach takich praktyk nie dało by się pewnie żyć, ale wtedy byśmy się starali gdzieś przeprowadzić). Analogia jest mało wyszukana, ale jak inaczej można walczyć z postawami egoistycznymi w sytuacjach gdzie egoizm przynosi wymierne ale tylko dla pewnej grupy i krótkotrwale zyski ? Sadze że tu edukacja nie pomoze, tu trzeba przebudowy podstaw spolecznych rozwoju przemyslu i ponownego okreslenia jego miejsca na wolnym, liberalnym rynku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polityczne i branżowe egoizmy i partykularyzmy, w tym praktyki monopolistyczne przerzucanie kosztów na innych i czerpania watpliwych moralnie zyskow powinny w szczególności być napiętnowane przez liberałów do których należy większość przedstawicieli biznesu. Trudno obecnie tego wymagać od tradycyjnych monopoli energetycznych, nie widać też cienia zrozumienia dla sytuacji wśród (liberalnych) ekpsertow i publicystów gospodarczych. Ale w związku z 20-leciem ogłoszenia pakietu reform „Balcerowicza” z ciekawością przejrzałem cykl ciekawych artykułów na ten temat, tym razem w Wyborczej, oraz &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,7376308,Balcerowicz__Po_co_pelzac__Lepiej_biec.html"&gt;wywiad z samych głównym bohaterem tamtych czasów – prof. Leszkiem Balcerowiczem&lt;/a&gt;, zwracając uwagę na te z jego tez które mają lub mogłyby mieć związek z polityką klimatyczną.  Balcerowicz, jako sztandarowy  reformator, który ze swoją reformą, prawie jak Al Gore z „niewygodną prawdą”, pojawił się w sytuacji zagrożenia, mówi teraz o taktyce dzialań: „Stopniowe albo fragmentaryczne zmiany nic by nie dały m.in. dlatego, że nie przełamałyby inercji starego systemu. Ludzie szybciej zmieniają swoje postawy, jeśli zderzą się ze zmianami, które uznają za nieodwracalne - "podoba mi się czy nie - muszę się dostosować". Gdyby reforma pełzała, ludzie machnęliby ręką: "co się będę zmieniał, jakoś przeżyję". To moim zdaniem pasuję także do kontekstu, jak dotychczas, nieskutecznych zmagań klimatycznych, gdzie chodzi o masę krytyczną i wnioski z tak sformułowanej tezy mogłyby by być uzasadnieniem do wsparcia dążeń na rzecz uwzględnienia kosztów klimatycznych w biznesie.  Dalej mówi: „w polityce jest zawsze trochę demagogów grających na emocjach ludzi niezorientowanych. Rzucają nośne hasła, że to się sprzeda za tanio, tamto to nasze srebra rodowe, albo coś jest "strategiczne". Co to w ogóle znaczy? Dlaczego miedź czy węgiel mają być "strategiczne"? Są etatystyczne przesądy rodem z Ameryki Łacińskiej,  albo też tu chodzi o polityczne interesy - o poparcie związków zawodowych, o możliwość obsadzania stanowisk swoimi kolegami i stronnikami”. Dodaje, że powinniśmy: mobilizować się nie tylko przed wyborami, ale i pomiędzy. A poza tym trzeba to robić w zorganizowany sposób...." i podaje przyklad założonego przez siebie w 2007 r. Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cenię odwagę i niezaleznosć myslenia Balcerowicza, &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/05/nad-koszem-z-makulatur-czyli.html"&gt;na odnawialnym&lt;/a&gt; przywolywane byly parę razy niekótore jego wypowiedzi (czekam jak po 20 latach zaproponuje cos bardziej dostosowanego do obecnych wyzwań). Zerknąłem co też "jego" Forum pisze w sprawie zmian klimatycznych i polityki ochrony środowiska, aby przyjrzeć się czy jego podejście do gospodarki może stanowić punkt wyjścia do popatrzenia na zapobieganie emisjom zanieczyszczeń i zmianom klimatycznym jako słuszną społecznie i gospodarczo inwestycję. W dziale FOR „Pogromca  mitów”  przeczytałem &lt;a href="http://www.for.org.pl/pl/pogromca-mitow/1/48/1"&gt;jak FOR "rozprawia się" z mitem o „wpływie wzrosty gospodarczego na ochronę środowiska”&lt;/a&gt;.  Wnioski ze zmagania się FOR z mitem są takie: „Państwo może korzystnie oddziaływać na środowisko naturalne prowadząc odpowiednie działania, takie jak stosowanie podatków od zanieczyszczeń (n.b.  nawet się ucieszyłem ze nie znalazłem tu w pozytywnym kontekście przedstawionego handlu emisjami - kom. odnawialnego), promowanie rozwoju świadomości ekologicznej czy ochronę prawa własności do zasobów. Państwo może też powstrzymać się od stosowania niekorzystnych dla środowiska środków, takich jak wypaczające rynek subsydia lub różnego rodzaju bariery zniechęcające do rozwoju nowych technologii”. &lt;br /&gt;To pozytywne i choć generalnie z wywodu pachnie że najpierw musimy nasmrodzić aby potem posprzątać (lub aby inni to musieli robić) ale być może niektórzy liberałowie już  uznali, że wystarczająco dużo nasmrodziliśmy i też mają kaca?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źle to świadczy o naszym stanie swiadomosci, jeżeli w Polsce, posrod roznych srodowisk, szukam wsparcie dla odpowiedzialnej polityki klimatycznej w Balcerowiczu, ale może w celu przekonania środowisk gospodarczych (moze tych mniej zatwardziałych) tak trzeba? Sądzę, że emisja w skali globu dziesiątków miliardów ton CO2 i setek milionów  ton w skali naszego kraju,  nie ujętej w kosztach księgowych, jest nie tylko nie do zaakceptowania przez środowisko naturalne, ale też przez naszą gospodarkę i zwykle poczucie przyzwoitosci. &lt;br /&gt;Jeżeli nie działają argumenty moralne (a odpowiedzialny biznes jest jedynie chwytem marketingowym), to teraz ja dodam - cyniczne (!), że powinnysmy to zrobic także dla zdrowia i konkurencyjności naszej gospodarki, bo zostaniemy w tyle tak,  jak przywoływane przez Balcerowicza Ukraina, Białoruś czy nawet Rumunia i Bułgaria, które 20 lat temu uznały że świat się nie zmieni, że nie będą ponosić kosztów  i "pelzając zamiast biec" pozostały na długo skansenem. Czy w sprawach ochrony klimatu i nieuchronnej potrzeby budowy gospodarki niskowęglowej dalej będziemy rżnąć głupa i dziada, i być przy okazji rozbójnikiem klimatycznym i chamem zapijającym odrzucenie ze strony innych. Czy też stając się o wiele bardziej niż dotychczas wrażliwymi na innych, sami damy sobie szanse na to aby stać się o wiele bogatszymi? Jak już inaczej nie można, bądźmy zatem nawet egoistami, byle nie glupcami!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4706189304097876392-3685603676393397548?l=odnawialny.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://odnawialny.blogspot.com/feeds/3685603676393397548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=4706189304097876392&amp;postID=3685603676393397548&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3685603676393397548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4706189304097876392/posts/default/3685603676393397548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://odnawialny.blogspot.com/2009/12/kac-po-kopenhadze-czy-to-sie-leczy.html' title='Kac po Kopenhadze: czy to się leczy?'/><author><name>Grzegorz Wiśniewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12163565193174628058</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='31' src='http://1.bp.blogspot.com/-00z0DDifjI8/TaC6oJo6tfI/AAAAAAAAAEo/0Km5BvXnn3M/s220/Wisniewski%2B_%2Bcz-b_przyci%25C4%2599te.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4706189304097876392.post-829126905195758545</id><published>2009-12-12T13:13:00.000-08:00</published><updated>2009-12-14T14:13:18.091-08:00</updated><title type='text'>Wiarygodność polityki energetycznej i klimatycznej w Polsce sięga dna</title><content type='html'>Wczoraj, w środku klimatycznych szczytów UE w Brukseli i ONZ w Kopenhadze i w ramach wykonywanych tam szpagatów politycznych rządu, pojawił się (dobrze medialnie i politycznie i jak rozumiem świadomie wybrany moment) raport firmy McKinsey „Ocena potencjału redukcji emisji gazów cieplarnianych w Polsce do roku 2030”. Inny bardziej medialny tytuł to „Czy mniej to lepiej – dylematy klimatyczne”. Widać że chodzi o dotarcie z przesłaniem politycznym do tzw. opinii publicznej w Polsce i pewnie dlatego &lt;a href="http://www.mg.gov.pl/Wiadomosci/Strona+glowna/Wicepremier+Pawlak+o+redukcji+gazow+cieplarnianych.htm"&gt;w prezentacji i upowszechnieniu wyników raportu wziął udział osobiście Pan Premier Pawlak&lt;/a&gt;. Oficjalna wersja tytułu raportu pewnie bardziej pasuje do używania go jako argumentu w rozmowach rządu na forum UE i ew. ONZ i to zapewne robił Premier Tusk na salonach Europy. Argument ten mieści się w obecnej linii polityki rządu, sprowadzającej się do obrony tezy, że Polska jest teoretycznie za redukcją emisji gazów cieplarnianych - jeżeli UE zapłaci za Polskę, bo ta jest na dorobku i nie stać jej na takie „fanaberie” jak ochrona klimatu. Polska za to chętnie skorzysta z funduszy strukturalnych i spójności, bo są one nam zwyczajnie potrzebne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oficjalne &lt;a href="http://www.mckinsey.com/locations/warsaw/files/pdf/Raport_Podsumowanie_PL.pdf"&gt;podsumowanie (niedkończonego jeszcze)"Raportu McKinsey"&lt;/a&gt; dobrze potwierdza tę tezę; aby wdrożyć politykę klimatyczną UE do 2030 roku, Polska musi wydać 92 mld Euro, czyli ok. 1% PKB. News bardzo medialny, który podchwyciła większość mediów krajowych i często przedstawiła jako przejaw nie tyle gorączki klimatycznej, ale fizjologicznej tzw. "ekoterrorystow". Wiem, że wg tego schematu działają media, bo już gdy prawie 2 lata temu, &lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/01/skd-polska-ma-wzi-15.html"&gt;w bardzo uproszczony sposób wyliczyłem&lt;/a&gt; że koszt osiągnięcia przez Polskę 15% energii z OZE w 2020 r. to 60 mld zł (1/6 tego co obecnie wyliczyło McKinsey do 2030 dla całej, zgodnej z UE polityki klimatycznej) to media od razu uznały to w całości za „koszt” a nie zwykłą i bezpieczną inwestycję i okazję dla Polski i przedsiębiorców do zarobienia pieniędzy i prawdopodobnie obniżenia kosztów zaopatrzenia w energię z wysokoemisyjnych źródeł. Gwoli ścisłości dodam, że McKinsey i tak oceniło te koszty niżej, niż w innym raporcie sprzed roku, tzw. "Raportu 2030" który wykorzystany był z kolei także jako oręż do "walczenia" z klimatycznymi propozycjami UE w grudniu ub.r. na poprzednim szczycie klimatycznym UE w Brukseli i ONZ w Poznaniu. Autorzy "Raportu 2030" (&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/11/raport-2030-na-cenzurowanym-i-szara.html"&gt;omawiany był na odnawialnym&lt;/a&gt;, nie powiem ze chwaliłem:) ocenili koszty wdrażania polityk klimatycznej do 2030 r. na ponad 124 mld Euro, czyli McKinsey i tak było dla polityki klimatycznej bardzo łaskawe …). &lt;br /&gt;Przejrzawszy tylko podsumowanie raportu McKinsey (tak się spieszono z prezentacją ewidentnie „politycznych” wniosków, że na pełny raport trzeba jeszcze kilka tygodni poczekać), zwróciłem uwagę na kilka wątpliwych, a nawet paru moim zdaniem błędnych wyników, lub ich najprawdopodobniej (nie znalazłem w opracowaniu innego uzasadnienia) nazbyt "politycznie" motywowanych interpretacji. Do takich zaliczyć można np. zaniżanie możliwości redukcji emisji do 2020 r. (dalej jest lepiej), naciągane poparcie dla energetyki jądrowej oraz rolnictwa jako źródła redukcji emisji CO2 (to ciekawe, ale bardzo wątpliwe przy obecnej polityce na rzecz biopaliw), a także już tradycyjnie w Polsce dyskryminowanie energetyki wiatrowej i słonecznej. &lt;a href="http://www.chronmyklimat.pl/lang/pl/page/aktualnosci/id/14/stronicowanie/2/view/stanowisko_greenpeace_w_sprawie_raportu_firmy_mckinsey__czy_mniej_to_lepiej__dylematy_klimatyczne_/"&gt;Swój komentarz na ten temat, trochę w odniesieniu do ww. spostrzeżeń przedstawił Greenpeace Polska&lt;/a&gt; i wyrazil obawy o ew. sposoby (nazbyt mechnicznego) wykorzystania raportu (w sumie potrzebnego do zainicjwania debaty) zanim w pelni poznamy jego tresc i przedyskutujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej nie będę jednak tych wstępnych zastrzeżeń merytorycznych rozwijał, poczekam na pełny raport. Skupię się raczej na jego politycznym i społecznym kontekście, także w zestawieniu w przywołanym wcześniej „Raportem 2030” i w kontekście szczytu w Kopenhadze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oba raporty mają ze sobą wiele wspólnego, np.:&lt;br /&gt;• Pojawiają się w kluczowych momentach negocjacji klimatycznych&lt;br /&gt;• Są konserwatywne w założeniach (niechęć do jakichkolwiek zmian i tkwienie w przeszłości) i w swoich wnioskach pozbawione szerszej wizji rozwoju społecznego i cywilizacyjnego &lt;br /&gt;• Bez szerszej analizy skutków zaniechania działań (tu raport McKinsey jednak bardziej niz "Raport 2030" odradza nadmierne zwlekanie) stwierdzają że polityka klimatyczna UE to dla Polski (gospodarki i obywateli) koszt nie do udźwignięcia&lt;br /&gt;• Przygotowywane są za pieniądze (pod dyktando?) koncernów energetycznych pod patronatem i we współpracy z Ministerstwem Gospodarki, bez konsultacji np. sektorem OZE &lt;br /&gt;• "Udowadniają" tezę, że odnawialne źródła energii to najdroższa opcja redukcji emisji CO2 do 2030r. &lt;br /&gt;• Są natychmiast wykorzystane medialnie do wsparcia bieżącej polityki wewnętrznej i zewnętrznej; dodam, że polityki wewnętrznej prowadzonej pod wpływem "słupków wzrostu poparcia obywateli" i chęci zadowolenia wielkiego przemysłu, ubiegającego się o ochronę (przed UE) ale i wsparcie (za środki UE). Polityka zewnętrzna jest z kolei prowadzona pod kątem wyrwania z UE/ONZ jak najwięcej, a dania jak najmniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś powie, że przynajmniej ten ostatni zarzut to nie „zarzut” tylko pochwała racjonalności działania rządu i jego przebiegłości. Moim zdaniem jest to rodzaj cynizmu, mieszania ludziom i firmom w głowach i wyraz krótkowzroczności wspartej brakiem wiedzy oraz braku chęci uczenia się. Jak bowiem wytłumaczyć fakt, że pierwszy szerszy raport o możliwościach i kosztach redukcji CO2 pojawia się prawie 3 lata po politycznym przyjęciu przez Prezydenta Kaczyńskiego pakietu klimatycznego UE 3 x 20% (8 marca ‘2007), a nie np. rok przed tym faktem (aby decyzja polityczna podjęta była świadomie, na podstawie szerszej analizy)? Jak wytłumaczyć, że znowu (powstający za wiedzą i pełną akceptacją rządu) nie jest to raport zamówiony i opłacony przez rząd RP, lecz przez koncerny energetyczne mające bezpośredni interes w utrwalaniu status quo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawia brak spójności i stopniowa utrata wiarygodności działania rządu na forum międzynarodowym, a w szczególności w negocjacjach wewnątrz UE. Najpierw rząd nie zgadza się (jest w zdecydowanej mniejszości) na podwyższenie w Kopenhadze celu redukcji emisji do 2020 roku z 20 do 30%. Potem deklaruje pomoc do 2020 w ramach UE dla krajów rozwijających się w walce ze zmianami klimatu na poziomie … 40 – 60 milionów Euro. Biorąc pod uwagę to, co emitujemy, 1 mld Euro byłoby kwotą trudną do przyjęcia, ale sprawiedliwą. Samej pomocy z Unii Europejskiej w okresie 2007-2014 dostajemy 64 mld euro, do tego jeszcze kilkanaście miliardów euro wcześniej. Daklarowana pomoc stanowi tylko ok. 10% (!) tego co Polska ma zarobić na sprzedaży nadwyżek jednostek redukcji emisji CO2 do 2012 roku w ramach Protokołu z Kioto. To wręcz hipokryzja, gdy zaraz potem &lt;a href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/96433.html"&gt;Premier Tusk (pod presją krytyki krajowych i zagranicznych organizacji społecznych) mówi&lt;/a&gt;, że Polska jest gotowa uczestniczyć w projekcie redukcji emisji CO2 o 30 proc., ale - jak zastrzegł - strona polska będzie ten projekt dostosowywać do realnych możliwości naszego kraju. Pomijając dużą amplitudę i częstotliwość zmian poglądów i brak wiarygodności w tych stwierdzeniach i deklaracjach, każdy zauważy, że taki emitent zanieczyszczeń jak Polska ma znacznie większe i tańsze możliwości redukcji emisji niż każdy inny "czysty" kraj w UE i że inne kraje płacą i płacić mają znacząco więcej. Nie można być wiecznie "za a nawet przeciw", wysyłać sprzeczne sygnały, dezorientować otoczenie, bo w pewnym zakresie państwa są jak ludzie i przestają poważnie traktować takich niewiarygodnych partnerów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to wszystko zwane "negocjacjami" (szpagaty polityczne, kluczenie, zamazywania prawdy) i "sukcesami" wpływa na obywateli, a w szczególności na ich postawy? Wiedząc o realności globalnego ocieplenia każdy normalny rząd powinien przygotowywać obywateli do akceptacji polityki klimatycznej i szukania w niej szansy, a nie do samobójczego zniechęcania do jej prowadzenia i udawania, że problemu nie będzie, jak nie my tylko ktoś inny (???) zapłaci i jak np. będziemy ograniczać rozwój "kosztownych" coraz tańszych OZE (kosztem coraz droższych technologii schyłkowych). Przysłowiowe „udawanie Kalego”, jest o tyle zastanawiające, że &lt;a href="http://www.kibicujklimatowi.pl/detal/index/96"&gt;społeczeństwo wykazuje w badaniach&lt;/a&gt; dużą dozę zrozumienia dla aktywnej polityki klimatycznej i właśnie dla OZE. Podejście rządu w tym zakresie odbiega od zwykłych zasad racjonalnego działania, bo nawet jeżeli koncerny energetyczne będą wspierały komitety wyborcze, to jednak o wynikach wyborów zdecydują wyborcy, nawet jak będą dalej ogłupiani. Przecież widać jak na dłoni, że w dobie światowej polityki klimatycznej i opłat za emisję, &lt;a href="http://www.chronmyklimat.pl/lang/pl/page/aktualnosci/id/14/stronicowanie/1/view/16_tys__mw_mocy_ze_wstepnie_rozpoczetych_inwestycji_energetycznych/"&gt;forsowanie przez rząd budowy 16 GW mocy węglowych&lt;/a&gt; i jednoczesne mówienie, że OZE są drogie, wyglada na cynizm obliczony na kilkaset tysięcy głosów ze Śląska, faktycznie kosztem Śląska i całego kraju. To wręcz obraża obywateli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że przejście na nowy sposób myślenia nie jest proste. Bez uczciwego wyjaśnienia problemu i odwołania się do obywateli nie jest możliwy do jednoznacznego rozstrzygnięcia dylemat, na ile mamy korzystać z życia dzisiaj kosztem już najbliższego jutra (tu nawet nie chodzi już o nasze dzieci, ale o nas samych). Na świecie ekonomiści patrzą na ten problem już od dawna znacznie szerzej niż w Polsce i w ocenie kosztów walki z globalnym ociepleniem używają znacznie niższych stop dyskonta (odzwierciedlającej, jak bardzo zamierzamy żyć kosztem naszych dzieci) niż my. Autorzy „Raportu 2030” użyli stopy 10%, McKinsey użył stopy 4-8% (stąd pewnie nieco „mniejsze” koszty). Jednak ekonomiści formatu prof. Nicholasa Stern, tzw. "utylitarianie" używają do celów analiz klimatycznych stopy dyskonta równej 1,4 % (&lt;a href="http://odnawialny.blogspot.com/2008/06/ekonomia-i-ekologia-czyli-ile-s-warte-i.html"&gt;nie tak dawno omawiany byl na odnawialnym&lt;/a&gt; bardzo ciekawy artykuł na ten temat Johna Brooma w "Science").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem też, że rozłożenie pomiędzy kraje kosztów walki ze zmianami klimatu to problem nie tylko światowy czy europejski, ale też problem polityki wewnętrznej. Ale takiej jak dotychczas polityki Polska nie może kontynuować i myśleć, że dalej corocznie, jako ludzkość możemy pompować w atmosferę kilkadziesiąt miliardów ton zanieczyszczeń i uważać, że nikt tego nie zauważy i że to wszystko będzie za darmo (albo że ktoś inny zapłaci?), że natura nie upomni się o swoje. W obecnych uwarunkowaniach nie możemy gloryfikować bieżącego wzrostu PKB jako jedynego kryterium oceny polityki i cieszyć się, że Polska w 2008 r jest liderem w UE, bo pewnie szybko zapłacimy za to właśnie spadkiem PKB w kolejnych latach. Tylko do końca XX wieku warunkiem wzrostu gospodarczego było nieograniczone wręcz korzystanie przez niewielką grupę mieszkańców Ziemi z jej naturalnych zasobów i możliwości utylizacji (upychania) odpadów. Jak piszą Laggewie i Welzer w najnowszej książce "Koniec świata jaki znali
